Nieszczęśliwa miłość

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nieszczęśliwa miłość

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 26 gru 2011, 02:08
teraz modne są vlogi :)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Nieszczęśliwa miłość

przez shinobi 26 gru 2011, 02:11
Chyba nie dałbym rady tego oglądać, wymiękam nawet przy krótkich wpisach na blogach, które zdarzało mi się czytać.
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

Nieszczęśliwa miłość

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 26 gru 2011, 03:47
U mnie to zależy od tego,czy jest na co patrzeć...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nieszczęśliwa miłość

przez ola12231 26 gru 2011, 13:09
No tak umówiłam się z nim na oddanie kluczy...z myślą,że pogadamy i wszystko sobie wyjaśnimy.....i jakoś to będzie.
Umówiłam się z nim ,że wpadnę do niego tak koło 16-tej.
Wracałam właśnie z pracy i na mieszkaniu od współlokatorki dowiedziałam się,że musimy szukać nowego mieszkania bo właściciel ma inne plany...i bum...załamałam ręce...
Nie wiedziałam co robić,no ,ale jak się umówiłam to stwierdziłam,że i tak pójdę teraz przynajmniej będę miała dodatkowy temat do poruszenia rozmawiając z nim.....Wzięłam jego rzeczy i poszłam...
W drodze napisałam sms ,że chce porozmawiać o czymś jeszcze...
Otworzył mi drzwi i nastąpiła wymiana ,ja dałam mu jego rzeczy on oddał klucze....i zaraz w drzwiach pojawiła się jego mama....zamurowało mnie nie wiedziałam ,co mam jej powiedzieć.....
Pytania....Aga co się dzieje?.....dlaczego się rozstajecie?...odpowiedziałam tylko po prostu,bo niby co ja miałam jej akurat powiedzieć.
Wzrokiem dawałam mu do zrozumienia ,że chce pogadać...ale on schował się w głębi pokoju...więc powiedziałam ,tylko ,że mam inne rzeczy teraz na głowie i pożegnałam się grzecznie.
Myślałam,że słysząc to ,że mam jakieś problemy wyjdzie za mną zapyta lub zadzwoni...ale nic...zero...duma mu nie pozwalała.
Na drugi dzień tylko napisał ,że szkoda ,że tak postąpiłam,że teraz mam tyle na głowie ,że jest mu przykro...
Ale moje schody dopiero się zaczynały....tu kłótnia,głupia naprawdę z nim...tu szukanie na biegusiu nowego mieszkania i na dodatek musiałam ,też zacząć szukać nowej pracy bo tu kończyła mi się umowa i wielka niewiadoma...czy mi przedłużą ,czy nie...
Praca i mieszkanie zajmowały mi od tego momentu najwięcej czasu....myślałam,że tak będzie lepiej ,że każde znajdzie sobie inne szczęście....
Na wesele zaproponowałam mu ,że pójdę skoro już mam wszystko...ale odmówił,stwierdził,że i tak nawet sam nie pójdzie wcale.
Myślałam,że będę mogła jakoś liczyć na niego z pomocą w szukaniu mieszkania i nowej pracy ,ale jak zawsze zostałam z problemami sama....
Trochę mnie to wszystko przybiło...
On zaczął pić...ale duma i honor...nie pozwalały mu wyciągnąć pierwszemu ręki...Bał się ,że znów będziemy się tylko kłócić i takie życie nie ma sensu...po co się razem męczyć....
Myślałam,że z nas dwoje to ja jestem twarda....i wytrzymam...jakoś to będzie poznam kogoś kto będzie dla mnie oparciem w każdej sytuacji ,a nie towarzyszem dobrych chwil...
Ale tak nie było i nadal tak nie jest....
Mija piąty miesiąc ...a ja ...nadal myślę tylko o nim...bardzo tęsknie...i wiem ,że bardzo go kochałam i nadal kocham...
Przypominam sobie same drobnostki które robił dla mnie na które ja wtedy nie zwracałam uwagi....a teraz są wielkie w moich oczach...wiem ,że był miłością mojego życia.....
Ale ,ja czasu już nie cofnę choć bardzo bym chciała...
Wiem ,że on znalazł sobie już pocieszenie,a ja nawet o tym nie myślę nie umiałabym...bo tylko jego mam w głowie....i wszystko bym oddała by to zmienić...byśmy byli razem...
Wiem ,że popełniłam największy błąd w swoim życiu.....nie wiem ,co mam już czasem ze sobą zrobić bo tak tęsknie.....
Gdyby tylko dało się coś zrobić....ale sama już nie wiem co....próbowałam ,go nawet przeprosić ,ale on nie chce już mnie znać...
Pewnie jest teraz szczęśliwy......a ja nieszczęśliwa z miłości do niego....
Straciłam go i nigdy sobie tego nie wybaczę.....nigdy....dopiero teraz doceniłam to co miałam....co nie powróci...
Ostatnio edytowano 26 gru 2011, 23:24 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z wątkiem autora
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 gru 2011, 22:20

Nieszczęśliwa miłość

Avatar użytkownika
przez tahela 26 gru 2011, 13:24
jak czytam takie rzeczy to od razu łapie dół i zaczynam :cry: .
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Nieszczęśliwa miłość

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 26 gru 2011, 16:20
dopiero teraz doceniłam to co miałam

A co takiego miałaś??
Faceta na którego nie mogłaś liczyć....Normalnie nie rozumiem czego niby miala bys zalowac....

-- Pn gru 26, 2011 4:28 pm --

nigdy sobie tego nie wybaczę..

No jak tak sobie będziesz mówić to na pewno.Kobieto przecież jemu na Tobie w ogóle nie zależało........widzisz to?....nie zależało.Więc nie masz czego żałować,miała byś dalej babrać się w tym bagnie?Nie lepiej zacząć jakiś nowy związek z kimś lepszym?
Sorry,że ostro piszę ale,nie mogę tego pojąć jak można obwiniać się za odejście od kogoś kto najwidoczniej nie kochał.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Nieszczęśliwa miłość

przez L:) 26 gru 2011, 17:26
W zasadzie wszystko na własne życzenie. Na Twoim miejscu gdyby mnie ruszył siedziałby 48/h, o mieszkaniu mógłby zapomnieć a pozew sądowy byłby w drodze.

Dorosła kobieta a jak dziecko się zachowuje. Relacje buduje się na zdrowych zasadach, a nie przemocy i patologi.
L:)
Offline

Nieszczęśliwa miłość

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 26 gru 2011, 21:58
Relacje buduje się na zdrowych zasadach, a nie przemocy i patologi.

Pozwoliłem sobie przytoczyć to co napisałeś w powiększeniu(cholera,spodobała mi się ta funkcja z większym rozmiarem:).Tyle lat na forum,a ciągle uczę się nowych rzeczy :smile: :) )
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Nieszczęśliwa miłość

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 27 gru 2011, 13:12
ola12231, wiem, że wiek czasami nie ma nic do rzeczy, jeśli chodzi o tworzenie związku. Myślę jednak, że Twój były partner był nie tylko o trzy lata młodszy, jeśli chodzi o metrykę, ale też niedojrzały mentalnie. W ogóle, wy obydwoje przysporzyliście sobie nawzajem problemów. Bo zamiast rozmawiać ze sobą otwarcie, to i jedno nie chciało ustąpić (bo duma czy coś tam innego), i drugie tak samo uparte (bo nie dał wsparcia, nie odgadł intencji itp.). A wystarczyło szczerze porozmawiać. Nazwać rzeczy po imieniu, określić, na czym Wam wzajemnie zależy. A nie kazać się domyślać i żywić do siebie nienazwane urazy. Bez sensu. Wina leży gdzieś po środku. Szkoda, że ludzie doceniają to, co mają, dopiero, jak to stracą. I dopiero wtedy chcą to naprawiać i się starać. Tylko często jest już za późno. Bo o związek trzeba się starać na bieżąco... a nie tylko wtedy, gdy na horyzoncie pojawia się kryzys...
Psycholog
Posty
7574
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do