pasożytnictwo na garnuszku rodziców

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

pasożytnictwo na garnuszku rodziców

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 17 gru 2011, 11:19
Cześć słuchaj stary nie załamuj się,jak widać twoi rodzice rozumieją twój problem,nie czuj się winny,przecież wszyscy wiemy że nie jesteś leniem któremu nie chce się pracować tylko osobą która pracowałaby bardzo chętnie gdyby tylko miała możliwość.
Jeśli objawy twojej choroby są tak silne i tak długo sie utrzymują to może zmień lekarza,widać że ten nie za bardzo potrafi ogarnąć zagadnienie.Z tego co wiem lęki,fobie są stosunkowo łatwo wyleczalne.Dziwi mnie żę twój lekarz nie może sobie z tym dać rady.
No i psycholog,przy fobiach ważna rzecz.

Możę spróbuj poszukać pracy w miejscach gdzie nie trzeba zbyt wielu kontaktów z ludzmi w wielu miejscach np w magazynach,przy tasmie produkcyjnej,nie tyle nie musisz co nawet jest nie wskazane gadać z ludzmi.No cokolwiek,nawet za grosze,jakis dozorca czy ochroniarz który siedzi w budynku całą noc tylko dla formalności bo tam sie nigdy nic nie dzieje.Dobrze by było żebys tak zrobił bo ciagle siedzenie w domu jest niszczące nawet dla normalnych ludzi.
Z pracą i studiami zaocznymi bywa różnie - na dobrej uczelni nawet na dziennych jest trudno zdać. U nas jak na początku drugiego semestru było siedem grup zaocznych to na początku trzeciego zostały tylko dwie.

Nawet na dziennych jest trudno zdać...no lol.TO jest normalne że na dziennych jest trudnej zdać,zawsze.Na zaocznych nie bierze się nawet połowy wiadomości z dziennych.Przynajmniej na uczelniach technicznych,nikt mi nie wmówi że tak nie jest bo na infie na agh było wprost napisane że zaoczni biorą 40% materiału ze studiów dziennych,to samo na pk.To mit że student stodiów dziennych jest równy studentowi studiów zaocznych.
I już nawet uczelnie tego nie ukrywają,już była sugestia żeby na dyplomie było podane jaką formę studió kończył student,ale oczywiście zaoczni sie nie zgodzili.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

pasożytnictwo na garnuszku rodziców

Avatar użytkownika
przez Guzik 17 gru 2011, 11:59
( Dean )^2 napisał(a):TO jest normalne że na dziennych jest trudnej zdać,zawsze.Na zaocznych nie bierze się nawet połowy wiadomości z dziennych.Przynajmniej na uczelniach technicznych,nikt mi nie wmówi że tak nie jest bo na infie na agh było wprost napisane że zaoczni biorą 40% materiału ze studiów dziennych,to samo na pk.To mit że student stodiów dziennych jest równy studentowi studiów zaocznych.
I już nawet uczelnie tego nie ukrywają,już była sugestia żeby na dyplomie było podane jaką formę studió kończył student,ale oczywiście zaoczni sie nie zgodzili.


Na moim uniwerku na dyplomie jest informacja że ukończyło się studia zaoczne. Co do ilości materiału to nie zgodzę się. Niektórzy wykładowcy dla studentów zaocznych coś wyłączają, jakąś partię materiału (np. 30 stron z książki), inni nie robią różnicy czy jesteś studentem zaocznym czy dziennym. Problem studentów zaocznych jest taki że mają mniej wykładów, mniej ćwiczeń i muszą sami się mobilizować i przyswajać materiał w domu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

pasożytnictwo na garnuszku rodziców

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 17 gru 2011, 12:18
Guzik napisał(a):Sorrow, Nie uważam, że jest łatwo, dużo osób nie zdaje, ale z tego co widzę to większość osób studiując zaocznie pracuje. Mi studia opłacają rodzice, wcześniej nie miałam zbytnio możliwości podjąć pracy bo studiowałam równolegle dziennie, teraz mam jakieś czucie w sobie, że powinnam znaleźć tą pracę, bo większość tak pracuje. Wiem że to nie jest jakiś super argument, ale mimo wszystko wbija się taki schemat w głowę. Znam tylko jedną osobę która studiując zaocznie nie pracuje.

Ja jak byłem na 4 czy 5 roku dziennych to większość osób z roku pracowała i też czułem się niekomfortowo ale to socjologia tylko była więc takie pseudo-studia nie mające porównania do prawa nie mówiąc już o politechnice. Dziś ci którzy zaczęli pracować kiedy jeszcze studiowali i wzięli jeszcze drugi kierunek często są na dobrych stanowiskach a reszta której się nie chciało siedzi za granicą albo robi bóg wie co. U mnie na roku 80% osób z roku miało średnią powyżej 4,4 więc wiadomo co był za poziom a były to studia dzienne na państwowej uczelni, największe głąby takie jak ja se nawet radziły bez większych problemów.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17044
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

pasożytnictwo na garnuszku rodziców

Avatar użytkownika
przez Guzik 17 gru 2011, 12:31
carlosbueno napisał(a):Ja jak byłem na 4 czy 5 roku dziennych to większość osób z roku pracowała i też czułem się niekomfortowo ale to socjologia tylko była więc takie pseudo-studia nie mające porównania do prawa nie mówiąc już o politechnice. Dziś ci którzy zaczęli pracować kiedy jeszcze studiowali i wzięli jeszcze drugi kierunek często są na dobrych stanowiskach a reszta której się nie chciało siedzi za granicą albo robi bóg wie co. U mnie na roku 80% osób z roku miało średnią powyżej 4,4 więc wiadomo co był za poziom a były to studia dzienne na państwowej uczelni, największe głąby takie jak ja se nawet radziły bez większych problemów.


Każde studia są inne. Ciężko porównywać do siebie kierunki, czy tryby. Mnie było łatwiej na studiach dziennych niż na zaocznych. Niby ta sama uczelnia, chociaż inny wydział. Różnie to bywa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

pasożytnictwo na garnuszku rodziców

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 17 gru 2011, 12:41
Każde studia są inne. Ciężko porównywać do siebie kierunki, czy tryby. Mnie było łatwiej na studiach dziennych niż na zaocznych. Niby ta sama uczelnia, chociaż inny wydział. Różnie to bywa.

Na dziennym było łatwiej bo byłaś na tym samym wydziale co ja tak podejrzewam :D

A odnośnie pasożytnictwa względem rodziców to jest w Polsce powszechne ciężko młodym o dobrą pracę pozwalającą się uniezależnić od rodziców a mając 23 lata to jeszcze młody jesteś i potencjalnym pracodawcom nie będzie przeszkadzać brak doświadczenia tak jak np mam ja mając 31 lat.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17044
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

pasożytnictwo na garnuszku rodziców

Avatar użytkownika
przez niebawa 17 gru 2011, 16:36
carlosbueno napisał(a):
JA powiem tylko jedno..

jeśli rodzice by nie chceli, to by nie utzymywali...

Nie piszę tu w imieniu autora wątku ale w moim przypadku idąc takim tropem ja nie usamodzielniłbym się dopóki rodzice żyją bo oni uważają że dbanie o mnie to ich obowiązek i nie wyrzucą mnie z domu. Pewnie w głębi serca chcieliby żebym się wyprowadził a przynajmniej pracę znalazł ale tego ode mnie nie wymagają a już po 30-ce jestem.



aha
:,(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
199
Dołączył(a)
08 lis 2011, 17:51

pasożytnictwo na garnuszku rodziców

Avatar użytkownika
przez Sorrow 17 gru 2011, 18:42
( Dean )^2 napisał(a):Cześć słuchaj stary nie załamuj się,jak widać twoi rodzice rozumieją twój problem,nie czuj się winny,przecież wszyscy wiemy że nie jesteś leniem któremu nie chce się pracować tylko osobą która pracowałaby bardzo chętnie gdyby tylko miała możliwość.
Jeśli objawy twojej choroby są tak silne i tak długo sie utrzymują to może zmień lekarza,widać że ten nie za bardzo potrafi ogarnąć zagadnienie.Z tego co wiem lęki,fobie są stosunkowo łatwo wyleczalne.Dziwi mnie żę twój lekarz nie może sobie z tym dać rady.
No i psycholog,przy fobiach ważna rzecz.

Możę spróbuj poszukać pracy w miejscach gdzie nie trzeba zbyt wielu kontaktów z ludzmi w wielu miejscach np w magazynach,przy tasmie produkcyjnej,nie tyle nie musisz co nawet jest nie wskazane gadać z ludzmi.No cokolwiek,nawet za grosze,jakis dozorca czy ochroniarz który siedzi w budynku całą noc tylko dla formalności bo tam sie nigdy nic nie dzieje.Dobrze by było żebys tak zrobił bo ciagle siedzenie w domu jest niszczące nawet dla normalnych ludzi.
Z pracą i studiami zaocznymi bywa różnie - na dobrej uczelni nawet na dziennych jest trudno zdać. U nas jak na początku drugiego semestru było siedem grup zaocznych to na początku trzeciego zostały tylko dwie.

Nawet na dziennych jest trudno zdać...no lol.TO jest normalne że na dziennych jest trudnej zdać,zawsze.Na zaocznych nie bierze się nawet połowy wiadomości z dziennych.Przynajmniej na uczelniach technicznych,nikt mi nie wmówi że tak nie jest bo na infie na agh było wprost napisane że zaoczni biorą 40% materiału ze studiów dziennych,to samo na pk.To mit że student stodiów dziennych jest równy studentowi studiów zaocznych.
I już nawet uczelnie tego nie ukrywają,już była sugestia żeby na dyplomie było podane jaką formę studió kończył student,ale oczywiście zaoczni sie nie zgodzili.

U nas zaocznych po prostu wyrżnęli, więc raczej mają ten sam poziom. A to jest uczelnia prywatna, więc każdy stracony uczeń to paręset miesięcznie do tyłu. Najwyraźniej bardziej im zależy na reputacji niż na ilości zdających (i dobrze - przynajmniej jeśli mi się uda zdać to nawet sam dyplom będzie coś znaczył).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

pasożytnictwo na garnuszku rodziców

przez Beżowa 17 gru 2011, 19:13
Cześć, ja Cię rozumiem, bo mam podobnie, co tam rozumiem... -jestem kompletnym pasożytem w wersji żeńskiej;
witaj pasożycie,och nie jestem sama więc, grunt to 'nie być w tym gównie samemu' (cudzysłowie, bo niestety zawsze jesteśmy i tak sami z tym wszystkim)

-- 17 gru 2011, 18:37 --

lęki i fobie nie są łatwo wyleczalne, wiele osób tutaj pisze, że trzeba próbować itd., zmienić lekarza, a tak naprawdę nieraz lata prób nic nie dają
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
17 gru 2011, 18:35

pasożytnictwo na garnuszku rodziców

przez Nortt 17 gru 2011, 20:02
Też żem pasożyt. W tym nieczułym szarym kraju trudno nim nie być...
Też nie mam matury, aczkolwiek cały czas próbuje ją zdać... choć jest ciężko, nie mogę przy tym usiedzieć, roznosi mnie strasznie, stąd podejrzenia p[psychiatry iż posiadam o ADHD; przestałem się leczyć dwa miesiące temu, bo... nie widziałem rezultatów - To był błąd teraz już nie daje rady, po prostu nie mam już czego obgryzać u palców i czuje się jak kawał niepotrzebnego złomu, gnoju czy gówna, więc wracam i mam wizytę (niestety) dopiero na 5 stycznia.

Każdy chce skończyć LO, Studia... i mieć szczęśliwe dostatnie życie... niektórym to przychodzi łatwo, znam kumpli którzy uczą się z przyjemnością... potrafią zakuwać nocami i dniami, ja tak nie potrafię i nigdy nie potrafiłem, są też tacy co po po prostu słuchają na lekcji i wiedza sama im wchodzi....
Dobra /cenzura/ starczy o tej szkole paplaniny

Co do pracy, próbowałem w wielu zawodach w holiconie (infolinia) tam mi zarzucili że za bardzo sie tnę i za długo mi rozmowy idą... a szły mi tak bo caly czas się denerwowałem to była dla mnie tortura.. ten ciągły kontakt z ludźmi, nawet przez telefon
Byłem w tapicerni, ale jak szef zaczął się na mnie wydzierać to nie wytrzymałem, nie jestem psem, każdego tratuje z szacunkiem a ten ''pan'' traktował mnie jak jakiegoś śmiecia.
Potem pracowałem dystrybuując cyfrę plus... chciałem się przełamać i wyjść do ludzi.. kompletna porażka, zacząłem wtedy palić, nie spałem i miałem Olbrzymie problemy z żołądkiem... darowałem sobie. I do tego te wałki z firmy co szły te wciskanie kitu i kłamstwa że ''podłączenie grupowe się odbywa, skąd bierze sie ta olbrzymia promocja'' a jak by nie patrzeć ta ''promocja'' była z dupy wzięta, gdyż w salonie miało się tą cyfrę stówę taniej, a żadnego grupowego podłaczenia nie było... Najczęściej chamy nabierały na to emerytów i ci z tej reny wynoszącej te 800 zł miały full kanałów za ponad stówę...

Wkurwia mnie, to że są ignoranci którzy nie potrafią zrozumieć że naprawdę chciałbym uczyć, pracować... ale po prostu nie daje rady, choć ciągle szczególnie nocami mam takie wizje że w końcu coś się ruszy i zacznę zapierdalać z materiałem, bo jak na razie to wole tępo patrzeć w sufit siedząc skulonym na wyże, albo przed komputrem... kto tak by chciał zyć do końca swych dni?

Teraz odkładam kasę, bo kumpel zaprasza mnie do Irlandii, jak tylko coś tam wpadnie to pojadę i tam poszukam szczęścia z tego co widzę po moich znajomych z forum i nie tylko, że ludzie z podobnymi przypadłościami trzymają się tam lepiej.

Bo Polska to jak by nie patrzeć straszny ciemnogród i nietolerancja w niektórych sprawach.
Nortt
Offline

pasożytnictwo na garnuszku rodziców

Avatar użytkownika
przez niebawa 17 gru 2011, 20:10
smutne :(

ja od stycznia szukam pracy.. nie liczę na dużo.. może kasjerka w biedronce?
cokolwiek.. byle swoje
:,(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
199
Dołączył(a)
08 lis 2011, 17:51

pasożytnictwo na garnuszku rodziców

przez Beżowa 17 gru 2011, 20:18
Bukowski to ma 'złote myśli' :)
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
17 gru 2011, 18:35

pasożytnictwo na garnuszku rodziców

przez L:) 17 gru 2011, 22:59
Nortt napisał(a):Każdy chce skończyć LO, Studia... i mieć szczęśliwe dostatnie życie... niektórym to przychodzi łatwo, znam kumpli którzy uczą się z przyjemnością... potrafią zakuwać nocami i dniami, ja tak nie potrafię i nigdy nie potrafiłem, są też tacy co po po prostu słuchają na lekcji i wiedza sama im wchodzi....
Dobra /cenzura/ starczy o tej szkole paplaniny

Nie każdy ; ) Ja wręcz przeciwnie, od dawna gardziłem (i gardzę) instytucją szkolnictwa i w końcu całe szczęście się z nią rozstałem : )
Nauka jest ciekawa, ale rozwijana z własnej pasji, a nie przymusu. Jak mam flow potrafię zagłębiać się w wyższą matmę z przyjemnością, a jako obowiązek to był okropny koszmar dla mnie...

Jak to Chylińska kiedyś powiedziała: Fuck off nauczyciele :mrgreen:

Teraz odkładam kasę, bo kumpel zaprasza mnie do Irlandii, jak tylko coś tam wpadnie to pojadę i tam poszukam szczęścia z tego co widzę po moich znajomych z forum i nie tylko, że ludzie z podobnymi przypadłościami trzymają się tam lepiej.

Bo Polska to jak by nie patrzeć straszny ciemnogród i nietolerancja w niektórych sprawach.

Słusznie, sam zamierzam za jakiś czas stąd uciec. Wkurza mnie strasznie polskość, pomijając już fakt, że nigdy nie identyfikowałem się z żadną grupą narodowościową (nie czuję się Polakiem i nie czułbym się Niemcem czy Francuzem jeżeli tam bym się urodził...) oraz żadną grupą religijną, a tutaj wiadomo jak jest, ukryty nacjonalizm + religijność. Warunki do bytowania i inwestowania równie marne. Wbrew pozorom kwestie światopoglądowe są bardzo ważne, gdyż mają znaczący wpływ na szczęście, zdecydowanie wolałbym mieszkać w takiej Australii z ludźmi żyjącymi na luzie i cieszyących się życiem, niż narzekającymi polaczkami.
L:)
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do