Często drażnią mnie moi bliscy

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Często drażnią mnie moi bliscy

przez intel 23 lis 2011, 13:58
Choruję od kilku lat.
Do tego mam bardzo poważne problemy prawne.
Nawet bez dodatkowego bagażu w postaci konfliktu z Temidą było ze mną nieraz bardzo kiepsko.
Teraz to już równia pochyła.
Do czego zmierzam.
Otóż drażnią mnie moi bliscy.
Wiem, że to irracjonalne, ale tak jest.
Moja Mama mieszka niedaleko. Mogę na Nią zawsze liczyć w każdej chwili.
Wyprowadzają mnie z równowagi jej telefony typu "widziałes to? słyszałeś o tym?" i potem rozentuzjamowanym głosem relacjonuje mi różne wydarzenia, które mnie tak naprawdę nic nie obchodzą, bo od lat jestem zamknięty w piekle swoich myśli , niemocy i cierpienia.Mam to generalnie w du.pie.
Wiem już co mnie drażni.ZAZDROSZCZĘ Jej normalności. Zazdroszczę tego że ŻYJE.Wiem że chce dobrze. To logiczne, że nie będzie ze mną gadać o chorobach czy sądach.Ale mimo to drażni mnie to.
Czasami mam ochotę utopić telefon w klozecie ...
Drażni mnie moja Żona.Trwa przy mnie. Zdarzały się Jej wpadki, owszem, ale w trudnych chwilach mnie nie zostawiła.
Drażni mnie to, że pomimo tego, iż jest zdrowa, inteligentna nie korzysta z tych zasobów.
Nie rozwija się, nie dokształca,nie czyta, nie buszuje w poszukiwaniu wiedzy , nie jest ciekawa świata, nie chce /nie potrafi zmienić swojej daremnej sytuacji robotnika fabryki współczesnego wydania drapieżnego kapitalizmu.TZW Strefa Ekonomiczna.
Mam wrażenie,że nie chce się Jej zwyczajnie myśleć .
Boże , gdybym ja miał takie zasoby , gdybym miał zdrowy umysł.
Zawsze czytałem , oglądałem , rozmyślałem i działałem.
Teraz nie mam nawet dostępu do wiedzy , którą nabyłem , nie mam możliwości, aby z radością korzystać ze swoich nabytych zasobów umyslowych.Są za zasłoną zidiocenia, derealizacji i lęku.
O zdobywaniu nowych nie ma mowy.Mam kompletny zanik pamięci krótkotrwałej.( co ma dobre strony-co kilka miesięcy mogę jakby od nowa oglądać ten sam dobry film,hehehehe )
I drażni mnie fakt , że pomimo tego , że moje procesy myślowe przebiegają ze straszliwym nieraz wysiłkiem, że myśl musi przedrzeć sie przez deformujące filtry chorobowe mam wrażenie, że jestem bardziej lotny, bardziej bystry od moich bliskich.
Z tego prostego powodu, że im po prostu i najzwyczajniej w świecie nie chce się MYŚLEĆ.Bo MYŚLENIE wymaga wysiłku.
Wystarczy im to co na fałszywej tacy w wersji odmóżdżonej poda telewizja.
Wstyd, żebym ja, chory psychicznie, zamulony psychotropami i sparalizowany lękiem o przyszłośc był bystrzejszy od moich zdrowych bliskich.
Jak ktoś kiedyś rzekł "głupota jest sposobem używania umysłu"
Nie wiem-zapewne mi odbija juz od tego wszystkiego.
Wiem,że to głupie..Że niesprawiedliwie ich oceniam.
Cóż.Mea Culpa.
Ale tak już jest.
intel
Offline

Często drażnią mnie moi bliscy

przez Noopii 23 lis 2011, 21:08
W dużej mierze Cie rozumiem..jak człowiek jest chory,bezradny,samotny to czasem wszystko,wszyscy wokół drażnią...mam ten komfort?źe nie mam rodziny,nikogo mogę się w ciszy zaszyć i odpocząć od świata,a czasem mam najbardziej dosyć samego siebie.
Noopii
Offline

Często drażnią mnie moi bliscy

przez intel 23 lis 2011, 22:20
Dobrze to ująłeś.
Czuję potrzebe posiadania swojego azylu.
Może dlatego paradoksalnie dobrze mi było w szpitalu i w sanatorium.
Chciałbym mieć jakieś tylko swoje mieszkanko, gdzie mógłbym się izolować w momencie gdy czuję taką potrzebę.A czuję ją często.
A teraz chyba regułą jest, że wszyscy wchodzą mi na głowę ze swoimi (w ich mniemaniu poważnymi ) wątłymi problemami i sprawami w momentach kiedy najbardziej łaknę tzw "świętego spokoju "
intel
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Często drażnią mnie moi bliscy

Avatar użytkownika
przez Midas 11 gru 2011, 16:58
Mnie rodzina drażni najbardziej w świecie. Nawet jak mam dobry humor to wystarczy wspólny obiad żeby mnie wkur*wili. Nienawidzę ich postępowania, nienawidzę ich toku myślenia, ich dziwnych rozmów, nienawidzę brata, a jednocześnie ich wszystkich kocham :( Przez tą pojebaną miłość każdy ich głupi ruch wprawia mnie w fatalne samopoczucie. Każda awantura, z którą nie mam nic wspólnego wprawia mnie w zły nastrój. Nie oczekuję od nich NIC ani wsparcia, ani dobroci, rozmowy niczego, byle tylko sami między sobą jakoś funkcjonowali :( Muszę jak najszybciej się wyprowadzić, bo wiem że moje starania wyjścia z deprechy skończą się fiaskiem.
Rodzina to tylko zlepek genów, :evil: :evil:
Padłeś?! Powstań!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1284
Dołączył(a)
22 lis 2011, 23:15
Lokalizacja
51°07′39″N 20°24′44″E

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do