zazdrosc:D

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

zazdrosc:D

Avatar użytkownika
przez kubamzk 22 lis 2011, 21:25
zastanawialem sie w ktorym dziale napisac i sie zdecydowalem ze tu...

wiec moj problem polega na tym ze jestem mega zazdrosny o swoje dziewczyny mialem ich w zyciu 4 i o kazda bylem bardzo zazdrosny, do rzeczy..np jestem zazdrosny:
-ze moja dziewczyna idzie na impreze beze mnie(w przypadku ze nie ma mozliwosci zebym ja z nia szedl bo mieszkamy daleko od siebie)
-ze tanczy z innym chlopakiem(nie ze obcy chlopak ale kolega)
-ze np za dlugo z kims rozmawia nie powswieca mi czasu
-ze poswieca czas komus innemu zamiast mi(mowie o sytuacji gdzie dzieli nas sporo km i nie widzimy sie za czesto)
-ze woli ogladac w tv swoj ulubiony program, serial zamiast porobic cos ze mna
-ze rozmawia z innymi chlopakami.itd

jesli chodzi o moja osobowosc to staram sie znac swoja wartosc, wiem ze jestem przystojny, iteligentny, otwarty(nie mam temtow tabu) mam ladna sylwetke, bardzo dbam o siebie i mam poukladane w glowie, szczerze gdyby nie ta zazdrosc to bylbym chyba idealnym kandydatem na meza:d i patrzac z dystansu to te moje dziewczyny powinny byc bardziej zazdrosne o mnie i to one powinny sie obawiac ze moga mnie stracic jednak chyba tak nie bylo bo nigdy nie dawalem podstaw do takiego myslenia(z reguly jestem bardzo oddany), a one wrecz odwrotnie, np taka sytuacja kiedy mowie dziewczynie zeby nie szla beze mnie na impreze a ona idzie to mnie rozwala, probowalem sobie to roznie tlumaczyc jednak nie dawalo rady, ja bym musial miec tak oddana partnerke jak ja, zeby nie widziala swiata beze mnie. Jednak nie spotkalem jeszcze takiej( moze i spotkalem ale nie byly w moim guscie). NO i mam pytanie do kogoss kto sie troche zna na rzeczy gdzie lezy przyczyna tej mojej ogromnej zazdrosci nawet o male rzeczy? Zastanawialem sie nad swoim dziecinstwem i gdybym w mlodym wieku stracil matke lub kogos bliskiego to faktycznie taka zasdrosc mialaby uzasadnienie, jednak moi rodzice zyja, co prawda miesli mnie w dosc poznym wieku bo mama miala 42 lata ale milosc mi okazywala zawsze. Wiec nie rozumiem skad u mnie taka wrazliwosc i zazdrosc..dodam ze np teraz kiedy nie mam dziewczyny o nikogo ani o nic nie jestem zazdrosny i nie ma problemu, jednak jestem mlody i nie chcialbym spedzic zycia sam, nie chcialbym tez sie meczyc w zwiazku.
'to co widoczne jest tymczasowe, natomiast to co niewidoczne jest wieczne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lis 2011, 20:56
Lokalizacja
new world

zazdrosc:D

Avatar użytkownika
przez Mental Cat 22 lis 2011, 23:11
W Twoim poście przejawia się dużo Twego JA, wkleiłem to w google i wyskoczyło: Narcystyczne zaburzenie osobowości.
Osoby takie charakteryzują się częstą zazdrością o innych, niechęcią do utożsamiania się z potrzebami innych, wiara że jest się kimś szczególnym, koncentrowanie się na własnym wizerunku.
Nie szukaj fachowej pomocy tu na forum, ponieważ nie

PS: tu chyba pisze Twoja dziewczyna Kas-si: borderline-emocjonalnie-niestabilne-zaburzenie-osobowo-ci-t4295-758.html
Zostań nieśmiertelnym wierszem
Bądź nieśmiertelnym wierszem

Avatar użytkownika
Offline
Posty
281
Dołączył(a)
07 lis 2011, 13:20
Lokalizacja
Kielce/Kraków

zazdrosc:D

Avatar użytkownika
przez kubamzk 22 lis 2011, 23:24
nie, to nie moja dziewczyna:D
narcystyczne powiadasz???? spoko twoje zdanie..
to powiedz gdzie w ktorej rubryce umiescisz takie rzeczy jak dojazd do dziewczyny kilkaset km, jezdzenie z nia przez caly dzien od krawcowej do krawcowej kiedy nawet juz ona sama zrezygnowala a ja ja zachcecalem zeby jeszcze sprobowac u nastepnej, czy chociazby umycie naczyc za nia kiedy ona nie mogla albo odkurzenie pokoju, jak sama przyznala nie poradzilem jej nic co by jej wyszlo na zle, to ze dbam o sibie nie znaczy ze jestem narcyzem w moim mniemaniiu rzecz jasna, jednak zazwyczaj stawialem dobro moich dziewczyn ponad swoje(w szerszym pojeciu bo nie zawsze cos wydaje sie dobre ale pominieciu odpowiedniej ilosci czasu wychodzi wowczas na jaw co bylo dobre a co zle) swoja droga ja jestem tak dziewczynie oddany ze nawet nie mam potrzeby msylec o innych dziewczynach zasttanawia mnie dlaczego dziewczyny tak nie potrafia.
'to co widoczne jest tymczasowe, natomiast to co niewidoczne jest wieczne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lis 2011, 20:56
Lokalizacja
new world

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

zazdrosc:D

Avatar użytkownika
przez Mental Cat 22 lis 2011, 23:44
HeY- to wcale nie było pejoratywne:)
Umycie naczyń za dziewczynę kiedy ona nie mogła to nie jest wielkie poświęcenie. Ani odkurzenie pokoju:) Mówisz, że jedziesz do niej kilkaset km - jakby to było ważniejsze, od tego, że ona Cię potrzebuje albo tęsknisz albo coś takiego. A jeśli zrezygnowała z krawcowej to widocznie miała już dosyć - nie powinieneś jej na siłę brać. Więcej empatii, mniej siebie.
Napisz coś o uczuciach, emocjach, rodzicach też napisz - czy nie wychowali Cię w stylu "musisz być lepszy".
Napisz coś o wspólnych sprawach jakie z Twoimi dziewczynami mieliście np. hobby. Opisz bardziej to 'dobro', które dawałeś dziewczynom.
Bez tego wynika, że chciałbyś aby dziewczyny były Ci bardzo oddane - dlatego musisz rozświetlić sytuację, aby ktoś mógł pełniej się wypowiedzieć.
Pozdr.
Zostań nieśmiertelnym wierszem
Bądź nieśmiertelnym wierszem

Avatar użytkownika
Offline
Posty
281
Dołączył(a)
07 lis 2011, 13:20
Lokalizacja
Kielce/Kraków

zazdrosc:D

Avatar użytkownika
przez kubamzk 23 lis 2011, 00:26
moze i nie bylo to pejoratywne, jednak zachowanie to wyklucza ze jestem narcyzem(narcyz by nie myl naczyn skoro jest goscie itd.)

a co do krawcowej to nie ze zrezygnowala ale ze zwatpila, bo bylismy u kilku i mowily ze nie da sie nic zrobic z sukienka a na drugi dzien bylo wesele, jednak wierze ze nie ma rzeczy niemozliwych i w koncu sie udalo, byla bardzo zadowolona i mi wdzieczna i docenila to ze inny chlopak tak by sie nia nie iteresowal nie dbal o jej dobro itd,

co do moich rodzicow to za duzego wplywu w moje wychowywanie nie mieli bo sa w starszym wieku, od 12 roku zycia mialem zawsze wolna reke i bardziej rodzenstwo mialo jakis delikatny wplyw pozatym otoczenie, czesto tez uczylem sie na wlsanych bledach.

a do rzeczy ktore laczyly mnie z dziewczynami:
-wspolne rozmowy na kazdy temat(zwlacza te tematy ktore nas dotyczyly) duzo ich bylo np rozmawialismy o swoich niestosownych zachowaniach o swoich wadach, o rzeczach nad ktorymi musimy popracowac, staralismy sobie pomagac nawzajem w tym zeby sie zmieniac na lepsze, dzielilismy sie swoimi spostrzezeniami odnosnie zycia i innych dziedzin
-wspolne wycieczki
-wspolne ogladanie filmow
-wspolne czytanie ksiazek
-spacety
-wspolne robiebie posilkkow
-wspolne imprezy
-wspolne zakupy
ja mam taki charakter ze jak kocham dziewczyne to wszystko bym z nia robil, liczy sie to zeby moc z nia byc, cieszyc sie obecnoscia, poznawac
'to co widoczne jest tymczasowe, natomiast to co niewidoczne jest wieczne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lis 2011, 20:56
Lokalizacja
new world

zazdrosc:D

Avatar użytkownika
przez Mental Cat 23 lis 2011, 00:40
To mnie przerasta, ale dobrze, że próbujesz rozwiązać swój problem. Mogę życzyć tylko wytrwałości i powodzenia!
Zostań nieśmiertelnym wierszem
Bądź nieśmiertelnym wierszem

Avatar użytkownika
Offline
Posty
281
Dołączył(a)
07 lis 2011, 13:20
Lokalizacja
Kielce/Kraków

zazdrosc:D

Avatar użytkownika
przez kubamzk 23 lis 2011, 02:09
dzieki bardzo
'to co widoczne jest tymczasowe, natomiast to co niewidoczne jest wieczne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lis 2011, 20:56
Lokalizacja
new world

zazdrosc:D

Avatar użytkownika
przez tahela 23 lis 2011, 09:11
a myśłałes o braku zaufania do drugiej osoby i ,ze moze stad sie to bierze, ze wydarzyło sie w Twoim zyciu cos co ogranicza barak zaufania do najbliższych osób, to że dziewczyna z kims tańczy nie znaczy ,że nie zrobi dla Ciebie wszystkiego i np. sie nie poswięci gdyby cos ci sie stało, wartośc osób tak naprawde trudne sytuacje zyciowe potwierdzają i moze mała pewnośc siebie, która ciw drukowali byc moze rodzice i dlatego nie ufasz bo podswiadomie przez mała wartosc siebie boisz się,ze jak dziewczyna zatańczy z kimś to pójdzie z nim do łożka i cie zdradzi a to tak nie dział w przypadku przynajmniej wartościowych kobiet, rozmawiać czy zatańczyc mozna z każdym a to wcale nie prowdzi do zdrady, musisz uwierzyc tak naprawde w siebie, w swoją wartośc a wtedy zaczniesz automatycznie ufać i nie bedziesz widział zagrozenia, to dział w taki sposób ze często kompleks nizszosci jest połaczony az kompleksem wyzszosci , podswiadomie czujesz się gorszy to wygórowujesz własne dobre cechy by swoja nizszą wartośc podnieśc we własnych oczach,z tym,że ta wartośc wcale nie musi byc niska naprawde tylko ty podswiadomoie z jakiegos powodu tak siebie ocenaiasz i tak to ci później w zyciu wychodzi
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10969
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

zazdrosc:D

przez anett34 23 lis 2011, 09:52
witaj.
popieram poprzednią wypowiedz"taheli".
boisz się,że zostaniesz zdradzony, może oszukany?
dajesz z siebie dużo, dążysz by dać jeszcze więcej i tyle oczekujesz od drugiej osoby, ale pamiętaj każdy jest inny. nie możesz oczekiwać by inni postępowali jak Ty, zaakceptuj partnerkę taką jaka jest.może za dużo wymagasz, odpuść trochę, przyjrzyj się temu z dystansem. jesteś wartościowym człowiekiem i zapewne pomocnym oddanym, ale nie wszyscy tacy są. czasem przez swoje postępowanie możesz stracić kogoś równie wartościowego i oddanego.
pozdrawiam i powodzenia
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
18 lis 2011, 20:00

zazdrosc:D

Avatar użytkownika
przez kubamzk 23 lis 2011, 11:28
co do zaufania to powiem tak..zaufanie trzeba zbudowac musi minac pewnien czas, i pwenie gdyby juz byl z dziewczyna po slubie jakis czas to taniec czy rozmowa z jakism chlopakiem by mi nieprzeszkadzala, ale kiedy ja wiem jak moja dziewczyna zachowywala sie np w towarzystwie ze mna ze bardzo 'luzno' to sobie wyobrazam jak zachowuje sie kiedy mnie nie ma z nia, zreszta dla mnie to dziwne jest ze skoro ludzie z milosci oddaja zycie, a ona nie byla w stanie oddac mis ie na tyle zeby np nmie chodzic beze mnie na imprezy rzekomo kochajac mnie, ja bym tak nie mogl sprawiac sobie radosc a przy tym zadawac bol bliskiej osobie i to tak swiadomie,

z tymi kompleksami wyzszosci i nizszosci to jest cos na rzeczy, bo kiedys bylem niesmialy, a w stosunku do dziewczyn ktore mi sie podobaly to juz w ogole 'zero' wiec postanowilem sobie ze bede pracowal nad tym i po kilku latach zmienielm sie, teraz jestem tak smialy ze az oniesmielam czasem dziewczyny swoja pewnoscia siebie(przynajmniej z wierzchu tak to wyglada bo moze gdzies w srodku zostalo to co bylo kiedys) kurcze patrze w lustro i wiem ze jestem przystojny fajny ze duzo umiem i potrafie duzo dawac, ze jestem wartosciowa osoba, ale jak widzialem moja dizewczyne tanczaca z jakims chlopakiemto tak jakby moj swiat sie konczyl wielka trauma, probowalem sobie tlumaczyc ze to tylko taniec ale z drugiej strony tlumaczenie inne: dlaczego kiedy jest ze mna przyjechalem do niej szmat drogi ona nie cieszy sie wspolnie spedzanym czasem tylko szuka towarzystwa innych, czy jej nie wystarczam, nie daje jej wystarczajacej ilosci doznan, dlaczego nie wykorzystuje czasu ktory mamy razem tylko woli np spedzac go z kims komu zalezy tak wlasciwie tylko na jej wygladzie(zeby popatrzec na nogi, klepnac w tylek, dotkanc piersi) przeciez to jest takie puste i smutne .. no i kiedy taka dziewczyna wybiera takie towarzytswo zamiasrt mnie np tanczac czy rozmawiajac z nimi to jest dla mnei jak zdrada uwierzcie mi..ja wyznaje zasade kto w malym jest wierny to i w wielkim.
'to co widoczne jest tymczasowe, natomiast to co niewidoczne jest wieczne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lis 2011, 20:56
Lokalizacja
new world

zazdrosc:D

przez paradoksy 23 lis 2011, 12:24
zdradziła Cię jakaś że tak reagujesz?
paradoksy
Offline

zazdrosc:D

Avatar użytkownika
przez kubamzk 23 lis 2011, 12:44
mnie zadna nie zdradzila pojsciem do lozka z innym, choc dla mnie zdrada juz jest np pujscie na impreze beze mnie gdzie wczesniej byly rozmowy ze to mi sprawia bol, a kiedy na pytanie: 'dlaczego tam idziesz przeciez wiesz ze mnie tym ranisz??' slyszysz odpowiedz: wlasciwie sama nie wiem, ciezko mi powiedziec' to dochodzi wowczas ze ta dziewczyna mnie nie kocha bo dla niej wazniejsza jest dobra zabawa niz moje szczescie nie jest gotowa sie poswiecic dla zwiazku. ja analizuje kazda sytuacje i wyciagam wnioski, i kiedy ona mowi mi pozniej ze poszla na impreze bo mnie dawno nie widziala i chciala sie rozerwac, to ja sobie wyobrazam sytuacje kiedy ja jestem za granica w pracy na kilka miesiecy i popowrocie dowiaduje sie ze poszla z kolega do lozka bo przeceiz mnie tak dlugo nie bylo a ona miala ochote na sex no i co miala zrobic..to jest analogiczna sytuacja, czlowiek to zwierze i tylko trzeba odpowiednich okolicznosci zeby wyzwolil swoje skrywane cechy.

natomiat w moim otoczeniu zsdrady sa bardzo powszechne, ale to chyba kazdy moze dzis tak stwierdzic
'to co widoczne jest tymczasowe, natomiast to co niewidoczne jest wieczne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lis 2011, 20:56
Lokalizacja
new world

zazdrosc:D

przez paradoksy 23 lis 2011, 12:47
pójście na imprezę bez chłopaka to nie jest zdrada. zastanów się nad sobą.
chciałbyś być całym światem dla kogoś w złym tego powiedzenia znaczeniu - to nie zdrowe i nikt z Tobą na dłuższą metę nie wytrzyma. każda będzie się dusić w takim związku gdzie bez podstaw będzie oskarżana o zdradę.

a może po prostu nie dorosłeś do związków? związek to dwie osoby, a nie 1 osoba + doklejka 24h/dobę.
paradoksy
Offline

zazdrosc:D

Avatar użytkownika
przez kubamzk 23 lis 2011, 14:25
2 osoby ale jedno cialo:) slcuhaj ja uwazam ze jak sie nie ma chlopaka to sie chodzi na imoprezy zeby kogos poznac itd, ale jak sie ma chlopaka czy dizewczyne to powinno sie razem chodzic bo po to miedzy innemi jest sie w zwiazku, mowisz ze samo pojscie to nie zdrada ..ale zobacz idac tam sama moja dziewczyna miala na celu sie dobrze bawic, widziala ze 10 facetow bedzie sie do niej kleic, sypac podtekstami, ze beda ja podrywac, ze pozna kogos fajnego, , nie mowiac juz co sie dzieje po alkoholu..eh no i ty mi mowisz ze pojscie na impreze to nie zdrada -faktycznie samo pojscie nie jest zdrada jednak jest duzym krokiem prowadzacym do zdrady i teraz skoro dziewczyna jest w zwiazku a chce celowo i swiadomie wystawiac sie na takie sytuacje ze strony facetow to dla mnie cos nie tak..


znam przykaldy roznych zwiazkow i znam kilka takich ze ci ludzie swiata nie widza poza swoim partnerem i sa bardzo szczesliwi znaczniej niz pozostali zyjacy w tzw 'otwartych zwiazkach'

czy nie doroslem do zwiazku?? hmm
chce i potrafie dawac to co mam najlepszego, potrafie kochac bezgranicznie, dziewczyny traktuje powaznie, nie bawie sie nikim(zawsze jak chodze z dziewczyna to mam na celu malzenstwo, nie tak ze tylko z nudow czy zeby sie przespac), uwzgledniam zawsze druga osobe, nie staram sie robic nic przeciwko niej, moja zazdrosc niegdy nie ma na celu korzysci osobistych ale mysle przszlosciowo i dbam o zwiazek(taka ciekawa umiejetnosc przewidywania wydarzen - co sie wydarzy jak postapie tak a tak- to sie chyba nazywa dojrzalosc nie robienie niczego pod wplywem impulsu, tylko spokojne przetrawienie i wyciaganie wnioskow)

wlasciwie jestem zrobic wszusyko dla osoby ktora kocham w zamian oczekuje milosci oddania i szczerosci, czy to tak wiele?;p
'to co widoczne jest tymczasowe, natomiast to co niewidoczne jest wieczne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lis 2011, 20:56
Lokalizacja
new world

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Alexa [Bot] i 6 gości

Przeskocz do