prosze Was o pomoc i rade

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

prosze Was o pomoc i rade

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 03 paź 2011, 18:31
Hmm ja tak tylko dodam 4 grosze,a mianowcie to co do zdania refren to: są związki jak urodziny,czyli takie które są ale szybko się kończą,oraz są takie związki które są długotrwałe

ze jestem taki jakby to powiedziec malo meski,

Trzeba było jej w odpowiedzi powiedzieć,że jest mało kobieca i bardziej przypomina chłopa - również z wyglądu.
Nie ma nic gorszego niż usprawiedliwianie tego,że się już nie chce z kimś być frazami typu "bo jesteś mało męski" lub innymi.To ciekawe,że jakoś wcześniej autor jej musiał pasować i nagle jej się odwidziało,bidulce :cry:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

prosze Was o pomoc i rade

przez refren 03 paź 2011, 20:04
człowiek nerwica:
Hmm ja tak tylko dodam 4 grosze,a mianowcie to co do zdania refren to: są związki jak urodziny,czyli takie które są ale szybko się kończą,oraz są takie związki które są długotrwałe


Tak, ale nigdy nie wiadomo z góry w którym się jest.
refren
Offline

prosze Was o pomoc i rade

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 04 paź 2011, 01:12
Ano fakt.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

prosze Was o pomoc i rade

przez shinobi 04 paź 2011, 08:12
refren napisał(a):Ja na przykład uważam, że dopóki się nie wzięło ślubu, to nawet jak się jest w tzw "związku" to lepiej mieć oczy otwarte, spotykać się z innymi i poznawać nowych ludzi, żeby sobie porównywać i sprawdzać, czy się dobrze wybrało - oczywiście nie mam na myśli sprawdzania w łóżku, wystarczą relacje koleżeńskie. Bo "związek" to coś jak urodziny, dziś jest, jutro go nie ma. Ale do tego się dochodzi z czasem.

-- 03 paź 2011, 15:20 --

Z tym że niestety mężczyznom trudniej jest rozgraniczyć poznawanie kogoś, spotykanie się towarzyskie i pójście do łóżka, jakiś macie z tym problem, ta zasada chyba jest bezpieczniejsza w przypadku kobiet.


Po Tobie się tego nie spodziewałem. :)
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

prosze Was o pomoc i rade

przez refren 04 paź 2011, 10:21
Eeee... To znaczy ?

-- 04 paź 2011, 10:22 --

:~ :~
refren
Offline

prosze Was o pomoc i rade

przez shinobi 04 paź 2011, 14:01
To porównywanie i sprawdzanie mnie zastanowiło. Tak sobie uroiłem, że Ty żyjesz dla pewnych wyższych idei, a tu takim wyrachowaniem zapachniało. ;)
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

prosze Was o pomoc i rade

przez tomisia 04 paź 2011, 14:49
Sabaidee napisał(a):Łączenie się ludzi w pary to nie sklep z butami, gdzie mierzy się 20 par i wraca do tych, które najlepiej pasowały.


Dobrze powiedziane.

Marco! Chyba nie chcesz byc ta starą parą butów? które odkłada się na kilka miesięcy do szafy a potem po nie sięga gdy ta nowa para butów zawiedzie? zdradzi, okłamie, porzuci....

Ja byłam taką starą "parą butów". Przez to wszystko staciłam pewnosc siebie i poczucie własnej wartości.

Pokaż charakter, nie pisz do niej. I przygotuj się na to że jeśli ten jej nowy "męski kozak" da jej popalic to prawdopodobnie bedzie znowu pisac do Ciebie, a potem znowu zniknie. Tego chcesz? Nie daj się chłopie.

Ja wysłałam swojego w kosmos gdy mi PORAZ KOLEJNY oświadczył że musimy od siebie odpoczac na jakiś czas. Czuje się cholernie samotna ale cieszę się że nie jestem już niczyją marionetką.

Może to Ci się teraz wydawac niemożliwe i głupieale w końcu dojrzejesz do tego i nie pozwolisz sobie na takie traktowanie.

Mi się udało urwac kontakt z ex. Też twierdził że jestem zbyt mało kobieca, za mało atrakcyjna itd ale mimo to wracał do mnie po nieudanych romansach. Tyle że jak komuś czegoś brakuje w związku to będzie to okazywał, wypominał i myśłał o tych rzekomo lepszych! Horror. Nie pozwól sobie na to bo to boli. Nie pozwól sobą manipulowac.
Nie jesteś za mało męski, to ona jest jakaś dziwna. Chyba jest na etapie życia kiedy jeszcze podniecają ją słodkie dranie.

Nie sprowadzam tematu do siebie. Tylko chce uchronic innych zanim pozwolą żeby ta druga osoba zasrała im pół życia a czas nigdy nie zawraca :/
Ostatnio edytowano 04 paź 2011, 14:59 przez tomisia, łącznie edytowano 2 razy
Trzeba więc naprzód porzucić smutki, narzekania, wyleczyć się z samego siebie, ze swoich urazów psychicznych, które są dla nas większym nieszczęściem niż wszystko, co nas otacza.
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
06 sie 2010, 11:39

prosze Was o pomoc i rade

przez refren 04 paź 2011, 14:51
shinobi
To porównywanie i sprawdzanie mnie zastanowiło. Tak sobie uroiłem, że Ty żyjesz dla pewnych wyższych idei, a tu takim wyrachowaniem zapachniało. ;)


Dzięki za wyjaśnienie. :) No ja żyję też dla wyższych idei, na przykład jestem za nierozerwalnością małżeństwa. Dlatego uważam, że trzeba dobrze wybrać. Takie podejście idealistyczno-praktyczne. Pozdro.
refren
Offline

prosze Was o pomoc i rade

przez shinobi 04 paź 2011, 14:57
Powiało chłodem, co najmniej takim północny, takim co to się gdzieś znad fiordu przypałętał. ;)

W żadnym razie nie oceniam Twojego podejścia do związku dwojga ludzi, tak po prostu zagadałem dla podtrzymania tematu.

Nierozerwalność małżeństwa? Bez sensu. To jak już ludziom coś - nie daj boże - nie wyjdzie, mają się zagryźć?
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

prosze Was o pomoc i rade

przez refren 04 paź 2011, 15:11
Tylko pytanie co to znaczy "nie wyjdzie". Dla jednego to będzie "bo żona się zaniedbała po porodzie i przestałem ją kochać" - dla mnie niedojrzałość na maksa, a dla innego sprawy typu nałogi, przemoc - wtedy wiadomo, że trzeba spieprzać. I liczy się nastawienie. Dla jednego to, że coś nie gra jest sygnałem "gdzieś robimy błąd, trzeba się starać i rozwiązać problem" a dla innego "pora poszukać kogoś innego" - też niedojrzałość.

-- 04 paź 2011, 15:59 --

A jeśli chodzi o podejście do związków - nie jestem zwolenniczką "luźnych związków" . Byłam z jednym menem 6 lat i kontakty (koleżeńskie) z innymi prowadziły mnie do wniosku, że ten mój jest najlepszy, mam też lojalną naturę. Czy to był słuszny wniosek - inna sprawa, ja tylko uważam, że należy być otwartym na różne znajomości, mieć trochę swojego świata i obserwować - żeby kiedyś nie było za późno.
refren
Offline

prosze Was o pomoc i rade

przez marco711 07 paź 2011, 10:19
Chce zeby do mnie wrocila. Jestem gotow jej wsyzstko wybaczyc. Kocham ja nad zycie i chce odzyskac. Chce sprawic zeby na nowo ze mna chciala byc. Byla ze mna szesliwa. Pierwszy raz w zyciu. Pokochala mnie takiego jaki jestem, a teraz zostawila.:( Czuje sie tak beznadziejnie i boli mnie cala ta sytuacja. Powiem Wam cos wszystkim. Miala przede mna paru facetow, ale z nikim nigdy nie byla tak szczesliwa jak ze mna. Wierze jej w to, bo to bylo czuc i widac. Wiele razy mnie o tym zapewniala. Caly czas zyje ta nadzieja na to, ze wroci, ze bedziemy jeszcze ze soba. A chodzilo jej o to zebym traktowal jak partnerke, jak rowna sobie, a nie wyrocznie, zebym sie jej nie bal i nie bal sie przedstawic swojego zdania.:( tak jej wszystko we mnie pasowalo. Dobralismy sie jak malo kto. Pomimo tego, ze byly miedzy nami roznice dogadywalismy sie i bylo nam ze soba wspaniale. Pierwszy raz w zyciu czulem, ze kocham, chociaz przed nia mialem pare dziewczyn to z zadna nie chcialem spedzic swojego zycia.:(
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 paź 2011, 09:06

prosze Was o pomoc i rade

przez refren 07 paź 2011, 10:30
marco711
Chce zeby do mnie wrocila. Jestem gotow jej wsyzstko wybaczyc


Ty chcesz, a ona? Zależy jej w ogóle na tym "wybaczeniu" ? Z tego co piszesz to ani trochę.

Miala przede mna paru facetow, ale z nikim nigdy nie byla tak szczesliwa jak ze mna. Wierze jej w to, bo to bylo czuc i widac. Wiele razy mnie o tym zapewniala


To czemu jej nie ma z Tobą ?

...i bylo nam ze soba wspaniale


Mówisz za dwie osoby zamiast za siebie.
Kocham ja nad zycie i chce odzyskac.


Jak w to wierzysz, to walcz, najgorsze co możesz zrobić to czekać latami i żyć w iluzji. Lepiej działać, coś robić ...i zejść na ziemię. Ale powodzenia, nie przesądzam.
refren
Offline

prosze Was o pomoc i rade

przez shinobi 07 paź 2011, 10:35
refren napisał(a):Tylko pytanie co to znaczy "nie wyjdzie". Dla jednego to będzie "bo żona się zaniedbała po porodzie i przestałem ją kochać" - dla mnie niedojrzałość na maksa, a dla innego sprawy typu nałogi, przemoc - wtedy wiadomo, że trzeba spieprzać. I liczy się nastawienie. Dla jednego to, że coś nie gra jest sygnałem "gdzieś robimy błąd, trzeba się starać i rozwiązać problem" a dla innego "pora poszukać kogoś innego" - też niedojrzałość.

-- 04 paź 2011, 15:59 --

A jeśli chodzi o podejście do związków - nie jestem zwolenniczką "luźnych związków" . Byłam z jednym menem 6 lat i kontakty (koleżeńskie) z innymi prowadziły mnie do wniosku, że ten mój jest najlepszy, mam też lojalną naturę. Czy to był słuszny wniosek - inna sprawa, ja tylko uważam, że należy być otwartym na różne znajomości, mieć trochę swojego świata i obserwować - żeby kiedyś nie było za późno.


Dobra, dobra. Zgadzam się z Tobą. :) Tak zaczepiam, bo lubię jak w złości zgrzytasz ząbkami. ;)
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

prosze Was o pomoc i rade

przez marco711 07 paź 2011, 10:54
Bylo nam ze soba dobrze, bo wiele razy ona mi to mowila i zapewniala mnie o tym. Jak mam walczyc? Probowalem wszystkiego. Ale posluchalem sie mojej dobrej znajomej,k tora tez cos takiego kiedys zrobila swojemu chlopakowi. Powiedziala zebym sie z nia w zaden sposob nie kontaktowal. To ona teraz ma sie odezwac.:( Kochalismy sie, a przez moje pantoflarstwo stracila do mnie cierpliwosc i odeszla.:(
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 paź 2011, 09:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do