prosze Was o pomoc i rade

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

prosze Was o pomoc i rade

przez marco711 03 paź 2011, 09:21
Witam wszystkich

Mam pewien klopot, a nie mam sie kogo poradzic. Mozne zaczne od poczatku.

Mam 24 lata i 9 miesiecy temu poznalem wspaniala dziewczyne. Zakochalismy sie w sobie. Spedzalismy ze soba bardzo duzo czasu, ale nie przesadzalismy rowniez z tym. Wszystko bylo cudownie. Do pewnego momentu. Od jakiegos czasu wszystko zaczelo sie psuc. Mojej dziewczynie nie podobalo sie to, ze jestem taki jakby to powiedziec malo meski, ze nie zawsze mam wlasne zdanie, ze pozwalam jej wchodzic sobie na glowe. Wlasnie przez te rzeczy mnie w tej chwili zostawila. Jakby to powiedziec rozstalismy sie na pewien czas (trzy miesiace niby). Wiem, ze mnie nadal kocha, bo mi to powiedzila kiedy sie ostatni raz widzielismy, ale na razie nie chce byc ze mna. Jest mi tak strasznie ciezko, bo wiazalem z nia swoje dalsze zycie. Chcialem sie jej oswiadczyc, chcielismy razem zamieszkac. A teraz jest tak beznadziejnie. Nie piszemy do siebie, nie dzwonimy, nie spotykamy. Od czasu do czasu do niej napisalem, ze ja kocham, ze bardzo tesknie, ale jak w proznie. Zero odzewu. Postanowilem, ze do niej pojade i pojechalem. Rozmawialismy chwile, zapytalem sie czy wroci, ale ona odpowiedziala, ze teraz nie, ze moze za jakis czas. Nie wiem co mam robic. Tak bardzo bym chcial ja zobaczyc, ale nie moge, bo nie chce mnie widziec. Ledwo sie powstrzymuje zeby do niej nie zadzwonic i nie napisac. Znowu. Tesknie za nia tak bardzo, a kazdy dzien to dla mnie jedna wielka udreka. nie wiem co mam myslec. Mam kompletny metlik w glowie. Rozstalismy sie pod koniec sierpnia. Ze trzy razy do niej po tym czasie napisalem, ale bylo zero odzewu. Tak wiec i ja sie nie odzywalem. Az dwa tygodnie temu stalo sie cos najgorszego co moglem sobie wyobrazic. Usunela mnie ze swoich znajomych z fb, a potem usunela swoj profil. Zostawila mnie.:( napisala mi, ze kogos poznala, ze mi tez to radzi zebym zrobil, ze nie chce mnie, ze nie chce ze mna byc. :( Wiem, ze ona mnie kochala. Czulem to kazdego dnia zanim sie rozstalismy. Pisala, ze jest ze mna szczesliwa, ze to wlasnie na mnie czekala caly ten czas. :( A teraz wszystko sie skonczylo. Od dwoch tygodni nie mamy ze soba kontaktu. Zadnego.

Jesli jestescie w stanie mi pomoc, doradzic co zrobic, to prosze o pomoc, o jakas rade. Kocham ja najbardziej na swiecie i nie wiem kompletnie co moge zrobic zeby ja odzyskac.:-( Jest jeszcze szansa zeby ona do mnie wrocila? Znajomi mi mowia zebym dal jej czas i sie konsekwentnie nie odzywal i czekal cierpliwie. Naleze do osob malo cierpliwych i zawsze chcialbym cos miec na juz. :( a tu musze czekac to jakas udreka. Mowia mi tez, ze zrozumie i wroci. Widzieli nasze zdjecia z wakacji i mowili, ze byla na nich szczesliwa, ze sie opamieta i wroci.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 paź 2011, 09:06

prosze Was o pomoc i rade

Avatar użytkownika
przez tahela 03 paź 2011, 10:03
Cześć marko ;) :mrgreen: :mrgreen: :105: , zatkało mnie normalnie.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10992
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

prosze Was o pomoc i rade

przez paradoksy 03 paź 2011, 11:38
lepiej sobie ją odpuść.
paradoksy
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

prosze Was o pomoc i rade

przez Noopii 03 paź 2011, 11:43
marco771 cześć to dobra rada aby dać tej sytuacji czas uzbroić się w cierpliwość..jeżeli ona kogoś poznała i nie chce z Tobą być to na siłę tego nie zmienisz.Ma prawo kochać kogo chce,a Ty musisz uszanować jej wybór chociaż to boli.
Noopii
Offline

prosze Was o pomoc i rade

przez refren 03 paź 2011, 12:56
Mam wrażenie, że nie przyjmujesz do wiadomości faktów i wmawiasz sobie, że dziewczyna wciąż Cię kocha i do Ciebie wróci. Ale z tego co piszesz, to jest w rzeczywistości odwrotnie - chce być z kim innym i zakończyła definitywnie związek z Tobą.
Taki zawód boli, ale jak będziesz się utwierdzał w tym, że coś się może zmienić, to ból będzie trwał dłużej. Jak zaakceptujesz jej decyzję, to z każdym dniem będzie lepiej, ból maleje, a potem znika i przychodzą nowe zdarzenia, osoby. Uwierz że tak będzie. Widać dziewczyna chce czegoś innego, to nie jest Twoja wina, też nie byłbyś z nią szczęśliwy, a masz jeszcze masę czasu i szansę, żeby znaleźć swoją wielką miłość.
refren
Offline

prosze Was o pomoc i rade

Avatar użytkownika
przez marcja 03 paź 2011, 13:12
Refren dokladnie.
Bylo ale sie skonczylo, to se ne wrati...;)

A te naiwne nadzieje autora watku, ze jednak bedzie ok i ze dziewczyna nadal go kocha, kojarza mi sie z ta piosenka:


http://www.youtube.com/watch?v=7V1U52hrScY
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

prosze Was o pomoc i rade

Avatar użytkownika
przez Artemizja 03 paź 2011, 13:15
marco711, chyba najgorsze,co możesz w tej chwili zrobić,to zostawiać sobie nadzieję,że ona wróci.To Cię tylko dobije.To była jej suwerenna decyzja i niestety tego nie zmienisz,a na siłę nie ma co ciągnąć związku,bo cierpią na tym obie strony.Powinieneś teraz pomyśleć o sobie,zostawić przeszłość za sobą i ruszyć dalej.Wiem,że to niełatwe,ale nie widzę innego wyjścia.Co Ci da czekanie na nią,niepewność,zadręczanie się?To nie Twoja wina,że ona odeszła.Po prostu ludzie się rozchodzą i często sami nie wiedzą czego chcą od związku,od drugiej osoby.Pozostaje jedynie zaakceptować decyzję o rozstaniu.Rozpamiętywanie do niczego nie prowadzi.Chyba,że do załamania.Taka jest niestety smutna prawda.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

prosze Was o pomoc i rade

przez Sabaidee 03 paź 2011, 13:38
marco711 napisał(a):Jakby to powiedziec rozstalismy sie na pewien czas (trzy miesiace niby).

Mocno śmierdząca sytuacja i ja nigdy na takie układy nie idę. Łączenie się ludzi w pary to nie sklep z butami, gdzie mierzy się 20 par i wraca do tych, które najlepiej pasowały.
Sabaidee
Offline

prosze Was o pomoc i rade

Avatar użytkownika
przez marcja 03 paź 2011, 13:46
Sabaide, sadze tak samo ale niestety najwyrazniej jestesmy w bledzie. Ostatnio zakupilam kolezance na urodziny m.in ksiazke biologa Jeny Pinncot, ktora swa widze opiera na najnowszych badaniach neurologii i posychologii i okazuje sie, ze tak wlasnie wyglada dobieranie sie w pary, ze kazda osoba, na ile pozwalaja jej mozliwosci testuje kilka a nawet kilkanascie osob na raz, gdy tymczasem osoby z ktorymi sie spotyka robia to samo. W pewnym momencie kazda osoba dokonuje wyboru i wybiera jedna osobe do pary (o ile ta nie jest juz zajeta i nie wybrala innej osoby) Tym sposobem ok 95 % ludzi ma szanse choc raz w swoim zyciu miec dla siebie druga polowe ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

prosze Was o pomoc i rade

przez Sabaidee 03 paź 2011, 13:57
marcja, to że tak robi 95% ludzi w cywilizacji europejskiej i amerykańskiej nie świadczy o naszym błędzie, a przynajmniej ja nie mam zamiaru tego zmieniać.
Sabaidee
Offline

prosze Was o pomoc i rade

Avatar użytkownika
przez marcja 03 paź 2011, 14:04
Ale w zasadzie nie ma w tym wiele zlego - inaczej kazdy wybieralby pierwszego lepszego partnera, jaki sie nawinie...A tak wybiera sie zwykle tego, z ktorym najlepiej sie dogadujemy, nadajemy na tych samych falach, ktory ma cos co najbardziej nam sie spodobalo itp.;)
Oczywiscie najprzyjemniej byloby sie oczywiscie zakochac z wzajemnoscia, ale mi niestety nie przydarza sie to - nigdy nie bylam zakochana w nikim...:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

prosze Was o pomoc i rade

przez Sabaidee 03 paź 2011, 14:20
marcja, tak, masz rację, ale mnie chodzi o coś trochę innego. Dla mnie normalną sytuacją jest taka, że ludzie się spotykają, dochodzą po pewnym czasie do wniosku, że z tej mąki chleba nie będzie i się rozstają po upewnieniu się, że nie krzywdzi się drugiej strony. Natomiast nie do przyjęcia jest dla mnie sytuacja, że ktoś mi oświadcza, że spróbuje z kim innym, a jak mu nie wyjdzie to wróci do mnie.
Sabaidee
Offline

prosze Was o pomoc i rade

przez refren 03 paź 2011, 15:12
Ja na przykład uważam, że dopóki się nie wzięło ślubu, to nawet jak się jest w tzw "związku" to lepiej mieć oczy otwarte, spotykać się z innymi i poznawać nowych ludzi, żeby sobie porównywać i sprawdzać, czy się dobrze wybrało - oczywiście nie mam na myśli sprawdzania w łóżku, wystarczą relacje koleżeńskie. Bo "związek" to coś jak urodziny, dziś jest, jutro go nie ma. Ale do tego się dochodzi z czasem.

-- 03 paź 2011, 15:20 --

Z tym że niestety mężczyznom trudniej jest rozgraniczyć poznawanie kogoś, spotykanie się towarzyskie i pójście do łóżka, jakiś macie z tym problem, ta zasada chyba jest bezpieczniejsza w przypadku kobiet.
refren
Offline

prosze Was o pomoc i rade

przez paradoksy 03 paź 2011, 17:37
refren napisał(a): Bo "związek" to coś jak urodziny, dziś jest, jutro go nie ma.


dziwną masz tę definicję związku.
paradoksy
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do