Rozwód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Rozwód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

przez karola25 06 maja 2011, 13:03
Witam
Moje małżeństwo trwało niestety bardzo krótko. Zaledwie 6 miesięcy. Proszę o nie osądzanie - dlaczego tak krótko,dlaczego nie walczę itd. Raczej pytam o to jak Wy Drodzy -jeżeli byliście w podobnej sytuacji- radziliście sobie z "powrotem do normalności". Pomimo,że to "marny" staż -i tak bardzo to przeżywam. Tym bardziej,że dla mojego męża ślub i przysięga to była po prostu zabawa. Rozstaliśmy się-bo sporo scysji między nami było na tle mojej teściowej. Kobieta nadopiekuńcza,kontrolująca wszystko i wszystkich a przy tym robiąca to w "koronkowych" rękawiczkach. No i mój mąż- kompletnie zapatrzony w mamę,przed ślubem potrafił zwracać jej uwagę na dziwne zachowania. Niestety moja teściowa to przebiegła osoba- dobrze wiedząca a jak podejść syna. Zaczęła starać się skupiać na sobie uwagę i podporządkowanie się- popularnym zachowaniem- wymyśloną chorobą... Chorobą której nie ma,mało tego- po wielu wielu wizytach u lekarzy- Ci lekarze najzwyczajniej w świecie zaczęli ją zbywać....sugerując hipochondrię. Niestety mąż nie jest w stanie tego zauważyć. A ja nie jestem w stanie żyć w takim układzie. Mam w sobie ogromny żal- że okazałam się dla męża zabawką,zbędnym przedmiotem. Wybrał mamę.
Ostatnio edytowano 11 wrz 2011, 00:32 przez *Wiola*, łącznie edytowano 2 razy
Powód: poprawiono lit. w tytule
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 maja 2011, 12:47

Rzowód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 06 maja 2011, 16:27
Ból przejdzie szybko.Zapomnisz i zabujasz się w innym,tym razem nieposłusznym mamusi
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Rzowód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

Avatar użytkownika
przez Lolita 06 maja 2011, 18:38
Widziałaś jaki był za nim się pobraliście, to dlaczego zdecydowałaś się za niego wyjść ? Na co liczyłaś że ślub go zmieni ?
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Rozwód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

przez karola25 07 maja 2011, 08:18
Przed ślubem,w okresie jak byliśmy w związku - tak jak pisałam,zwracał matce uwagę nie raz na wtrącanie się we wszystko. Potrafił być stanowczy. Mówił,że będzie musiała zrozumiec-że będzie nowa rodzin,która będzie żyła swoim życiem,według swoich zasad itd. Po ślubie niestety - jak już zostalismy małżeństwem,ta stanowczośc zniknęła. Ale prosiłamo nie osądzanie mnie.... Prosiłam o Wasze rady,informacje opinie na temat- jak sobie radziliście w okresie po rozstaniu,w trakcie rozwodu itd. Tęsknota, masa pytań- rzucanych w próżnię,utrata wiary w ludzi i w lepsze jutro. O to mi chodzi.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 maja 2011, 12:47

Rozwód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

Avatar użytkownika
przez linka 07 maja 2011, 08:52
karola25, jeszcze jedno pytanie - ile macie lat i ile byliście razem przedtem? Mieszkaliście razem?

Co do całej tej sprawy....trzeba czasu, nie da się przyspieszyć tego wszytskiego....ważne żebyś odnalazła siebie, zacznij roić to co kiedyś kochałaś, odnów stare przyjaźnie...naucz się żyć dla siebie....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Rozwód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

przez karola25 07 maja 2011, 09:28
Mamy po 30 lat,byliśmy ok. 2 lat razem,niestety nie mieszkaliśmy- i teraz wiem,że to był kardynalny błąd.... Ale...nie mieliśmy nawet szansy razem zamieszkać. Po ślubie wprowadziłam się do męża,mieliśmy budować dom dla siebie-więc nie mieszkalibyśmy razem z teściową przez resztę życia. Tak to prawda...jak sama czytam co piszę,co myślę-rzeczywiście naiwnie to wszystko wygląda ;-( Staram się skupiać teraz na tym aby pomyśleć w końcu o sobie- bo może to najwyższy czas,właśnie teraz... Mam przyjaciół,znajomych- którzy starają się być ze mną,podtrzymywać na duchu. Ale wiadomo,że nie mogę wymagać aby byli ze mną 24 godziny na dobę. Najgorsze są poranki gdy się budzę i uświadamiam ,że to nie sen- że ten "koszmar" naprawdę się dzieje. Nie mogę ogarnąć ani zrozumieć- jak mógł mi przysięgać przed ołtarzem i Bogiem miłość i wierność a teraz tak po prostu nie robić nic aby ponieśc odpowiedzialność tej przysięgi. Przecież w życiu rózne sytuacje się dzieją- i tak poddać się po pierwszym niepowodzeniu... Prosiłam abyśmy budowę odłożyli. Wyprowadzili,wynajęli mniejsze mieszkanko -żyli skromniej,ale razem dalibyśmy radę. Mój mąż nawet nie chciał wziąc tego pod uwagę- bo... nie. Wypełniałam swoje obowiązki jako żony- wspierałam,byłam oparciem,trywiały- sprzątałam,prałam,gotowałam,opiekowałam się. Niestety widocznie to nie wystarczyło ....
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 maja 2011, 12:47

Rozwód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

przez monia784 07 maja 2011, 10:06
widocznie tak!!!! Ja kiedys też byłam naiwna, i wierzyłam w to jak sie składa przysiegę, to jej sie dotrzymuje do konca życia!!! Ale tak nie jest. Na dzień dzisiejszy jestem kilka lat po rozwodzie, i twierdze,że mogłam to zrobić rok po ślubie a nie siedem. moim zdaniem,są mężczyzni a raczej chłopcy którzy w życiu nie dorastaja aby być mężami ...ojcami..... Teraz mam drugiego męża jest wspaniałym mężem,żałuje czasami że nie spotkaliśmy się własnie kiedyś....... Ale widocznie musiałm przejśc przez piekło,żeby teraz miec niebo:):):):)
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
12 mar 2011, 11:44

Rozwód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

przez karola25 07 maja 2011, 10:25
monia784 dlatego ja też - rozważyłam czy nie lepiej będzie teraz po prostu zakończyć i przecierpieć - póki nie mamy dzieci ani kredytu na głowie... Wtedy i dzieci by cierpiały ,a i szarpalibyśmy się jeszcze o podział majątku,pieniądze itd. Jeśli nie ma szans na przyszłość- co miałam zrobić...podkładać się,ciągle iść na kompromis jednostronny,zaciskać zęby... Ale jednak żal pozostaje. Piękne huczne wesele,piękna suknia,wspólne zasypianie i budzenie się.... Echhhhhh jakoś trzeba się "podnieść z kolan" ...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 maja 2011, 12:47

Rozwód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

przez monia784 07 maja 2011, 10:39
Każde małżeństwo jest indywidualne, u mnie na rozwód złożył sie powazny problem a raczej bardzo powazny. W każdym, związku pojawiaja sie problemy i nie muszą sie one kończyc odrazu rozwodem. Z bchwilą gdy sie zamieszka z osoba która sie kocha, na poczatku bywa różnie , musimy nauczyć się siebie nawzajem. Wiem,że jest trudno ale jak dwoje ludzi sie kocha to potrafia wszystko przetrwac, a początki naprawde bywaja trudne. Może powaznie porozmawiaj z mężem.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
12 mar 2011, 11:44

Rozwód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

przez karola25 07 maja 2011, 10:51
Próbowałam rozmawiać ,szukać wyjścia- znaleźć wspólny kompromis...Niestety mąż jest zawzięty i strasznie uparty. Wyprowadziłam się ponad miesiąc temu. Przez ten czas on nawet nie próbował nawiązać kontaktu aby znaleźć wspólne wyjście nie kończące się rozwodem. Jest pod ogromnym wpływem matki - niestety ja nie mam wpływu już na to wszystko. Po prostu nie ma miłości w nim. Nie pojmuję tego. Nikt go nie ciągnął na siłę do ołtarza,nie byłam w ciąży abyśmy z tego powodu mieli brać ślub. Więc skoro nie było w nim szczerej miłości- mógł nie brać ślubu i tyle.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 maja 2011, 12:47

Rozwód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

przez paradoksy 07 maja 2011, 11:00
ale jak to było - po dniu ślubu przestał stawać w Twojej "obronie".....? Tak z dnia na dzień się to zmieniło?
paradoksy
Offline

Rozwód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

przez monia784 07 maja 2011, 11:01
Oby kiedys tego nie żałował. Żawsze jest trudno podjąć ostateczną decyzje, dlatego musisz sama przemysleć i podjąć właściwa decyzje. Bo z mojego doswiadczenia i przezycia ,: też liczyłam,że sie zmieni chyba na siłe trzymałam te małżeństwo!!! Ale tak chyba musiało byc. wiem jedno ,że życie to nie jest bajka, chociaz tak się nam wydaje w dniu naszego ślubu.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
12 mar 2011, 11:44

Rozwód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

przez karola25 07 maja 2011, 11:13
nie no to nie było tak komiksowo,ze na następny dzień po ślubie zaczęłam dostawać patelnią po głowie ;) przez pierwsze 2-3 miesiące było bardzo dobrze,świetnie. Żyliśmy swoim życiem,swoimi sprawami. I tak jak pisałam wcześniej po tamtym czasie teściowa coraz częściej próbowała mężowi grając na litość- gadać,że....traci z nim kontakt (???) ,że za mało jej uwagi poświęca (???). Pomijając fakt,że teściowa nie jest samotną osobą- ma swojego męża.Nie wystarczyło jej,że mieszkamy pod jednym dachem,wspólnie gotujemy i jadamy obiady. Pogadamy mijając się. Nie wiem czego ona jeszcze oczekiwała-że wpuścimy ją do łóżka?. Zaczęła sprawiać wrażenie osoby coraz bardziej zazdrosnej... No i coraz częściej i dosadniej zaczęła demonstrować swoje złe samopoczucie,nieziemskie dolegliwości- po to ,abyśmy wszyscy żyli jej problemami i była w centrum uwagi. Dodam,że ja sama jak i z mężem- nie ignorowaliśmy jej rzekomych chorób. Zawoziliśmy do lekarza, rozmawiałam z nią o tym,pocieszałam. Ale ile można w kółko słuchać o jej "chorobach" - dzień w dzień. Tym bardziej,że nie było żadnych lekarskich,realnych podstaw do tego aby uważała się za osobę niedołeżną,umierającą. Rozumiecie o co chodzi? To stosunkowo młoda sprawna kobieta bez jakichkolwiek fizycznych uchybień. Mąż się dał na to nabrać- i od tego momentu żoną zaczęła być matka...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 maja 2011, 12:47

Rozwód po 6 miesiącach... Pomimo wszystko boli.

Avatar użytkownika
przez Lolita 07 maja 2011, 12:01
Przed ślubem,w okresie jak byliśmy w związku - tak jak pisałam,zwracał matce uwagę nie raz na wtrącanie się we wszystko. Potrafił być stanowczy. Mówił,że będzie musiała zrozumiec-że będzie nowa rodzin,która będzie żyła swoim życiem,według swoich zasad itd. Po ślubie niestety - jak już zostalismy małżeństwem,ta stanowczośc zniknęła


Może to było tak że wielu rzeczy nie widziałaś, albo nie chciałaś widzieć. Bo ja osobiście nie wierze że w kilka miesięcy po ślubie jest bum i człowiek diametralnie się zmienia.

Jeżeli chcesz ratować wasze małżeństwo to proponuję udanie się na terapie małżeńską, i spróbować zamieszkać razem ale już bez teściowej czyli na innych warunkach.

Dla mnie 2 lata to jest zdecydowane za mało na ślub, ale doskonale Cię rozumiem bo popełniłam podobny błąd :)
Człowiek uczy się na błędach i musi minąć jakiś czas, taki okres żałoby, za nim wrócisz do normalności.
To jest twój czas na refleksję :)
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do