rozterka sercowa... pomocy

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

rozterka sercowa... pomocy

przez nicniewiem 02 wrz 2011, 12:24
Od czego zacząć. Może od tego, że byliśmy ze sobą prawie 6,5 roku. Zerwałam z nim kilka dni temu. Było to dla mnie bolesne. Bo byliśmy razem od 15 roku życia. W naszym związku było różnie. Kłótnie, przerwy, ale więcej oczywiście chwil radosnych... Przy nim czułam się dobrze, dopasowaliśmy się do siebie, rozumieliśmy, wspólne wycieczki, wczasy, pasje. Wszystko. Pierwsza sytuacja miałam miejsce w moje osiemnaste urodziny,on za dużo wypił, ubzdurał sobie, że pocałowałam się z kolegą. Co nie było prawdą. Zerwał ze mną, było to dla mnie trudne, ale po tygodniu wróciliśmy do siebie. Po ok 2,5 roku od tamtej sytuacji.. Wszystko zaczęło mnie w związku irytować, nie mogliśmy się dogadać, on nie umiał zrozumieć, że nie ma mnie zaczepiać... raz go nie panując już nad nerwami uderzyłam.. odszedł... przez 3 tygodnie, nie wiedział czy chce ze mną być czy nie, walczyłam o ten związek.. Scaliliśmy to. Było dobrze przez miesiąc, aż potem ja wpadłam w furię zazdrośnicy.. Bo mnie okłamał.. ehh... przetrwaliśmy. Po tym czasie bardzo się starał, zabierał mnie wszędzie ze sobą chciał robić wszystko razem, być przy mnie. opiekował się mną. choć nie zawsze była sielanka, bo jak byłam chora nie chciał wrócić wcześniej ze mną z imprezy, jak miałam stłuczoną nogę myślał, że udaje, wyliczanie pieniążków.. Ehh. Każdy ma tam swoje problemy... Wyjechał na 3 tyg do DE. Zostałam tu sama, nadrobiłam czas z koleżankami, zastanawiało mnie jedno... że nie tęsknie? że zaczynam widzieć wady tego związku? Mój stał się zazdrosny, bo wyszłam z koleżankami na zabawę, ubzdurał sobie, że go pewnie zdradzam (Nie powiem spotkałam kolegę z LO. przyjaciela. potańczyliśmy. była niesamowita chemia. spotkaliśmy się potem raz czy dwa, ale oboje się powstrzymaliśmy i stwierdziliśmy,że nie możemy. nie doszlo do pocalunku, lecz do przytulenia...) od razu zaznaczam, że wiem, że to był błąd. potem oburzał się o wszystko, o instruktora na prawko, o wyjście znów z koleżankami. pojechaliśmy razem gdzieś ze znajomymi... za dużo wypili. My z kumpelą tańczyłyśmy same, podchodzili do nas faceci, ale od razu mówiłyśmy "nie tanczymy. jestesmy z facetami". niestety nagle moj juz teraz byly wparowal na parkiet... zaczal krzyczec, ze zrywa. szarpnal mna. nie wiedzialam co sie dzieje. jego kumpel uderzyl kogos zaczela sie bujka. nigdy nie widzialam go w takiej agresji. znow mna szarpnal, rzucil sie na mnie, ehh... zwyzywal... potem sie strasznie balam. nastepnego dnia z nim zerwalam, bylo to dla mnie ciezkie, dzwonil, przyszedl, pisal. Ja glupia od razu powiedzialam o calej akcji mamie, przyjaciolom... Oni utwierdzili mnie w przekonaniu ze podjelam sluszna decyzje. niestety ja juz nie mam tej pewnosci. gdy z nim rozmawialam na gg, bo osobiscie nie chcialam. przepraszal mnie, mowil mu, ze mu zalezy itd. a ja teraz nie wiem co mam dalej robic. bo kocham go. ale boje sie popelnic bledu. bo nie wiem czy nie dostal nauczki, pierwszy raz ja odeszlam, moze cos zrozumial. powiedzial mi, ze zaluje ze mnie szarpnal, zwyzywal, ze nie powiedzial mi nigdy tego co czuje. ze byl zazdrosny bo boi sie ze mnie straci, ((on nie ma kolezanek, ja kolegow)) ze jesli cos ustalimy to sie zmieni. nie wiem co robic dalej. minelo 5 dni, a ja nie wiem co czynic. przyjaciolki mi powiedzialy, ze bede glupia jak wroce. mama powiedziala, ze wiedziala ze tak bedzie, ze teraz sie ze mnie beda smiac. a dwie osoby, ze to przejsciowe i i tak do siebie wrocimy. a ja nie wiem, co robic. daje sobie czas. jutro ide z kolezankami na zabawe. musze to sobie poukladac. moze czas pokaze. nie wiem juz co czuje.. czy wybaczyc? bo jesli to byl ten... a jesli wroce i stwierdze, ze to byl blad... nie wiem... Ja po tym jak go uderzyłam zrozumiałam swój błąd... dał mi nauczkę zrywając... Może on też zrozumie...? nie wiem... Dwa dni temu pisałam z nim na skype... myślałam, że mu zależy... wczoraj też... powiedziałam mu, że potrzebuje czasu... powiedział, że OK. teraz nie wiem... nie odzywa się... a ja nadal nie wiem co czuje...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
02 wrz 2011, 12:20

rozterka sercowa... pomocy

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 wrz 2011, 14:48
Myśli o innym i chęć seksu z nim to też zdrada.... Z tym przyjacielem była chemia czyli ee lecieliście na siebie...Sprawa jest prosta,zerwij z tamtym.I idż do przyjaciela bo w końcu lecicie na siebie.

-- Pt wrz 02, 2011 2:52 pm --

No i w wieku 15 lat to się uczy,a nie związkuje,,,Potem właśnie powstają takie nieudane relacje...Człowiek powinien najpierw umieć zadbać o siebie,a potem dopiero się wiązać...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

rozterka sercowa... pomocy

przez adamo_ 02 wrz 2011, 16:29
człowiek nerwica napisał(a):Myśli o innym i chęć seksu z nim to też zdrada....

:lol:
adamo_
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

rozterka sercowa... pomocy

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 wrz 2011, 19:51
:mrgreen:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

rozterka sercowa... pomocy

przez polakita 02 wrz 2011, 20:01
w każdym związku pojawiają się problemy, ale kwestią jest je rozwiązać a nie rozstawać się. wydaje mi się że twój facet jest bardzo zaborczy i czasem chorobliwie zazdrosny, ale zależy mu na tobie, no i w końcu do niczego złego nie doszło, nikt nikogo nie zdradził.
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

rozterka sercowa... pomocy

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 wrz 2011, 20:05
Fizycznie nikt nie zdradził....no ale chemia czy tam fizyka czy fizjologia z innym to już była....

-- Pt wrz 02, 2011 8:11 pm --

Żaden związek rozpoczęty w 15 roku życia nie ma szans na przetrwanie w dłuższej perspektywie....na miejscu autorki skorzystał bym z ewentualnej drugiej opcji - przyjaciela z chemiofizykofizjologio-biologią;p
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

rozterka sercowa... pomocy

Avatar użytkownika
przez Vian 02 wrz 2011, 21:28
Żaden związek rozpoczęty w 15 roku życia nie ma szans na przetrwanie w dłuższej perspektywie....

Ja znam przynajmniej 3 takie, wszystkie ze stażem powyżej 20 lat i trwają. :)
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

rozterka sercowa... pomocy

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 wrz 2011, 22:03
Ale wtedy były inne czasy,w dzisiejszych czasach taki związek nie ma szans na przetrwanie.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

rozterka sercowa... pomocy

Avatar użytkownika
przez Vian 02 wrz 2011, 23:07
człowiek nerwica, tak to se możemy.
20 lat temu się nie liczy bo "inne czasy" chociaż lata 90-te to też był burdel na kółkach, a w "obecnych czasach" nie da się tego zweryfikować, bo ktoś jest ze sobą "tylko" 7 lat albo 10.

Sraty taty, nie ma szans na to, żeby woda była sucha, na resztę są, wszystko zależy od człowieka.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

rozterka sercowa... pomocy

przez leon21 02 wrz 2011, 23:14
Na to nie ma reguły...

Ale naprawdę...
Nawet na skali stresu (rozwód rozstanie) gorsza jest tylko śmierć osoby najbliższej (chociaż tu bym polemizował).

Rozstania,powroty, chemia, brak chemii...To jest tak przerażające, że nie warto wchodzić w relacje damsko-męskie. Ile się nasłuchałem na ten temat to włosy dęba stają!!!
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 13:50

rozterka sercowa... pomocy

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 wrz 2011, 23:18

Rozstania,powroty, chemia, brak chemii...To jest tak przerażające, że nie warto wchodzić w relacje damsko-męskie. Ile się nasłuchałem na ten temat to włosy dęba stają!!!

Nooo mnie to przeraża nieżle...a już te gadanie o chemiach i niechemiach szczególnie;/
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

rozterka sercowa... pomocy

przez piotrekd04 02 wrz 2011, 23:20
człowiek nerwica napisał(a):Fizycznie nikt nie zdradził....no ale chemia czy tam fizyka czy fizjologia z innym to już była....

-- Pt wrz 02, 2011 8:11 pm --

Żaden związek rozpoczęty w 15 roku życia nie ma szans na przetrwanie w dłuższej perspektywie....na miejscu autorki skorzystał bym z ewentualnej drugiej opcji - przyjaciela z chemiofizykofizjologio-biologią;p


z całym szacunkiem, ja z moją dziewczyną zaczęliśmy mniej więcej w tym wieku a jesteśmy razem już pięć lat i planujemy ślub, dlatego nie generalizowałbym :)
Offline
Posty
91
Dołączył(a)
02 wrz 2011, 23:10

rozterka sercowa... pomocy

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 wrz 2011, 23:31
Lubie generalizować to prawda....No dodam slowo "większość" związków..co nie znaczy już,że wszystkie.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

rozterka sercowa... pomocy

Avatar użytkownika
przez Vian 02 wrz 2011, 23:59
leon21 napisał(a):Na to nie ma reguły...

Ale naprawdę...
Nawet na skali stresu (rozwód rozstanie) gorsza jest tylko śmierć osoby najbliższej (chociaż tu bym polemizował).

Nie żeby coś, ale mam wrażenie, że wielu bliskich nie straciłeś w życiu, przynajmniej nie tragicznie.

Rok temu miałam porównanie i jak dla mnie śmierć najbliższych ma się do rozstania jak pożar domu do spalenia garnka.

Nijak.
Przesłania wszystko.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do