zdradzona

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

zdradzona

przez rybka43 22 sie 2011, 08:52
witam serdecznie jestem pierwszy raz na tej stronie i chciałabym podzielić sie swoim problemem ponieważ nie wiem jak powinnam postąpić.

jestem w związku małżeńskim od 23 lat, na 22 rocznicę ślubu ( dwa dni po rocznicy) mąż poinformował mnie , że od kilku miesięcy jest z inną kobietą .Oczekiwał chyba , że wyrzucę jego z domu , ponieważ zawsze tak mówiłam ale moja reakcj abyła całkiem inna i przyznaję sama byłam nią zaskoczona ale nie kazałam się jemu wynosić.
W rozmowach mniej lub bardzej burzliwych dowiedziałam się , że ta kobieta pozwoliła mu uwierzyć , że może być z inną kobietą , dowiedziałam się również ,że od dawna uczucie wygasło z jego strony , oraz wiele innych przykrych słów dla mnie padło. Zarządałam zakończenia tego związku , przestał się z nią spotykać ale jak póżniej odkryłam ( miesiąc temu) nadal utrzymywał z nią kontakt telefoniczny i smsowy.zaczęło być dla mnie podejrzane ,że ciągle biega do telefonu ponieważ wyłączył dżwięk i sprawdziłam bilingi to co zobaczyłam to był szok - ogrom wiadomości tylko w jednym dniu. kiedy o tym powiedziałm odpowiedział że może pisać z kim chce.
Od 10 miesięcy (wtedy mi powiedział o zdradzie)mówi o odejściu ale nie robi nic wtym kierunku.
Jest obojętny do granic możliwości , natomiast ja nie mogę poradzić z tą sytuacją , poniewaz zawsze uchodziliśmy za dobre małżeństwo, przeszliśmy wiele - powazne choroby, problemy finansowe i zawsze potrafiliśmy wyjść z tego obronną ręką .Teraz jak wyszliśmy na prostą zrobił taki numer .Zawsze był moją jedyną miłością , ufałam bezgranicznie , uważałam że on i dzieci to coś najlepszego co mnie w życiu spotkało. Nadal go kocham chociaż patrzę innaczej , nie jestem już tak zaślepiona. Ale mam ogromny problem z zaufaniem, a jest to coś okropnego nie móc ufać osobie kochanej.Z jednej strony chciałbym żeby odszedł , z drugiej boję się że sobie nie poradzę z samotnością . Wiem że jestem jeszcze w wieku gdzie mogę ułożyć sobie życie ( mam 43 lata)ale nie wyobrażam sobie życia bez niego , zawsze był przy mnie.Rozwalił całe moje uprządkowane życie. Nie spotyka się z tą kobietą ani już nie pisze, nie chce również do niej odejść .Proszę o pomoc ponieważ nie potrafię sobie poradzić z problemem, zawsze byłam mocnym charakterem ale z tą sytuacją nie potrafię sobie dać rady.
rybka43
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 sie 2011, 08:05

zdradzona

przez essprit 22 sie 2011, 09:48
Może dobrym rozwiązaniem byłaby terapia pary ?

Obojętnie jaki byłby efekt końcowy - warto zastanowić się (pod okiem fachowca !) nad przyczynami, jak i rozwiązaniem obecnego impasu.
Może postaw mu taki warunek -> podjęcie wspólnej terapii ?

Nie będę pisać czy masz z nim być czy zostawić go ;)
To nie jest miejsce na takie "rady".

Jedynie mnie ciekawi - po co on Ci powiedział o zdradzie i kontynuacji związku z kochanką, jednocześnie nie rezygnując z Ciebie.
Aaa, i nie sprawdzaj go ...
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

zdradzona

przez rybka43 22 sie 2011, 10:42
terapia małżeńska nie wchodzi w grę ponieważ nie chce się na nią zgodzić , już proponowałam a także nasz starszy syn (22 lata)

Nigdy go do tej pory nie sprawdzałam ale tym razem podejrzane było ciągłe przeglądanie telefonu.
Okazało sie że pisał także nocami jak już spałam.
Dopiero kiedy synowie zarządali od niego zerwania wszelkich kontaktów bo widzieli co się ze mną dzieje tak zrobił.
Więcej go już nie sprawdziłam a o tym że nie pisze już z nią i zerwał wszelkie kontakty wiem od niego.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 sie 2011, 08:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

zdradzona

przez essprit 22 sie 2011, 11:07
A gdyby dać takie ultimatum - terapia albo walizki na zewnątrz ?
Terapia oczywiście wcale nie musi znaczyć, że bedziecie z sobą dalej.

Obydwoje z was, a także dzieci, taka sytuacja wykańcza.
Takie niedopowiedzenie, niewyjaśnienie ... i ta obojętność męża.

A nawet gdybyście nie poszli - to ... albo godzisz się, że każdy z Was żyje "osobno" pod jednym dachem ... albo od nowa budujecie związek ... albo się rozchodzicie.
Innych opcji chyba nie ma.
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

zdradzona

przez m_antoinette 22 sie 2011, 14:27
Wiem, że to okrutne, ale po co budować związek na nowo i chodzić na terapię, skoro to już skończone? Jeżeli on sam mówi, że uczucie z jego strony już wygasło to znaczy, że tak jest. Jeżeli zdradził, to wcale nie jest powiedziane, że więcej już nie zdradzi, nawet jeśli obiecał, że nie zrobi tego.

Terapeuta owszem, może i znajdzie problem, który zapoczątkował tę zdradę, ale co z tego? Może nawet rozwiążecie ten problem, ale to wcale nie znaczy, że uczucie wróci. Sfera emocjonalna, jak każdy wie, jest bardzo delikatna; jeśli raz się coś rozwali, to raczej już się nie da tego naprawić. W takich wypadkach jeśli ludzie jednak postanawiają się nie rozwodzić to zazwyczaj ze względu na zdrowy rozsądek - pieniądze, wspólny dom, dzieci, nawet czysty sentyment do drugiej osoby, a nie miłość, która rzekomo wraca. Po terapii wydaje się wielu osobom, że faktycznie, jest lepiej (bo naprawdę jest lepiej), ale po jakimś czasie znów stwierdzają, że owszem, lepiej jest, ale miłość już i tak zniknęła i nigdy nie będzie tak samo. Zdrada sama w sobie nie jest problemem - tylko to, co do niej doprowadziło, a z tego, co pani pisze widać, że nie chodziło o jednorazową przygodę i pożądanie nie do opanowania czy coś w tym stylu, tylko głębszą rzecz.

Z resztą sama pani pisze, że jest w stanie ułożyć sobie życie, poradzić sobie itd, więc ja bym stawiała na rozstanie się. W gruncie rzeczy, nawet nie ma się co obwiniać, czyja to wina, tym bardziej, że nie ma to już żadnego znaczenia - po prostu tak już się stało i trzeba żyć dalej.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
07 mar 2011, 21:46

zdradzona

przez rybka43 22 sie 2011, 20:40
napewno w tym co piszesz jest dużo prawdy, właściwie to bardzo dużo , tylko ciężko jest wyrzucić te dwadzieścia kilka lat do kosza i powiedzieć było-minęło. Jest jeszcze uczucie pzrynasjmniej z mojej strony, jak napewno się orientujesz jest on człowiekiem z którym przeżyłam całe moje dorosłe życie i tak naprawdę ogromnie kochałam a wydawało mi się że on mnie też o czym nie raz zapewniał a na którym się tak mocno zawiodłam.Dlatego tak ciężko jest pozbyć się tego uczucia mimo wszystko.
Co do zdrady to sądzę, że była to chęć przeżycia czegoś nowego po tylu latach z jedną kobietą, chociaż przez chwilę (chociażby trochę dłuższą chwilę) i jeszcze znalazła się chętna ,która zresztą również oszukiwała swojego męża ,a może chciał sprawdzić jak to jest i doświadczyć tego o czym tak chętnie mówią koledzy a że zaczął mieć wyrzuty sumienia wobec mnie to mi o tym powiedział, albo zaczął już mu ciążyć ten związek , może zaczął obawiać się że jak mąż jej się dowie będzie miał kłopty- nie wiem.Ale wiem jedno że naprawdę ciężko jest przekreślić te lata. Targają mną bardzo mocne emocje mimo tylu miesięcy.Z jednej strony wiem że to co piszesz jest prawdą a z drugiej tak naprawdę boję się jego decyzji o odejściu. Dlatego to takie trudne, a może jeszcze nie dojrzałam do podjęcia takiej decyzji ,ponieważ cała ta sprawa ze zdradą tak mnie walnęła że jeszcze nie potrafię racjinalnie myśleć.Sama nie wiem
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 sie 2011, 08:05

zdradzona

przez essprit 22 sie 2011, 21:23
Dlatego - że to jest poważna sprawa, idź porozmawiać z jakimś dobrym specem. Ot, choćby sama.
Ponad dwadzieścia lat bycia razem jest istotne.
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

zdradzona

przez refren 22 sie 2011, 21:48
rybka43:
"
Co do zdrady to sądzę, że była to chęć przeżycia czegoś nowego po tylu latach z jedną kobietą, chociaż przez chwilę (chociażby trochę dłuższą chwilę) i jeszcze znalazła się chętna ,która zresztą również oszukiwała swojego męża ,a może chciał sprawdzić jak to jest i doświadczyć tego o czym tak chętnie mówią koledzy a że zaczął mieć wyrzuty sumienia wobec mnie to mi o tym powiedział, albo zaczął już mu ciążyć ten związek , może zaczął obawiać się że jak mąż jej się dowie będzie miał kłopty- nie wiem.Ale wiem jedno że naprawdę ciężko jest przekreślić te lata.


Za dużo chyba nie wiesz... Czy on w ogóle wykazuje jakieś chęci, żeby uratować to małżeństwo, czy zamknął się w swojej obojętności i po prostu egzystuje obok? Rozmawiacie o tym, co się stało? To on zawalił, więc nie naprawisz tego sama zamiast niego.

rybka43:
Dlatego tak ciężko jest pozbyć się tego uczucia mimo wszystko.


Uczucia się nie pozbędziesz, a na pewno nie w najbliższym czasie, ale chęci jednej strony nie wystarczają. Poza uczuciami są jeszcze inne argumenty przy takiej decyzji.

rybka 43
napewno w tym co piszesz jest dużo prawdy, właściwie to bardzo dużo , tylko ciężko jest wyrzucić te dwadzieścia kilka lat do kosza i powiedzieć było-minęło


:( :(

rybka43
boję się jego decyzji o odejściu.


No nic dziwnego, że boisz się zmiany,bo spędziłaś z mężem całe życie i nie wyobrażasz sobie, że możesz żyć inaczej. Ale to nie znaczy, że nie możesz, wyobraźnia Cię teraz zawodzi, ale to nie znaczy, że to jest nieosiągalne. Czasem coś, w co się nie wierzy z czasem staje się oczywiste. Strach przed rozstaniem jest gorszy niż samo rozstanie. Każda decyzja - o pozostaniu czy o odejściu przynosi niespodziewaną ulgę, najgorszy jest proces jej podejmowania, dochodzenia do niej i niejednoznaczność. I dlaczego Ty się boisz JEGO decyzji? To on się powinien bać. Chcesz, żeby został z litości ?

Najbardziej martwi mnie to jego okazywanie obojętności. Lekceważenie to też forma przemocy - tylko psychicznej. Według mnie to już woła o jakąś stanowczość, zwłaszcza, że na terapię małżeńską nie chce się zgodzić. Może jakiś wstrząs pomoże mu zrozumieć czego chce? Zostawienie go samego, żeby zobaczył jak mu jest bez Ciebie, to jeszcze nie rozwód. Choć według mnie, lepiej, żeby się tego obawiał...
refren
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do