Problem ze samą sobą...?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem ze samą sobą...?

przez Jagoda19 18 sie 2011, 21:28
Witam, założyłam konto, bo ja już na prawdę sama siebie nie rozumiem... Przypuszczam, że się rozpiszę. Więc... Mam 19 lat, nie miałam nigdy wcześniej chłopaka, więc we wszelkich tematach i zachowaniach "związkowych" jestem laikiem. Obecnie chodzę 5 miesięcy z chłopakiem, którego ogólnie znam już ponad 2 lata. Od początku mi się podobał, zawsze miałam przeczucie, że z nim będe, a ja stopniowo stawałam się dla niego coraz ważniejsza, aż pięć miesięcy temu poprosił mnie o chodzenie. Pierwsze wątpliwości jakie miałam (do wszystkiego podchodzę bardzo poważnie...) to to, że ja nigdy nie czułam jakiś "motylków w brzuchu" czy innych rzeczy, jedyne co, to takie przeczucie wewnątrz mnie, że z nim chcę być. Kiedy na niego patrzę, wiem w głębi siebie, że go kocham, wolę jego dobro niż swoje, ale po motylkach i innych podobnych reakcjach nie ma śladu. Schody zaczęły się kiedy on chciał mnie przytulić, czy pocałować, czego ja wcześniej nigdy nie robiłam, miałam opory, ale z czasem sprostałam jego oczekiwaniom. Tutaj też pojawiły mi się następne wątpliwości mianowicie - ja nie potrzebuję niczego więcej po za przytuleniem. Kocham się do niego przytulać, wtedy czuję jak bardzo go kocham, ale nigdy nie czułam popędu seksualnego, jakiejś chęci żeby się namiętnie całować i jeżeli już to robię to ze względu na niego. Jak nie trudno się domyślić seksu w moim życiu nie było i do tej pory nie ma. Kiedy o tym myślę nie czuję żadnego przerażenia, mogłabym to zrobić, ale nie chcę. Z czasem to wszystko nabrało fobii... On pyta, dlaczego nie chcę, ale nie naciska, wiem że mnie kocha, bo to na prawdę widać, wiem że nie jest ze mną dla seksu. W każdym razie jak to zdrowy 21 latek ma duży popęd, a mnie... bardzo to irytuje. Wspaniale mi się z nim rozmawia, śmieje wygłupia, ale zawsze przychodzi moment, w ktorym on zaczyna mnie przytulać i całowac i chciałby się obmacywać, a mi momentalnie robi się smutno i zaczynam spontanicznie myśleć, że moze nie powinnam z nim byc. Wiem że go ranię, bo jak długo można się wstrzymywać, mimo wszystko on dalej się wstrzymuje, a ja zaczynam coraz gorzej reagować juz nawet na samo całowanie się. Rozmawiałam z nim o tym, doszedł do wniosku że będzie się ograniczał jeszcze bardziej, ale w praktyce czasem mu się nie udaje, a ja momentalnie znów się zasmucam, przestaje się odzywać, staję się apatyczna i dziwna... nie zdziwię się jak w końcu mnie zostawi, a tego nie chcę i nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić... Chce z nim być, wiem, że on ze mną też, ale kiedy on zaczyna dążyc do "czegos więcej" zaczynam się bać ze w koncu mozliwosc obmacywania mnie, a nastepnie seksu, bedzie dla niego najlepszym co mam mu do zaoferowania. Mam już na to chore uczulenie... Nie wiem czy się boję, czy może to dlatego, że sama nie odczuwam takich potrzeb... Co ja powinnam zrobić, żeby z nim być, ale czuć się bardziej komfortowo, a jednocześnie nie ograniczac go...?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 sie 2011, 21:05

Problem ze samą sobą...?

Avatar użytkownika
przez marcja 18 sie 2011, 23:03
Przeczytalam i mam watpliwosci, czy to co czujesz wobec chlopaka to milosc...Ale jesli jednak tak, a popedu seksualnego mimo to brak, to moze pomoze Ci rozmowa z psychologiem i on ew. skieruje Cie do seksuologa lub terapeuty.

Jagoda19 napisał(a): ja nie potrzebuję niczego więcej po za przytuleniem. Kocham się do niego przytulać, wtedy czuję jak bardzo go kocham, ale nigdy nie czułam popędu seksualnego, jakiejś chęci żeby się namiętnie całować i jeżeli już to robię to ze względu na niego. Jak nie trudno się domyślić seksu w moim życiu nie było i do tej pory nie ma. Kiedy o tym myślę nie czuję żadnego przerażenia, mogłabym to zrobić, ale nie chcę. Z czasem to wszystko nabrało fobii... On pyta, dlaczego nie chcę, ale nie naciska, wiem że mnie kocha, bo to na prawdę widać, wiem że nie jest ze mną dla seksu. W każdym razie jak to zdrowy 21 latek ma duży popęd, a mnie... bardzo to irytuje. Wspaniale mi się z nim rozmawia, śmieje wygłupia, ale zawsze przychodzi moment, w ktorym on zaczyna mnie przytulać i całowac i chciałby się obmacywać, a mi momentalnie robi się smutno i zaczynam spontanicznie myśleć, że moze nie powinnam z nim byc.


Wspaniale sie przytula, rozmawia, smieje i wyglupia takze z przyjacielem... Nie trzeba go jednak obmacywac, calowac ani uprawiac z nim seksu ;) I jesli chcesz taki stan zachowac, to albo powiedz mu to szczerze, albo jak napisalam wczesniej, odwiedz psychologa i ten wyda jakis "werdykt" po poznaniu roznych szczegulow z Twojego zycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Problem ze samą sobą...?

przez Jagoda19 18 sie 2011, 23:28
Upierałabym się jednak przy tym, że go kocham. Odkąd go poznałam, miałam takie przeczucie i nie zawiodło. Nie zakochałam się, to nic na podstawie buzujących hormonów, tylko szczerze z czasem pokochałam, bardziej i bardziej. Tylko z nim jestem sobie w stanie wyobrazić cokolwiek... Po za nim mam sporo męskich przyjaciół, niektórych z nich bardzo lubię, mimo wszystko nie ma to porównania z tym co czuję do chłopaka. Jeśli chodzi o seksualność - zdarzyło się, ze trzy czy cztery razy, że wczułam się w to wszystko i było całkiem miło, mimo wszystko nie czuję jakiegoś podniecenia... Częstotliwość z jaką on oczekuje bliskości mnie przerasta. Zastanawiam się czasem, czy gdybym zdecydowała się na seks, czy byłoby lepiej, czy gorzej... Bo może myśl o tym mnie tak ogranicza, a z drugiej strony boję się, żeby nie żałować.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 sie 2011, 21:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem ze samą sobą...?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 18 sie 2011, 23:38
Jagoda19, Wbrew sobie , nie polecam, obrzydzisz sobie i sex i chłopaka:(
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Problem ze samą sobą...?

Avatar użytkownika
przez Artemizja 19 sie 2011, 04:21
wiola173 napisał(a):Jagoda19, Wbrew sobie , nie polecam, obrzydzisz sobie i sex i chłopaka:(
Dokładnie.Mało tego możesz poczuć jakieś negatywne uczucia w stosunku do siebie, jeśli będziesz robić coś wbrew sobie.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Problem ze samą sobą...?

Avatar użytkownika
przez Lolita 19 sie 2011, 12:45
Chce z nim być, wiem, że on ze mną też, ale kiedy on zaczyna dążyc do "czegos więcej" zaczynam się bać ze w koncu mozliwosc obmacywania mnie, a nastepnie seksu, bedzie dla niego najlepszym co mam mu do zaoferowania. Mam już na to chore uczulenie...



Rozumiem że jesteście dopiero ze sobą od 5 miesięcy, nie musisz się z tym śpieszyć. Masz absolutne prawo czuć się nie gotowa.
Jak kocha o poczeka. ;)
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Problem ze samą sobą...?

przez Jagoda19 19 sie 2011, 13:25
Wiem o tym, ale jednocześnie zdaję też sobie sprawę z jego popędu. Chciałam więc zaleźć coś, co zastąpiłoby seks, a jednocześnie to wszystko mnie jakoś momentami odrzuca... Czasem wydaje mi się, że jestem jakaś inna i przez to zawsze będe sama. W każdym razie dziękje wszystkim za odpowiedzi.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 sie 2011, 21:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do