Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

przez Vronsson 12 sie 2011, 00:12
essprit, nie uważam że 22 lata to jakaś straszna młodość. Jednak jest już dojrzałą kobietą. Ale jak najbardziej może być jak mówisz. Natomiast mimo wszystko nurtuje mnie to, dlaczego mi o tym jasno nie powie i dlaczego nadal cały czas zachowuje się wobec mnie w sposób...powiedzmy nie tak jak powinna się zachowywać po rozstaniu. Dlaczego trzyma mnie w "rozkroku"? Może po prostu jest tchórzliwa i chce zachować twarz wobec siebie samej i swoim zachowaniem usiłuje mnie sprowokować do tego, żebym ja to zakończył?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2011, 19:40

Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 12 sie 2011, 02:26
Jednak jest już dojrzałą kobietą

Dwudziestka dwójka dojrzałą kobietą?hmmm z mojej obserwacji dotyczącej kobiet w tym wieku wynikało jasno,że kobiety w wieku 22 lat nie są dojrzałe
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

Avatar użytkownika
przez tahela 12 sie 2011, 03:29
A ja sie spotykałam z facetem, który zachowywał sie podobie, czyli był dziwny bez duzych uczuć, bez duzych emocji. Blokował mnie emocjonanie bardzo go lubiałam i lubie i miał wiecej niz 30 lat a w emocjach był tak zamkniety ze szkoda gadac. Nigdy nie widzialm ,zeby sie smiał szczerze ani razu ,wzruszył sie dwa razy a i tak sie bardzo blokowal. Jego blokada blokowała mnie. Nie umiałam sie przy nim swobodnie zachowac chociaz go bardzo lubiłam i własnie za nim tesknie. Fajnie sie rozmawiało, czułam sie przy nim dobrze pomimo jego sztuczności, pomimo jego braku skrajnych emocji, zachowywal sie tak jakby sie bał pokazac całego siebie,ze zobacze jego a i tak w sumie zobaczyłam i bał się, że wykorzystam to przeciw jemu.Moja kolezanka , która go widziała stwierdziłą odrazu ze jest dziwny i sztuczny i jej pierwsze słowa były zebym dała sobie z nim spokój bo koles jest podejrzany. Ona do tej pory o nim mowi taki sztuczny a ja go lubiłam pomimo wszystko pomiomo tej cąłej jego dzwnosci i sztuczności w zachowaniu albo moze za te dziwnosc właśnie. Moze z tego powodu , ze mam swoje problemy jakos go wyczułam. Był taki zbyt opanowany , wycwiczony tak ze mnie ograniczał , w jednej chwili potrafil sie przytulic a w drugiej dokladnie pare sekund póxniej zachowywac sie zupełnie inaczej . Wysyłał sprzeczne sygnały najpierw cos robił, mowił by za chwile zrobic , powiedziec coś zupełnie odwrotnego. Jak człowiek dostaje taki sygnał a za 5 minut zupelnie inny to nie wie jak sie ma zachowac czy sie przytulic czy nie okaze się to nie tym czego sie od niego oczekuje. Te jego sprzeczne emocje były w stanie wykonczyc, człowiekowi zalezy a nie wie jak sie zachowac bo ktos z jednej minuty na minute moze zupelnie zmienić swoje zachowanie. W jednej sekundzie sie uśmiecha a w drugiej odpycha. Jednak nadal go lubię i tesknie za nim , pomimo tych dziwnych zachowań ,nieprzewidywalnych, chamstwa tam rzadnego nie było ale było wiele niedomowień i niestabilnych zachowan, co zauwazyly tez dwie inne oosby, które go widziay z moich znajomych, ta koleżanka o której wyzej wsspominałam i jeszcze kolega jeden. Normalnie powinnam wyjsc z czegos takiego i dac sobie spokój a nie umiem bo go polubiłam i ciagle tesknie za nim pomimo tylu dziwnych zachowań. Oczywiscie zaburzenie osobowosci tutaj moze wchodzic w gre, ale nie powiedział mi o tym wiec nie wiedziałam jak postepować. Pomimo tego , tych jego wad był na tyle ciekawym czlowiekiem i czulam sie na tyle dobrze z nim ze byłabym w stanie z nim byc, chociaz niesie to dla mnie duze ryzyko emocjonalne, Bycie z takim człowiekiem jest wykanczajace , trudne , ale mozliwe.Moze dlatego ze tez mam swoje problemy ciągnie mnie bardziej do niego niz do innych. Myślę że bysmy sie dogadali pomimo trudności.Tez wiem,z emiał swoje problemy z dzieciństwa z mama i jakies tam inne problemy co moglo wpłynąc na jego zamkniecie emocjonalne, jego brak zaufania i podejrzliwosc względem swiata. Sązdze ,ze jest emocjonalnie mocno poobijany , moze ja tez jestem , moze jestesmy obydwoje i dlatego to takie trudne i ciagle mam go w głowie.Tak długo.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

przez Vronsson 12 sie 2011, 06:06
tahela napisał(a):A ja sie spotykałam z facetem, który zachowywał sie podobie, czyli był dziwny bez duzych uczuć, bez duzych emocji.


Rozumiem że zachowywał się podobnie do mnie? Usiłuję złożyć swoje myśli do kupy po to, żeby móc jakoś konkretnie przedstawić tu na forum to co się dzieje w moim życiu i żeby dostać od was jakieś sugestie jak wyjść z tej sytuacji. Nie jestem zimny, chociaż tak możesz to odebrać z mojej pisaniny. Gdybym taki był to w ogóle bym pewnie nie pisał o tej sytuacji.
Tahela, jestem w cholerę emocjonalnym kolesiem i kocham tę kobietę na maksa. Nie śpię po nocach, w ciągu dwóch tygodni chlania praktycznie nic nie jadłem, kurde to chyba świadczy o jakimś ogniu tam w środku we mnie, prawda? Że coś przeżywam? Na codzień też taki jestem. No i udało mi się parę razy w życiu szczerze się zaśmiać. Teraz raczej nie bardzo.
Pozwól że zapytam - dlaczego zakończył się wasz związek?

Dwudziestka dwójka dojrzałą kobietą?hmmm z mojej obserwacji dotyczącej kobiet w tym wieku wynikało jasno,że kobiety w wieku 22 lat nie są dojrzałe


Nie wiem, może masz rację. Może po prostu dziewczyna chce poimprezować, a ja jestem starym pierdzielem który jej w tym przeszkadza. Zapytałem ją parę dni temu czy o to chodzi. Odpowiedziała że nie. Więc albo to nie jest to, albo kłamie. Ja bynajmniej nie należę do domatorów w ciepłych kaputkach. No ale mniejsza o to.

Nadal nie rozumiem jednego. Dlaczego pomimo zerwania mówi że mnie kocha (nie jest to miłość siostrzana, bo pytałem) i nie chce mnie puścić wolno, zakończyć całkowicie tego związku. Mimo że kilka razy ją o to prosiłem, żeby się określiła czy mam na nią czekać, czy po prostu postarać się zapomnieć odpowiadała mi za każdym razem: nie wiem. Rozwala mnie to totalnie.
Wiem że możecie myśleć, że 37-letni pierdziel został porzucony przez młodą laskę i teraz wypłakuje się na forum szukając ukojenia, ale to nie tak kurde.

Ale jednak coraz bardziej dochodzi do mnie że to koniec i że ostatecznie to ja będę musiał to powiedzieć.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2011, 19:40

Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

Avatar użytkownika
przez Margolka 12 sie 2011, 06:40
Vronsson, do dwóch lat od rozpoczęcia związku klaruje się jego przyszłość, statystycznie ok. drugiego roku związek przechodzi w inny etap. Wtedy okazuje się jaka jest jego siła. Wtedy też mija już zauroczenie i motylki w brzuchu a zaczyna się poważne myślenie o przyszłości. 22 letnia kobieta jest już dojrzała i zaczynają sie w niej budzić instynkty by budować gniazdo rodzinne. Rozpatruje się wtedy wszelkie za i przeciw. Z jednej strony może to być ewentualnośc odwrócenia sie od niej matki ale mysle, ze problem moze tez tkwić gdzie indziej.
Sądzę, ze dziewczyna moze być nieśmiała, nie chce Ci moze powiedziec o rzeczywistych powodach. Może się zastanawiać czy np. uniesie Twoją przeszłość,dziecko, zapewne alimenty które zmniejszą budżet. Czy Twoja sytuacja rodzinna jest ustalona, tzn, czy jesteś wolny w sensie prawnym? Nic nie piszesz o swoim zachowaniu jaki codziennie jesteś. Z tego co wyczytałam po rozstaniu zapijałeś się codziennie a ona przychodziła Cię pocieszać, czy czasami nie nadużywasz w życiu alkoholu? A moze oczekuje powazniejszych deklaracji, nie każdy marzy o życiu na kocią łapę, kobieta zwłaszcza młoda myśli o welonie i sukni ślubnej i zaskoczę Cię pewnie ale budzą się instynkty macierzyńskie.
Myślę, że z jej strony występuje rozdarcie, pewnie ma w sobie uczucie, bo spędziliście ze sobą dużo czasu a z drugiej, że jej powroty to zwyczajnie strach przed samotnością, i dalszym marazmem zwiazku który tkwi w jednym punkcie. Chce się od Ciebie uwolnić ale obawia się że sobie już nikogo nie znajdzie. Przypuszczam, ze gdyby w jej zyciu pojawił sie inny interesujący męzczyzna nie miała by az takich problemów z całkowitym odejściem.
och życie czemu tak pędzisz?
nie dajesz sercu oddechu
czy kiedyś za tobą nadążę?
czy umrę nawet w pośpiechu?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1068
Dołączył(a)
29 mar 2011, 16:25
Lokalizacja
Kraków

Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

przez Vronsson 12 sie 2011, 07:11
Margolka, co do mojej sytuacji to jestem po rozwodzie od paru lat. Widuje się z córeczką mniej więcej co dwa tygodnie. Często spotykaliśmy się we trójkę, razem z moją dziewczyną. Z byłą żoną mam stosunki całkiem ok. Na codzień nie mam chyba kłopotów z alkoholem. Tzn piję, owszem, ale raz, dwa razy w tygodniu i to bez jakiejś ekstremy, parę piw, czasem wódka i z pewnością nie piję do urwania filmu. A moje zachowanie na codzień. Nie wiem. Nie umiem tego ocenić. Dbałem o nią. Biegałem do sklepu, robiłem śniadania, sprzątałem, myłem gary, kiedy miała sesje to w zasadzie ja się zajmowałem całą chatą. No jakoś tak normalnie chyba się zachowywałem. Starałem się z nią rozmawiać, spędzaliśmy dużo czasu razem, leżeliśmy w wyrku przytuleni i oglądaliśmy filmy, chichraliśmy się jak idioci:) Wydaje mi się że wszystko było okej. I zawsze miała u mnie dużo wsparcia. Po rozstaniu sama mówiła, że czuła się bezpiecznie, maksymalnie kochana i czuła że o nią dbam. Przez długi czas naszego związku rozmawialiśmy o dziecku, że ona wkrótce chce. I ja też chciałem. W pewnym momencie ten temat zniknął. Nie wiem dlaczego tak się stało. Ja jestem pewien że gdyby A. zechciała to wziąłbym z nią ślub. Nie lubię takich uroczystości, pompa, kościół, weselicho, ale dla niej bez problemu byłbym w stanie zrobić wszystko, żeby była szczęśliwa. I myślę że ona do dzisiaj to wie. Jestem człowiekiem który ma masę wad, ale pamiętając swoje poprzednie związki starałem się tonować i chybanawet bez problemu mi to przychodziło. Głównie jeżeli chodzi o jakąś gwałtowność moich reakcji. Jestem wybuchowy, ale tak na 5 minut. Potem stygnę i wracam do normalności. W tym związku zdarzyło mi się to może 3-4 razy. Energię wywalałem na zewnątrz.
A. była u mnie/u nas dwa razy po rozstaniu. Przyszła mi ugotować obiad bo tak chciała. Podczas jednej sytuacji zrobiło mi się tak źle, że poprosiłem żeby sobie jednak poszła. Rozpłakałem się jak dzieciak (trochę ucierpiała na tym moja duma, zażenowany sam sobą się czuję że nie potrafiłem być silny w tym momencie). Ech, dużo by mówić.
Dołuje mnie coraz bardziej pisanie o tym wszystkim. Może właśnie nie posty które otrzymuję jako odpowiedzi, ale samo moje pisanie, świadomość słów które tutaj wypisuje zbliżają mnie do całkowitego odcięcia się od A. Mam już masę dołów z tego powodu. Że jestem kiepski, nie potrafię utrzymać związku, nie umiem zdrowo kochać... Pewnie nie myślałbym tak, gdyby A. postawiła sprawę jasno: było miło a teraz odchodzę bo już Cie nie kocham.

Margolka, jesteś kobietą i wiesz jak czują kobiety. Jest sens żebym nadal trwał w tej sytuacji? Co powinienem zrobić?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2011, 19:40

Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

Avatar użytkownika
przez Margolka 12 sie 2011, 07:50
Vronsson, przede wszystkim definitywnie się odciąć. Jak się to mówi, poboli, poboli i przestanie. W tej sytuacji musisz myśleć o swoim stanie psychicznym, odeszła więc trzeba zamknąć rozdział. Ona sobie poradzi z pewnością. Nie pozwalaj by wpadała robić Ci obiadki, wybrała, więc trzeba być konsekwentnym. Tymczasem wygląda na to, że uzależniła Cię od siebie emocjonalnie i nie wiem... ale może trzyma Cię jako rezerwę?
Różnica wieku tez tutaj robi swoje mimo wszystko, tez mam partnera 15 lat starszego tylko, ze ja mam czterdzieści lat i trochę przeżyć za sobą, ona w porównaniu do Ciebie to gówniara i niestety w tym wieku różnice zainteresowań, zachowań są bardziej wyraźne. Rozumiem, że jest studentką. Może na początku imponowało jej, że jesteś dojrzałym mężczyzną, ze skaczesz koło niej, czuła się wyróżniona a teraz sytuacja zwyczajnie spowszedniała i tyle... A Ty cieszyłeś się, że masz młódkę, ze podobasz się takiej kobiecie.
Może rozejrzyj się wśród dojrzalszych, które już troszkę znają życie, takiej kobiecie łatwiej będzie zaakceptować i zrozumieć pewne sytuacje.
och życie czemu tak pędzisz?
nie dajesz sercu oddechu
czy kiedyś za tobą nadążę?
czy umrę nawet w pośpiechu?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1068
Dołączył(a)
29 mar 2011, 16:25
Lokalizacja
Kraków

Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

Avatar użytkownika
przez Dariusz_wawa 12 sie 2011, 08:07
Margolka napisał(a):Vronsson, przede wszystkim definitywnie się odciąć. Jak się to mówi, poboli, poboli i przestanie. W tej sytuacji musisz myśleć o swoim stanie psychicznym, odeszła więc trzeba zamknąć rozdział. Ona sobie poradzi z pewnością. Nie pozwalaj by wpadała robić Ci obiadki, wybrała, więc trzeba być konsekwentnym. Tymczasem wygląda na to, że uzależniła Cię od siebie emocjonalnie i nie wiem... ale może trzyma Cię jako rezerwę?
Różnica wieku tez tutaj robi swoje mimo wszystko, tez mam partnera 15 lat starszego tylko, ze ja mam czterdzieści lat i trochę przeżyć za sobą, ona w porównaniu do Ciebie to gówniara i niestety w tym wieku różnice zainteresowań, zachowań są bardziej wyraźne. Rozumiem, że jest studentką. Może na początku imponowało jej, że jesteś dojrzałym mężczyzną, ze skaczesz koło niej, czuła się wyróżniona a teraz sytuacja zwyczajnie spowszedniała i tyle... A Ty cieszyłeś się, że masz młódkę, ze podobasz się takiej kobiecie.
Może rozejrzyj się wśród dojrzalszych, które już troszkę znają życie, takiej kobiecie łatwiej będzie zaakceptować i zrozumieć pewne sytuacje.

Margolka Dobrze gadasz :D
Każda uratowana dusza jest powodem do wielkiej radości
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6098
Dołączył(a)
04 lut 2011, 11:10
Lokalizacja
Bliżej ziemi

Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

przez Vronsson 12 sie 2011, 08:08
Margolka, też przyszło mi do głowy, że chce żebym siedział na ławce rezerwowych i czekał. W zasadzie chyba wszystko co napisałaś ma głęboki sens.
Poczekam do poniedziałku, kiedy to ma przyjechać i porozmawiać ze mną. Nie wiem co powie, ale nie sądzę, żeby było to coś co odmieni sytuację na lepsze. Wtedy to skończę. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że będziemy musieli mieszkać razem do końca miesiąca. Nie wiem jak sobie z tym poradzę. Przez ostatnie 2 tygodnie często dopadał mnie bezsens wszystkiego dookoła i niechęć do życia w ogóle, ale ten czas pozostały do końca sierpnia może być dla mnie apokalipsą. Mam doła jak cholera i nie bardzo wiem jak się z tego wykaraskać. Wiem, że czas, czas, czas. Wszystko minie jak wszystko przemija w ogóle. Ale mam bardzo mało sił w sobie i nie wiem jak wytrzymam to wspólne mieszkanie. No nic, będzie jak ma być. Dzięki serdeczne wszystkim za wypowiedzi w temacie. Daliście mi sporo do przemyślenia.

Hm, z drugiej strony to spowszednienie występuje przecież w każdym związku. Niezależnie od wieku. Chociaż myślę że to też jest celny strzał z Twojej strony. Przypomniałem sobie, że mówiła jakiś czas temu, że jest inaczej niż na początku. Pytała czy czuję się szczęśliwy, co oznacza że ona już wtedy nie była. Wydaje mi się w takim razie, że powodem rozstania jest dokładnie to (plus może jeszcze parę pomniejszych przyczyn). Czyli klapa.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2011, 19:40

Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

Avatar użytkownika
przez Margolka 12 sie 2011, 08:19
Vronsson, jeszcze pytanie dlaczego musicie mieszkać razem przez dwa tygodnie?
I jak coś daj znać jak się sytuacja rozwinęła.
och życie czemu tak pędzisz?
nie dajesz sercu oddechu
czy kiedyś za tobą nadążę?
czy umrę nawet w pośpiechu?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1068
Dołączył(a)
29 mar 2011, 16:25
Lokalizacja
Kraków

Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

przez Vronsson 12 sie 2011, 08:30
Margolka, wspólnie wynajmujemy mieszkanie. A. wraca teraz do domu na praktyki i będzie szukała dla siebie jakiegoś mieszkania. Chciałem żeby została tutaj i że ja sobie coś znajdę, ale chyba z dbałości o mnie/litości (to poczucie że się nade mną lituje kopie mi zdrowo tyłek) odmówiła. Myślę nad tym żeby się na ten czas przenieść do jakiegoś kumpla, ale wszyscy pechowo albo są na wyjeździe, albo mają swoje własne, mniej lub bardziej podobne do mojego, problemy.
Jasne, dam znać jak się rozwinęła sytuacja. A w zasadzie zwinęła.
Pozdrawiam i dzięki Margolka, dałaś mi dużo.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2011, 19:40

Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

Avatar użytkownika
przez Margolka 12 sie 2011, 08:40
Vronsson, a może ma już zaklepane mieszkanie u kogoś innego ? :D Przepraszam ale w takim razie wygląda na to, ze sobie całkiem nieźle radzi ze wszystkim. Chłopie Ty masz 37 lat, myślisz, że to z litości? Proszę Cie nie wmawiaj sobie takich rzeczy. Jesteś naprawdę zdołowany. Rzeczywiście dobrze by było na ten czas się wynieść a przynajmniej jak najmniej przebywać w domu.
Ale wystarczy, już nic nie piszę, ciekawa jestem dalszego ciągu, pozdrowienia.
och życie czemu tak pędzisz?
nie dajesz sercu oddechu
czy kiedyś za tobą nadążę?
czy umrę nawet w pośpiechu?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1068
Dołączył(a)
29 mar 2011, 16:25
Lokalizacja
Kraków

Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

przez Vronsson 12 sie 2011, 08:51
Być może ma, nie da się tego wykluczyć. Ale z tego co wiem od paru jej koleżanek (taki delikatny wywiad, łudziłem się że może czegoś się dowiem, bo część z nich również jest blisko ze mną), to szuka miejsca o którejś z nich. Złośliwiec z Ciebie :)
Jestem zdołowany i tego myślenia o litości nie przeskoczę. Dlatego tak mnie wkurzały jej zachowania po rozstaniu. Dla mnie to jest proste. Kończysz związek, masz świadomość że druga strona nadal Cię kocha, więc unikasz jej jak ognia dlatego żeby nie robić jej krzywdy nawet samym swoim widokiem. Przychodzenie, gotowanie, głaskanie, pocieszanie, pisanie po 30 smsów dziennie... Kurde, nie rozumiem tego dlatego uważam że to litość. I dlatego tak się w tym motam. Gdybym dostał prawym sierpowym w twarz to przecierpiałbym swoje i byłoby ok. Ale to jej zachowanie rozbija mnie w pył. No nic, byle do poniedziałku. I do spotkania być może nieco dojrzalszej kobiety :)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
09 sie 2011, 19:40

Pomóżcie w rozwikłaniu problemu.

Avatar użytkownika
przez Dariusz_wawa 12 sie 2011, 09:07
Vronsson napisał(a):Być może ma, nie da się tego wykluczyć. Ale z tego co wiem od paru jej koleżanek (taki delikatny wywiad, łudziłem się że może czegoś się dowiem, bo część z nich również jest blisko ze mną), to szuka miejsca o którejś z nich. Złośliwiec z Ciebie :)
Jestem zdołowany i tego myślenia o litości nie przeskoczę. Dlatego tak mnie wkurzały jej zachowania po rozstaniu. Dla mnie to jest proste. Kończysz związek, masz świadomość że druga strona nadal Cię kocha, więc unikasz jej jak ognia dlatego żeby nie robić jej krzywdy nawet samym swoim widokiem. Przychodzenie, gotowanie, głaskanie, pocieszanie, pisanie po 30 smsów dziennie... Kurde, nie rozumiem tego dlatego uważam że to litość. I dlatego tak się w tym motam. Gdybym dostał prawym sierpowym w twarz to przecierpiałbym swoje i byłoby ok. Ale to jej zachowanie rozbija mnie w pył. No nic, byle do poniedziałku. I do spotkania być może nieco dojrzalszej kobiety :)

To z jej strony nie litość a złośliwość :D A zpewniam Cię że znam bardzo złośliwą kobietę :evil:
Każda uratowana dusza jest powodem do wielkiej radości
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6098
Dołączył(a)
04 lut 2011, 11:10
Lokalizacja
Bliżej ziemi

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do