Neurotyczna zazdrość o przeszłość partnera

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Neurotyczna zazdrość o przeszłość partnera

przez Aleksandrra 15 sie 2006, 20:51
Witam, zastanawiam się, czy ktoś ma podobny problem. Jestem zazdrosna o seksualną przeszłość moich partnerów. Wiem, że ten problem może was rozśmieszyć :) Ale ja tak zawsze miałam i wydaje mi się - a wręcz jestem pewna - że to objaw nerwicowy.... (cierpię, oczywiście, na NN). A ciężko jest, niestety, znaleźć prawiczka w moim wieku (tym, bardziej starszego:]). Pozdrawiam i będę wdzięczna za odpowiedzi.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
15 sie 2006, 20:39

przez Alexandra 15 sie 2006, 21:10
Hej imienniczko! ;-)

myśle ze powinnaś skupić na tym,co jest między Wami teraz - wiem,że łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, jednak postaraj sie skupic na tym,że to On jest z Tobą,przy Tobie - czy to Twój 1-wszy chłopak? Czy Ty też nie masz takiej "przeszłości". Pomyśl, spał z innymi - jednak wybrał Ciebie. trzymam kciuki
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

przez Aleksandrra 15 sie 2006, 21:27
Nie, to mój 4-ty chłopak (kontakty seksualne miałam z dwoma, ale głownie oralne). Zzera mnie zazdrosc na sama mysl... Wiem że to nienormalne ;) Ale nie potrafię inaczej... Do tej pory trafiałam na niedoswiadczonych, teraz mimo ze mi zalezy, mysle o rozstaniu :/ ehhh. Dziekuje za odpowiedz Alexandro :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
15 sie 2006, 20:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Alexandra 15 sie 2006, 22:04
o rozstaniu z powodu tych myśli? Nie rób tego! Decyzja moze byc pochopna.Sama masz doświadczenia - chciałąbyś więc prawiczka?
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

przez Aleksandrra 15 sie 2006, 22:14
Nie mam dużego doświadczenia. Sama nie wiem, czy gdybym miała, to moja zazdrość by zmalała... Ogólnie zauważyłam u siebie jakąś słabą akceptację seksualnej natury człowieka :] Podejrzewam, że stąd wypływa moje nerwicowe zaburzenie....
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
15 sie 2006, 20:39

przez Nonenow 15 sie 2006, 22:59
Znowu nie wiem, czy nie przeginamy podciagajac to pod nerwice natrectw.
Mialem (niestety) wiecej niz srednia krajowa partnerek. I mimo ze staram sie nie wymagac od ludzi wiecej niz sam daje, chcialbym zeby ta moja 'na cale zycie' nie miala doswiadczen. Wiem ze to nie fair.
W szczegolnosci, gdybym zorientowal sie ze partnerka teskni za seksem z jakims bylym, bo ja jestem za kiepski, to byloby mi cholernie trudno.
Znam sporo osob, ktore nie mogly sobie poradzic z przeszloscia partnera/partnerki. Obejrzyj "W pogoni za Amy".

P.S.
Czasem wydaje mi sie ze umiejetnosc klamania w zwiazku jest jednak dosc wazna:( I z dwojga zlego - trudna prawda albo okragle klamstwo wiekszosc wybralaby to drugie.

P.P.S.
Podejrzewam ze chlopak - prawiczek mialby duzy problem z Twoja przeszloscia. Moze jest dobrze jak jest?
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

przez Aleksandrra 15 sie 2006, 23:40
Nonenow, ja nie podciągam tego pod nerwicę natręctw. To nie są dla mnie objawy, tylko mogą być to przyczyny. I to co mowisz, potwierdza tę możliwość. Co do prawiczków, to nie sądzę, by każdy miał z tym problem (tzn. z moją przeszłościa). A raczej, ja to wiem, nieco z autopsji, nieco z rozmów z zaufanymi ludźmi. Nie można wszystkich wrzucać do jednego wora, wiadomo że różnie jest-jednym to przeszkadza, innym nie. Zresztą, nie kazdy był zakochany (chyba się zdarzają tacy co w wieku dwudziestuparu lat nie maja zakochania na koncie,czy sie mylę?:P), a ja dopuszczam tylko możliwość seksu z miłości (z zakochania przynajmniej). I tego wymagam od swojego partnera. Poza tym nie mówmy o "mojej przeszłości" jako o czymś wielkim. naprawdę czuję się niedoświadczona.
Napisałeś:
Znam sporo osob, ktore nie mogly sobie poradzic z przeszloscia partnera/partnerki.
Więc jak sobie radzą?
Pozdr.

[ Dodano: Wto Sie 15, 2006 11:47 pm ]
Nonenow, jeszcze jedno. A jak okaże się że ta "na całe życie" ma bagaż doświadczeń (a przynajmniej, że straciła cnotę, choćby z jednym), to co? I czy mogę wiedzieć, ile masz lat?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
15 sie 2006, 20:39

przez Nonenow 16 sie 2006, 00:53
Niejasno sie wyrazilem - ja po prostu chcialbym zeby bylo tak jak napisalem wyzej. Podobnie jak np moglbym chciec zeby miala taka to a taka figure i np zielone oczy. Nie sadze zeby to bylo realne, wiec jesli uda mi sie znalezc kogos na powaznie, to bede sobie jakos radzil.
Moglbym napisac cos innego - chcialbym sie zakochac w dziecinstwie w kobiecie ktora poslubie jako dorosly. Inne marzenie, jeszcze mniej realne.

Od pewnego czasu wiem ze jak sie kogos kocha ze wzajemnoscia, to z wieloma rzeczami mozna sobie poradzic (akurat ja mam sporo wiecej 'wad' niz ewentualna partnerka, wiec to ona bedzie miala wiekszy problem;) ).

Aha - mam 28 lat.
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

przez Alexandra 16 sie 2006, 01:50
A ja jestem zawsze bardzo zniesmaczona, gdy mężczyzna, który sam miał wiele partnerek twierdzi,że ta jedyna, żona powinna mieć jak najmniej doświadczeń. Jak dla mnie to czysta hipokryzja. Ja np. nie chciałabym byc z mężczyznom,który spał z wieloma, jednak sama nie jestem też typem osoby, która ma/miała nie wiadomo ilu. Ale to oczywiście tylko moje zdanie.

[ Dodano: Sro Sie 16, 2006 1:52 am ]
z mężczyzną ;-)
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

przez Nonenow 16 sie 2006, 02:11
Jesli odnosisz sie do tego co wyzej napisalem, to nie o to mi chodzilo. Co to znaczy 'powinna'? Nie *wymagam* od partnerki niczego poza wiernoscia w tej kwestii. Sam tez tylko tyle moge zaoferowac. Reszte sobie musze sam poukladac w glowie, to moj problem a nie partnerki. O to pytalas - tzn o to jaki mamy stosunek do przeszlosci partnerki, co mamy w glowie ale niekoniecznie uzewnetrzniamy.
Odpowiedzialem. Nie czuje sie hipokryta.

Moze jeszcze dorzuce - zdarzal mi sie seks bez milosci (zanim zmadrzalem i zorientowalem sie ze jest bladym cieniem tego z miloscia). Czy to taka wielka, nieakceptowalna wada? Przyznam, ze jako taki wlasnie 'problem do poukladania sobie w glowie' wydaje mi sie to znacznie trudniejsze od seksu z kochana osoba.

Ale nie jestem pewien czy poruszamy sie w obrebie tematu, czyli nerwicy;)
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

zazdrosc o byla

przez lola4 29 sie 2006, 09:35
ja mam ten sam problem jestem chorobliwie zazdrosna o byla mojego chlopaka. jestesmy ze soba ponad 1,5 roku i od ok. 0.5 roku zaczela mi sie ta zazdrosc nigdy wczesniej tego nie mialam w stosunku do innych facetow. Ja tez mam przeszlosc seksualna, bylam w zwiazku 6lat z facetem, a mimo to jestem zazdrosna o jego seks z inna przede mna. On mial 2 kobiety i jestem zazdrosna tylko o 1 bo ja kochal a tej drugiej nie,. Mam 27 lat a on 25lat. nie wiem jak sobie z tym poradzic, jest to meczace dla niego i dla mnie, moje ciagle wypytywanie sie czy z nia to to czy tamto czy ze mna jest mu lepiej itd. wiem ze jest to chore ale sama nie umiem sie z tego wyleczyc, blagam o pomoc!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 sie 2006, 13:11

przez Kama1234 29 sie 2006, 15:02
Ja nie byłam chorobliwie zazdrosna o przeszłość mojego chłopaka. Za to on był. I przeżyłam dwa lata gehenny łacznie z biciem, kopniakami, wyzwiskami, łzami, przepraszaniem i robieniem wszystkiego od nowa. Musiałam uważać na każde slowo, bo on z wszystkiego potrafił wyprząść wątek, który prowadził do przeszłości... NP. słuchaliśmy Listy Pzrebojów wszechczasów Trójki i szedł akurat przebój Perfectu "Autobiografia". I on zaczął mnie drążyć, z kim wtedy chodziłam, co z nim robiłam w łóżku itp. Gdy nie chciałam odpowiadać, zmuszał mnie np.wykręcaniem rąk, szarpaniem za włosy itym podobnymi karesami. A gdy zaczynałam mówić, było to samo, tylko gorzej. Czasami doprowadzało to do licznych uszkodzeń ciała, bo siniaki to miałam na okrągło. Wtedy mówił, że mnie bardzo kocha i nie może zniesc myśli, że kiedyś byłam z kimś innym, przepraszał i obiecywał, że już nigdy... Do jutrzejszego dnia, kiedy wszystko zaczynało się od nowa.

Dziewczyny, nie przesadzajcie z zazdrością. mOże - i prawopodobnie tak będzie - zniszczyć najbardziej kochający się związek. Jeśli nie umiecie przyjąć do wiadomości przeszłości partnera i z tym żyć - lepiej sobie odpuście. Może kiedy indziej,z kimś innym będzie lepiej...
A tak to tylko robicie krzywdę człowiekowi, który nie jest nic winien temu, że zanim was poznał, miał czelnośc kochać się z innymi kobietami.
Pzdr

Kama
Na pustym niebie piękny jest lot sokoła...
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
17 sie 2006, 15:20
Lokalizacja
Katowice

przez Nonenow 29 sie 2006, 17:25
Kama, wspolczuje bardzo. Mam nadzieje ze ten czlowiek zmienil sie i w ogole, ale... dla mnie facet ktory podnosi reke na kobiete, dziecko, albo slabszego, to skonczona lajza i bydle.
Niemniej, kazdy sie moze zmienic i mam nadzieje ze Twoj facet tez zmadrzal (albo go zostawilas daleko za soba).

Pozdrawiam
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

przez lola4 30 sie 2006, 08:43
prosze wiec napiszcie co powinnnam robic aby przestac myslec o tym bo to tez mnie strasznie zadrecza! ja tak nie chce! ale jak to zrobic? nie umiem:-(

[size=9:][ [i:][b:]Dodano[/b:]: Sro Sie 30, 2006 7:44 am[/i:] ][/size:]
kama wspolczuje! mysle ze gdyby mi sie cos kiedys podobnego przytrafilo jakakolwiek zadrosc to moze gdybym odczula to na wlasnej skorze wiedzialabym jakie to jest absurdalne i przestala, ale nigdy nikt nie byl o mnie tak chorobliwie zazdrosny
mam nadzieje ze z nim ju nie jestes?

[size=9:][ [i:][b:]Dodano[/b:]: Sro Sie 30, 2006 7:51 am[/i:] ][/size:]
ostatnio przeczytalam cos madrego. "czlowiek z ktorym jestes nie jest twoja wlasnoscia, nie masz prawa go zmieniac ani ingerowac w jego dotychczasowy styl zycia, nie mozesz mu nic narzucac, on jest nadal indywidualna osoba taka jak ty. wy jedynie jesli chcecie mozecie razem jesli sie kochacie stworzyc cos dobrego co niesie radosc dla was obojga, trzeba miec szacunek dla drugiej osoby" jesli mam zyczenie moge stac sie czescia czyjegos zycia a jesli mi to nie odpowiada to nie muysze nikt mi nie karze. skad u nas ludzi taka sila potrzeba posiadania drugiego czlowieka?
ale jak ciezko zastosowac to w zyciu!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 sie 2006, 13:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do