Nie umiem się dogadać z mamą

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nie umiem się dogadać z mamą

Avatar użytkownika
przez Zee 05 lip 2011, 01:20
Hej!

Nie chciałabym, żeby mój post tutaj został odebrany jako użalanie się nad sobą i 'płakanie po kątach' rozżalonej nastolatkiale mam dość spory problem- kompletnie nie umiem dogadać się z matką. Kurcze, pisanie, że 'zrujnowała mi życie' to może przesada, ale ostatnio nasze kontakty wyglądają tragicznie, że naprawdę długo tak nie pociągnę.

Jestem dość młodą osobą- mam 21 lat, ale od kiedy pamiętam średnio się z nią dogadywałam, niemniej tak 'naprawdę źle' zaczęło się dziać gdy skończyłam ok. 15 lat.

Co tak naprawdę jest problemem? Problemem jest to, że nigdy nie widzi problemu w swoim zachowaniu, zawsze uderza poniżej pasa, nigdy nie widzi swojej winy, a co za tym idzie, oczywiście nigdy nie przeprasza. No i niestety mamy podobne charaktery- nikt nie odpuści.

Najbardziej boli mnie właśnie to, że nigdy nie widzi swojej winy. Cokolwiek by się nie działo, jakkolwiek źle by nie było, to wg niej zawsze ja jestem prowokatorem. Dam wam przykład z ostatnich tygodni:

Sytuacja wygląda tak: Skończyłam sesję, z tej okazji umawiamy się na kawę (ja, tata i moja matka) i wspólne wyjście; potem w tej samej okolicy jestem umówiona ze znajomymi.
Ja- Ok, to już muszę się zbierać, spotkamy się w domu. Pa!
M- O, to może podprowadzimy Cię z tatą?
J- Macie tu przystanek, a ja szybko sobie dojdę. Naprawdę nie musicie taki kawał iść.
M- Aha! nie chcesz mojego towarzystwa! zawsze narzekasz, że nie mamy dla Ciebie czasu a teraz sama nas odrzucasz?

No i potem następuje seria krzyków, fochów, machania rękami, "uciekania" bez pożegnania, wracania z krzykiem, a pod koniec przeradza się to w wielką klótnię, z wyzwiskami, nie odzywaniem się do siebie przez tydzień itd.
No i już nawet pomiając to wszystko, najgorszy jest własnie fakt, że moja mama w tej sytuacji nie widzi problemu w tym, że stojąc na chodniku, w centrum Warszawy robi taki problem z niczego i to, że przy najbliższej okazji wypomina mi tę sytuację mówiąc "Widzisz! zrobiłaś taką awanturę z takiej głupoty!" i nazywa moje zachowanie "godnym 5 latka".

Nie chcę już dłużej Wam nudzic, ale nie mam pomysłu jak to zmienic.
Wiem, że może wydawac się to rozdmuchany problem, ale naprawde niewiele potrzeba, zeby klotnia wywiazala sie z niczego.
Ostatnio przy każdej kłótni słyszę, że to jej, a nie mój dom, wiec nie mam tu nic do powiedzenia. potem przeplakuje kilka dni w poduszkę i obiecuje sobie, ze niedlugo sie wyprowadze.
Od czterech lat cierpie na nerwice, mieszanka wybuchowa jakie stanowilo moje liceum i mama w domu, doprowadzila mnie jakis czas temu do takiego staniu, ze bez lekow nie bylam w stanie funkcjonowac.
Wspolna wizyta u psychologa tez nie pomogla, bo moja mama wszystkiego (jak zwykle) sie wyparła, powiedziala, ze uwaza sie za dobra matke i temat zostal zamkniety.
czy oprocz wyprowadzki ktos ma jakis pomysl, jak nasze stosunki moglyby ulec poprawie?
Bardzo mi zalezy, zeby wreszcie zrozumiala jak bardzo mnie rani i od czasu do czasu potrafila przyznac, ze popelnila blac....
Avatar użytkownika
Zee
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 maja 2011, 04:02

Nie umiem się dogadać z mamą

Avatar użytkownika
przez *Monika* 05 lip 2011, 01:26
Zee, Matki nie zmienisz. Miałaś przykład u psychologa, na wizycie.
Nie wiem co Ci doradzić.
Ja sobie zdałam sprawę, jakie moja mama i tata błędy wychowawcze popełniali nieświadomie. Ale to odbywa się na psychoterapii.
Może spróbuj się zapisać na sesje terapeutyczne. To może wiele wyjaśnić.
Nie musisz matce wcale się tłumaczyć,że tam będziesz chodziła. Jesteś dorosła.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nie umiem się dogadać z mamą

przez shadow_no 05 lip 2011, 01:28
Zee, "oprócz wyprowadzki" oznacza że nie bierzesz tej opcji w ogóle pod uwagę?
Jeżeli tego typu sytuacje jak napisałaś pojawiają się systematycznie od 21 lat to wg. mnie ciężko będzie zaradzić coś z dnia na dzień. Bardziej radykalnego rozwiązania niż wyprowadzka osobiście nie widzę. A piszę to mając właśnie również 21 lat i będąc od paru tygodni na swoim.
Mimo, że w domu miałem dobrą atmosferę i pomijając średnie porozumienie rodziców między sobą - mnie to zazwyczaj nie dotyczyło. Jak się kłócili a raczej mało ze sobą rozmawiali etc. ja i reszta rodzeństwa byliśmy względnie chronieni ale dało się odczuć atmosferę.
Wyprowadzka powoduje to, że to Ty jesteś osobą która odpowiada za to co się dzieje wokół Ciebie i masz wpływ na wszystko co się dzieje wokół. Dlatego mimo wszystko polecał bym Ci właśnie takie rozwiązanie. To również wpływa na relacje dziecko-rodzic. Widząc się co kilka dni/miesięcy etc. spotkania wyglądają zupełnie inaczej.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie umiem się dogadać z mamą

Avatar użytkownika
przez Zee 05 lip 2011, 11:51
@ Shadow- no niestety nie wchodzi w grę. Studiuję dwa kierunki, w tym roku na obydwu będę musiała zaliczyć praktyki i nie jestem w stanie do tego pracować. Bo żeby wypracować do tego tyle godzin, za które mogłabym coś wynająć i się utrzymać, nie starczyłoby mi doby.
Co bardziej zabawne, moi rodzice mogliby wynająć mi pokój/mieszkanie bo stać ich na to, ale wtedy ta sytuacja nic nie zmieni, bo zamiast argumentu "tu jest mój dom!" pojawi się drugi w stylu "skoro ja ci płacę to mam też coś do powiedzenia.
@ Monika- Zastanawiałam się nad tym, ale też mam obawy. Bo zaliczyłam już wizyty u kilku psychologów i każdy nastepny wydawał mi się gorszy. Wszystko pobiła kobieta, do której poszłam właśnie z problemem mojej nerwicy (wtedy jeszcze nie wiedziałam, ze to to) zrobiła mi jakąś krótką ankietę, po czym stwierdziła, że nic mi nie jest bo "każdy się trochę denerwuje". Miała pretensje o wszystko, po jednorazowym 5 minutowym spóźnieniu, gdy utknęłam w korku, usłyszalam litanię na temat mojej nieodpowiedzialności i tego "czy tez planuje tak funkcjonowac w doroslym zyciu". Po tym epizodzie odpuściłam sobie. :/
Avatar użytkownika
Zee
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 maja 2011, 04:02

Nie umiem się dogadać z mamą

przez polakita 05 lip 2011, 19:52
Zee, na mój chłopski rozum, rodzice miewają takie jazdy i trudno jest im zakazać tego, nawet jeśli jest to bez sensu a nawet krzywdzące.
Pomyśl o tym że całe swoje dorosłe życie będziesz mieszkała oddzielnie już od nich, jesteś praktycznie na wychodnym i tych ostatnich kilka lat musisz przetrwać. Twoja mama niekoniecznie się zmieni. Być może zawsze będzie tak reagować. Lepiej jeśli ty będziesz od niej emocjonalnie mniej zależna - nawet jeśli będziecie mieszkać pod jednym dachem być może jest jakiś sposób żebyś z nią mniej wchodziła w sytuacje konfliktowe lub znalazła sposób żeby nie dawać się jej wkręcać w chore historie.
A co do pani psycholog, no cóż, różnie bywa ;)
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Nie umiem się dogadać z mamą

przez Nel 05 lip 2011, 20:24
Zee, nie mam dla ciebie dobrych wieści...mieszkam bez mamy juz dosć długo...i cały czas jest tak samo źle jak ty to opisujesz....wlasnie nie dzwonilam do niej 2 tyg bo nie miałam siły ...a teraz to juz sie boję .... co usłyszę...Jest tragicznie...notoryczne wpędzanie w poczucie winy - zobaqczysz jak własna córka cie tak bedzie traktowac...etc Układy z mamą mam tragiczne odkad sięgnę pamięcia i w sumie [poki z nią mieszkalam paradoksalnie było lepiej bo wszytsko dzialo sie na bieżąco (nie sposób było nie dzwonic 2 tyg...) poza tym byłam na jej akcje bardziej uodporniona bo działy sie non stop...teraz przed kazdym spotkaniem z moja mama łykam benzo... :( zeby nie dac sie sprowokować i wciągnąc w jakies chore pretensje i zale...ona ma wieczny zal do mnie o wszytsko...a jak juz nie ma zadnego argumentu uderza w zalosny ton - ja wcale matki nie miałam (babcia zgineła jak mama miał 2 latka wychowywała ja macocha) chyba to twoje największe marzenie zeby byc sierotą....Moja mama nadal uwaza ze wie wszytsko lepiej i wszytsko co ja zrobie jest dobre ale... a ja juz nie mam sily... własnie nie dzwoniłam do niej 2 tyg i mam koszmarne wyrzuty sumienia...odkladam to jak wizytę u dentysty i bez benzo pewnie nie zdołam... :(
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do