Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

Avatar użytkownika
przez antracytowa 02 cze 2011, 20:20
Wybacz, nie widzę jej winy. Sytuacje, które opisujesz są absurdalne.

Wielu facetów nie wie, że jest zdolnych do przemocy dopóki nie uderzy pierwszy raz. A jeszcze więcej w życiu się do tego nie przyzna. Więc to co napisałeś to nie jest argument.

To, że nie mówiła Ci o wszystkim NIE JEST JEJ WINĄ. Ja też nie powiedziałabym swojemu facetowi, że jakiś ktoś do mnie kiedyś zadzwonił, ten zaczepił mnie na ulicy, a tamten z którym kiedyś w przeszłości kręciłam dotknął mnie w miejscu intymnym. Chyba, że sama miałabym na to ochotę, nie dlatego, że on sobie tego życzy.
Nie wyobrażam sobie też drugiej strony tej szczerości - wypytywania faceta na przykład o pozycje seksualne z tamtą, albo czy inną to tylko pocałował, czy złapał za biust, a jeszcze inna tamta to czy zrobiła mu dobrze czy nie i czy jemu było dobrze i miał orgazm, czy nie. Wybacz, ale to trochę nie teges.

I zrozum, że oboje musicie szanować swoje zdanie. Nie możesz mówić jej czego ma nie zakładać, dopóki naprawdę nie ubiera się niestosownie i nie Ty jeden zwracasz jej na to uwagę.

I, na Boga miłego, nie mów jej o wszystkim. Ona niech nie mówi Tobie o wszystkim. W każdym zdrowym związku musi być sfera prywatności i pewien obszar do którego mamy wstęp wyłącznie my, ewentualnie jeszcze jeden dla mnie i jakiejś psiapsióły. Inwigilacja wszystkich ważnych i mniej ważnych sfer życia nigdy nie była i nigdy nie będzie zdrowa!
Ani Ty nie będziesz w takim układzie szczęśliwy, ani tym bardziej ona!

Nie wiem też co sam przed sobą próbujesz przekłamać mówiąc, że wszystko robisz z myślą o niej. Według mnie egoistycznie myślisz wyłącznie o sobie, ale wmawiasz sobie, że to ona jest najważniejsza żeby się usprawiedliwić.

Możesz czekać na inne głosy, ale nie liczyłabym na to, że ktoś Cię poprze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
20 maja 2011, 12:39

Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

przez aadriann 02 cze 2011, 20:33
Nie napisałem tutaj, żeby szukać poparcia, tylko pomocy. Widzę punkt widzenia kobiety, chętnie tez poczekam na wypowiedź jakiegoś mężczyzny. Czyli z tego co tutaj czytam, wina jest we wszystkim moja, ja muszę szanować wszystko, co nie jest po mojej myśli, ale jak czegoś ja nie chce, to powinienem to zrobić z myślą o niej? Moje zdanie i to co ja chce się nie liczy, bo ona chce tak a tak, więc ja nic nie mam do tego? Bo póki co tak zrozumiałem. A co do mówienia o wszystkim. Hmm, czyli lepiej nie mówić o wszystkim tylko o tym, co jest ważne dla mnie, a nie drugiej osoby? Troszeczkę się chyba pogubiłem...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 cze 2011, 21:50

Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

Avatar użytkownika
przez Badziak 02 cze 2011, 20:36
Nie chodzi o to, że Ty musisz szanować wszystko, na wszystko się zgadzać itp. Chodzi o to, że przesadzasz.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 02 cze 2011, 20:37
aadriann, nie popadaj w skrajności ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

Avatar użytkownika
przez antracytowa 02 cze 2011, 20:41
Tak, właśnie tak. Nie mówić o wszystkim, tylko o tym co jest dla Ciebie ważne. Bo wyobraź sobie, że może ona chciałaby mieć odrobinę prywatności? Musi z niej zrezygnować, bo ty chciałbyś wiedzieć gdzie jej poprzedni chłopak ją dotknął? Albo o czym rozmawiała ze swoją koleżanką? Albo może jeszcze co dokładnie mówił jej ginekolog, albo ksiądz w konfesjonale?
Prywatność drugiego człowieka należy szanować. I to, że może nie mieć ochoty mówić o wszystkim również. Bezwzględnie. I bez tego nie ma zaufania.

Zaufanie to nie jest mówienie sobie o wszystkim. Zaufanie to wiara, że ta druga osoba we wszystkim co robi jest Ci wierna. Mylisz pojęcia i wypaczasz ideały.

I oczywiście przesadzasz.

PS. Mężczyzna też już się wypowiadał. Stwierdził, że jesteś cholernie niedojrzały. Każdy mężczyzna Ci to powie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
20 maja 2011, 12:39

Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

przez aadriann 02 cze 2011, 20:47
Wiem, że przesadzam, ale czytając to wszystko dochodzę do wniosku, że wszystko robię źle, i to co ja chce się nie liczy. A to, że niektóre sprawy są dla mnie ważne, a dla innych to są pierdoły, to ja wiem. Ale jeśli dla mnie coś jest ważne, to nikomu nic do tego. Nie chodzi przecież o to, że kupiła buty, które mi się nie podobają, ale to, co z tego wynika i z innych tego typu spraw. To, że moje zdanie się nie liczy, przynajmniej ja to tak odbieram. A jeśli słyszę, że będzie tak a tak, a następnego dnia widzę, że jest na odwrót, to ciężko mi uwierzyć w jej słowa, skoro ciągle widzę, że jest ciągle tak samo. Tak samo jeśli chodzi o to, że czegoś mi nie powiedziała. Dla mnie to jest ważne i chyba to się liczy, a nie że dla kogoś jest to nieważne. Jeśli ja chce o czymś wiedzieć, to chyba mam do tego prawo, prawda? A jeśli ona mi o tym nie mówi, to nie mogę jej uwierzyć do końca, bo nie wiem tak na prawdę o czym mi jeszcze nie powiedziała, co dla niej było nieważne, a dla mnie dokładnie na odwrót.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 cze 2011, 21:50

Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

Avatar użytkownika
przez antracytowa 02 cze 2011, 20:49
Dla mnie to jest ważne i chyba to się liczy, a nie że dla kogoś jest to nieważne.

Wiesz, myśl sobie co chcesz. Ale powinieneś odpowiedzieć sam sobie, a nie nam na forum co tak naprawdę jest dla Ciebie ważne. Ty czy druga osoba.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
20 maja 2011, 12:39

Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

przez aadriann 02 cze 2011, 20:52
Ona, mogę to powiedzieć bez zastanowienia i zawsze tak odpowiem. Zastosuje się to tego, o czym pisaliście. Nie będzie zawsze tak jak chce, wiem o tym. Nie myśli tak jak ja, nie robi tego co ja, nie ubiera się tak jakbym do końca chciał, nie jest mną. Ale kocham ją, i pomimo tego, co tutaj pisaliście, nie czuje się egoistą. Jestem w stanie zrobić dla niej wszystko, nawet jeśli ma być to bardzo nie po mojej myśli. A to co było, to było, minęło. Nic na to nie poradzę co robiła, jaka była. Najważniejsze jest, jaka jest teraz i co do mnie czuje. Myślę, że z czasem się pogodzę z tym co było i zamknę ten etap w naszym życiu.
Ostatnio edytowano 02 cze 2011, 20:59 przez aadriann, łącznie edytowano 4 razy
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 cze 2011, 21:50

Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

Avatar użytkownika
przez antracytowa 02 cze 2011, 20:53
Aha, aha.
Ja już Ci powiedziałam. Odpowiedz sobie, a nie nam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
20 maja 2011, 12:39

Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

przez aadriann 02 cze 2011, 20:57
Za szybko odpowiedziałem, chcieliście mi pomóc, więc chce, żebyście również wiedzieli, jak ta sprawa, przynajmniej z mojej strony się zakończy.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 cze 2011, 21:50

Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

Avatar użytkownika
przez antracytowa 02 cze 2011, 21:08
Aadriann, nie zrozumiałeś mnie. Ja po prostu nie wierzę, że potrafisz sobie w tym momencie szczerze i obiektywnie odpowiedzieć na takie pytanie. Mówisz to, co wmawiasz sobie, żeby się wytłumaczyć. Albo nawet jeśli nie wmawiasz, mówisz to co podsuwa Ci Twoja logika (według mnie wciąż egoistyczna). Nie rozumiesz wszystkiego co chciałabym Ci przekazać, bo jest to dla Ciebie nielogiczne. A ja pewnie też nie potrafię wszystkiego ubrać w przekaz.
Jedno jest dla mnie pewne, albo zmienisz nastawienie i przestaniesz ją inwigilować, bo Twoje "chcę" jest najważniejsze, albo wasz związek się rozpadnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
20 maja 2011, 12:39

Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

przez aadriann 02 cze 2011, 21:12
I tak nie zdołam Cię przekonać do tego, co do niej czuje i jak dla mnie jest ważna z prostego powodu - nie znasz mnie. Możesz jedynie wnioskować z tego, co tutaj piszę. Nie widzisz nas razem i nie wiesz, kim dla mnie jest. Ale nie mam nawet powodu, żeby mieć do Ciebie o to pretensje. Uświadomiłem sobie jak jest, co muszę zmienić i to jest dla mnie najważniejsze, że wiem w czym tkwi problem.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 cze 2011, 21:50

Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

Avatar użytkownika
przez antracytowa 02 cze 2011, 21:16
Mój Drogi, ja wierzę, że głęboko ją kochasz. Wierzę nawet, że wierzysz, że Twoje działania są dla jej dobra. Ale to nie zmienia faktu, że musisz dojrzeć do związku i pewnych jego aspektów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
20 maja 2011, 12:39

Nie mogę zaufać partnerce ani pogodzić się z jej przeszłości

przez aadriann 02 cze 2011, 21:24
O tym to ja dobrze wiem. I ja nie wierzę w to, że robię to dla jej dobra wszystko, nie wmawiam sobie nic. Robiłem to, przyznaję, ale na chwilę obecną rozumiem w czym tkwił mój błąd. Muszę dojrzeć do różnych spraw, wiem o tym, ale niestety, a może i na szczęście :P, lat sobie nie dodam i doświadczenia. Jutro porozmawiam z nią o wszystkim i spróbujemy dojść do odpowiednich wniosków, żeby podobne sytuacje nie miały już miejsca. Chce, żeby była szczęśliwa i ona sama ciągle powtarza, że tak jest. W większości spraw się myliłem, to prawda, jednak nie we wszystkich i o tym wiem, jednak nie to jest ważne. Ważne, że wiem już nad czym muszę pracować i o co tak na prawdę mi chodziło. Niektóre rzeczy sam źle interpretowałem, przez co potem były problemy, jednak wiem, że robiłem to w dobrej wierze. Teraz wiem, że nie do końca tak właśnie było, jak chciałem. Nie zależy mi na tym, żeby Cię ani nikogo innego przekonać do tego, jaki mam do niej stosunek, bo dla mnie jest ważne jak jest między mną a nią. Wy jesteście dla mnie obcymi osobami, których (prawie) na 100% nigdy nie zobaczę nawet na oczy. :) Jednak cieszę się, że pomogliście mi tak na prawdę ze sobą.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 cze 2011, 21:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do