Jestem więźniem we własnym domu.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jestem więźniem we własnym domu.

przez onanek 04 cze 2011, 13:50
Lolita18, to normalne, ze sie boisz i nawet dobrze, ze sie boisz, bo to znaczy, ze zdajesz sobie sprawe z tego, ze czeka cie ciezka proba:P Ale nie panikujmy, da sie jakos pokonac te nieprzyjemne uczucia alienacji z domem rodzinnym, naglej zmiany, czy unikniecia "stoczenia sie". Nie bedzie tak zle , zobaczysz! Mowie to, bo sama to przechodzilam, wyjechalam mimo sprzeciwu mamy, mieszkalam sama, nawet bez zadnych znajomych, wiec wiem, ze sie da:) Jakby co , to pisz, nawet na priva, jakbys miala ciezsze chwile, bo kto lepiej zrozumie corke nadopiekunczej matki, niz inna corka nadopiekunczej matki :P
Pozdro i szerokiej drogi:D
Ostatnio edytowano 20 sie 2011, 12:05 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
04 kwi 2010, 22:14

Jestem więźniem we własnym domu.

Avatar użytkownika
przez Lolita18 18 sie 2011, 22:03
Witajcie.. Prawdę mówiąc nie wiem, z jakim zamiarem piszę, po prostu nie radze sobie z tym, co dzieje się wokół, z sytuacją w mojej rodzinie, z samą sobą chyba najbardziej ;( Pozwólcie więc, że się wygadam ot tak.. Jestem po kolejnej kłótni z moimi 'kochanymi' toksycznymi rodzicami i nachodzą mnie refleksje, czy kiedykolwiek to się zmieni. Mam 19 lat, a nie mogę nawet pojechać na dłuższe spotkanie z przyjaciółmi. To tylko przykład, tak na prawdę nie chodzi o to, że nie mogę iść na głupią impreze. Nie jestem jakąś pustą dziewczyną, która popada w depresje, bo nie może sie zabawić. Nie o to chodzi. Zostałam skrytykowana i zmieszana z błotem, ogólnie epitety nie były zbyt przyjemne. Tak jest zawsze, kiedy chce się bardziej usamodzielnić, pojechać gdziekolwiek. Ciągle słysze krzyki, że 'taka jak ty to stoczy się na dno'. Wnioskuje, że jestem osobą, której nie ufają. Dlaczego? Co ja złego zrobiłam. Siedze ciagle w domu, kiedy przyjaciele mają jakieś życie. Zdobywają doświadczenia, zwiedzają, poznają świat i siebie samych. A ja nie mam ŻADNEGO poczucia własnej tożsamości ;( Jedyne, co czuje, to ogromna pustka, która wypełnia mój dzień od wstania z łóżka do zmierzchu. Jak mam byc szczesliwa, czy spelniona, cieszyc sie zyciem, kiedy z kazdej strony mam bariere pod postacia macek mojej nadopiekunczej mamy. Dla niej jestem ciage dzieckiem. Uniemozliwila mi dojrzewanie psychiczne, wsrod ludzi czuje sie zagubiona, czasem boje sie wyjsc sama z domu nawet na spacer, czy do sklepu. Nie potrafie ufać ludziom, nie mowiac juz o jakichkolwiek związkach. Kiedy ktos jest mi bliski, mam ochote uciec jak najdalej.. Czy kiedykolwiek to sie zmieni. Co z tego, ze za miesiac bede 200 km stad na studiach, kiedy to wcale nie polepszy mojego samopoczucia. Moze bede mogla sie wyszaleć, ale jakie to ma znaczenie, kiedy jestem psychicznym rozbitkiem. Jestem juz zmeczona wahaniami nastroju, permanentnym przygnebieniem, zaniżoną samooceną. Kompletnie nie wiem, co robić... Może ktos z podobnym problemem bedzie rowniez czul sie tak ogromnie samotny i wyalienowany. W takim przypadku chetnie porozmawiam na priv.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
26 gru 2010, 23:30

Jestem więźniem we własnym domu.

Avatar użytkownika
przez linka 18 sie 2011, 22:49
Lolita18, wygadaj się tu, wypłacz jeśli ci to pomoże i poczekaj to jeszcze tylko kilka tygodni .......trzymaj się ciepło, sama to przeżyłam... tylko niestety mieszkałam w domu podczas studiów i rodzice odpuścili mi dużo później.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jestem więźniem we własnym domu.

Avatar użytkownika
przez Lolita 19 sie 2011, 12:50
Jak mogę jej się przeciwstawić? Proszę o jakiekolwiek rady, psychicznie nie potrafię już znosić codzienności...



Musisz sie nauczyć asertywności.

Idź do tej pracy, do której chcesz nie bacząc na jej zdanie.
Możesz się też spróbować z nią rozmawiać, Mamo szanuję twoje zdanie, ale chcę spróbować swoich sił. Ty wiecznie żyć nie będziesz :P


Inną opcją jest wyprowadzka.
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Jestem więźniem we własnym domu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 19 sie 2011, 12:52
Jak bym słyszal moich rodziców...24 lata a nawet boje sie powiedzieć,że gdzieś wychodzę...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Jestem więźniem we własnym domu.

Avatar użytkownika
przez linka 19 sie 2011, 14:13
Rozmowa raczej nic nie da ..... wyprowadzka i usamodzielnienie sie.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Jestem więźniem we własnym domu.

przez Anna Maria 19 sie 2011, 14:34
Mam podobną sytuacje.Na terapii moja terapeutka uświadomiła mi,że tak chcę bo jak to"nie wolno mi ","nie mogę",a dlaczego?co się niby może stać?To jest mój wybór,że się na to godzę,wybieram takie życie choć jest trudne,ale chyba wygodne-jakieś korzyści mi to daje.Mogę się z buntować i awanturować,albo wyprowadzić,a jednak godzę się na to "więzienie".
Przepraszam,nie umiem jasno pisać,mam nadzieje,że to w miare można zrozumieć.
Anna Maria
Offline

Jestem więźniem we własnym domu.

przez onanek 20 sie 2011, 12:03
To chyba nie takie łatwe "wyprowadzić się", to się tak mówi. Ja skończyłam w tym roku studia, szukam pracy i wiem, że nawet jak jakimś cudem znajde (co w Polsce jest prawie nie możliwe) to i tak nie starczy mi pieniędzy na wynajem nawet najskromniejszego pokoiku i wyzywienie. Musialabym być chyba jakąś szychą, mieć łeb na karku i wspiunać się po szczeblach kariery, a z pensji np. sprzątaczki czy kelnerki się nie utrzymam... Pozostaje mi tylko żyć w jednym domu z nadopiekuńczą mama i babcia i pomarzyć o decydowaniu o sobie...
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
04 kwi 2010, 22:14

Jestem więźniem we własnym domu.

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 20 sie 2011, 12:07
onanek, chyba trochę przesadzasz, jakby tak było to każdy by mieszkał z rodzicami. nie mówię że to jest proste, ale ludzie jakoś wynajmują pokoje, mieszkania w parę osób, pracują i studiują. skoro skończyłaś studia to niby czemu masz nie znaleźć pracy? no bez przesady ludzie, nie żyjemy też w jakiejś dziczy, można znaleźć pracę tylko trzeba chcieć, no chyba że ktoś wyznaje teorię że albo będzie zarabiał 5000 albo lepiej nic bo 1500 to za mało, bo trzeba od razu na luksusy. no to wtedy cóż. na własne życzenie.
jakoś dużo osób się utrzymuje z pensji sprzątaczki czy kelnerki lub recepcjonistki. od czegoś trzeba zacząć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Jestem więźniem we własnym domu.

Avatar użytkownika
przez linka 20 sie 2011, 12:07
Jest to bardzo bardzo ciezkie, ale mozna, poszukac pokoju w mieszkaniu studenckim, albo isc na stancje, samo znalezienie pracy tez pomaga - zarabiasz, dokladasz cos do rachunkow, jestes niezalezny i ty decydujesz, w naszym pieknym kraju jest ciezko .... ale powoli mozna...tzw. baby steps.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Jestem więźniem we własnym domu.

Avatar użytkownika
przez Lolita 20 sie 2011, 16:02
Rozmowa raczej nic nie da



Chodziło mi raczej o wypracowanie asertywnych zachowań
To co mówi jej mam to typowy szantaż emocjonalny coś w stylu "nie odchodź, bo się potnę "
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Jestem więźniem we własnym domu.

przez onanek 21 sie 2011, 18:40
No tak, można, nawet byłabym w stanie zrezygnować z wszystkich wygód jakie mam teraz, słodyczy i innych przyjemności, jeść śmieciowe żarcie i mieszkac ze starym pijakiem w jednym pokoju, ale … nie zniosłabym mamy i babci komentarzy… Już teraz powtarzają mi, że jak będę pracować i płacić za wynajem, to pewnie i tak będę przychodzić do nich na obiadki i dodają : „jak będzie wyglądała wtedy twoja godność”? Nie zniosę po prostu ich komentarzy na temat zmiany mojego życia z w miarę wygodnego w życie na granicy ubóstwa.
Aha, i prace jest łatwo znaleźć w przysłowiowym McDonaldzie, ale to z reguły są prace tymczasowe. Na umowę raczej nic nie znajdę. Po studiach Igo stopnia jestem, owszem, ale nie czuję się absolutnie na siłach do pracy w zawodzie, bo ledwo pozdawałam egzaminy i wiem, że nie poradze sobie, to bez dwóch zdań.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
04 kwi 2010, 22:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do