O co jej chodzi ???

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

O co jej chodzi ???

Avatar użytkownika
przez alabama 25 maja 2011, 16:33
on23 mam na myśli,że każdy z nas zna siebie na tyle,żeby móc ocenić czy ma siłę starać się o drugą osobę i nie chodziło mi o tanie sztuczki. Może więcej uśmiechu,którego zabrakło, albo rozmów,zrozumienia,może jej czegoś brakuje?Bo jeśli wciąż się spotykają i sypiają ze sobą, to o co chodzi? Jak ona mu jawnie mówi,że go nie kocha a on cierpi ale idzie na ten układ, to wg mnie chce o nią walczyć. Jak jest sens to niech walczy. Może on się zmienił?Ale wątpię, bo powiedziała,że chce się wyszaleć jeszcze... I są dwie opcje,albo faktycznie za młoda i sama nie wie czy chce szaleć czy być z nim, albo ma go już gdzieś i korzysta z tego,że może z nim robić co chce. Decyzja co dalej należy do niego,ale na pewno nie wleziemy w jej głowie, żeby odpowiedzieć mu na pytanie'o co jej chodzi'.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
11 maja 2011, 10:23

O co jej chodzi ???

przez on23 25 maja 2011, 17:05
autor tematu za dużo się nie udzielił, a my się tak produkejszon ;))

hehe

niech będzie po twojemu, ja wyraziłem swoją opinie.
Krótko mówiąc, dla mnie to nie ma sensu. ooOOoO :shock:
Chciałem Ci powiedzieć tyle o tęsknocie o samotności o wspomnień potopie. O tym wszystkim czego mi brakuje i o pustce którą teraz czuje
Offline
Posty
223
Dołączył(a)
18 maja 2011, 16:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie, lubuskie

O co jej chodzi ???

przez m_antoinette 25 maja 2011, 17:12
Jak się nie zna opinii drugiej osoby to zawsze jest ciężko cokolwiek powiedzieć w takich sprawach. Ale ja bym na twoim miejscu zrobiła tak jak już ktoś to na początku napisał - nie latać za nią, nie być na każde zawołanie, tylko postawić sprawę jasno. Żeby się zdecydowała lub nie. A o co jej chodzi to nie wiem, może ona sama nie wie o co jej chodzi.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
07 mar 2011, 21:46

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

O co jej chodzi ???

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 25 maja 2011, 19:07
No i jak obie osoby wyjdą z takiego założenia t nikt nigdy nic nie powie?

Heheh wtedy by były niezłe jaja :mrgreen: :mrgreen:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

O co jej chodzi ???

Avatar użytkownika
przez Milutki 26 maja 2011, 14:44
on23 napisał(a):Najgorzej jest powiedziec kocham cię szybciej partnera/partnerki ...
Powiesz pierwszy, jesteś przegrany

To niestety prawda.

linka, to nie chodzi o to, że "jak obie osoby wyjdą z takiego założenia to nikt nigdy nic nie powie"
To nie ten przypadek.

Chodzi o to, żeby nie powiedzieć zbyt wcześnie, tzn. kiedy osoba X jest jeszcze w fazie rozważania, czy warto byłoby się z osobą Y związać, a Y jest już na to zdecydowana.
Osoba X powinna mieć czas na samodzielną decyzję będąc jeszcze w neutralnej sytuacji, a jeżeli Y wyskoczy z tym zbyt wcześnie, to sytuacja dla X przestaje być "neutralna" i osoba X nie będzie już miała możliwości samodzielnej decyzji. Wtedy (mimowolnie) zacznie wykorzystywać tą sytuację, że druga osoba okazała już swoją "słabość", a w konsekwencji będzie niszczyć związek. Widać to bardzo dokładnie w przypadku autora tego wątku.

Ogólnie, dwie osoby powinny to "powiedzieć" mniej więcej równocześnie, w sensie takim, że oboje są już na to przygotowani i tylko czekają na odpowiedni moment. Wtedy już oczywiście nie ma znaczenia, kto pierwszy wypowie same słowa, bo druga strona właśnie tego oczekuje ... :D
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

O co jej chodzi ???

Avatar użytkownika
przez grusia 26 maja 2011, 18:43
Milutki napisał(a):
on23 napisał(a):Najgorzej jest powiedziec kocham cię szybciej partnera/partnerki ...
Powiesz pierwszy, jesteś przegrany

To niestety prawda.

linka, to nie chodzi o to, że "jak obie osoby wyjdą z takiego założenia to nikt nigdy nic nie powie"
To nie ten przypadek.

Chodzi o to, żeby nie powiedzieć zbyt wcześnie, tzn. kiedy osoba X jest jeszcze w fazie rozważania, czy warto byłoby się z osobą Y związać, a Y jest już na to zdecydowana.
Osoba X powinna mieć czas na samodzielną decyzję będąc jeszcze w neutralnej sytuacji, a jeżeli Y wyskoczy z tym zbyt wcześnie, to sytuacja dla X przestaje być "neutralna" i osoba X nie będzie już miała możliwości samodzielnej decyzji. Wtedy (mimowolnie) zacznie wykorzystywać tą sytuację, że druga osoba okazała już swoją "słabość", a w konsekwencji będzie niszczyć związek. Widać to bardzo dokładnie w przypadku autora tego wątku.

Ogólnie, dwie osoby powinny to "powiedzieć" mniej więcej równocześnie, w sensie takim, że oboje są już na to przygotowani i tylko czekają na odpowiedni moment. Wtedy już oczywiście nie ma znaczenia, kto pierwszy wypowie same słowa, bo druga strona właśnie tego oczekuje ... :D


moim zdaniem przegranym jest ten, kto WCIĄŻ kocha, wtedy gdy druga strona już nie.
ja tam lubię wspominać o rodzących się w brzuchu motylach :) nie lubię natomiast czuć w brzuchu 'obcego'. to samo mrowienie, a skrajnie różne odczucia.
Tęcza jest ważna. Najważniejsza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
04 maja 2011, 19:12
Lokalizacja
warszawa

O co jej chodzi ???

Avatar użytkownika
przez soulfly89 31 maja 2011, 02:06
Fajna dyskusja z tego wyszła ;)
Helou na forum po przerwie :)

Milutki napisał(a):Ogólnie, dwie osoby powinny to "powiedzieć" mniej więcej równocześnie, w sensie takim, że oboje są już na to przygotowani i tylko czekają na odpowiedni moment. Wtedy już oczywiście nie ma znaczenia, kto pierwszy wypowie same słowa, bo druga strona właśnie tego oczekuje ... :D


A-ha, idealna sytuacja w teoretycznym świecie ;)
Ja tam myślę, że niekoniecznie trzeba coś mówić. Można inaczej pokazać, że sie kocha. Jakoś dla mnie słowa już nie mają takiego znaczenia, ilu jest ludzi, którzy potrafią pierdzielić o miłości i tęsknocie, a naprawdę w głowie mają straszny bałagan i tak sami siebie zaklinają, żeby siebie przekonać, że kochają. Zresztą, ja też chyba tak robiłam.

Poza tym, to się zgadzam, że zawsze, zawsze są wątpliwości. A czy chcemy z kimś zostać mimo tych wątpliwości to już jest raczej akt woli, decyzja, gotowość na bycie z kimś pomimo i ja bym to nazwała miłością. Bo uczucia jednak są zbyt nieokreślone i ulotne.

Może dlatego pokolenie dziadków i babć umiało być razem, bo mieli na tyle odwagi, żeby się zdecydować, że to do końca i nie wyobrażali sobie inaczej... Tak mnie jakoś naszło na refleksje :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

O co jej chodzi ???

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 31 maja 2011, 03:46
Powiesz pierwszy, jesteś przegrany
:lol:

Pierwszy! :mrgreen: .Sorry musiałem :mrgreen:

Eh a tak na poważnie,miłość to uczucie bardzo skomplikowane.I chyba też tak jest z tym mówieniem.W każdym razie wiem jedno,że sam miałbym z tym problem i niezłą rozkminę nad taką sytuacją.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

O co jej chodzi ???

Avatar użytkownika
przez Milutki 01 cze 2011, 23:32
soulfly89 napisał(a):Może dlatego pokolenie dziadków i babć umiało być razem, bo mieli na tyle odwagi, żeby się zdecydować, że to do końca i nie wyobrażali sobie inaczej... Tak mnie jakoś naszło na refleksje :)

Zgadzam się, soulfly89.
Myślę, że trwały związek dwóch osób jest oparty w 70% na DECYZJI, a co najwyżej w 30% na UCZUCIU.
(mam na myśli związek dojrzały, a nie zakochanie)
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

O co jej chodzi ???

Avatar użytkownika
przez bliksa 01 cze 2011, 23:38
przyjazn - zauroczenie - zakochanie - wzajemna akceptacja i niemożność zycia w pojedynkę
pokolenie moich dziadkow mialo latwiej, pod tym wzgledem, ze bylo mniej pokus, mniej rozrywek i chyba wieksze wzajemne poszanowanie
chcialabym zyc w tamtych czasach :roll:
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

O co jej chodzi ???

Avatar użytkownika
przez Milutki 01 cze 2011, 23:49
bliksa, jak patrzę nawet na rodziców (swoich oraz teściów) to właściwie widzę jedno - chcieli być razem, pobrali się i... po prostu są razem... ;)
Obie pary przez 40 lat :brawo:
I chyba też dlatego, bo nie rozkminiali tego tematu na drobne, warto - nie warto, opłaca się - nie opłaca ...
Może dzisiaj młodzi mają za dużo tych możliwości i w sumie nie mogą skupić się na kimś konkretnym.
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

O co jej chodzi ???

Avatar użytkownika
przez bliksa 01 cze 2011, 23:52
Milutki, masz racje, zgadzam sie w 100%
chcialabym aby teraz tak bylo :(
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

O co jej chodzi ???

Avatar użytkownika
przez Milutki 02 cze 2011, 00:19
bliksa napisał(a):chcialabym aby teraz tak bylo :(

no, jakby nie patrzeć, od nas samych też co nieco zależy ;)
więc nie możemy do końca zrzucać winy na "okoliczności", pech, warunki, itp.

ale zdaje się, że odeszliśmy już sporo od tematu wątku
a autor jakby zapomniał o swoim problemie ?? dawno go nie było...
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

O co jej chodzi ???

Avatar użytkownika
przez bliksa 02 cze 2011, 00:21
moze odpuścił? albo mu sie wszystko wyjasnilo....
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do