Trudny związek.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Trudny związek.

przez stevemajster 02 maja 2011, 14:18
Witam. Jestem z moją dziewczyną już ponad rok.
Jest to mój pierwszy związek i mam pewne dziwne wątpliwości. Otóż nie wiem czy jestem dostatecznie szczęśliwy. To mój pierwszy związek i po prostu nie wiem jak to ma być naprawdę.. :)
Jest mi z nią dobrze, jakoś nie wyobrażam sobie, żeby mogło jej nie być w moim życiu. Mam nerwicę (natręctwa, myśli) .Bardzo mi pomaga. Przy niej czuję się bardzo dobrze. Gdy jestem w swoiim domu a ona w swoim (np w danym dniu nie możemy się spotkać bo mamy naukę lub coś podobnego) i z nią rozmawiam/piszę o naszej miłości, mówi mi jak bardzo mnie kocha ja też jej mówię o naszej miłości, czasem czuję się taki szczęśliwy mam ochotę tańczyć i gdyby nagle się pojawiła to uściskałbym ją jak maskotkę, mam ochotę do niej jechać. Mam cały czas dobry humor, chcę skakać z radości, uczucie radości w sercu a po jakichś 20 minutach np wszystko wraca do normy i zajmuję się dalej swoimi obowiązkami, ona jest tak jakby na dalszym planie i tak jakby mi na niej nie zależało? No nie wiem jak to określić. Chyba, że to normalne.. Że się nie jest podekscytowanym cały czas. I już po tych 20 minutach tak bardzo nie tęsknię za nią i nie mam ochoty takiej do niej jechać, jest mi to trochę obojętne ... Oczywiście chciałbym z nią spędzić czas bo to przyjemne ale nie zależy mi na tym tak jak wcześniej kiedy mnie
"nosiło" ze szczęścia po całym pokoju..
Ostatnio edytowano 12 maja 2011, 22:25 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 kwi 2011, 17:38

Trudny związek.

Avatar użytkownika
przez Lolita 02 maja 2011, 14:20
est mi z nią dobrze, jakoś nie wyobrażam sobie, żeby mogło jej nie być w moim życiu.


Jeśli jest dobrze, czyli tak powinno być . ;)
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Trudny związek.

przez paradoksy 02 maja 2011, 15:12
nie szukaj problemu na siłę. ;)
jakbyś ciągle był "na haju" i nie mógł myśleć o niczym innym, tylko o niej to byś kolego przepadł ;)
myślę, że jest ok, z tego co piszesz tutaj.
może to nerwica natręctw po prostu szuka Ci nowego "zamiennika"..
paradoksy
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Trudny związek.

Avatar użytkownika
przez Vasaki 02 maja 2011, 16:14
Hehehe, mam to samo...
Dokladnie to samo, malo wczoraj przez to sie nie rozstalismy :D
Ale jest good...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
22 kwi 2011, 16:45
Lokalizacja
Dolnyslask

Trudny związek

przez zywco 07 maja 2011, 16:40
Witam.
Mam 23, prawie 24 lata. Jestem od 3,5 roku z dziewczyną która ma 19 lat. Mieszkamy praktycznie w jednym mieście ( 2km 0d siebie) ale ja studiuję i mieszkam 40km dalej przez to. Spotykamy się w kazdy weekend, w kazde wolne jakie mam, wakacje itd. Problem polega na tym, że moja dziewczyna jest strasznie zazdrosna, zaborcza i czuję się jakby więziony przez nią. Nic do niej nie dociera. Mysli mi oczy tym, ze skoro nie widzimy sie w tygodniu, to musimy w weekendy. Jak zdazy sie ze sie spozniej 5 min na spotkanie to pozniej rpzez godzine se obraza... Jak czasami mam jakies szkolenie czy cos w weekendy to juz koniec swiata, bo sie nie zobaczymy, bo stracimy spotkanie i trzeba będzie je odrobić. Tak tak, ODROBIĆ. Jakby to był jakis przymus. Nie czuje sie szczesliwy juz w tym zwiazku. Wszystko mnie przytlacza. Juz nawet jej nie kocham ale jestesmy razem bardziej z przyzwyczajenia chyba... Ja nie mogę miec kolezanek, nie moge sie z nikim spotkac bo juz problemy jakies. Do tego stopnia, ze nienawidzi mojej kolezanki, z ktora sie raz w roku spotkam , mimo ze jej nie zna , tylko przez NK widziala...
Czy ten zwiazek ma sens ? Jak mozna to rozwiazac?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 maja 2011, 16:34

Trudny związek

Avatar użytkownika
przez Lolita 07 maja 2011, 17:21
Więc porozmawiaj z dziewczyną dlaczego czuję się niepewnie w waszym związku?
Dlaczego jest zazdrosna ?
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Trudny związek

Avatar użytkownika
przez *Monika* 07 maja 2011, 17:31
zywco, Osaczyła Cię i może być chorobliwie zazdrosna o Ciebie , albo uzależniona. To co tu napisałeś powinieneś powiedzieć jej.
Jeśli Ci zależy na niej....to czeka Cię rozmowa, a jeśli nie....to po co "to" ciągnąć, powiedz jej,że chcesz się z nią rozstać z uwagi na jej zachowanie, które jest dla Ciebie nieuzasadnione. Porozmawiajcie ze sobą.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Trudny związek

przez NoOneLivesForever 07 maja 2011, 18:20
Ta sytuacja jest chora. Opcje są dwie, dziewczyna ma ze sobą problemy, albo jest z natury zaborcza, jeśli to drugie, lepiej zrezygnuj.
Czy ten zwiazek ma sens ? Jak mozna to rozwiazac?
Skoro już jej i tak nie kochasz...
NoOneLivesForever
Offline

Trudny związek

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 07 maja 2011, 19:26
Zostaw ją...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Trudny związek

Avatar użytkownika
przez Badziak 07 maja 2011, 19:28
Po co z nią jesteś jak już jej nie kochasz? Odbierasz jej szansę na życie u boku kogoś, kto obdarzy ją uczuciem. Może ona intuicyjnie przeczuwa, że nie darzysz jej miłością i stąd te zaborcze zachowania - z lęku o stratę Ciebie.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Trudny związek

przez zywco 07 maja 2011, 23:59
Ale ona od początku związku taka była... To nie wzięło się nagle
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 maja 2011, 16:34

Trudny związek.

przez slash 11 maja 2011, 22:38
Jestem tutaj pierwszy raz, a więc witam wszystkich forumowiczów!
Otóż mam pewien problem, ale może od początku.. Jestem z dziewczyną niedługo, 28 maja będzie 20 miesięcy. I niby się rozumiemy, niby kochamy szalenie, co już kilka razy udowodniliśmy sobie, ale coś jest nie tak i to już od pewnego czasu.. Problem polega na tym, że ostatnio bardzo często się kłócimy.Powody są różne: niedomówienia, złe zrozumienie niektórych słów, niepotrzebne reakcje czy odzywki. Jak widać nie są to jakieś wyszukane powody, w naszym związku nie występują kłamstwa czy zdrady lub inne powody do poważnych kłótni, ale cały czas wchodzi jakiś błahy temat, o który się sprzeczamy.
Jestem człowiekiem dość specyficznym, o troszkę zwariowanym charakterze, może z lekka dziecinnym, z wyjątkowym poczuciem humoru (mam tu na myśli to, że moje dowcipy, anegdoty czy odzywki, choć dla mnie zabawne, często nie są rozumiane i różnie interpretowane). Więc zdarza mi się swoim niewybrednym żartem, oczywiście nieświadomie, obrazić albo sprawić, że ktoś się poczuje nieswojo. Moja dziewczyna jest troszkę bardziej opanowana, wydoroślała, ale stara się tolerować moje zachowania. Wiadomo, czasem przesadzę, no ale każdy chyba czasem to robi... Ona ma teraz egzaminy, potrzebuje mojego wsparcia i boję się, że nie do końca spełniam jej oczekiwaniom (i tu niestety zdarzają mi się gafy, np. pomyliłem terminy egzaminu w rozmowie z nią czy też zapomniałem o nim). Jest też bardzo wrażliwą kobietą i niestety przez to często moje słowa inaczej interpretuje, bierze je za bardzo do siebie, co prowadzi do konfliktów.
Kłótnia między nami wygląda praktycznie zawsze tak samo, ja mówię swoje racje, ona swoje, potem górę biorą emocje, czasem jakieś niepotrzebne wyzwiska i obrażanie się na siebie, a najczęściej góra po kilku dniach wszystko wraca do tzw. normy. Niestety najczęściej wychodzi, że to ja muszę ją przepraszać, co jednak przychodzi mi z dużym bólem, bo jednak nie chcę wychodzić na pantoflarza, który za każdym razem musi się korzyć przed nią.
Stąd pytanie, czy taki związek ma sens? Ja ją kocham, ona mnie też i mimo wszystko wydaje się nam, że nadajemy na tych samych falach, w rozmowie nigdy się nie nudzimy, wspieramy się w trudnych chwilach, ale czasem przychodzi jakiś głupi powód i kłócimy się o niego, a co najgorsze mamy takie charaktery, że żaden nie odpuści... proszę o Wasze opinie na ten temat, a może jakieś rady jak mam reagować, gdy kiedyś nawalę, coś złego powiem albo ona po prostu obrazi się o jakąś bzdętę.
Ostatnio edytowano 12 maja 2011, 22:03 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
11 maja 2011, 22:09

Trudny związek.

Avatar użytkownika
przez Pasman 12 maja 2011, 21:51
Poruszasz kilka spraw, niestety skomplikowanych. Proponuję poszukaj fachowca od spraw rodzinnych. Może masz w pobliżu poadnię rodzinną, albo terapeutów specjalizujących się w sprawach rodzinnych/małżeńskich?
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

Trudny związek.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 12 maja 2011, 21:57
Ale po co od razu iść do poradni czy terapeutów.Wydaje mi się,że to powinna być ostateczność.Najlepiej by było gdyby szczerze ze sobą pogadali na te kilka tematów...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do