czy potępiamy zdrade?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

czy potępiamy zdrade?

przez shinobi 04 maja 2011, 12:08
I oboje jesteśmy PEWNI - ani ja nie zdradzę, ani on.


W tej pewności zwykle się tkwi do momentu, aż ktoś nie zdradzi. :)

Życie nie jest czarno-białe, więc możliwe, że bym wybaczył.
shinobi
Offline

czy potępiamy zdrade?

Avatar użytkownika
przez Dariusz_wawa 04 maja 2011, 12:09
Paradoksy to nie chodziło o człowieka nerwicę
Każda uratowana dusza jest powodem do wielkiej radości
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6098
Dołączył(a)
04 lut 2011, 11:10
Lokalizacja
Bliżej ziemi

czy potępiamy zdrade?

przez paradoksy 04 maja 2011, 12:10
shinobi, ale my od początku wiemy czego chcemy.
Jeśli ktoś chce zdradzić, to lepiej najpierw zakończyć związek. A nie przyprawiać komuś rogi. :roll:

-- 04 maja 2011, 12:10 --

Dariusz_wawa, ups :mrgreen: aaaaa... o Ciebie. ;)
paradoksy
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

czy potępiamy zdrade?

przez shinobi 04 maja 2011, 12:15
paradoksy, ale ja nie mówię o sytuacji, gdy ktoś od początku zakłada zdradę. Zdrada może być jedynie wynikiem złych emocji w związku, bo nawet w przypadku "wielkiej miłości" marazm zwykle wkrada się w prozę codzienności. W takiej sytuacji człowiek nie musi, ale może ulec pokusie.
shinobi
Offline

czy potępiamy zdrade?

przez paradoksy 04 maja 2011, 12:20
shinobi, ale tak jak pisałam - zdrada to świadomy wybór.
Wkurza mnie już to ciągłe pitolenie, że życie zweryfikuje poglądy :blabla:
JA jestem czegoś pewna i druga strona jest czegoś pewna. Oboje jesteśmy zdania, że zdrada nie ma miejsca.
Nie mam 12 lat i wiem co mówię.
Jak się nie chce już z kimś być to się ODCHODZI, a nie daje dupy za plecami na lewo i prawo, albo jednorazowo, ale ZA PLECAMI.
czy tak ciężko to zrozumieć?
paradoksy
Offline

czy potępiamy zdrade?

przez shinobi 04 maja 2011, 12:24
No dobrze, więc Ty odejdziesz, a później znajdziesz sobie nowego. Będzie honorowo. :)
shinobi
Offline

czy potępiamy zdrade?

przez paradoksy 04 maja 2011, 12:26
Lepsze odejście, niż zdrada. :roll:
Nie chcę z kimś być, to nie jestem, odchodzę.
A nie - jestem z kimś dla pozorów a za plecami robię swoje.
paradoksy
Offline

czy potępiamy zdrade?

przez shinobi 04 maja 2011, 12:33
Dobrze, dobrze. Kanciaste i ostra granice sobie wyznaczasz, to fajnie, ale bywa, że ludziom te granice w różnych sytuacjach się zacierają, zaokrąglają, przesuwają, zaś związku dwojga ludzi nie opisuja dwa proste słowa "Kocham / Nie kocham". Czasem to się miesza, mieni odcieniami zawartymi gdzieś pomiędzy ww. słowami.
Tak mi się zdaje.
shinobi
Offline

czy potępiamy zdrade?

przez paradoksy 04 maja 2011, 12:35
Jak dla mnie to albo kochasz, albo nie kochasz.
W miłości trzeba się też kierować rozsądkiem, a nie tylko wygodą, stażem lat itd.
paradoksy
Offline

czy potępiamy zdrade?

przez shinobi 04 maja 2011, 12:37
Jak dla mnie to albo kochasz, albo nie kochasz.


Tak dla przypomnienia, bo mi wyleciało. Ile czasu jesteś w zwiazku?
shinobi
Offline

czy potępiamy zdrade?

przez paradoksy 04 maja 2011, 12:39
pół roku. mieszkamy ze sobą większość tego czasu.
wybacz, ale gadanie, że to krótko itd. do mnie nie trafia, bo akurat jeśli chodzi o związki jestem osobą bardzo odpowiedzialną i wiem, czego chcę.
paradoksy
Offline

czy potępiamy zdrade?

przez jansol 04 maja 2011, 12:42
shinobi prawić można wiele gdy się jest na uboczu.... gdy się jest w centrum akcji ciężko jest zrozumieć gdy ukochana osoba posuwa lub była posuwana przez kogoś innego... oczywiście wszystko zależy od tego czy tamtego ale pewnych rzeczy się nie cofnie a zapach przeszłości zawsze zostaje. Dlatego uważam nie oceniać ale rozstać się jak najszybciej....

a świadomość kryzysu w związku bądź nie świadomość to insza inszość .....
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
17 lis 2010, 00:23

czy potępiamy zdrade?

przez shinobi 04 maja 2011, 12:46
Dobrze, Ty wiesz czego chcesz i prezentujesz swoje zdanie, które doceniam, choć się z nim nie zgadzam.
Moje zdanie jest takie, że okres półroczny, czy nawet roczny, to jeszcze okres silnej fascynacji, poznania, gdy drugi czlowiek jest pewnego rodzaju frapującą zagadką. Poźniej, nawet po latach, może, choć nie musi, nastąpić faza wypalenia związku. Wtedy mamy już wspólną kasę, dom i furę, czasem dzieci. Rozpatrywanie wtedy związku przez pryzmat okresleń "kocham / nie kocham" jest bardzo oderwane od rzeczywistości, bo i miłość zdąrzyła okrzepnąć, przyodziać inną szatę, odmienną od zauroczenia i fascynacji.

-- 04 maja 2011, 12:49 --

jansol, ale ja niczego nie oceniam. Mnie naprawdę nie interesuje życie innych ludzi. Tak se gadam, bo akurat mam wolną chwilę. :)
shinobi
Offline

czy potępiamy zdrade?

przez paradoksy 04 maja 2011, 12:50
mylisz chyba zakochanie/zauroczenie z miłością :)
w tej kwestii jestem podobnego zdania, z jednym ale - mówisz o poznawaniu się, ale ogólnie przyjęte jest, że ten okres fascynacji jest kiedy są wspólne randki, wakacje itd., spotykanie się, ale bez mieszkania razem - uważam, że to o WIELE zmienia punkt widzenia.
Mieszkając razem szybciej się poznajecie.
W życiu nie wzięłabym ślubu z osobą "niesprawdzoną" - czyli z taką, z którą nigdy nie byłam na etapie mieszkania razem.
Bo - jak wiadomo - wtedy można się najwięcej o drugiej osobie dowiedzieć.
paradoksy
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do