Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Avatar użytkownika
przez linka 18 kwi 2011, 13:46
zuzazuza, :mrgreen: zgadzam się w 100% i zwykle doświadczenie zdobywa się przy jednej stałej partnerce/partnerze :smile:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez zuzazuza 18 kwi 2011, 14:26
zraniona napisał(a):do zuzazuza

Hmmm... wiem ze to trudne do zrozumienia ze pewnie za jakis czas bylabym w stanie mu wybaczyc ale uwierz ze ja go bardzo kocham. Dopoki czlowiek nie znajdzie sie w takiej sytuacji to ciezko jest to zrozumiec... tez cale zycie myslalam ze jesli jakis facet zrobi mi krzywde to koniec bez dyskusji. Ja go nie zostawilam, potrzebowalam tylko kilka dni pobyc sama, mysle ze kazdy czuje czasem taka potrzebe. I nie zrobilam tego poniewaz mial problemy, wrecz przeciwnie wtedy bylo juz po tym problemie o ktorym pisalam bo ja pomoglam mu go rozwiazac. U psychologa juz bylam, powiedzial mi ze na to czy kiedys bede w stanie jeszcze z nim zyc musze odpowiedziec sobie sama...


No tak to dla mnie zabrzmiało ale zostawmy to - mogłam Cie źle zrozumieć, mogłaś źle się wyrazić itd.
Żaden psycholog nigdy Ci nie powie (i nie powinien) abyś zerwała jakiś związek. Sama musisz "dojść" do pewnych rzeczy, zrozumieć mechanizmy, które Tobą kierują itd. (przy wsparciu doświadczonego terapeuty, pracą nad sobą) - dopiero wtedy zyskasz siłę i wiedzę do konstruktywnego działania. I dopiero wtedy nie będzie to działanie "na siłę", wbrew sobie i swoim uczuciom.
Dobrze wiem (znowu - z własnego doświadczenia), jak działa przemoc - czy też jakiekolwiek inne nadużycie - w związkach. Często włącza się mechanizm nazywany współuzależnieniem, który sprawia, że jeszcze mocniej przywiązujemy się do krzywdzącej nas osoby. Polecam Ci książkę która swojego czasu uratowała mi życie "Kobiety które kochają za bardzo" - mocno, wręcz brutalnie - ale i niezwykle skutecznie - pozbawia złudzeń. Wbrew pozorom, nie jest to żaden głupkowaty poradnik - na mnie podziałał doskonale, terapeutycznie.
Wg mnie facet, który dopuszcza się aż tak agresywnego czynu (przy którym "zwykłe pobicie" wydaje się być dziecinną zabawą - byłaś bliska śmierci!), jest zajebiście zaburzony, i jego nawet największa skrucha, poczucie winy i gorący żal nic tu nie pomoże, niczego w nim cudownie nie odmieni.
To moje zdanie.
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
08 kwi 2011, 10:31

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 18 kwi 2011, 17:44
zuzazuza[/b], ee ale ja naprawde nie jestem uwrażliwiony,przynajmniej nie aż tak bardzo,po prostu no uważam,że opowiadanie o takich rzeczach intymnych na forum publicznym jest co najmniej nie na miejscu.Ale to moja opinia,masz prawo się z nią nie zgadzać.

-- Pn kwi 18, 2011 5:45 pm --

zwykle doświadczenie zdobywa się przy jednej stałej partnerce/partnerze :smile:

<Zapisuje to w notatniku,może sie przyda na daleką przyszłość;p>
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez zraniona 18 kwi 2011, 18:34
zuzazuza napisał(a):
zraniona napisał(a):do zuzazuza

No tak to dla mnie zabrzmiało ale zostawmy to - mogłam Cie źle zrozumieć, mogłaś źle się wyrazić itd.
Żaden psycholog nigdy Ci nie powie (i nie powinien) abyś zerwała jakiś związek. Sama musisz "dojść" do pewnych rzeczy, zrozumieć mechanizmy, które Tobą kierują itd. (przy wsparciu doświadczonego terapeuty, pracą nad sobą) - dopiero wtedy zyskasz siłę i wiedzę do konstruktywnego działania. I dopiero wtedy nie będzie to działanie "na siłę", wbrew sobie i swoim uczuciom.
Dobrze wiem (znowu - z własnego doświadczenia), jak działa przemoc - czy też jakiekolwiek inne nadużycie - w związkach. Często włącza się mechanizm nazywany współuzależnieniem, który sprawia, że jeszcze mocniej przywiązujemy się do krzywdzącej nas osoby. Polecam Ci książkę która swojego czasu uratowała mi życie "Kobiety które kochają za bardzo" - mocno, wręcz brutalnie - ale i niezwykle skutecznie - pozbawia złudzeń. Wbrew pozorom, nie jest to żaden głupkowaty poradnik - na mnie podziałał doskonale, terapeutycznie.
Wg mnie facet, który dopuszcza się aż tak agresywnego czynu (przy którym "zwykłe pobicie" wydaje się być dziecinną zabawą - byłaś bliska śmierci!), jest zajebiście zaburzony, i jego nawet największa skrucha, poczucie winy i gorący żal nic tu nie pomoże, niczego w nim cudownie nie odmieni.
To moje zdanie.


Dziekuje za opinie i polecenie ksiazki, jutro rano lece ja kupic a pozniej wizyta u psychologa. Zdecydowalam sie za kilka dni wyjechac stad na jakis czas zeby odizolowac sie od osoby i miejsca w ktorym zostalam tak skrzywdzona. Prosze o wiecej opinii.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 kwi 2011, 00:33

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez bols 30 lip 2011, 03:09
Siema, jestem Marek.

Jestem tu bo sam nie jestem w stanie Sobie odpowiedzieć dlaczego tak spieprzam Sobie życie. (a może tak nie jest i sam Siebie wkręcam?)
Podzielę na kilka aspektów mojego życia żeby dać jakiś klarowny obraz mnie.

Od strony materialnej:

W dzieciństwie nigdy się u nas nie przelewało, wręcz mogę napisać, że była lekka bieda, w okresie dojrzewania rodzice popadli w kółko kredytowe i do
dzisiaj męczą się z tymi problemami, jako dziecko nie miałem wpływu na to, ale ostatnio znalazłem dobrą pracę dzięki niej pomagam rodzicom i nawet wystarcza mi na
normalne funkcjonowanie, odkładam trochę na lokacie, dużo z tego nie będzie, ale zawsze coś. Myślę że mógłbym lepiej w tej sferze życia operować, a nawet chyba powinienem
bo nie chcę liczyć na kogoś, chciałbym być niezależny. Minusem jest to że poczytam o czymś, napale się na jakiś pomysł kupię coś co pomoże mi go w częsci zrealizować i koniec zainteresowania
wkurza mnie te wydawanie kasy, ale ten czas jak planuje czekam na książki czy jakąś rzecz jest dla mnie przyjemny i niewiedzieć czemu nie jestem w stanie się powstrzymać, będąc święcie przekonany, ze to to co będę chciał robić i co mi pomoże w życiu.

Komunikacja z ludźmi (obcymi)

Ta umiejętność jest mi obca^^ Chciałem ją opanować, ale niestety. Zaczynając od braku wysłowienia się( w głowie mam poukładane co chcę powiedzieć), ale jak już przyjdziedo wygłoszenia Swojej racji to wylatuje mi wszystko z głowy i się zacinam. Na chęci poprawy wymowy się kończy.
Starałem się być uprzejmy i miły, ale to przybierało tylko formę służenia i wysługiwania się mną.
W tej dziedzinie życia nie potrafię się odnaleźć i operować(może dlatego tyle przed komputerem spędziłem lat)

Komunikacja z bliskimi.

Jestem oschły w stosunku do nich, ich rady(raczej pouczenia) mnie zupełnie nie interesują(nie rozumiem czemu miałbym słuchać ludzi którzy sami Sobie w życiu nie radzą), mieszkam z nimi i tyle. Nie życzę im źle po prostu nie czuję bliskości i chęci rozmowy.

Jaką jestem osobą?
NA pewno łatwowierną(teraz już coraz mniej), ale bardzo łatwo mnie podejść, staram się być miły i uczynny do przesady. Nie wiem kiedy ktoś kłamie, a mówi prawdę. Po prostu włącza mi się współczucie i już mogę się dać robić w konia. Staram się zaplanować Swoje życie, no właśnie staram i mi to nie wychodzi, bo zazwyczaj jak już strace ten dzień na planowanie to na drugi mówię a po co mi to i kurde dusza anarchisty mi się załącza:D

Ok, już mi się załącza myślenie że to głupie więc zapisze moje wypociny:D

Rano do pracy, znowu będę trupem w robocie:S

PS zostawie tak jak jest to też pokazuje jaką osobą jestem. Następny wpis będzie w niedziele, pomyślę, jeszcze nad Sobą może jakieś przemyślenia mi wpadną. :P
Ostatnio edytowano 01 sie 2011, 10:44 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
30 lip 2011, 02:02

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez ewaryst7 30 lip 2011, 07:07
Jesteś inteligentny , i chyba sobie coś wkręcasz.Brakuje Ci samozaparcia i konskwencji w działaniu .Tak mi się przynajmiej wydaje..Pozdrawiam;)
Ostatnio edytowano 01 sie 2011, 10:46 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Avatar użytkownika
przez uspiony 30 lip 2011, 22:54
Cześć Marek. Problem wydaję mi się dość bliski, więc postanowiłem Cię przywitać!
Ostatnio edytowano 01 sie 2011, 10:49 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono
Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co... ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:16

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez bols 31 lip 2011, 22:38
Cześć, ewa i uśpiony.

Osoba inteligentna to osoba która Sobie w życiu potrafi poradzić i krzywdy Sobie zrobić też nie da. Dlatego nie uważam się za taką.
Z konsekwencją i samozaparciem to racja, nie mam tych cech wyuczonych:p

Uśpiony w jakim sensie Twój problem przypomina Ci mój? Może razem coś wymyślimy i wyjdziemy z tego impasu.


Otoczenie:

Praktycznie wychodze na dwór tylko po zakupy, nie utrzymuje z większością starych znajomych/przyjaciół kontaktów bo czuje, że nie miałbym o czym z nimi rozmawiać, czasami też wolałbym żeby mnie nie widzieli jak idę przez miasto, nie wiem jak się zachować czasami, szczególnie o powitaniu mowa:P dla mnie to głupota przystawać co chwile i witać się z każdym, po porstu cześć i każdy idzie w Swoją strone. Czuje że większość zachowań ludzkich jest nieszczera tak pod publike, a ja nie chcę w tym uczestniczyć.

Moi rodzice nie kłócą się, ale docinają Sobie równo, szczególnie matka ojcu. Matka naprawdę narzeka na co się da. Ojciecpije, ale życie a w szczególności ludzie zmieszali go z błotem. Całe życie robił za pół ceny bo ludzie wypraszali, że nie mają kasy i tak zostawał z niczym, szefowie też dawali mu najgorszy sprzęt i zadania bo on jedyny nie potrafił odmówić...
Wracając do mnie to praktycznie nic w moim życiu nie zrobił by mnie jakoś wychować, całe życie pracował i myślał, że sam się chyba wychowam, albo matka to zrobi.
Ona chyba też chciała mieć spokój, ciągle tylko uciszała, narzekała. Nie zadawaj się z tym, nie rób tego tamtego. Nie miałem wsparcia w niczym co robiłem.
Nie nauczyli mnie życia, ani panujących w nim reguł:(. Do tego pracuję z marudą i takim człowiekiem, że czasami mam krzyknąć i powiedzieć mu zeby wyp..!
Praca jest fajna, ale on. Koleś jest szurnięty, co zmianę mi mówi co jest źle, jak powinniśmy robić, kto spieprzył robote, narzeka na co się da. Najgorsze, że jestem zdany na niego bo dojeżdżam z nim i w dodatku jest wieloletnim pracownikiem, więc jakbym go zrypał to po mnie, nie w sensie wylecenia w pracy, ale tak by mi plecy obrobił, że bym był w promieniu 20 km wytykany(nie przesadzam, on jest do tego zdolny). Typ człowieka co by zrobił porządek z całym złem na świecie jakby tylko dostał trochę władzy... Czuje że z takich niedowartościowanych i mających ego większe od nich powstała III rzesza!
Jak widzi rumuna to już widzi jak kradną, gwałcą i plondrują.

Kurde chyba powinienem wyjść do ludzi xD


Moje życie jest śmieszne, chcę zmiany, ale nie robię jej. Powoli się zamieniam w tych ludzi. Przyjdę tu ponarzekam i lepiej mi. Może pisanie tu daje mi uwolnienie od myśli bo robię coś żeby się zmienić, a jak wiemy możemy tu pisać rok, dwa i oprócz pisania w zachowaniu dużo nie zmienie.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
30 lip 2011, 02:02

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Avatar użytkownika
przez uspiony 31 lip 2011, 23:02
Po opisie swojej rodziny jeszcze bardziej przypominasz mi siebie. Problem pewnie z daleka wygląda bardzo podobnie, ale wygląda.
Ja już nic nie wymyślę. Przerobiłem przez kilka miesięcy leki - nic to u mnie nie zmieniło. Teraz jestem na psychoterapii.
Niby chce wyjść do ludzi, ale nie potrafię. Też mam problemy z witaniem się na ulicy.
Mam dobre myśli, ale mam też bardzo złe. Od jakiegoś czasu chciałbym się już nie obudzić, bo nie widzę sensu w niczym. Pustka totalna.
Życzę Ci powodzenia. Może Ci się uda z tego wyjść, a może nie jest tak źle jak myślisz.
Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co... ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:16

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez bols 31 lip 2011, 23:57
Właśnie nie wiem co już myśleć, czuje samotność, nie mam się z kim podzielić uczuciami z kim pogadać uczciwie. Pewnie nie będę miał z kim bo boję się, że ktoś mnie wyśmieje i wykorzysta to przeciwko mnie. Podnosze się na duchu cytatami, filmami, niestety to tylko półśrodki nie zmienią rzeczywistości.
Może mamy więcej wspólnego ze Sobą niż myślimy,

Analizujesz Swoje życie i później planujesz co musisz zmienić by było lepiej, ale to nic nie daje bo musisz w to wierzyć, ale jak w coś wierzyć gdy nie ufasz nikomu, uciekasz w głąb Siebie gdzie nikogo nie ma,gdzie nikt nie może ocenić Cię źle i tylko Twój umysł się zmienia, bo zewnętrznie wstydzisz się pokazania Swoich wad, tym bardziej, że ludzie są nieszczerzy i łatwo Cię oczernią pokażą Twoją słabość żeby Ci dopiec, nawet "bliscy".

Całe lata tłumię to w Sobie tyle przemyśleń, tyle wątpliwości, teraz się otworzyłem, ale czuje że to za mało bo w życiu realnym nic nie zrobie!
Nie pójdę pobiegać, czy trenować, nie powiem fajniej dziewczynie że jest wartościową osobą z którą chciałbym się zaprzyjaźnić, anie nie zrobię wielu innych rzeczy które szczerze chciałbym uczynić, żeby moje życie stało się takim jakim chcę.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
30 lip 2011, 02:02

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Avatar użytkownika
przez uspiony 01 sie 2011, 09:48
Podnosze się na duchu cytatami, filmami, niestety to tylko półśrodki nie zmienią rzeczywistości.

Faktycznie mamy dużo wspólnego O_o. Na początku tak właśnie robiłem przez długi czas.
Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co... ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:16

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez Im_Back 01 sie 2011, 10:25
bols,

Witaj .
..i nie myl inteligencji z zaradnością bo to dwie rożne rzeczy są .
A Ty na pierwszy rzut oka posiadasz intelekt brakuje Ci tylko
konsekwentnego działania i przebojowość ..choćby w małym stopniu .
Nie martw się ,akurat te dwie umiejętności są do nabycia ...
...przy pomocy wiary w siebie .
Ostatnio edytowano 01 sie 2011, 10:50 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono
Im_Back
Offline

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 sie 2011, 10:56
bols, Witaj Marku.
Często jest tak, że relacje jakie mamy przez całe życie z rodzicami piętnują nas. Na ich wzór i podobieństwo funkcjonujemy w życiu, powielamy schematy. Często też mamy wiele konfliktów w sobie i wtedy mówimy o swoich tzw. trudnościach.
Dość szeroki temat....
Sam napisałeś, że Cię nie wspierano, ani matka ,ani ojciec.
Miałeś swoje potrzeby na tamten czas, jednak nie zostały one zauważone przez rodziców.
Z błędami wychowawczymi dość często możemy się spotkać.
Czy Ty zastanawiałeś się nad psychoterapią, żeby popracować nad swoimi trudnościami?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez leon21 02 sie 2011, 10:40
Widzicie drogie Panie...
Autorka tematu stwierdziła, że facet był czarujący, z poczuciem humoru, kontaktowy itp...A tacy czarusie zazwyczaj są najgorsi.
Ale nie to jest najstraszniejsze, że tacy ludzie są, bo mają prawo tacy być, ale to że kobiety do takich lgną i nie potrafią się oderwać.

Ja w takich sytuacjach jestem zwolennikiem radykalnego zerwania wszelkich kontaktów,choć wiem, że to bardzo trudne to jest to warunek niezbędny.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 13:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do