Problem w zrozumieniu partnerki

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem w zrozumieniu partnerki

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 07 mar 2011, 00:29
o trzeba ją było przytulić, uspokoić i zapytać o co jej chodziło.

AAaaaaaa omg,przytulanie kobiety.....<odczuwa lęk i ucieka w cholere>.....
Nienawidzę trudności w zrozumieniu innych ludzi.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Problem w zrozumieniu partnerki

Avatar użytkownika
przez marcja 07 mar 2011, 00:32
Ale ona widzi, ze nie osiaga tego, czego chce swoim zachowaniem. I majac taka samoswiadomosc powinna sie zmienic-sama lub z czyjas pomoca. A tu czytamy, ze dziewczyna nie oczekuje, ze on zrobi to, czego ona chce, kiedy ona mu to powie, tylko oczekuje, ze on ot tak sam z siebie, bedzie wiedzial, co ona czuje i czytal jej w myslach...On pisze na forum, zastanawia sie jak sie zmienic, zeby jej pasowalo, a ona najwyrazniej nie ma zamiaru sie zmienic...Coz ja uwazam, ze obie strony powinny sie starac...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Problem w zrozumieniu partnerki

Avatar użytkownika
przez Badziak 07 mar 2011, 00:34
soulfly89 napisał(a):
Daniell napisał(a):Jedyne co czuje to smutek że jej jest smutno i naprawde mi sie serce krajało ja ona płakała, ale nie mogłem wtedy już nic zrobic bo nie chciała ze mną gadac, a co gorsza nie bardzo rozumiałem o co jej chodzi :(

To trzeba ją było przytulić, uspokoić i zapytać o co jej chodziło. Spróbuj następnym razem zamiast gadać z jej koleżanką. Poproś ją na bok, albo coś. Naprawdę to chyba jednak wiedziałeś o co jej chodziło - o te żarty.

Dokładnie. Przytulić, uspokoić, okazać dużo ciepła, a potem pogadać na spokojnie (nie przy wszystkich).
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem w zrozumieniu partnerki

Avatar użytkownika
przez soulfly89 07 mar 2011, 00:35
człowiek nerwica napisał(a):
o trzeba ją było przytulić, uspokoić i zapytać o co jej chodziło.

AAaaaaaa omg,przytulanie kobiety.....<odczuwa lęk i ucieka w cholere>.....
Nienawidzę trudności w zrozumieniu innych ludzi.


Daruś, smerf maruda :)
<czemu tu nie ma emotki 'przytulam' ? wysłałabym w odpowiedzi ;) >
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Problem w zrozumieniu partnerki

Avatar użytkownika
przez marcja 07 mar 2011, 00:37
Moim zdaniem, ona by i tak nie powiedziala o co chodzi, gdyby ja przytulil tam, nawet na osobnosci. Ten typ woli sie "fochowac" i dreczyc druga strone: "Albo domyslisz sie o co chodzi, albo nie bedziemy gadac". Drazni mnie to, niektore kobiety wobec innych kobiet tak samo postepuja, nie tylko wobec mezczyzn...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Problem w zrozumieniu partnerki

przez Daniell 07 mar 2011, 14:08
No dobra przytulic, ale ja ją znam i na osobności próbowałem się zapytac o co chodzi, to mi coraz bardziej nerwowo tylko mówiła żebym jej dał spokój, a i przytulenie w takim stanie też nie poskutkuje bo ona mnie odepchnie - wiem bo już sytuacje gdzie była mniej wkurzona były takie że odpychała. Jeszcze kazała mi kupic jej setke czystej, tu kolejna rzecz, jej pociąg do alkoholu jak jest czymś zdołowana. Już też nieraz mówiła mi że ma ochote się ciąc, przeraża mnie to wszystko...
Z kolei też była sytuacja, że ona mi zrobiła wielką przykrośc , zarzucając mi pewną rzecz i zadając serię pytań wypowiedzianych w sposób atakujący i bardzo nerwowy: wtedy jej reakcja na mojego doła była taka że stwierdziła że nie wie o co mi sie rozchodzi, pytała o co mi chodzi, a potem oglądała TV nie odzywając się do mnie, jak wróciłem do domu to zaczęła mi pisac esy z pretensjami, że ona sobie nie ma nic do zarzucenia, że to moja wina że ona sie zdenerwowała i miała do tego prawo i ogólnie najazd na mnie.
A w domu nieraz usłyszałem od obu rodziców, że ona mną pomiata - rządzi, że wzbudza we mnie poczucie winy i że kiedyś jeszcze to zobacze...
Ja generalnie mam wrażenie że cały związek opiera się na jej udczuciach, jej zranieniach i jej przykrościach i radościach, a moje to to już nieważne, bo niejednokrotnie kiedy ona mi zrobiła przykrośc i jej to powiedziałem to nie było nawet sekundy zastanowienia z jej strony tylko zdanie rozpoczęte słowem "ale..." i często padały słowa "miałam/mam do tego prawo" "miałam prawo sie wkurzyc" "miałam prawo tak powiedziec" "to jest logiczne" "nie kumam o co Ci chodziło"...itp.
I ja widze, że ona ma na wszystko odpowiedź i na wszystko samousprawiedliwienie.
I nie kumam bo mi mama np mówiła że ja w końcu nie wytrzymam tych jej zachowań, i nie tylko ona mi tak powiedziała, a skoro tak jest to dlaczego jej poprzedni faceci nie mieli takich problemów, a to ona ich rzuciła a oni bardzo chcieli wrócic...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 mar 2011, 11:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do