Problem w zrozumieniu partnerki

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem w zrozumieniu partnerki

przez Daniell 06 mar 2011, 11:50
Witam
Jestem ze swoją dziewczyną niecały rok. Wiem, to niedługi okres.
Niestety coraz częściej zdarzają się sytuacje w których dziewczyna czuje się zraniona a ja kompletnie tego nie rozumiem dlaczego i czym.
Mało tego, każde kolejne sytuacje w moim odczuciu monotonicznie coraz mniej są zrozumiałe i coraz bardziej błahe a dla niej coraz bardziej raniące i coraz gwałtowniej przez nią odbierane.

Szczerze martwie się tym, bo to wygląda tak, że już widze że dziewczyna jest o coś wkurzona i próbuje zrozumiec dlaczego i nie potrafie, bo nie rozumiem co ją tak mogło zranic/wkurzyc. I też sie dodatkowo frustruje że dziewczyna sie do mnie nie odzywa a ja nie kumam dlaczego. W końcu po tygodniu, czasem wcześniej mówi mi o co jej chodziło, że dla niej to było maksymalne zranienie, gorsze od wyzwisk i bicia, a ja nie kumam dlaczego, moge zrozumiec jedynie jej schemat myślenia ale ja tego nie czuje, bo jak stawiam siebie w podobnej sytuacji lub miałem podobna lub gorszą sytuacje to mnie to albo w ogóle nie ruszało albo co najwyżej troche zirytowało, ale nie zraniło do stopnia żebym się dołował czy płakał.
Nie wiem czy to ona jest tak potwornie wrażliwa, czy to ja jestem jakiś bezuczuciowy prymityw :(
Co o tym myślicie ? :(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 mar 2011, 11:40

Problem w zrozumieniu partnerki

Avatar użytkownika
przez linka 06 mar 2011, 11:58
Daniell, zawsze mnie to zastanawiało...a powiedziałeś jej kiedyś to co tu napisałeś? Rozmawiałeś z nią poważnie na TEN konkretny temat?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Problem w zrozumieniu partnerki

przez Daniell 06 mar 2011, 13:35
Powiedziałem jej to że ja tego nie czuje, że co najwyżej moge na logike to wziąc. To mi odpowiedziała, że widocznie jestem b. mało wrażliwy, że ze mną jest coś nie tak i że mam zaburzone postrzeganie patrzenia na związek z racji że rodzice u mnie w rodzinie sie nie znoszą.
Opisze 2 sutuacje: jedna wystąpiła w listopadzie, kolejna kilka dni temu.
1) Dziewczynie chciało się spac, a musiała robic jakieś zadania na uczelnie: chciała kawy ale powiedziała że nie ma mleka i nie wypije kawy. Nie rozumiałem dlaczego nie można wypic kawy bez mleka, że ok nie lubi jej ale jeżeli potrzebuje to może wypic. Toteż ją pytałem dlaczego takiej nie może wypic, na co miałem odpowiedź że takiej to ona nie może wypic. No to pytam natrętnie dlaczego, bo za cholere nie mogłem zrozumiec dlaczego nie może, no nie rozumiałem tego w 100%. W pewnym momencie ona krzyknęła na mnie że nie może i koniec tematu i przestała sie do mnie tego dnia odzywac. Pomyślałem, że ok zirytowała się, nie do końca kumałem czemu ale przyjąłem że sie trochę wkurzyła. Zauważyłem że od tamtego dnia nie odzywała się w ogóle do mnie i nie chciała się spotkac i po tygodniu takiego czegoś wkurzyłem się i zapytałem o co jej chodzi dlaczego nie chce sie ze mną spotkac. Jak sie dowiedziałem była na mnie śmiertelnie obrażona o tamtą sytuacje(powiedziała że trzebabyło jej nie denerwowac to by znalazła dla mnie czas), że ją zraniłem, że podobno jak ją pytałem to miałem ironie w oczach i w głosie... :| I ona sie przestraszyła i zraniła bardzo mocno i że dla niej to było gorsze niż wyzwiska, bo ona tej kawy nie mogła wypic bo miała problemy z żołądkiem, na co jak jej powiedziałem że skąd ja to mogłem wiedziec to na mnie wrzasnęła że powinienem jej ufac i źle o mnie świadczy że jej nie ufam i sie pytam o takie rzeczy, że widocznie ona ma powód że nie może i powinienem to uszanowac...

2)Jechaliśmy ze znajomymi na pizze w drodze (autem - 10 min jazdy) dziewczyna cośtam sobie ze mnie zażartowała, ale takie tam coś czym sie nie przejąłem i zacząłem sobie z niej żartowac z jednym kolegą, to sie w sumie ograniczyło do tekstu że wrócimy do domu to bedzie zmywac gary i że mnie za coś tam powinna całowac po rękach - tak powiedziałem, oczywiście 100% żartem. Kiedy zobaczyłem że sięwkurzyła to przestałem. Myślałem że za takie coś może co najwyżej się na mnie na trochę wkurzyc, ale cały kolejny czas ona siedziała obrażona na mnie, nie odzywała się do mnie, a jak próbowałem zagadac, to nie chciała. No to zacząłem gadac z koleżanką no bo przecież nie bede siedział odosobniony od pozostałych. W pewnym momencie później dziewczyna zaczęła płakac, nie chciała ze mną gadac. Później mi esem napisała że nie ma dla mnie czasu na spotkanie w kojne dni a następnie, że ją potraktowałem jak szmatę, że ją poniżyłem, że się zachowałem jak prymityw i dupek. I że jak ona była smutna to żartowałem sobie z jej koleżanką - no ale to co ja miałem robic jak nie chciała ze mną gadac i była obrażona ?
Mnie by takie żarty ze mnie by nie ruszyły, potraktowałbym to jako żart i odpowiedziałbym podobynm. By mnie to wkurzyło jakby takie żarty ze mnie trwały cały wieczór, ale to też nie w takim stopniu żebym sie czuł zraniony czy płakał. Z resztą u mnie w rodzinie są głupie żarty np jak mówią sobie coś o ruchaniu, i... ja bym tak w życiu do dziewczyny nie powiedział bo uznałbym to za niestosowne, ale też nie poczułbym się zraniony jakoś super takim żartem zbereźnym. Ja rozumiem że trochę mogłem przesadzic, ale nie jestem w stanie poczuc w odwrotnej sytuacji zranienia i poczucia poniżenia... I nie potrafie :(
Przeprosiłem ją i obiecałem że tak więcej nie bede sobie żartował, ale to nie jest dobrze dla niej bo ja nie czuje tego co ona, no ale jak ja mam to poczuc :(

-- 06 mar 2011, 13:12 --

I mimo że sam bym się tak nie poczuł, to sie czuje jak najgorszy chłopak, że ją tak ranie i nawet tego nie za bardzo rozumiem :(
Nie wiem może ja nie powinienem zakładac związków, może to ja sie nie nadaje, skoro taki zły jestem ;(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 mar 2011, 11:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem w zrozumieniu partnerki

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 06 mar 2011, 16:17
Jak ja nienawidze obrażania się niewiadomego pochodzenia......
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Problem w zrozumieniu partnerki

przez Zenonek 06 mar 2011, 16:31
Daniell,

Z tych opisow wynika, ze twoja dziewczyna jest przewrazliwiona na swoim punkcie, zero dystansu do swojej osoby. Moze to wynikaz z jakis problemow nerwicy, depresji etc.

Musisz z nia porozmawiac szczerze i powiedziec to co tutaj napisales, naswietl sytuacje.

Uprzedzam, ze z osobami tak przewrazliwionymi na swoim punkcie moze byc ciezko dojsc do jakiegos porozumienia.

Jak ktos ma zamkniety umysl to ciezko, ciezko...
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Problem w zrozumieniu partnerki

przez Daniell 06 mar 2011, 16:39
No rozmawiałem i usłyszałem zdanie:
"Boże, jak ty bardzo jesteś niewrażliwy :/"
Uzgodniłem że tak już nie bede robił, w końcu nie chce żeby płakała i sie dołowała, ale kurde co mam zrobic jak tak bedzie w przyszłości sie ciągle powtarzac ?
I nie kumam, jakim cudem to jest, że i tu na forum i moja mama i moi znajomi mówią, że to dziewczyna jest przewrażliwiona, że to dziewczyna mi robi problemy, zaś jej znajomi jej mama gadają jej że ja sie zachowałem nietaktownie, że takich słów nie powinienem byłem powiedziec, że jestem cham i gbur.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 mar 2011, 11:40

Problem w zrozumieniu partnerki

Avatar użytkownika
przez Badziak 06 mar 2011, 16:57
Widzę, że będę odosobniona w mojej opinii, ale uważam, że to faktycznie było nietaktowne. Najpierw szowinistyczny tekst sprowadzający ją do roli 'podaj, przynieś, pozamiataj', a potem totalna olewka (Twoja rozmowa z koleżanką i zero zainteresowania tym jak się poczuła). Ale tu chyba nie chodzi o naszą ocenę sytuacji, tylko o to, że się nie rozumiecie. Macie inny poziom rozumowania, inny poziom wrażliwości i tu jest problem. Jeśli Ci na niej zależy to może spróbuj ją trochę zrozumieć.
Ostatnio edytowano 06 mar 2011, 16:59 przez Badziak, łącznie edytowano 1 raz
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Problem w zrozumieniu partnerki

przez Zenonek 06 mar 2011, 16:58
Daniell,

Rodzice czesto stoja za swoimi dziecmi chocby nie wiem co, wiec to zadna wykladnia.

Dziewczyna najprawdopodobniej ma problemy ze soba, byc moze niskie poczucie wartosci, atrakcyjnosci, ma kompleksy jakiegos pochodzenia. Cos ja meczy, nie daje spokoju. Powinna udac sie do psychologa na rozmowe.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Problem w zrozumieniu partnerki

Avatar użytkownika
przez marcja 06 mar 2011, 17:36
Dla mnie dziewczyna powinna pracowac nad soba, jesli trzeba to z psychologiem, ale wg. mnie nie jest to konieczne. Wazne tylko, zeby uswiadomila sobie, co robi zle i zechciala z tym walczyc. A ile ona ma w ogole lat? Mysle, ze mlodziutka, bo chyba kazda kobieta wie, ze do mezczyzn trzeba mowic wprost, bo inaczej w wiekszosci niczego nie rozumieja i nie domyslaja sie :roll: :mrgreen: Moj byly tez niczego nie czail, ale wiedzialam to i bylam w zw. z tym dosc bezposrednia w wyrazaniu prosb i zali... (z wyjatkiem sytuacji, kiedy swiadomie chcialam rozpetac klotnie :oops: :mrgreen:

Jak dla mnie zachowania tej dziewczy nie swiadcza wcale o jej duzej wrazliwosci, ale o naturze obrazalskiej i "niedotykalskiej" ksiezniczki... Nie znosze takich zachowan, sa niesamowicie irytujace. Wcale niewykluczone, ze wrazliwsza strona zwiazku jestes Ty - zastanawiasz sie, co zrobic z problemem, martwisz sie o sytuacje, szukasz rozwiazan, a ona ???

-- N mar 06, 2011 5:47 pm --

Daniell napisał(a):I nie kumam, jakim cudem to jest, że i tu na forum i moja mama i moi znajomi mówią, że to dziewczyna jest przewrażliwiona, że to dziewczyna mi robi problemy, zaś jej znajomi jej mama gadają jej że ja sie zachowałem nietaktownie, że takich słów nie powinienem byłem powiedziec, że jestem cham i gbur.


Dziewczyna pewnie przeinacza Twoje slowa, to co nadinterpretowala w Twojej wypowiedzi, przekazuje jako Twoje slowa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Problem w zrozumieniu partnerki

Avatar użytkownika
przez Badziak 06 mar 2011, 17:51
marcja napisał(a):Dziewczyna pewnie przeinacza Twoje slowa, to co nainterpretowala w Twojej wypowiedzi, przekazuje jako Twoje slowa...

Każdy opis sytuacji będzie subiektywny i zazwyczaj przedstawiony na swoją korzyść. To dotyczy również powyższego tematu. Trzeba brać na to poprawkę. Oceniamy w tej chwili sytuację znając wersję jednej strony.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Problem w zrozumieniu partnerki

Avatar użytkownika
przez marcja 06 mar 2011, 18:00
Badziak, wiem to.
Ale wiem tez jak potrafi grac taki typ kobiet - przeksztalcac, przeinaczac wszystko, obrazac sie, fochowac z idiotycznych powodow, co by sie nie wydarzylo,zawsze im cos nie pasi... Zapewne masz choc jedna taka kolezanke i wiesz, co takie kobiety mowia w swym babskim gronie na ten temat: "W koncu po tygodniu laskawie domyslil sie, ze trzeba wyniesc smieci, idiota", "Zapomnielismy o psikanej smietanie do borowek, przypomnialo nam sie po wyjsciu ze sklepu ale on nie chcial wrocic po nie bo byla duza kolejka. Mialam focha caly dzien i wreszcie poszedl po nie wieczorem...Co za pantoflarz, ja bym w zyciu nie poszla na jego miejscu" itp, itd. I tak zle, i tak nie dobrze... Az zal sluchac ale taka juz dola kolezanek i przyjaciolek:D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Problem w zrozumieniu partnerki

przez Daniell 06 mar 2011, 22:10
Przyjmuję że to mogłobyc nietaktowne, rozumiem z jej wypowiedzi, że ją to zraniło, ale widze że całośc ogarniam rozumem a nie sercem, bo tego nie czuje, rozumiem, ale nie czuje...
Jedyne co czuje to smutek że jej jest smutno i naprawde mi sie serce krajało ja ona płakała, ale nie mogłem wtedy już nic zrobic bo nie chciała ze mną gadac, a co gorsza nie bardzo rozumiałem o co jej chodzi :(
No i jedyne co sensowne mogę zrobic to tak na przyszłośc już nie robic, ale co z tego jeśli pojawiac się mogą inne sytuacje. To jest trochę tak jak rozwiązywanie zadań z matematyki przez humanistę, może się nauczyc konkretnych schematów ale jak pojawi się coś nowego to już zadania nie rozwiąże dopóki ktoś mu nie poda konkretnego schematu...
Ja niestety z humanisty mam zero i z romantyka zero (raczej mam mocno analityczny umysł), a dziewczyna pragnie abym był romantyczny a ja bardziej wole coś brac na logike, rozsądek i praktycznośc. Nie oznacza to że nie mam w sobie uczuc bo bynajmniej tak nie czuje i bywały również sytuacje że zrobiłem jej przykrośc i ów sytuacje rozumiałem i się wstydziłem i bolałem nad tym bo czułem co zrobiłem. Dziewczyna ma problemy max ze swoją samooceną, bowiem jest DDA i zdaje sobie sprawę że to to może byc przyczyna różnych problemów, ale... przeraża mnie i troche jest nieprzyjemne jak mi zarzuca niewrażliwośc i mówi że ze mną jest coś nie tak porównując mnie do pewnej osoby która z byle powodu jest w stanie się popłakac, a ja tak zwyczajnie nie mam i raczej nie będę miał, no chyba że istnieje sposób na podniesienie sobie poziomu wrażliwości.
A może faktycznie ja jestem jakiś niewrażliwy w sumie sam już nie wiem, bo sytuacje typu: tragedia smoleńska ruszały mnie w 0%, albo śmierc Karola Wojtyły, (dla mnie jego śmierc była już jakby niemalże naturalna, w końcu człowiek miał swoje lata,a też nie umierał w takiej agonii). Wszyscy zdołowani, koleżanka zdołowana i humor popsuty miała bo tragedia smoleńska, a mnie to koło dupy latało i lata do tej pory, mam gdzieś Kaczyńskiego, nie obchodzi mnie jego śmierc, tyle ludzi na świecie ginie dlaczego akurat nim mam sie przejmowac, przecież ja go osobiście nie znałem, dla mnie taki smutem jest nielogiczny i durny już moge powiedziec że ruszy mnie pojedyńcza śmierc ludzi których zamordowano, skatowano, rusza mnie jak pokazują w telewizji płacz kobiety jak jej dziecko zabili, ruszała mnie akcja jak psa przywiązali do samochodu i go taszczyli... Więc ja już sam nie wiem jak to jest, oceńcie sami.
A tak z innej beczki, czy to jest prawdziwe twierdzenie że osoby cierpiące na nerwicę są osobami wrażliwymi ? Kiedyś takie zdanie słyszałem.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 mar 2011, 11:40

Problem w zrozumieniu partnerki

Avatar użytkownika
przez marcja 06 mar 2011, 23:01
Ciezko ocenic ale ja stawiam, ze jestes wrazliwy.

A co do twojego pytania o osoby z nerwica, moja odpowiedz brzmi NIE. Ludzie z nerwica, jak kazdy moga byc bardzo wrazliwi lub niezbyt wrazliwi ;) Uwazam za to, ze z cala pewnoscia osoby z depresja sa wrazliwe. Inna sprawa jest przewrazliwienie osob z nerwica, ale chodzi o przewrazliwienie na swoim punkcie i niekoniecznie przeklada sie to na ogolna wrazliwosc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Problem w zrozumieniu partnerki

Avatar użytkownika
przez soulfly89 07 mar 2011, 00:27
Daniell napisał(a):Jedyne co czuje to smutek że jej jest smutno i naprawde mi sie serce krajało ja ona płakała, ale nie mogłem wtedy już nic zrobic bo nie chciała ze mną gadac, a co gorsza nie bardzo rozumiałem o co jej chodzi :(


To trzeba ją było przytulić, uspokoić i zapytać o co jej chodziło. Spróbuj następnym razem zamiast gadać z jej koleżanką. Poproś ją na bok, albo coś. Naprawdę to chyba jednak wiedziałeś o co jej chodziło - o te żarty.

Marcja, wg. mnie jak ktoś się tak zachowuje jak ta dziewczyna, to nie musi oznaczać, że jest księżniczką przewrażliwioną na swoim punkcie. Może kiedyś ktoś bardzo z niej żartował i teraz reaguje za bardzo na podobne sytuacje. Może jej brat się z niej naśmiewał. Ja z moim bratem miałam podobne akcje i szczerze mówiąc też mi ciężko przełknąć niektóre żarty ze mnie. Nie płaczę i się nie obrażam, ale mówię po prostu, że mi się zrobiło przykro. Najlepiej o tym rozmawiać na spokojnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do