Skocz do zawartości
Nerwica.com

Problemy w związku, a może z samą sobą?


Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich serdecznie. Z góry przepraszam, jeśli umieszczam temat w złym dziale - nie wiedziałam, który jest najlepszy.

 

Mam 23 lata, od ponad trzech lat jestem w stałym związku, to moja pierwsza tak poważna relacja z drugą osobą. Znamy się prawie 6 lat. W związku było właściwie idealnie, doskonale się dogadywaliśmy, rzadko kłóciliśmy, widywaliśmy się właściwie codziennie. Było pięknie do czasu, gdy w życiu pojawił się temat pracy (ok. 1,5 roku temu). Nie wiedzieć czemu na samą wieść, że mój partner (parę lat starszy ode mnie) chce iść do pracy (wtedy jeszcze studiował), zareagowałam paniką i płaczem. Brzmi abstrakcyjnie i sama nie jestem w stanie tego zrozumieć. Ale to siedzi we mnie - strach przed innymi kobietami, strach przed zdradą, przed fascynacją pracą czy pieniędzmi, przed nowymi znajomymi - ogólnie przed tym, że coś może się pojawić między mną a nim. Kiedy zaczynaliśmy się spotykać, oboje nie mieliśmy ścisłego kręgu znajomych, z którymi spędzalibyśmy czas (razem czy osobno). Widywaliśmy się prawie tylko ze sobą, spędzaliśmy czas tylko w dwójkę. W moim partnerze podobało mi się, że był typem czułego mężczyzny, który spędza czas w wąskim gronie, nie pije, nie pali i nie chodzi po pubach i knajpach - te cechy były dla mnie ważne i byłam do nich przyzwyczajona od samego początku. Myśl, że mógłby iść do pracy, poznać tam nowych ludzi, zafascynować się tym, zmienić się w osobę, która zacznie pić i chodzić na imprezy... to mnie paraliżowało i paraliżuje.

 

Teraz mój partner pracuje, znalazł pracę w dobrej firmie, ma świetne warunki pracy. Powinno być idealnie, ale nie jest - powinnam się cieszyć z jego sukcesu, z jego szczęścia. Tymczasem w ogóle się nie cieszę, jestem płaczliwa, czuję się odrzucona i samotna, czuję napływającą złość, gdy zaczyna opowiadać o tym, co dziś robił, jak było na szkoleniu, jakich poznał nowych ludzi, etc. Zazdroszczę mu. Nie umiem się sama z tym uporać, a muszę to ukrywać i uśmiechać się, udawać, że się cieszę i jestem szczęśliwa. Tymczasem nie jestem (dodam, że mój partner nie robi na razie nic, bym mogła stwierdzić, że mnie unieszczęśliwia). Czuję się opuszczona, ponieważ to nie ja jestem na pierwszym miejscu - jak dotychczas, a praca. Partner tego nie ukrywa i mówi, jak ważna jest dla niego kariera.

 

Nie umiem sobie poradzić z tym wszystkim, udźwignąć tego. Czuję się źle sama z sobą, a jeszcze gorzej, ponieważ - dla dobra mojego partnera - muszę oszukiwać, udawać, że nie jest mi przykro. Nie umiem cieszyć się jego szczęściem i ta świadomość powoduje we mnie ogromne poczucie winy, ponieważ wiem, że powinnam go wspierać, a nie rzucać mu kłody pod nogi i robić wyrzuty o pracę. Problem tak naprawdę tkwi we mnie - nie wiem, o co konkretnie chodzi, nie umiem tego nazwać. Jednak ten problem rzutuje na nasz związek, na mojego partnera. Czasem mówi mi, że mu przykro kiedy się tak zachowuję, ale nie umiem nic na to poradzić... i wtedy jest mi podwójnie przykro (za moją niemoc i za fakt, że go ranię).

Bardzo mi zależy na moim mężczyźnie, chciałabym się zmienić, żeby było lepiej i mi, i jemu, i nam w ogóle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dzisiejszych czasach praca to podstawa egzystencji naturalna rzecza jest ze ludzie jej szukaja a potem o nia sie boją nie musi ona oznaczać ze jestes na drugim miejscu,naucz sie zyc ciut dla siebie,sama ze sobą i zastanawia mnie skąd ten brak zaufania i oczucie zagrożenia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, skąd ten brak zaufania... Gdybym wiedziała, to może umiałabym sobie z tym wszystkim poradzić. Boję się, że kiedyś to wszystko może się skończyć i widzę przyszłość w ciemnych barwach. Tak naprawdę mój mężczyzna jest jedyną osobą, na której mi zależy i która jest mi bliska. Mój Luby nie dawał mi raczej powodów do podejrzliwości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dakota_b - a Ty co porabiasz w życiu oprócz obesyjnego myślenia o Twoim partnerze? Ty byś chciała go najlepiej ubezwłasnowolnić, zamknąć w złotej klatce ale uwierz mi nikt tego nie wytrzyma.

Zamiast tego zajmij się sobą, pracujesz? jeśli nie to znajdź również pracę, zajmij się hobby, pasją, spotykaj z koleżankami. Żyj też swoim życiem a nie tylko jego. Inaczej zatrujesz wasz związek...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×