To ja jestem zła czy on?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

To ja jestem zła czy on?

przez bejb90 23 lut 2011, 12:39
Jestem tu nowa, widzę, że jest tu dużo podobnych tematów, ale dla mnie najważniejsza chyba jest odpowiedź na pytanie, które zawarłam w temacie...
Nie wiem jak zacząć.
Byłam z chłopakiem ponad pół roku. Musiałam odejść 3 dni temu...
Nie będę ukrywać, poznaliśmy się przez portal randkowy. On dla mnie był w zasadzie jedynym i pierwszym którego tam poznałam, na początku to miało byc dla zabawy, dla żartu. Ale się spotkaliśmy, pierwszy, drugi raz i się zakochałam. On juz kilka razy spotykał się z dziewczynami/paniami poznanymi przez internet, były to czasem spotkania na "jedną noc"... Gdy sie o tym dowiedziałam byłam załamana. On był dla mnie trzecim chłopakiem w życiu, pierwszym z którym spałam. Zaraz gdy się lepiej poznaliśmy skasowałam konto na tym portalu, on jeszcze długo je miał, w końcu kazałam mu je usunąć.
Byłam u niego często, gdy włączał komputer automatycznie włączało się gg i widziałam kilkanaście/kilkadziesiąt? kontaktów typu "ania sympatia" "gosia fotka" itd. Byłam zazdrosna. Chorobliwie zazdrosna i kazałam mu je usunąć. Niby na moich oczach je kasował, ale za każdym kolejnym razem te kontakty znów tam były. Po prostu je wywalał dla spokoju, a potem znów przywracał z serwera. Już potem nawet nic nie mówiłam na ten temat... Na fotce kazałam mu napisać, że ma dziewczynę i nikogo nie szuka. Ale "szpiegowałam go" jak on to mówił. Proste sposoby jak wpisanie jego nicku w google. I się dowiedziałam, ze ma profil na serwerze takim jak "sexfotka.pl". Założył go gdy był już ze mną, logował się wtedy, gdy mi mówił że nie jest pewny co do mnie czuje. Byłam wściekła. Powiedziałam mu ze to koniec, że nie chce go znać, widzieć. Dzwonił, pisał, przepraszał, mówił, że kocha. Przyjechał wieczorem, z kwiatami... Uległam i wybaczyłam. A już wtedy powinnam odejść-teraz wiem. Po tym wszystkim juz nigdy nie było tak jak wcześniej-nie ufałam mu, byłam wściekla i robiłam awantury za każdym razem jak wychodził gdzieś beze mnie.... Czułam się z tym źle-że to ja jestem ta zła, chorobliwie zazdrosna, że niszczę nasz związek. Kiedyś dał mi hasło do jedno z kont w necie... nie powstrzymałam się i sprawdziłam czy pasuje do pozostałych... Dostałam się na jego profil na fotce. Byliśmy razem od lipca-fakt, w październiku mieliśmy jakieś kryzysy, związane właśnie z tą sexfotką itd.... ale mój chłopak pisał do jakiejś dziewczyny że ma ochotę ją schrupać, że jej nogi go podniecają itd... Znów powiedziałam, że to koniec, znów awantura, płacz itd. Ale znów wybaczyłam...
Jednak moja zazdrość była coraz większa. Mieszkamy od siebie 20km, on ma swoich znajomych, ja swoich, on prace, w zasadzie cały dom na głowie, ja studia i też troche obowiązków w domu-nie codziennie mogliśmy się widzieć. Robiłam awanture i wpadałam w histerie za każdym razem jak wychodził gdzieś beze mnie, coraz częściej mówiłam że mam dośc i ze to koniec, a na drugi dzień sama przepraszałam i prosiłam o wybaczenie.... A on coraz częściej mnie olewał.
Jakiś miesiąc temu on miał już dosć tych moich scen, powiedział ze nie wie czy coś jeszcze do mnie czuje i nie chce byc ze mną. Najpierw go prosiłam, płakałam, potem już dałam sobie spokój... Wtedy zadzwonił w środku nocy, ze wszystko sobie przemyślał, ze mnie kocha, ze tęskni, że naprawde się zmieni-mówił naprawde mądrze, myślałam, ze naprawde dobrze wykorzystał ten czas rozstania. Ja też dużo sobie przemyślałam i naprawde starałam się zapanować nad moją zazdrością. On się też niby starał....ale wiedziałam, że nadal nie jest pewny czy mnie kocha. To mnie bardzo bolało. Ale nic nie mówiłam. W sobotę gdy u niego byłam dostawał smsy od jakiejś dziewczyny. Pokazywał mi, ze ma ją zablokowaną na gg, pokazał mi, że wysyła jej smsa żeby do niego nie pisała bo jego dziewczyna się złości. Ale byłam ciekawa, co to nagle za dziewczyna do niego pisze-spędzaliśmy zwykle całe weekendy razem i jakiś dzień w tygodniu i nigdy nikt taki do niego nie pisał. Na drugi dzień chciałam ją sprawdzić-te hasło co kiedyś mi dał pasowało też do jego gg... I wtedy trafiłam na rozmowę z inną dziewczyną. Wysyłal jej buziaczki, pisał ze chciał przyjechać do niej, ale ona dała mu kosza-co dla mnie nie zmieniło faktu jego chęci.... Rozmawiałam potem z tą dziewczyną, powiedziała ze zna go od października i on cały czas utrzymywał że nie ma nikogo od dawna i szuka... Nigdy sie z nią nie spotkał poza pracą.
Mimo, że wcześniej były podobne sytuacje, nawet gorsze to dopiero to otworzyło mi oczy i ostatecznie zerwałam. Spakowałam jego rzeczy i czekam aż się po nie zgłosi i odda mi moje. Póki co on nie jest w stanie mi odpisać choćby an tyle kiedy i w jaki sposób odda mi to co u niego zostawiłam. Myśle, że jak go zobacze w drzwiach to nie wytrzymam i mu strzele w twarz... Ale sama nie wiem-czy bardziej się tego boję, czy bardziej tego chcę zeby on znów mnie prosił o kolejną szansę....

Były też cudowne chwile. Spędziłam z nim najlepsze chwile mojego życia.... Był dla mnie całym światem.
Jestem z rozbitej rodziny-tato żyje sobie, mama za granicą sobie, mnie wychowywali dziadkowie. Dali mi wszystko co najlepsze, ale no cóż... są dosć oziębłymi ludźmi, nie okazują uczuć, czułości.
On był dla mnie kimś wyjatkowym, kimś kto dawał mi szanse, nadzieje, wiare że kiedyś będzie dobrze...
Mieszkam u rodziców ojca, z nim często mam ostre konflikty, raz mnie prawie wyrzucił z domu, a wtedy wiedziałam, że mogę liczyć na mojego chłopaka...
Poświeciłabym dla niego wszystko. A ja dla niego byłam tylko.... zabawką, opcją?
Nie wiem czemu chciał ze mną być, prosił, starał się skoro nic chyba nie czuł, skoro wolał życie wolnego strzelca, piwko ze znajomymi pare razy w tygodniu, flirty na gg i być może spotkania z innymi dziewczynami na seks...? Na co mu byłam?
To ja byłam ta zła, zazdrosna i to moja zazdrość zniszczyła wszystko?
Przez pierwsze 2-3 miesiace było jak w niebie, był we mnie zakochany po uszy. Wiem to, czułam to, widziałam, Następne 3 miesiace to wieczne kłótnie, łzy....
Czy to może on jest prymitywnym, żałosnym człowiekiem nie zdolnym do prawdziwej, długiej miłości i wiernosci jednej osobie...?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 lut 2011, 11:37

To ja jestem zła czy on?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 26 lut 2011, 23:58
Dla mnie facet winny.To żałosne,że pomimo posiadania kogoś facet siedział w necie i pisał do innych..
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

To ja jestem zła czy on?

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 27 lut 2011, 00:10
bejb90, Witaj!
Ja myślę, że to z nim coś nie tak. Flirtowanie przez internet to też rodzaj zdrady. Był z Tobą i szukał kogoś innego? Flirtował z innymi a potem mówił ci prosto w oczy "Kocham Cię" .... nie warty Twojej uwagi gnojek.
Twoja sytuacja w domu rodzinnym nie była ustabilizowana, jesteś rozbita, potrzebujesz kogoś kto da Ci poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji i spokoju a nie dziwnych akcji z jakimiś sexfotkami i łgarstwem w żywe oczy.
wiem, że to sie łatwo mówi tylko, ale nie rozpaczaj nad tym i nie żałuj tej decyzji z zerwaniem , z czasem spotkasz kogoś, kto będzie wierny i będzie Cie szanował jak na to zasługujesz:)
Pozdro!
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

To ja jestem zła czy on?

przez dogomaniaczka 27 lut 2011, 02:29
ta...coś mi to przypomina moją historię.
dogomaniaczka
Offline

To ja jestem zła czy on?

przez dar 28 lut 2011, 02:40
bejb90 napisał(a):
Nie wiem czemu chciał ze mną być, prosił, starał się skoro nic chyba nie czuł, skoro wolał życie wolnego strzelca, piwko ze znajomymi pare razy w tygodniu, flirty na gg i być może spotkania z innymi dziewczynami na seks...? Na co mu byłam?

Prawdopodobnie do tego, że Ty będziesz ale będą też inne flirty. Chlopak chyba jak najbardziej chciał sobie "poukładać" codzienność aby było jak najwygodniej.

Co do zazdrości - była jak najbardziej normalnym zachowaniem, tym bardziej jak miałaś świadomość wielu znajomości, faktów. Jeśli z czasem one by minęły napewno i takie okazywanie zazdrości też mija razem z flirtami. Związek polega na zaufaniu co nieznaczy, że każdego trzeba nim niezależnie od faktów obdarowywać, na zaufanie trzeba zasłużyć.
“ Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele. ”
dar
Offline
Posty
1276
Dołączył(a)
25 lut 2011, 11:16

To ja jestem zła czy on?

przez Natusia 28 lut 2011, 11:01
to zupełnie normalne że byłaś zazdrosna, wyobrażałaś sobie że bedziesz tylko Ty i że tylko Ty sie liczysz a tu proszę flirty z innymi dziewczynami, dobrze to znam eh ;) nie wiń siebie chciałaś prawdziwej miłości , pewności że liczysz sie tylko Ty a on Cie oszukiwał , myślę że dobrze zrobiłaś że sie z nim rozstałaś bo tylko byś cierpiała a tak nie może być, choć wiem że to nie proste , miałam podobną sytuację i też wybaczyłam , ale w mojej głowie wojna myśli niespokojnych jest, życze żeby Tobie ułożyło się tak jak sobie to wymarzyłaś i głowa do góry ;) bądź silna i nie dawaj się tak oszukiwać zasługujesz na szczęście ;) pozdrawiam
...śmierć jest spokojna łatwa życie jest trudniejsze...
Offline
Posty
1382
Dołączył(a)
13 maja 2010, 11:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do