Niezrozumienie wśród najbliższych

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 17 lut 2011, 13:28
Linka.....dziewczyno (czy jak Ty tam napisałaś) z Twoich odpowiedzi wynika, że jesteś osobą bardzo niepewną siebie a moderacja nad "słabszymi" psychicznie podbudowuje Twoją samoocenę.

Agniesia - dziewczyno,zachowujesz się jak dziecko.Ktoś Ci powie coś nie po Twojej myśli,to od razu "jedziesz po tej drugiej osobie".....Nie wiem co niby takiego złego Linka Ci tutaj napisała,że tak reagujesz.
Zal mi Ciebie.
Aaa i poza tym,skoro Twój partner jest taki nieczuły.........eh zanim pójdzie się z kimś do łóżka,trzeba tą osobę dobrze poznać.

I jeszcze jedno;dla mnie Linka jest bardzo dobrą moderatorką i dobrym człowiekiem.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez linka 17 lut 2011, 13:32
agniesia01, na przyszłość - jak piszesz coś na forum publicznym, to przyzwyczaj się do tego, że nie wszyscy będą głaskać po głowie i pieprzyć, ze będzie dobrze, bez względu na to co zrobisz. Twoje życie, twoje sprawy, nie chcesz się leczyć - nie lecz i licz dalej, że wszystko się samo naprostuje.

Co ma w ogóle do moich wypowiedzi funkcja moderatora, na boga..... :bezradny:

Skoro jedna nie pochwalająca twoich decyzji osoba już cię zniechęca do całego forum...no cóż przykro mi..... :bezradny:

Twoje porady droga "dziewczyno" typu : "nie wspiera-zostaw go" są jak "masz problem-powieś się" więc

Tak to odebrałaś...bo nie o to chodziło. Napisz więc co zrobiłaś żeby cię zrozumiał, bo ja wyszłam z założenia, ze rozmawiałaś z nim o tym wiele razy jak się czujesz i co ci jest, że przeczytałaś w książkach na czym polega twoje zaburzenie i podsunęłaś mu jakieś do poczytania - nie robiłaś tego? A co zrobiłaś? Czekasz aż on się domyśli - to czekanie na próżno. Jeśli ktoś nie przechodził tego sam - nie "zorientuje się" sam z siebie o co chodzi, nie wystarczą "aluzje" trzeba łopatologicznie powiedzieć co ci jest! Zaciągnąć do psychologa... zacząć coś robić.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Niezrozumienie wśród najbliższych

przez robercisj23 17 lut 2011, 13:47
człowiek nerwica napisał(a):Moglibyście zostawić Linkę w spokoju?Każdy ma prawo do własnego zdania,również i Linka

Poza tym no naprawdę nie oczekujcie,że każdy będzie Was głaskał po głowie tutaj.....To forum publiczne,i musicie być świadomi tego,że nie każda wypowiedż musi się Wam spodobać.

Według Ciebie ktoś kto ma kłopoty, nie ważne jakiej natury, pewnie są konsekwencją jego złego prowadzenia się w przeszłości..

Ale niestety tak w życiu jest.Nasze błędy mają swoje konsekwencje.

Mam jedynie żal, że gdy ona była w potrzebie ja nie potrafiłem przejść obojętnie, teraz przewrotnie ja stanąłem w podobnej sytuacji jak ona niegdyś. Zapewniam Cię nigdy nie nadużyłem jej zaufania, nigdy nie dałem powodu do rozczarowań.


Z tego wynika to,że w życiu możesz liczyć tylko na siebie.Mój ojciec się właśnie o tym przekonuje,na swoją siostrę(skoro juz mowimy o siostrach) nie może liczyć,ona nawet go nie odwiedzi...choć ma 5 kroków dosłownie do jego domu(Ojciec jest chory na raka).

zapewniam Cię nie były to kłopoty w stylu depresja po śmierci kota.

a to co tutaj napisałeś jest ee.......nie podejme się nawet komentarza.

Masz rację kolego...Ja przepraszam faktycznie nie powinniśmy wykorzystywać tego wątku nie zgodnie z tematem.

Jednak muszę odnieść się do pewnej wypowiedzi: Ludzie ja zdaję sobie sprawę z tego że za błędy trzeba płacić i są konsekwencje. Nie byłem święty, i niektóre występki moje zasługują na wyjątkowe potępienie, z pokorą ponosiłem karę. Nie mam na myśli konfliktu z prawem nie aż tak bardzo. Jednak powtórzę jeszcze raz, Czasem dzieją się rzeczy na które zupełnie nie mamy wpływu, dzieją się krzywdy których nie możemy przewidzieć. No chyba że mamy jakiś dar proroczy.

-- 17 lut 2011, 13:03 --

agniesia01 napisał(a):Linka.....dziewczyno (czy jak Ty tam napisałaś) z Twoich odpowiedzi wynika, że jesteś osobą bardzo niepewną siebie a moderacja nad "słabszymi" psychicznie podbudowuje Twoją samoocenę. Przez a raczej dzięki Tobie opuszczam to forum po 2? 3? dniach "użytkowania" bo widzę-NIE WARTO. Mam nadzieję, że więcej nie ma tu ludzi podobnych do Ciebie bo po przesiedzeniu na tym forum słabsi-będą jeszcze bardziej załamani.

Tak się składa, że biorę leki i partnera kocham nad życie z wzajemnością , a to że znalazłam się w takiej chorej sytuacji to kwestia czasu. Na człowieka spadło wielkie BUM pt. moja żona cierpi i nie wiem co zrobić. Rozumiem go i więc , że z czasem kiedy powoli będę go wprowadzała w mój problem - zrozumie i pomoże.

Twoje porady droga "dziewczyno" typu : "nie wspiera-zostaw go" są jak "masz problem-powieś się" więc .......a tak naprawdę szkoda na Ciebie słów.

Co do reszty liczę, że się wyleczą i będą dawali z siebie wszystko, żeby przede wszyskim SOBIE pomóc. Sama mocno w to wierzę, chociaż czasem mam gorsze dni kiedy wszystko jest STRASZNE.

Dlatego jeszcze ram POWODZENIA ludzie w leczeniach, terapiach i wszystkiemu co bedzie działała na korzyść Waszej psychiki. Gdyby ktoś chciał porozmawiać - zapraszam, bo na tym forum nie mam zamiaru wnosić więcej postów.

Agnieszka ( agniesia01@interia.pl)



Dzięki Agnieszka, również życzę Ci uporania się z problemem. Masz męża, kochacie się. Przejdziecie przez to. Głęboko w to wierzę..Tak jak wcześniej pisałem nie udzielam rad bo się nie znam, nie mam pojęcia co mógłbym poradzić, tak, żeby nie zaszkodzić...
Jeśli chodzi o Linkę, myślę że kobieta miała swoje problemy, sama o tym pisała..Szkoda tylko że nie potrafi zrozumieć innych, wczuć się w ich rolę..Ocenia ludzi przez pryzmat samej siebie, próbowałem to przekazać, że każdy człowiek jest inny, inne ma potrzeby, co innego może pomóc, inaczej odczuwa..
Dobra nie rozmazuje się nie ma sensu, spisałem maila jakby co
Trzymaj się cieplutko
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 17 lut 2011, 14:13
Ocenia ludzi przez pryzmat samej siebie

Gdzie to zrobila?Nie zauważyłem...
Szkoda tylko że nie potrafi zrozumieć innych, wczuć się w ich rolę.

Jak widać na załączonym fragmencie nic nie wiesz o Lince
.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Niezrozumienie wśród najbliższych

przez robercisj23 17 lut 2011, 14:32
człowiek nerwica napisał(a):
Linka.....dziewczyno (czy jak Ty tam napisałaś) z Twoich odpowiedzi wynika, że jesteś osobą bardzo niepewną siebie a moderacja nad "słabszymi" psychicznie podbudowuje Twoją samoocenę.

Agniesia - dziewczyno,zachowujesz się jak dziecko.Ktoś Ci powie coś nie po Twojej myśli,to od razu "jedziesz po tej drugiej osobie".....Nie wiem co niby takiego złego Linka Ci tutaj napisała,że tak reagujesz.
Zal mi Ciebie.
Aaa i poza tym,skoro Twój partner jest taki nieczuły.........eh zanim pójdzie się z kimś do łóżka,trzeba tą osobę dobrze poznać.

I jeszcze jedno;dla mnie Linka jest bardzo dobrą moderatorką i dobrym człowiekiem.



Wiecie co? Panie ex moderatorze i droga Linko, wnioskuję że w swoim życiu nie doznaliście ogromu prawdziwych problemów, nie macie o tym zielonego pojęcia, o ludzkich krzywdach. Jeśli się mylę to przepraszam. Jednak takie są moje odczucia
Tak, przykład z kotem był głupi, choć chciałem żeby był inaczej zrozumiany, a pro po uwielbiam koty i inne zwierzaki.
Nie znając bliżej osoby jej problemów potraficie radzić, oceniać!! Jest to żenujące..
Ale zaczynam się przyzwyczajać do tej przypadłości niektórych ludzi, którym z taką łatwością to wszystko przychodzi...
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez linka 17 lut 2011, 14:43
człowiek nerwica, dzięki za obronę, ale dam sobie radę sama - tak na przyszłość ;)

robercisj23, skoro uważasz, że :
Masz męża, kochacie się. Przejdziecie przez to. Głęboko w to wierzę
jest lepsze od : zacznij się leczyc i coś z tym robić - to faktycznie nie wiesz nic o dawaniu rad. :bezradny:
Autorce tematu dałam kilka konkretnych rad (poza "rzuć go")- ale skoro uważa że wie lepiej co jej pomoże ...trudno...
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Niezrozumienie wśród najbliższych

przez robercisj23 17 lut 2011, 14:51
Panna_Modliszka napisał(a):Dajcie sobie już siana, co?

człowiek nerwica, Linka poradzi sobie sama, nie potrzebuje adwokata. Twoje wypowiedzi tylko zaogniają spór.
robercisj23, powstrzymaj się z wydawaniem dalekoidących osądów, bo mogą nie mieć nic wspólnego z rzeczywistością i być krzywdzące dla drugiej strony.



słuszna uwaga i sorry :time:
Kurczę ale mam takie wrażenie że trafiłem na forum na którym powinienem się znaleźć kilkadziesiąt lat temu, wtedy kiedy miałem kochającą familię, ciepłe łóżeczko, etc.. a moim problemem były traumatyczne wydarzenia z chwilą pojawienia się pierwszej zmarszczki..wtedy jak rzesz chętnie opowiadałbym o tym: jak dzielnie stawiłem czoło owemu problemowi, jak świetnie dałem radę, kwestia tylko chęci...


przepraszam za ironię, nie wytrzymałem
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez linka 17 lut 2011, 15:10
robercisj23, a może jeszcze będziesz miał to co straciłeś? Hmm?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Niezrozumienie wśród najbliższych

przez robercisj23 17 lut 2011, 15:27
linka napisał(a):człowiek nerwica, dzięki za obronę, ale dam sobie radę sama - tak na przyszłość ;)

robercisj23, skoro uważasz, że :
Masz męża, kochacie się. Przejdziecie przez to. Głęboko w to wierzę
jest lepsze od : zacznij się leczyc i coś z tym robić - to faktycznie nie wiesz nic o dawaniu rad. :bezradny:
Autorce tematu dałam kilka konkretnych rad (poza "rzuć go")- ale skoro uważa że wie lepiej co jej pomoże ...trudno...


Wcale tak nie uważam i nie ważę tego, nie wiem co jest lepsze..
Wiem jednak jak wyglądają wizyty u psychologa, może miałem pecha..Próbowałem trzykrotnie
Pierwszym razem po za tym że mój portfel skurczył się o 70zł nic właściwie nie zyskałem, dwa zdania usłyszałem: że nie powinienem tracić więzi z synem i okazywać jak najwięcej uczuć. Po upływie 60 min i opowieściach o moich wydarzeniach, Pani psycholog wskazała mi drzwi, gdyż czekał następny klient. Za to że usłyszałem coś tak oczywistego zapłaciłem 70 zł.
Innym razem, trafiłem do Centrum Pomocy Kryzysowej, pożyczyłem kasę od matki na podróż do Warszawy. Tam Pani poświęciła mi dwie godziny, wiesz że nie łatwo jest otwierać się przed obcą osobą, tym bardziej jeśli jest płci przeciwnej. Po upływie dwóch godzin i zapoznaniu się z moją historią, Pani psycholog powiedziała że chyba jest ośrodek bliżej mojego miejsca zamieszkania. Zapewne tę informację uzyskałem z wyłącznej troski, szkoda tylko że dopiero po wizycie u niej. A może moja wizyta służyła w celu wypełnienia statystyki, nie wiem..
Choć wzbraniałem się rękoma i nogami, kolejny raz postanowiłem spróbować, poszedłem do Opieki Społecznej. Swoją obecność poprzedziłem słowami, że nie przyszedłem po kasę. Chciałem uzyskać pomoc w zakresie ewentualnych kursów, szkoleń, projektów unijnych, etc.. Pani za wszelką cenę chciała poznać moją historię, kolejny raz musiałem opowiadać o swojej sytuacji. I znowu się zaczęło: Czerpiąc ogromną satysfakcję zaczęła doszukiwać się winy w moim postępowaniu, tak jak by chciała dopiec. Tak jak chciałaby się zemścić, być może za swoje niepowodzenia partnerskie.

-- 17 lut 2011, 14:53 --

linka napisał(a):robercisj23, a może jeszcze będziesz miał to co straciłeś? Hmm?



Może...nie wiem
Kurczę tylko czasami jest tak że człowiek już nie ma siły, znajdzie się w tak przeklętym zaułku. Kurdę, w swoim otoczeniu, był czas że słynąłem chyba nawet zbyt niepoprawnego optymizmu. Potrafiłem się podnosić, wyciągać wnioski, w zasadzie nie dawałem poznać nikomu o swoich rozterkach.
Ale wiesz jak jest trudno, gdy zaczynasz wypływać - łapać oddech, a ktoś Cię przytapia ze zdwojoną siłą. Próbujesz jeszcze raz i kolejny, za każdym razem dostajesz co raz mocniejszy cios..
W końcu stajesz się tak zamroczona, że poddajesz się...
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 17 lut 2011, 16:52
człowiek nerwica, dzięki za obronę, ale dam sobie radę sama - tak na przyszłość ;)

Wiem wiem linka, ,po prostu nie lubię jak ktoś tak najezdza na jedną osobę i pisze takie rzeczy..i trochę mnie to wkurzyło...ale ok następnym razem będzie inaczej,przepraszam. ,
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez soulfly89 17 lut 2011, 20:14
A ja myślę, że u Ciebie Linka jest już ok i chyba zapomniałaś jak to jest czuć się fatalnie. To dobrze, że sobie radzisz, ale warto chyba okazać trochę empatii, co?

Jak byś zareagowała na takie słowa jakiś czas temu, jak miałaś depresję? Wydaje mi się, że albo by Ci było przykro albo byś się wkurwiła. To jednak jest forum dla chorych. Myślę, że Ja i Ty jesteśmy jednak w szczęśliwej mniejszości "rekonwalescentów"...

A w ogóle, smutno czytać jak moderator z kimś się kłóci, nie wiem po co i dlaczego (i nie mam tutaj na myśli jakoś szczególnie Ciebie - ogólnie piszę).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez linka 17 lut 2011, 20:29
Ja po prostu uważam, że użalanie się nad kimś i wmawianie mu, że się wszystko ułoży samo...nic nigdy dobrego nie przyniosło.....doskonale pamiętam jak to jest jak człowiek czuje się jak gówno znikąd pomocy....ale wtedy zostaje tylko jedna droga...trzeba walczyć samemu o siebie.....
Generalnie w obu przypadkach - ciulowa sprawa - ale i ja i ty soulfly89, oboje wiemy, że bez ciężkiej pracy nic się nie zmieni.....być może źle się do tego zabrałam, być może inaczej nie umiem....ale samo forum, samo wsparcie od rodziny - nie wyleczy choroby....choć fajnie by było :)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez soulfly89 17 lut 2011, 20:33
:)

Ja się trochę boję, że teraz jak już jestem "po" (może tylko chwilowo) to będę się robić coraz bardziej podobna do wrednej, zimnej, nieczułej suki, może dlatego jakoś mnie to ruszyło. Zauważam u siebie już pierwsze symptomy ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do