Niezrozumienie wśród najbliższych

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez agniesia01 16 lut 2011, 13:42
Mam nerwicę, stany depresyjne, autoagresywne. Wie o tym mój partner, jednak ignoruje to zupełnie. Nie daje już rady, strasznie mnie to dobija. Chcąc zwrócić na siebie uwagę, zrobiłam sobie sznytę na ręce nożem. Nie zrozumiał aluzji. Patrzy na mnie obojętnie. Matka jest "przy mnie" tylko kiedy jestem zadowolona, kiedy jestem zdołowana bądź zmulona lekami-nie dostrzega mnie. Ojciec nie wie co mi jest-wyprowadził się 10 lat temu, od 3 lat nie odzywa się do mnie-ma nową rodzinę, nowe dziecko...Nie wiem co robić ze swoją codziennością, nie daję już rady unieść tej obojętności wobec mnie.....Wypowiedzcie, się pomóżcie, podtrzymajcie na duchu, proszę....:(
" W życiu piękne są tylko chwile..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
15 lut 2011, 12:42
Lokalizacja
Szczecin

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez boldlygo 16 lut 2011, 17:34
Nie łam się. Doskonale rozumiem co czujesz. Ja również nie znalazłem zrozumienia wśród osób mi najbliższych.Z nerwicą lękową zmagam się od 8 lat . Na pewnym etapie moja mama usłyszawszy o moich problemach zalała się łzami i powiedziała że nie chce mieć chorego psychicznie syna. Moja choroba skutecznie uniemożliwiła mi zrobienie rzeczy na których mi zależało.Najbardziej zabolało mnie to kiedy usłyszałem od mojego dziadka , który nie wie z czym się zmagam , że jestem "mentalnie cofnięty o 6 lat".Mówiąc to mial na myśli studia których nie udało mi się skończyć, a raczej to że w jego mniemniu do tego nie dorosłem. Teraz pomimo mojej choroby brnę do przodu (udało mi się zrealizować wiele marzeń być może drobnych ale dla mnie bardzo ważnych) , lecz przykre słowa które usłyszałem od bliskich do dzisiaj tkwi mi w pamięci.Pamiętaj o tym ze impossible is nothing jak to mówią amerykańcy i głowa do góry :P
Each day's a gift not a given right...To boldly go where no man has gone before...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
06 gru 2009, 11:40
Lokalizacja
Poznań

Niezrozumienie wśród najbliższych

przez robercisj23 16 lut 2011, 17:57
Doskonale rozumiem Twój problem, jednak tak trudno napisać coś sensownego, coś co realnie mogłoby pomóc. Wiem bo sam borykam się z masą problemów. Jednak wiem też, że kiedyś może coś się zmieni, obudzimy się w lepszym świecie, sprawiedliwszym i miłosiernym..
Z całego serca tego Ci życzę...
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez soulfly89 16 lut 2011, 23:44
Może to co napiszę będzie okrutne, ale osoby nam bliskie bardzo często są 'bliskie' tylko z nazwy, a naprawdę w wielu sytuacjach mają nas gdzieś, boją się naszych dziwnych stanów, wolą udawać, że nic się nie dzieje, bo nie wiedzą co robić. Trzeba przełknąć swoją urażoną dumę i mówić, mówić, mówić o tym co czujemy, czego oczekujemy i czego chcemy. Trzeb być czasem egoistą, bo większość ludzi to egoiści.

Dopóki nie zrozumiesz, że TY jesteś pierwszą i jedyną osobą, która będzie się o CIEBIE troszczyć, będziesz się czuć tak jak teraz. Licz na siebie i nie oczekuj niczego. Ja tak robię już od dawna. To TY musisz walczyć o swoje życie, bo nikt tego za Ciebie nie zrobi.

Wiem jakie to podłe, kiedy ludzi lubią Cię wesołą i uśmiechniętą, a omijają kiedy jest gorzej, ale cóż, tacy są ludzie. Chyba tylko prawdziwy przyjaciel potrafi być wtedy blisko.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Niezrozumienie wśród najbliższych

przez robercisj23 17 lut 2011, 10:42
W 100% zgadzam się z Tobą, świat jest okrutny co raz więcej egoistów, hipokrytów i obłudy, a rodzina?. Kilkanaście lat temu moja siostra wraz z mężem klepała biedę, ja zaś prowadziłem nie źle prosperującą firmę. Nie mogłem spokojnie przyglądać się takiej sytuacji. Zaczęliśmy współpracować. Siostra z mężem odbiła, założyli własną firmę. Kilka lat temu w wyniku przestępczej działalności pewnej grupy ludzi straciłem wszystko, dorobek całego życia, wszystkie oszczędności, pozostały tylko olbrzymie długi. Prosiłem, błagałem siostrę o jakiekolwiek zatrudnienia, bez skutku. Wolała wciąż zatrudniać obcych. Od trzech lat mieszkam w przyczepie campingowej a ona właśnie dokonała zakupu luksusowej limuzyny.

Taki jest obecny świat
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez linka 17 lut 2011, 10:53
robercisj23, a może tak wygląda życie, nabroiłeś to teraz masz karę - ona do wszystkiego doszła sama, pewnie już kiedyś się na tobie zawiodła wiec teraz nie chce pomagać. Życie nie jest takie proste, tylko siebie możesz obwiniać za to co się stało, od niej nie masz prawa niczego żądać - zacznij coś robić i tyle.

agniesia01, życie jest do dupy w większości czasu, a człowiek musi się nauczyć że największą pomoc i siłę możesz dać sobie TY sama. Jeśłi jeszcze masz siłę - zaciągnij partnera albo mamę na terapię ( NA KTÓRĄ MAM NADZIEJE CHODZISZ) żeby psycholog pomógł im wytłumaczyć co się dzieje. Jełśi się nie leczysz - to nic dziwnego, że nie traktują tego poważnie...więc zacznij. Facet - skoro nie widzi, nie troszczy się, nie interesuje.. - zostaw go i tyle....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez agniesia01 17 lut 2011, 11:08
Linka łatwo Ci się widzę wypowiadać kiedy nie znasz czyjejś sytuacji...partnera nie zostawię, bo wychowujemy razem córeczkę i nie chcę dla niej życia z niedzielnym ojcem. Poza tym ON jest jak na razie źródłem utrzymania rodziny ponieważ straciłam pracę. Mamy nie zaciągnę do psychologa, ponieważ mnie wyśmieje-wiem jaka jest. CO do terapii uczęszczałam prywatnie , jednak najzwyczajniej w życiu już mnie na nią nie stać i jeśli się zakwalifikuję to od poniedziałku zaczynam terapię na NFZ.

Jest to forum z podtytułem "nerwica, depresja" więc zdaj sobie sprawę droga moderatorko, że takie podejście do ludzkich spraw jest co najmniej nie na miejscu, a tych których zdążyłaś już wyprowadzić z równowagi na pewno wiedzą co mam na myśli.

Serdecznie pozdrawiam, dziękuję za odpowiedzi i radzę co niektórym więcej ciepła w wypowiedziach.
" W życiu piękne są tylko chwile..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
15 lut 2011, 12:42
Lokalizacja
Szczecin

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez linka 17 lut 2011, 11:33
:shock: Dziewczyno...co mam cię mamić? Że będzie dobrze, wszyscy nagle zaczną cię zauważać a choroba przejdzie sama ?
Nie nikt sam się nie zmieni, Ty powinnaś iść na terapię - mnie też nie stać na prywatną - więc chodzę państwowo. Jeśli czujesz się bardzo źle idź do psychiatry - zaproponuje ci jakieś leki.
Skoro mam wyśmiewa pomysł psychologa - to nie licz na to, ze zrozumie twoją chorobę. Kochasz swojego partnera w ogóle ? Bo o tym ani słowa. Chcesz się zacząć z nim dogadywać - usiądź - porozmawiajcie, podrzuć mu jakąś książkę o zaburzeniach on musi wiedzieć jak Ty się czujesz i jak może ci pomóc........
Empatia - owszem - ale przy takiej chorobie potrzeba mobilizacji i co ważne pomocy specjalisty, samemu, bez wsparcia - będzie trudno.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Niezrozumienie wśród najbliższych

przez robercisj23 17 lut 2011, 11:46
linka napisał(a):robercisj23, a może tak wygląda życie, nabroiłeś to teraz masz karę - ona do wszystkiego doszła sama, pewnie już kiedyś się na tobie zawiodła wiec teraz nie chce pomagać. Życie nie jest takie proste, tylko siebie możesz obwiniać za to co się stało, od niej nie masz prawa niczego żądać - zacznij coś robić i tyle.

agniesia01, życie jest do dupy w większości czasu, a człowiek musi się nauczyć że największą pomoc i siłę możesz dać sobie TY sama. Jeśłi jeszcze masz siłę - zaciągnij partnera albo mamę na terapię ( NA KTÓRĄ MAM NADZIEJE CHODZISZ) żeby psycholog pomógł im wytłumaczyć co się dzieje. Jełśi się nie leczysz - to nic dziwnego, że nie traktują tego poważnie...więc zacznij. Facet - skoro nie widzi, nie troszczy się, nie interesuje.. - zostaw go i tyle....


Linka czy Ty oby na pewno jesteś we właściwym miejscu?? Jakie to proste, oceniać ludzi, stawiać w jednym rzędzie.
Gdy człowiek rodzi się niepełnosprawny - pewnie to jakaś kara bo wcześniej nabroił
Gdy ludzie zapadają na ciężkie, czasem nie uleczalne choroby - to tez pewnie kara bo wcześniej nabroili
Gdy ktoś traci dobytek np. w kataklizmach - to również kara za postępowanie
Gdy ktoś kogoś okrada to także za karę????
Nigdy nie żądałem niczego od nikogo, co najwyżej PROSIŁEM, tym bardziej jeśli chodzi o najbliższą rodzinę
Z tym, że tylko siebie mogę obwiniać za przebieg mojego życia, owszem zgadzam się z Tobą w 100%. Naiwność, wiara w ludzi, nadmierna ufność to właśnie mnie zrujnowało.
Uważam jednak że takie podejście do życia jak Ty masz prowadzi do zatracenia wszelkich ludzkich wartości. Kiedyś nie mogłem przejść spokojnie obok ludzkich krzywd, często brałem udział we wszelakich akcjach społecznych, dla dzieci, dla dorosłych. Teraz co raz bardziej jestem zobojętniały, między innymi przez takie podejście do ludzi jak Ty masz.
Powiem Ci coś jeszcze Linka, nie wiesz co Tobie przyniesie kolejny dzień, mam nadzieję że tylko szczęśliwe chwile, czego bardzo Ci życzę. Ale jeśli nie będą takie?? Czy to będzie kara??
Przemyśl to zanim kiedykolwiek coś napiszesz
Pamiętaj, że słowo bywa czasem bardziej krzywdzące niż czyn, czasem gorzej rani. Nie mam na myśli siebie, ja już się w życiu nasłuchałem i pod tym względem nic mnie nie rusza..
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez linka 17 lut 2011, 11:57
robercisj23, pewnie, że nie wiem co przyniesie dzień i nie znam twojej sytuacja, opieram się na tym co napisałeś i tyle. Ja tak to widzę. Ty nie urodziłeś się niepełnosprawny tylko narobiłeś sobie bajzlu w życiu na własne życzenie więc nie porównuj tego. Ja wiem, że słowo jest krzywdzące - ale Ty przedstawiłeś swoją sytuację tak:
-ja biedny, pokrzywdzony przez los mężczyzna, mieszkam w przyczepie bo tak wyszło, zawsze chciałem dobrze i to nie sprawiedliwe że tak teraz jest
-moja siostra, ciężką pracą dorobiła się kasy, bogaty bufon, który wypiął się na mnie......

A może jest coś innego.....

Nie, u mnie wszystko nie toczy się dobrze, nie byłoby mnie tutaj gdyby wszystko było ok. Ja mam bardzo pozytywny stosunek do ludzi, jestem gotowa wspierać i pomagać - gdy ktoś zaczyna walczyć o siebie, leczyć się, niestety życie jest takie a nie inne, trzeba liczyć na siebie i liczyć na to że nowo poznani ludzie okażą się wspaniali. Co ja takiego napisałam? Żeby od niego odeszła - no przepraszam - jak człowiek żyje w toksycznym środowisku to jedynym lekarstwem na to jest izolacja........skąd miałam wiedzieć, że ma dziecko...wróżką nie jestem :roll:

I po raz kolejny to, że jestem moderatorem na forum o zaburzeniach psychicznych nie znaczy że kipię empatią i będę wszystkich po głowie głaskała....... nie taka moja rola :-|
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Niezrozumienie wśród najbliższych

przez robercisj23 17 lut 2011, 12:55
Tak właśnie zauważyłem, Ty masz jeden punkt widzenia. Pamiętaj jednak że czasami nie mamy wpływu na tok wydarzeń a przynajmniej nie wielki. Według Ciebie ktoś kto ma kłopoty, nie ważne jakiej natury, pewnie są konsekwencją jego złego prowadzenia się w przeszłości..
Dlaczego Ty doszukujesz się innego dna??
Po raz ostatni powrócę do mojej siostry, nie wątpliwie swój sukces osiągnęła dzięki ciężkiej pracy, nie uważam ją za nadętego bufona, nie mam pretensji. Mam jedynie żal, że gdy ona była w potrzebie ja nie potrafiłem przejść obojętnie, teraz przewrotnie ja stanąłem w podobnej sytuacji jak ona niegdyś. Zapewniam Cię nigdy nie nadużyłem jej zaufania, nigdy nie dałem powodu do rozczarowań.

Jeśli ktoś na tym forum moje wpisy odebrał jako użalanie się nad swoim losem, bardzo przepraszam. Nie to było moim celem, nie tego oczekiwałem...

Jeśli chodzi o toksyczne związki, także nie jestem ich zwolennikiem. Jednak po za radykalnymi krokami, często nieodwracalnymi są jeszcze inne metody, nie znam wyników skuteczności. Jednak wiem że takie rozwiązania jak Ty proponujesz są ostatecznością.

Linka, wiem że Twoje intencje na pewno są szczere i chcesz pomagać. Jednak każdy człowiek jest inny, inaczej odczuwa, każdemu człowiekowi towarzyszą inne emocje. Coś, co dla Ciebie wydaje się proste, dla innych może być przeszkodą nie do przebrnięcia. Iść tu, iść tam, zrobić to, zrobić tamto...jakie to banalne i proste
I tu Cię rozumiem, kiedyś też było dla mnie wszystko proste. Gdybym opowiedział Ci z jakimi problemami w przeszłości uporałem się samodzielnie... myślę że zjeżyłby Ci się włos na głowie..zapewniam Cię nie były to kłopoty w stylu depresja po śmierci kota. Jednak przychodzi taki dzień że człowiek poddaje się, wtedy zaczyna rozumieć lepiej innych. Że wszystko to co przez kilkadziesiąt lat robiłeś, nie miało najmniejszego sensu. I z niegdyś normalnego, silnego zarówno psychicznie jak i fizycznie faceta wyłazi, totalna bezradność i nie moc. Wtedy tym bardziej ciężko jest pojąć co się dzieje.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez linka 17 lut 2011, 13:14
Żeby być zdrowym trzeba się leczyć - to niepodważalne - i żadne wymówki a mnie nie działają - terapia na NFZ też jest dostępna ( przy braku kasy), jeśli ktoś wymawia się brakiem czasu - cóż - jeśli nie umie znaleźć jednej godziny w tygodniu dla siebie ....ciężko będzie wrócić do zdrowia. Trzeba polegać TYLKO NA SOBIE - cała pomoc z zewnątrz może być tylko miłym dodatkiem.

Napisałam wyraźnie - nie wiem czy ona z nim rozmawiała, nie wiem czy sama coś czytała, powinna mu wytłumaczyć, porozmawiać z nim....... iść z nim do psychologa, jeśli nie będzie chciał...no cóż wtedy są dwa wyjścia - albo zostać i się męczyć albo odejść. Jeśli ona nie wiele wie o naturze swej choroby - nie wytłumaczy tego swojemu partnerowi, jeśli nie będzie się leczyć - będzie lekceważona, wiem z własnego przypadku...a ma małe dziecko, dla niego powinna starać się i żeby skały srały leczyć, leczyć leczyć! Musi zacząc walczyć o siebie, bo ma dla kogo...a z "nic nie robienia" nic się nie poprawi....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 17 lut 2011, 13:17
Moglibyście zostawić Linkę w spokoju?Każdy ma prawo do własnego zdania,również i Linka

Poza tym no naprawdę nie oczekujcie,że każdy będzie Was głaskał po głowie tutaj.....To forum publiczne,i musicie być świadomi tego,że nie każda wypowiedż musi się Wam spodobać.

Według Ciebie ktoś kto ma kłopoty, nie ważne jakiej natury, pewnie są konsekwencją jego złego prowadzenia się w przeszłości..

Ale niestety tak w życiu jest.Nasze błędy mają swoje konsekwencje.

Mam jedynie żal, że gdy ona była w potrzebie ja nie potrafiłem przejść obojętnie, teraz przewrotnie ja stanąłem w podobnej sytuacji jak ona niegdyś. Zapewniam Cię nigdy nie nadużyłem jej zaufania, nigdy nie dałem powodu do rozczarowań.


Z tego wynika to,że w życiu możesz liczyć tylko na siebie.Mój ojciec się właśnie o tym przekonuje,na swoją siostrę(skoro juz mowimy o siostrach) nie może liczyć,ona nawet go nie odwiedzi...choć ma 5 kroków dosłownie do jego domu(Ojciec jest chory na raka).

zapewniam Cię nie były to kłopoty w stylu depresja po śmierci kota.

a to co tutaj napisałeś jest ee.......nie podejme się nawet komentarza.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Niezrozumienie wśród najbliższych

Avatar użytkownika
przez agniesia01 17 lut 2011, 13:22
Linka.....dziewczyno (czy jak Ty tam napisałaś) z Twoich odpowiedzi wynika, że jesteś osobą bardzo niepewną siebie a moderacja nad "słabszymi" psychicznie podbudowuje Twoją samoocenę. Przez a raczej dzięki Tobie opuszczam to forum po 2? 3? dniach "użytkowania" bo widzę-NIE WARTO. Mam nadzieję, że więcej nie ma tu ludzi podobnych do Ciebie bo po przesiedzeniu na tym forum słabsi-będą jeszcze bardziej załamani.

Tak się składa, że biorę leki i partnera kocham nad życie z wzajemnością , a to że znalazłam się w takiej chorej sytuacji to kwestia czasu. Na człowieka spadło wielkie BUM pt. moja żona cierpi i nie wiem co zrobić. Rozumiem go i więc , że z czasem kiedy powoli będę go wprowadzała w mój problem - zrozumie i pomoże.

Twoje porady droga "dziewczyno" typu : "nie wspiera-zostaw go" są jak "masz problem-powieś się" więc .......a tak naprawdę szkoda na Ciebie słów.

Co do reszty liczę, że się wyleczą i będą dawali z siebie wszystko, żeby przede wszyskim SOBIE pomóc. Sama mocno w to wierzę, chociaż czasem mam gorsze dni kiedy wszystko jest STRASZNE.

Dlatego jeszcze ram POWODZENIA ludzie w leczeniach, terapiach i wszystkiemu co bedzie działała na korzyść Waszej psychiki. Gdyby ktoś chciał porozmawiać - zapraszam, bo na tym forum nie mam zamiaru wnosić więcej postów.

Agnieszka ( agniesia01@interia.pl)
" W życiu piękne są tylko chwile..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
15 lut 2011, 12:42
Lokalizacja
Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do