Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Nie radzę sobie z chłopakiem i jego rodziną...

przez Nikka 09 gru 2010, 23:33
Mała_mi- zgadzam się z Tobą prawie całkowicie ;) Tylko jak to wszystko wcielić w życie, kiedy ta druga osoba nie widzi żadnego problemu? Czasem mam już takie stany, że sama nie wiem czy przypadkiem to ja nie wyolbrzymiam- bo mój chłopak twierdzi, że każdy facet ma takie swoje "pasje"... I jak to kobieta- zaczynam winy szukać w sobie :(

Mam już straszny mętlik w głowie. Bo z jednej strony go rozumiem- nie może być tak fizycznie aktywny jak zdrowy człowiek, więc musi mieć jakąś alternatywę. Ale czy to normalne, że ta inna "opcja" zajmuje mu całe dnie z przerwami na jedzenie, spanie, toaletę i ewentualny film (poza spaniem jedyny czas kiedy razem przebywamy tu i teraz)? I że jedyne o czym potrafi mówić z radością w głosie to są gry czyli ile zdobił leveli, co wyexpił, na jakim poziomie itp?

Czuję się strasznie pogubiona, więc mam wielką prośbę do Was- moglibyście swoim doświadczeniem bądź literaturą pomóc odpowiedzieć mi na pytanie: na czym ma polegać zdrowy związek? Wiem, że to nie do końca mądre, bo pewne sprawy przychodzą wraz z doświadczeniem życiowym i nie da rady wyuczyć się ich z książek, ale dodam że w tym względzie jestem raczej debilem emocjonalnym :/ Sama wychowałam się w domu "dysfunkcyjnym", w którym każde z rodziców ma syndrom DDA i w którym matka zawsze dawała nam do zrozumienia, że nie kocha ojca więc siłą rzeczy "normalnego" wzorca nie mam. Dlatego tym bardziej mierzi mnie fakt, że nie jestem w stanie pomóc swojemu facetowi :/

agusiaww odcięcie od kabla nic by nie dało- jest wiele innych sposobów na połączenie się z siecią. Poza tym poza sieciówkami gra we wszystko, co tylko wejdzie na rynek :/

człowiek nerwica jak zaraz po tym powiedziałam swojemu facetowi, że się go boję, to stwierdził w pierwszym momencie, że "on nigdy nie będzie mógł ułożyć sobie normalnego życia" a potem "że nie chciał mnie przestraszyć, bardzo przeprasza i jest wściekły na siebie"". Natomiast po 2 tygodniach, kiedy strach mi nie minął i wciąż miałam chwile słabości, powiedział, że "widocznie jestem za mało silna dla niego i lepiej, że to się okazało teraz". Czyżby jakaś sugestia?

lolita Ja myślę, że on ma nie tylko DDA :roll:

Panna_Modliszka Tzn jak mam go wysłać: sama za niego poszukać pomocy psychologa (psychiatry) czy zaproponować? Dodam, że po tym wszystkim załatwiłam kilka adresów do specjalistów, obiecał mi, że pójdzie do któregoś z nich, ale w końcu na obietnicach się skończyło... :/
Nikka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do