Bardzo proszę o pomoc...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Bardzo proszę o pomoc...

przez mimi1982 07 gru 2010, 21:09
Czy jest tu taka osoba jak ja o takim samym problemie? Mam mężczyznę pracoholika. Pracuje do 21. Potem przychodzi do domu zmęczony. Mówi, że musi pracować bo ma w planach budowę domu i kredyt 2000 zł. miesięcznie. Pozatym na paliwo traci 1000 zł. A ja pracuję do 18 a potem płaczę, nadużywam tabletki uspakajające i nasenne bo już nie daję rady. Mówi, że stara się pogodzić mnie i pracę ale mu nie wychodzi. A ja co drugi dzień zanosze się płaczem. Mówi mi że mnie kocha ja jego też ale nie daję już rady. Jestem taka samotna. Czy jest ktoś taki sposród Was, kto ma podobny problem i daje radę lub nie i czy mogłybyśmy pisać do siebie na priva i nawzajem się pocieszać? Chociaż tyle...Albo chociaż osoba nie majaca tego problemu a mogłaby mi w jakiś sposób pomóc?Proszę bardzo bo zwariuję, ja już nawet nie mogę pracować. A kocham go i nie chce go zostawić bo ma wydatki...co mam robic?
mimi1982
Offline

Re: Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez namiestnik 07 gru 2010, 21:14
To kwestia czy to pracoholizm, czy też on chce tak dużo pracować by faktycznie mieć kasę?

Jeżeli to nie jest ucieczka w pracę to może lepiej szczerze porozmawiać. Zrezygnować z pewnych luksusów. Niech nie będzie tego kredytu tak wielkiego i domu, lecz coś skromniej, a za to razem?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez Ahmed 08 gru 2010, 14:07
Ja mam kobiete która pracuję w firmie od 8-17 a jak juz wyjedzie to od 17-23 wisi na telefonie beblając o pracy, o wynikach, o rekrutacjach, o przełożonych. W zasadzie mozna powiedzieć że pracuje na okragło.
Mozemy Ci pomóc w zabiciu bolesnych uczuć - np. powiedzieć Ci "weź pigułke taką a taką i po problemie" - ale to nie rozwiąże Twojego problemu jutro czy za tydzień jak tabletka przestanie działać.
Musicie sie dogadać, musicie porazmawiać i wyznaczyć sobie inną kolejność priorytetów.
Czym innym jest pracocholizm a czym innym chęć dążenia do celu za wszelka cenę (tutaj zakup domu). W pędzie do tego celu Twój chłopak się zagubił poświecając wszystko łącznie z Tobą w celu osiagnięcia czegoś co chce Ci oferować w związku (dom).
Nie wiem niestety jak rozpoznać typowe objawy pracocholizmu (tego chorobowego) więc może kto inny sie wypowie na ten temat.
Ja w każdym razie uważam że wystarczy poważna rozmowa może z pomocą kogoś bliskiego , może psychologa..
Chociaż zaraz pewnie przyjdzie kolejna osoba i napsze - "to dobrze że tak zasuwa i się stara - mężczyzna musi duzo zarabiać i być zaradny" albo ... "po co CI miłość, wystarczy Ci kasa którą on zarobi" :)
Walcz dziewczyno póki nie jest za późno... musicie znaleźć złoty środek, który dla każdego z Was bedzie do zaakceptowania.
Ja tu jeszcze wrócę ;))))))))))))))))))))))))))))))))
K.
Avatar użytkownika
Offline
Kwadratullah
Posty
1437
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:36
Lokalizacja
Panjshir

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez harpagan83 08 gru 2010, 14:11
mimi1982, Takie jest życie. To nie serial M- jak miłość, czy Maciuś z klanu, życie jest drogie, nie ma nic za darmo, trzeba zapierdalać by mieć hajs. A przepisy pracy są tak zrobione że chronią pracodawcę, a nie pracownika. Pracownicy mają coraz mniej praw i przywilejów. Może też być tak że praca to tylko wymówka, ale wątpię.
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez namiestnik 08 gru 2010, 14:19
harpagan83, ale chyba właśnie o to chodzi, że Mimi chce mniej kasy a więcej faceta mieć. Czy tak? Ja to rozumiem. Choć sam kiedyś byłem jak jej facet. To wygodne. Pokazujesz jaką masz pensję i masz poczucie spełnionego obowiązku. A nagroda spędzenia z ukochaną poczeka - bo przecież wychowany, że najpierw obowiązek tak?

Ehhhh - to była ZŁA droga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Bardzo proszę o pomoc...

przez TAO 08 gru 2010, 15:11
mimi1982,

Znajdź coś dla siebie... niestety nie ma innego wyjścia, facet jest zakręcony na tzw. "sukces", nie masz wpływu na to czy się obudzi czy nie... Najprawdopodobniej ucieka, praca jest dla niego ucieczką... przed czym nie wiem, powody mogą być różne. Najprawdopodobniej jedynie to pozwala mu się czuć mężczyzną, a tak naprawdę boi się bliskości... A mówiłaś mu że tego nie chcesz? Czy korzystasz z tego "dobrobytu" w pełni i jeszcze chcesz więcej?
Jaki jest Twój udział w tym wszystkim?
Wiesz czego on w rzeczywistości chce?
Jaki ma cel w życiu jeśli ma?
Co będzie robił jak spłaci kredyt i wybuduje dom?
Jak Ty sobie wyobrażasz swoje życie?
Jaki masz cel, jeśli masz?
Po co Ty żyjesz?
Czy on wie po co żyje?
I wreszcie czy Ty jesteś obudzona?

pozdrawiam ;)
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Re: Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez Lolita 08 gru 2010, 20:31
Czy jest tu taka osoba jak ja o takim samym problemie? Mam mężczyznę pracoholika. Pracuje do 21. Potem przychodzi do domu zmęczony. Mówi, że musi pracować bo ma w planach budowę domu i kredyt 2000 zł. miesięcznie. Pozatym na paliwo traci 1000 zł. A ja pracuję do 18 a potem płaczę, nadużywam tabletki uspakajające i nasenne bo już nie daję rady. Mówi, że stara się pogodzić mnie i pracę ale mu nie wychodzi. A ja co drugi dzień zanosze się płaczem. Mówi mi że mnie kocha ja jego też ale nie daję już rady. Jestem taka samotna. Czy jest ktoś taki sposród Was, kto ma podobny problem i daje radę lub nie i czy mogłybyśmy pisać do siebie na priva i nawzajem się pocieszać? Chociaż tyle...Albo chociaż osoba nie majaca tego problemu a mogłaby mi w jakiś sposób pomóc?Proszę bardzo bo zwariuję, ja już nawet nie mogę pracować. A kocham go i nie chce go zostawić bo ma wydatki...co mam robic?


Mimi pomyśl że On tego nie robi dla siebie tylko dla was . Oprócz pacy masz jakieś hobby ? Kiedy ostatni raz robiliście coś wspólnie ?

Masz jakieś koleżanki / kolegów / przyjaciół ?
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Bardzo proszę o pomoc...

przez mimi1982 08 gru 2010, 21:36
Wszyscy po części macie rację. On to robi dla nas. Tak mówi. Tylko przykro mu, że jak przychodzi do domu to widzi skwaszoną minę i złość na twarzy. Chce się zmienić ale przykro jest siedzieć samej w domu bez niego. Nie mam ochoty nigdzie wychodzić bo i tak o tym myśle. Nie wiem. Może uda mi się zmienić, jak nie to chyba się nie dogadamy, choć oboje się kochamy. On nie ucieka ode mnie bo jeździ codziennie z Polic do Szczecina tylko po to by ze mną chwilkę pobyć i spac. I mówi jak go nie ma że tęskni. Szkoda mi go że charuje jak wół. Mi też nie jest z tym lekko. Dziękuję za opinie. Każda jest dla mnie bardzo cenna.
mimi1982
Offline

Re: Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez Lolita 08 gru 2010, 21:49
Wiesz nie da się z kimś spędzać czasu 24 h na 24 h trzeba mieć jakiś własny odsetek życia prywatnego , oczywiście nie mówię tu o tym że masz w ogóle nie spęczać czasu z mężem . Ale spróbujcie ustalić dnie kiedy będzie razem , a resztę czasu zaplanuj nie wiem może na wizyty u kosmetyczni , czas ze znajomymi , przyjaciółmi . I postaraj się też znaleźć sobie zajęcie , jakieś hobby :)
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Bardzo proszę o pomoc...

przez TAO 08 gru 2010, 22:24
mimi1982,

Z tego co piszesz, to mam wrażenie, ze się na nim powiesiłaś... tzn. cały twój świat spoczywa na jego plecach.
Nie twierdzę, ze robisz to z premedytacją, tzn. świadomie, chcesz mu dać wsparcie?
Przygotuj codziennie kolację ze świeczkami, z lampką wina, w wolnym czasie zacznij chodzić na kurs masażu relaksacyjnego, jak wróci, to po kolacji zrobisz mu przyjemność... mało tego, myślę że będzie tęsknił nie tylko do Ciebie, ale i do Twojego dotyku, do tego azylu, odskoczni jaką mu stworzysz, jak do oazy. ;)
To również pozwoli Ci nabrać pewności siebie i poczuć że również Twoja osoba ma jakąś wartość w tym związku, bo podejrzewam, że tu jest problem... stąd Twoja frustracja.
Nie czujesz że jesteś jego partnerem, kochasz go szczerze, nie wątpię, bo źle się ze sobą wobec niego czujesz z powodu swojej frustracji, tak jak piszesz. Z czasem i on może zacząć tak to postrzegać, zarezonować Twoja energią... a to może mieć znaczące skutki...

Daj znać jak Ci idzie ;)
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Re: Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez soulfly89 08 gru 2010, 22:49
mimi1982 napisał(a):On nie ucieka ode mnie bo jeździ codziennie z Polic do Szczecina tylko po to by ze mną chwilkę pobyć i spac.


A nie możecie się przeprowadzić do Szczecina i mieć normalny dom?
Chrzanić jakieś domy i kredyty, jak dwoje ludzi nie spędza razem czasu to powoli się oddalają od siebie i nic dobrego z tego nie wychodzi. Moi rodzice się rozstali po tym jak ojciec pracował dłuższy czas w innym mieście. To bez sensu.

Trzeba mieć priorytety. Albo bycie razem jest ważniejsze albo kasa!

Jak czytam tutaj komentarze to mam wrażenie, że się ludziom w głowach poprzewracało. Po co komu nowy cudowny dom i kredyt jak mu żona płacze??? To chore.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Bardzo proszę o pomoc...

Avatar użytkownika
przez namiestnik 09 gru 2010, 00:32
Dokładnie tak samo myślę. Choć wiem jak łatwo wpaść w tą pułapkę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Bardzo proszę o pomoc...

przez TAO 09 gru 2010, 00:46
soulfly89,
To próbowałem pisać, może nie wprost, bo najcenniejsze jest to do czego sam człowiek dojdzie.
Stad te pytania...
Z drugiej strony, każdy ma prawo do realizacji siebie tak jak to widzi, moim zdaniem łzy są tutaj skutkiem braku poczucia swojej wartości i poczucia bycia partnerką w związku.
Zatem zgadzam sie z LOLITĄ niech dziewczyna znajdzie coś dla siebie, co podniesie jej wartość w tym związku. Z drugiej strony, to kto wie, czy właśnie na takim układzie jej partner nie buduje poczucia własnej wartości..?

Tu może być drugie dno... niestety, tez nieuświadomione, umysł ludzki ze swoim bagażem życiowym to wielki zwodziciel...
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Re: Bardzo proszę o pomoc...

przez mimi1982 10 gru 2010, 11:08
Nistety tyle się napisałam a mi się skasowało. :evil: Kredyt jest już przesądzony. Marzył o domu jeszcze zanim mnie poznał. To było jego marzenie i cel. Nie mogę go niszczyć. O to chyba chodzi w związku. Teraz lepiej sobię radzę bo tabletki które biorę na rozchwianie emocjonalne zaczęły działać. W niedzielę mieliśmy jechac z nim do bydgoszczy do jego taty do szpitala ale okazalo sie ze po operacji bedzie lezal na oiomie i nie będzie go można odwiedzać. Więc pojedzie sam w poniedzialek bo ja mam prace. A w niedzielę będzie remontował mieszkanie rodziców, bo mama prosiła, że by przed świętami skończył. Robi sam bo bracia się wypieli. Pojadę z nim i chociaż potoważyszę w remoncie. Staramy się jak możemy spędzać czas razem jak tylko możemy. Wczoraj były jego urodziny, zorganizowałam kolację w restauracji i poprosilam zeby wniesli torta takiego palacego się z zimnym ogniem, żeby go zaskoczyć. A po kolacji kelner zabiera talerze i pyta: a torcik to teraz, czy później? :hide: Zchrzanil sprawę, niespodzianki nie było, ale i tak był szczęśliwy i zadowolony:) Daję radę póki co nie wiem czy to tabletki zaczęły działać ale raczej tak, bo wcześniej miałam dnin że rozumiałam i było ok, a potem inny dzień i panika, rozpacz, dół i nieszczęście. Teraz jakbym inaczej patrzyła na to wszystko. Nic to nie zmieni że zamieszkamy razem, bo tak czy tak pracuje w Policach i tam ma dodatkowe zlecenia. powiedział, że jak się zaręczymy to sie wprowadzi do mnie, zreszta ja też tak wolę. Ale noce i wieczory od ok 21 czasem od 20 jesteśmy razem...
mimi1982
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do