Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez harpagan83 07 gru 2010, 22:45
leotie, rodzice są poto żeby wspierać swoje dzieci nawet jeśli juz dziećmi nie są, Na tym powinna opierać sie familia.
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez Lolita 08 gru 2010, 00:17
Lolita prawo prawem a życie życiem:)


Dlatego trzeba umieć walczyć o swoje życie ;)

[Dodane po edycji:]

Boję się, ale chcę próbować. Jest jednak stale w moim życiu siła, która hamuje mnie przed wszelkimi decyzjami - moja rodzina. Jedyne poważne decyzje jakie podjęłam zupełnie sama, to małżeństwo i rozpoczęcie studiów.


Dzisiaj to nie rodzice Cię hamują tylko Ty sama. Bo wierzysz w to co Oni mówią choć się z nimi nie zgadzasz.
Dlatego napomknęłam Ci o terapi :) dzięki niej być może nauczyła byś się wierzyć w siebie i być bardziej asertywna :).

4 lata to całkiem niezły staż :)
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 08 gru 2010, 00:33
Przy czym autorka i jej mąż nie mają prawa walczyć tylko chcą czy nie chcą muszą znosić humory rodziców dopóki się z domu nie wyprowadzą..

Człowiek nerwica dlaczego "hmmm..."? Uważasz że popełniłam życiowy błąd? Branie ślubu nie zależy od ilości kasy na koncie, ani od wielkości domu. No chyba, że coś przeoczyłam i teraz ślubu nie bierze się z miłości, tylko ze względów materialnych. Boże jaki ten świat okrutny!

Nie mówie,że życiowy ale błąd.Nie wiem co mam o tym myśleć ale piszesz tak jakbyś nie zdawała sobie sprawy z tego jakie jest życie.Zanim postanowiliście o ślubie i przeprowadzce trzeba było 100 razy przemyśleć całą sytuację...dobrze przemyśłeć.Nie dziwie się Twoim rodzicom bo też nie był bym zadowolony,że w moim własnym domu mieszka jakiś gościu który jest mężem mojej córki która w chwili zawarcia małżeństwa miała zaledwie 20 lat! .Poza tym nie dość,że popełniliście błąd to teraz marudzicie...tylko,że najpierw trzeba było całą sprawę przemyśleć.A ślub nie jest czymś co trzeba zrobić już,teraz,natychmiast!.Nie wiem jak było z dzieckiem ale z tym też nie należy się śpieszyć...
Takie rzeczy jak ślub trzeba dobrze zaplanować,bo to zmienia całe Wasze życie.I tak za kilka lat będziecie pamiętali pierwsze lata swojego małżeństwa jako okres kłótni z Twoimi rodzicami i wysłuchiwaniem ich pretensji - które są całkowicie słuszne moim zdaniem.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez Lolita 08 gru 2010, 00:42
Takie rzeczy jak ślub trzeba dobrze zaplanować,bo to zmienia całe Wasze życie.I tak za kilka lat będziecie pamiętali pierwsze lata swojego małżeństwa jako okres kłótni z Twoimi rodzicami i wysłuchiwaniem ich pretensji - które są całkowicie słuszne moim zdaniem.

______


Tylko że jak pisała autorka tematu pretensje nie są tylko od dziś !
Problem zaistniał dużo wcześniej po tym co pisze autorka. Ślub go tylko nasilił.
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 08 gru 2010, 00:58
człowiek nerwica,

Zupełnie się nie zgadzam z tym co napisałeś. Polskie realia są jakie są i wielu młodych ludzi po ślubie mieszka z rodzicami. Skoro tak bardzo im ta sytuacja nie odpowiada ( rodzicom) to mogli się na to nie godzić. leotie pisze ,że z mężem układa jej się dobrze, czyli to nie o to chodzi ,że chłopak jest do bani. Rodzice nie chcą pozwolić im na własne życie , chcą ich od siebie uzależnić i się we wszystko wtrącać. Ja patrzę na tą sprawę już bardziej z punktu widzenia rodzica i nie mogę pojąć. U mnie mieszka chłopak mojej córki (chociaż jeszcze nie są małżeństwem) i ja nie ingeruję tak dalece w ich sprawy. Nie wiem jak można się oburzać za to ,że się przytulą czy pocałują - to jest chore i kołtuńskie.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 08 gru 2010, 01:32
Problem zaistniał dużo wcześniej po tym co pisze autorka. Ślub go tylko nasilił.

Tym bardziej dziwie się decyzji o śłubie i przeprowadzce.

Nie wiem jak można się oburzać za to ,że się przytulą czy pocałują - to jest chore i kołtuńskie.

Może i chore i kołtuńskie według Ciebie - ale rodzice mają prawo tak reagować,bo to ich dom i oni w nim rządzą,i nie jest ważne czy ktoś coś spłaca itp - to oni pozwolili im tutaj zamieszkać i teraz niestety autorka i jej mąż muszą się im podporządkować.
Będą mieli swój własny dom - będą mogli się obściskiwać ile chcą.Niestety tak to wygląda.
Polskie realia są jakie są i wielu młodych ludzi po ślubie mieszka z rodzicam

A koniecznie musiała autorka brać ślub w wieku 20 lat?
Skoro tak bardzo im ta sytuacja nie odpowiada ( rodzicom) to mogli się na to nie godzić

Tak i tym samym córka i jej mąż zostali by na ulicy koniecznie chcąc być razem,tak po prostu,z miłości :mrgreen: ....a może po prostu rodzice stwierdzili,że inaczej nie wypada,że małżeństwo nie powinno mieszkać oddzielnie..
Rodzice nie chcą pozwolić im na własne życie , chcą ich od siebie uzależnić i się we wszystko wtrącać

I dopóki oni są w domu rodziców mogą kazać im żyć tak jak chcą żeby żyli<według ich reguł domowych: nie przytulać się przy nich,nie całować przy nich itp>
Autorka i jej mąż sami się w to wkopali na swoje własne życzenie.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez leotie 08 gru 2010, 03:49
Chyba czegoś nie rozumiem. Dlaczego uważacie, że to moja wina? Jestem winna, bo wyszłam za mąż? I to wcześnie? To nie powinno być przedmiotem sporu. Czuję, że większość z was w myślach uważa mnie za głupią gąskę, która nie mając nic lepszego do roboty i nie widząć innych perspektyw na przyszłość po prostu sobie wyszła za mąż. No pięknie.

wiola173 To jest właśnie chyba tak jak mówisz, że rodzice nie pozwalają nam żyć własnym życiem. Gdybym wzięła rozwód - cieszyliby się. A dla mnie to by oznaczało rozbitą rodzinę. Znam przypadek koleżanki, której rodzina jej chłopaka zniszczyła piękny związek doprowadzając do totalnego rozpadu. Jego chwalili, a ją wyzywali od najgorszych i oczerniali przy chłopaku. U nas dzieje się dokładnie to samo. Mąż jest oczerniany, ja jestem małą dziewczynką którą on sprowadził na złą drogę i wymagającą pomocy.

Oznajmiam. Jest mi dobrze w małżeństwie. Kocham męża. Uwielbiam nasze maleństwo. Nie potrzebuję do szczęścia nic więcej. Oprócz zakończenia tych chorych akcji, które nie są nikomu potrzebne. Może to ja jestem potrzebna rodzicom jako mała dziewczynka bez własnego zdania, a nie dorosła kobieta wiedząca czego chce?
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
06 gru 2010, 00:42

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez Lolita 08 gru 2010, 11:16
Może i chore i kołtuńskie według Ciebie - ale rodzice mają prawo tak reagować,bo to ich dom i oni w nim rządzą




Jeżeli pozwalamy komuś obcemu mieszkać w naszym domu, musimy wziąść pod uwagę te ta osoba ma inne zwyczaje i zachowania niż my.

Ze strony jej rodziców widać brak akceptacji.


Cytuj:
Polskie realia są jakie są i wielu młodych ludzi po ślubie mieszka z rodzicam

A koniecznie musiała autorka brać ślub w wieku 20 lat?


Wyszła z miłości . To grzech ?

Tak i tym samym córka i jej mąż zostali by na ulicy koniecznie chcąc być razem,tak po prostu,z miłości ....a może po prostu rodzice stwierdzili,że inaczej nie wypada,że małżeństwo nie powinno mieszkać oddzielnie.


Jeżeli faktycznie by im to nie odpowiadało to TAK właśnie tak by było .


I dopóki oni są w domu rodziców mogą kazać im żyć tak jak chcą żeby żyli<według ich reguł domowych: nie przytulać się przy nich,nie całować przy nich itp>


Nie można nikomu nakazać jak ma żyć. Autorka tematu nie jest ubezwłasnowolniona .

Autorka i jej mąż sami się w to wkopali na swoje własne życzenie


Wydaje mi się że jesteśmy tutaj by komuś pomóc . A nie po to by oceniać .
Tak mi się wydaje.
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez leotie 08 gru 2010, 19:17
Wydaję mi się, że rodzice zgodzili się żebyśmy mieszkali u nich głównie z chęci kontrolowania nas. Być może się mylę, być może po prostu chcą dla nas dobrze. Nie potrafię na to obiektywnie spojrzeć. Wiem natomiast co jest ważne dla mnie. Ważna dla mnie jest rodzina. Moja rodzina i rodzina którą tworzę z mężem i dzieckiem. Nie chcę nikogo skrzywdzić, ale wszelkie decyzje jakie podejmuję kogoś krzywdzą. Dziś rozmawiałam z każdym z osobna o przeprowadzce. Mąż chce, rodzina nie chce, żebyśmy się wyprowadzili. Wręcz płaczą, że nie będą widywać wnuczki. Uważają że sobie nie poradzimy i grożą że odetną nas od finansów. Mąż może się wyprowadzić, a ja i moje dziecko mamy zostać. Więc to nie chodzi o to, że my ich denerwujemy, tylko, że oni nas w jakiś sposób potrzebują. Już sama nie wiem. A może to znowu podwójne wiązanie? Chcę decydować o sobie, ale jestem bardzo wrażliwa na krzywdę innych i nie mogę pogodzić się np z faktem, że ktoś może być przeze mnie nieszczęśliwy. A ktoś z nas napewno będzie.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
06 gru 2010, 00:42

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez linka 08 gru 2010, 19:33
Lolita,
Jeżeli pozwalamy komuś obcemu mieszkać w naszym domu, musimy wziąść pod uwagę te ta osoba ma inne zwyczaje i zachowania niż my.

Nie można nikomu nakazać jak ma żyć. Autorka tematu nie jest ubezwłasnowolniona .

o pewnie, można się zawsze postawić - a konsekwencja będzie taka, ze mam z tatą odetną od kasy........i tyle. :-|

leotie, wiedziałaś jacy są, było ze ślubem poczekać i wynieść się na swoje - wynająć mieszkanie, myślałaś, ze się magicznie zmienią? ...a tak, nie ma na to innej rady jak się wyprowadzić.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez Lolita 08 gru 2010, 20:27
Dziś rozmawiałam z każdym z osobna o przeprowadzce. Mąż chce, rodzina nie chce, żebyśmy się wyprowadzili. Wręcz płaczą, że nie będą widywać wnuczki. Uważają że sobie nie poradzimy i grożą że odetną nas od finansów. Mąż może się wyprowadzić, a ja i moje dziecko mamy zostać. Więc to nie chodzi o to, że my ich denerwujemy, tylko, że oni nas w jakiś sposób potrzebują. Już sama nie wiem. A może to znowu podwójne wiązanie? Chcę decydować o sobie, ale jestem bardzo wrażliwa na krzywdę innych i nie mogę pogodzić się np z faktem, że ktoś może być przeze mnie nieszczęśliwy. A ktoś z nas napewno będzie.


Myśl przede wszystkim o tym co jest dobre dla Ciebie ;). Musisz się pogodzić z faktem że wszystkim nie dogodzisz.
Rodzice wcześniej czy później muszą się pogodzić z faktem że się wyprowadzacie, ponadto wnuczkę zawsze mogą widywać kiedy chcą.
I pomyśl nad tym aby się od nich uniezależnić finansowo.
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez linka 08 gru 2010, 20:34
leotie, sama napisałaś, najważniejsza teraz dla ciebie powinna być ta rodzina: Ty+mąż+ dziecko. Rób to co dla was najważniejsze.....bo inaczej zgłupiejecie tam wszyscy....przy tym, dziecko wychowywane w ciągłej atmosferze pretensji, awantur, szantażu emocjonalnego, stresu...............eh nic dobrego z tego nie wyjdzie.......wiem to z doświadczenia a i mąż może w końcu nie wytrzymać .

Tylko coś jeszcze dodam:
Branie ślubu nie zależy od ilości kasy na koncie, ani od wielkości domu. No chyba, że coś przeoczyłam i teraz ślubu nie bierze się z miłości, tylko ze względów materialnych.

Najłatwiej ( przepraszam) zrobić sobie dziecko, wziąć ślub i zwalić się komuś na głowę...... :( - jak się chce być dorosłym i decydować o swoim życiu to trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje czyny.....inaczej o taka zabawa w dom.....ale stało się jak się stało.

Jak najszybciej wiej z domu rodzinnego !!
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez Lolita 08 gru 2010, 20:41
linka napisał(a):Najłatwiej ( przepraszam) zrobić sobie dziecko, wziąć ślub i zwalić się komuś na głowę...... :( - jak się chce być dorosłym i decydować o swoim życiu to trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje czyny.....inaczej o taka zabawa w dom.....ale stało się jak się stało.



rodzice zgodzili się żebyśmy mieszkali u nich


;)
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez TAO 08 gru 2010, 21:17
linka,

???? Nooo od tej strony dopiero teraz się pokazujesz... Moim zdaniem to co piszesz to okropne, kompletnie pozbawione miłości słowa ! Kurcze cały ten świat jest postawiony na tych co, jak pomagają finansowo to od razu stawiają warunki. Też tak się zachowujesz? Jeśli tak, to nigdy bym nie chciał mieć z Twoją pomocą do czynienia, choćbym zdychał na środku ulicy.
Tym bardziej, że to "najbliższe osoby"!!! RODZINA!!!


Panna_Modliszka,

Masz kompletną rację!!! Nic dodać nic ująć, to co tu wypisujecie to ujadanie psów!!!

leotie,

Zdajesz sobie sprawę doskonale czemu rodzice zgodzili się na zamieszkanie Wasze u nich.
To typowy schemat kontrolerów, i rodziny DYSFUNKCYJNEJ!!!
Twoje dzieciństwo o którym piszesz to jakaś paranoja!!! Byłaś pod stałą przemocą uprawianą w białych rękawiczkach, to tzw. "DOBRE DOMY"

LOLITA świetnie Ci doradza!!!

Kurde!!! Masz prawo do swojego życia!!! nawet jeśli mieszkasz u rodziców, nie mają prawa ingerować w Twoje relacje z mężem!!! Śniadanie, trzymanie za ręce, okazywanie czułości? Jeśli robisz to z własnej woli to gówno im do tego, czy Twoja matka nigdy ojcu śniadania nie zrobiła, nigdy go nie trzymała przy Tobie za rękę, nigdy przy Tobie, czy swoich rodzicach nie pocałowała?

SORRKI ale cały się gotuję jak czytam to upieprzanie, to nie jest wsparcie!!!

Macie prawo do wyrażania swoich opinii owszem, ale czasem warto się powstrzymać a nie robić offtop.

Co niektórym się nie dziwię, po tym co czytałem na wątku Bóg, no ale co niektórym innym baaaardzo!!!

leotie,

Jeśli nie chcesz, żeby rodzina zniszczyła Twój związek pie..ol ich, bo to nie są kochające istoty, to POTWORY!!!
I nie dziwię się, Twojemu mężowi, wręcz podziwiam go, że daje sobie jakoś radę w tej energii braku akceptacji i nietolerancji.

A swoja drogą to zobacz jaki masz wzorzec... Twoja świadomość, Twój umysł, nawet tutaj ściągnął tą domową rzeczywistość. Tak byłaś traktowana przez całe swoje dotychczasowe życie... wreszcie się budzisz i brawo :brawo: Ci za to, nie daj się niszczyć, tylko dla tego, ze komuś się wydaje, że jesteś jego własnością bo Ci pomaga!!!
Na Twoim miejscu skorzystałbym ze wsparcia psychologa, bo nawet jeśli się wreszcie uniezależnicie, to prawdopodobnie baaardzo szybko znajdziesz sobie inny układ, funkcjonujący na identycznych zasadach, a to w wynajętym mieszkaniu, a to w pracy lub w życiu prywatnym niestety. :(
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do