Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez leotie 06 gru 2010, 01:38
Witajcie. Widziałam, że na forum wiele razy padł taki temat jak toksyczni i nadopiekuńczy rodzice, ale chciałabym dopisać swoje trzy grosze i spytać co myślicie o moich relacjach w rodzinie.
Niestety choć wiele razy próbowałam nie jestem w stanie spojrzeć na to obiektywnie.
Mam 24 lata, od niedawna jestem mężatką. Z mężem stanowimy bardzo dobraną parę. Narazie mieszkamy jeszcze z moją rodziną (niestety nie mamy narazie możliwości się wyprowadzić, no chyba, że coś się zmieni), mamy osobny pokój, a reszta pomieszczeń (kuchnia, łazienka) są wspólne. Mój mąż pochodzi z rozbitej rodziny. Rozwód, alkohol i inne. Nie wdając się w szczegóły mogę powiedzieć, że pochodzimy z zupełnie różnych światów.
Problem polega na tym, że ja zawsze byłam ukochaną córeczką i wnuczką i kiedy pojawił się w moim życiu mężczyzna relacje w rodzinie uległy pogorszeniu. Moja rodzina to rodzina perfekcyjna. Oni wszystko robią najlepiej, mają spokojny dom, bez awantur (to uległo zmianie po tym jak zaczęłam mieć swoje zdanie), bez alkoholu i tak dalej. Lubią postawić na swoim, bo ich racja jest jedyna i najważniejsza. Ja zawsze byłam cicha, spokojna, grzeczna i nigdy się nikomu nie sprzeciwiałam. Moje zdanie zawsze pokrwało się z ich zdaniem. Kiedy jednak zaczęłam sama podejmować decyzje, zaczęły się stałe obrażania, awantury, kłótnie. Raz nawet moja mama uderzyła mojego męża, co dla mnie było nie do przyjęcia, "w tak wspaniałej perfekcyjnej rodzinie"
Moją rodzinę wkurza, gdy mówię do męża kochanie "bo nie wypada", "bo nie zasłużył". Nie możemy się w domu przytulić, pocałować, nawet potrzymać za ręce, bo im to nie pasuje. Bo ich to krępuje. NAWET TRZYMANIE SIĘ ZA RĘCE. Cud że śpimy w jednym łóżku. Poza tym non stop stoję przed wyborem. Rodzina, czy mąż? Bo jeśli bronię racji mojej rodziny, to jestem nielojalną żoną. Jeśli bronię męża to jestem nielojalna wobec rodziny. Mąż oczywiście nie jest niewiniątkiem. Kilka razy zalazł za skórę mojej rodzinie, ale mi jest z nim dobrze. Dobrze się rozumiemy. Niestety panuje stały konflikt między rodziną a mężem. Mimo wszystko wciąż jestem nieszczęśliwa przez to że większa część mojej rodziny się na mnie obraża za podjęte przeze mnie decyzje. Chciałabym umieć podejmować decyzje, które są słuszne dla mnie, bez obawy że stracę swoją rodzinę.
Jest jeszcze jeden paskudny aspekt całej sprawy. Sznataż. "Jeśli zrobicie tak, to my wam nie damy pieniędzy" (a niestety póki co muszą nam pomagać finansowo). Już naprawde nie wiem co robić. Ciąglę się boję, że ich nie zadowolą moje decyzje. Walczę z niskim poczuciem własnej wartości. Mimo ciąglęgo wmawiania, że jestem najlepsza i najpiękniejsza i najmądrzejsza - nie wierzę w to. Dodatkowo komplikuje to moje decyzje, bo jak skrzywdzę, którąś z ukochanych mi osób to płaczę przez pół dnia, a przez następne mamkompletne rozbicie a moje i tak już niskie poczucie własnej wartości poleci na łeb na szyję. Jak więc podejmwać decyzje, żeby nikogo nie urazić? Jak okazać mężowi czułłość tak żeby nikogo nie urazić? Skąd się wzięło to niskie poczucie własnej wartości? Poszę pomóżcie! I przepraszam, że się aż tyle rozpisałam :oops:
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
06 gru 2010, 00:42

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 06 gru 2010, 03:26
gdy mówię do męża kochanie "bo nie wypada", "bo nie zasłużył". Nie możemy się w domu przytulić, pocałować, nawet potrzymać za ręce, bo im to nie pasuje. Bo ich to krępuje. NAWET TRZYMANIE SIĘ ZA RĘCE.

Czemu temu się nie dziwie?...nie wiem mi się,wydaje,że w obecności rodziców trochę dziwnie wygląda całowanie,przytulanie..a już zwłaszcza trzymanie za rękę jest bez sensu..bo po co w domu? :smile:
Dopóki mieszkacie z nimi musicie się im podporządkować niestety...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez dogomaniaczka 06 gru 2010, 03:35
człowiek nerwica, e tam Daro..:)
chociaż są różne poglądy...mnie i P. raz pewna pani wyrzuciła ze sklepu bo daliśmy sobie zwykłego buziaka,trwało to ułamek sekundy ale ona kazała nam wyjść :O
różne są reakcje..
dogomaniaczka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez leotie 06 gru 2010, 03:44
No a dla mnie to stanowi tajemnicę. Nie robimy przecież nie wiadomo czego. Tym bardziej, że jesteśmy mężem i żoną. Ja rozumiem gdyby to był ostentacyjne siadanie sobie na kolanach i całowanie się, albo nie wiadomo jakie intymne pieszczoty, ale to? Nawet zwykłe dotknięcie jego ręki wywołuje natychmiastową obrazę majestatu.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
06 gru 2010, 00:42

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 06 gru 2010, 03:55
No oki rozumiem,ale niestety zważ na to,że praktycznie "nie jesteście u siebie" bo ten dom należy do rodziców prawda?,w takim przypadku niestety ale dopóki się nie wyprowadzicie będziecie musieli byc podporządkowani rodzicom...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez agusiaww 06 gru 2010, 10:31
leotie, trzeba bylo najpierw byc niezaleznym finansowo, a potem brac slub :shock: Jak sie Wam nie podoba to sie wyprowadzcie. A tak to sie podpisuje pod postem czlowiek nerwica, mieszkacie z rodzicami to jakkolwiek oni by mieli poglady to ich dom i trzeba sie do tego dostosowac.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez agusiaww 06 gru 2010, 12:08
Ale trzeba bylo najpierw o tym pomyslec, tzn o tym, czy sie bedzie mialo gdzie mieszkac itd, chyba ze slub byl brany po to, ze panna zaciazyla :shock: A co tu mozna doradzic, rodziny jej nie zmienimy, ani tego ze nie akcpetuja jej partnera, do tego trzeba przegruntowac swoje poglady i byc w jakims % tolernacyjnym. Jedyne wyjscie to sie wyprowadzic, i myslec o tym co bedzie w przyszlosci a nie zyc terazniejszoscia.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez leotie 06 gru 2010, 15:03
To nie jest takie proste, żeby uniezależnić się finansowo. Niektórym przychodzi to łatwiej, innym trudniej. Obecnie kończę studia i bardzo chcę się usamodzielnić. Niestety sytuacja jest taka jaka jest i nie mamy możliwości się wyprowadzić. Powoduje to frustracje nie tylko nasze ale i naszej rodziny. Nikomu nie jest z tym dobrze, ale narazie nie możemy nic zrobić. Poza tym mam trudności z byciem samodzielną. Boję się podjąć pracę. Mam jednak straszliwie niską samoocenę. Kiedyś zaczęłam pracę mimo, że rodzice mówili, że sobie nie poradzę, niestety faktycznie nie poradziłam sobie i jedyne co usłyszałam to "a nie mówiłam". Jestem więc rozbita na a) Rodzice mają zawsze racje i sobie nie poradzę b) rodzice nie mają racji - poradzę sobię.

Wiem, że nie zmienię moich rodziców. Chcę jednak nauczyć się jak nie dać się zwariować. Jak tu postąpić w zgodzie z samą sobą i nie urazić nikogo. Przez brak najmniejszych nawet oznak czułości (już nawet będąc sam na sam przestaliśmy się przytulać. Chyba z przyzwyczajenia). Jesteśmy po ślubie prawie trzy lata. Sytuacja się niestety nie zmienia, a wręcz się pogarsza. Maż nie raz słyszał "Szkoda, że spotkałeś naszą córkę." Już dłużej nie chcę być między młotem a kowadłem, bo nie da się być lojalnym wobec rodziny i wobec męża jednocześnie. Zupełnie nie potrafię się w tym odnaleźć, choć minęło już tyle czasu.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
06 gru 2010, 00:42

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez Lolita 06 gru 2010, 15:52
http://flandra.wordpress.com/2009/12/22 ... obie-test/

Zrób sobie test :)


jak-rozpozna-czy-masz-syndrom-dda-lub-ddd-t24028.html

I Poczytaj sobie i porównaj które z tych punktów do Ciebie pasują
napisz co Ci wyszło .


Wydaje mi się że możesz mieć syndrom DDD
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez leotie 06 gru 2010, 22:01
Nie jestem dorosłym dzieckiem alkoholików. W mojej rodzinie nie było alkoholu.
Tym bardziej z nim problemu. No ale faktycznie wiele z tego co było napisane w teście mam. Skopiowałam to co mnie dotyczy.


Boję się utraty kontroli, choć reaguję bardzo emocjonalnie.
Zdarzało się że ktoś w mojej rodzinie nie panował nad sobą. B
yły krzyki i czasami szarpanie.
W mojej rodzinie chaos wybuchał zupełnie niespodziewanie. Chyba. Zwłaszcza jak coś było nie po czyjejś myśli.

Trudno mi wyrażać uczucia, bo kiedy próbuję, to nie mam słów na wyrażenie ich. Rzadko mówię o tym co mnie boli.
Konflikt oznaczał, że ktoś się na kogoś wydzierał, lub obrażał się i wychodził z pomieszczenia. Trudno mi odmówić, kiedy ktoś prosi mnie o pomoc.
Czuję się winny za odczuwanie jakichkolwiek własnych potrzeb. Ciągle za wszystko przepraszam. Przepraszam za rzeczy, które nie wymagają przeprosin.
W mojej rodzinie ktoś zawsze był obwiniany.
W znacznej mierze jestem samotnikiem.
Mam skłonność, by nie śmiać się bez uprzedniego sprawdzenia, czy inni też się śmieją. Kiedy czuję się zagrożony, przyjmuję pozycję obronną
Czasem wolę skłamać, niż przyznać się do popełnionego błędu.
Odejście jest dla mnie niezwykle trudne.
Jeżeli ty masz rację, to ja napewno się mylę W mojej rodzinie stale posługiwaliśmy się takimi terminami, jak: zawsze, nigdy, bezwzględnie, całkowicie (wiecznie)
Pamiętam jak mówiono mi "nie denerwuj się".

Dodam tylko, że przestałam się zwierzać ze swoich problemów rodzinie, bo zwykle moje problemy są rozumiane jako moje widzimisię, albo szukanie problemu tam gdzie go nie ma.
Może faktycznie nie mam problemów tylko niepotrzebnie zawracam głowę?
Nie mniej jednak faktem jest że nie potrafię się usamodzielnić.
Rozmawiałam z rodziną o przeprowadzce, że chcę i że napewno wkrótce to nastąpi.

Dowiedziałam się że:
- nie poradzę sobie
- mąż nie zarobi na nasze utrzymanie (i wtedy napewno wyśle mnie, żebym zarabiała na ulicy)
- nie skończę studiów
- jeśli się wyprowadzę, to dziadkowie podupadną na zdrowiu
- jeśli się wyprowadzę to nie dostanę od rodziców żadnych pieniędzy
- nie myślę wcale o dziecku (no właśnie myślę i dlatego chcę się wyprowadzić. Małe dziecko nie powinno non stop słuchać przykrych słów i kłótni)

Co o tym myślicie? Może powinnam pójść do psychologa?
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
06 gru 2010, 00:42

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez Lolita 07 gru 2010, 11:42
DDD - Dorosłe Dzieci Rodzin Dysfunkcyjnych

To że w twojej rodzinie nikt nie nadużywał alkoholu nie oznacza że wszystko było w porządku.

Myślę że powinnaś się udać na jakąś terapie DDD .
Im szybciej zrozumiesz na czym polega problem , tym szybciej będziesz mogła pracować nad tym problemem.
Żeby Tobie żyło się lepiej. ;)
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez linka 07 gru 2010, 12:29
agusiaww napisał(a):leotie, trzeba bylo najpierw byc niezaleznym finansowo, a potem brac slub :shock: Jak sie Wam nie podoba to sie wyprowadzcie. A tak to sie podpisuje pod postem czlowiek nerwica, mieszkacie z rodzicami to jakkolwiek oni by mieli poglady to ich dom i trzeba sie do tego dostosowac.

Ja tylko podpiszę się pod tym obiema łapkami...niestety, jak się jest na czyimś utrzymaniu to należy robić tak jak on sobie życzy....
Trzeba było poczekać ze ślubem a teraz...jaka na to wszystko rada?
Rodziców nie zmienisz, to dorośli ludzie i tak naprawdę nie masz na nich wpływu....idź na terapię, idź do pracy, wyprowadźcie się....chyba już lepiej wynająć jakiś pokój w mieszkaniu studenckim i tam zamieszkać z małżem niż z rodzicami.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez Lolita 07 gru 2010, 13:01
.niestety, jak się jest na czyimś utrzymaniu to należy robić tak jak on sobie życzy....


Polemizowała bym nad tym , nic nie usprawiedliwia ubezwłasnowolnienia że tak to nazwę . ;)
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez linka 07 gru 2010, 13:17
Lolita, No niestety taka jest prawda, wolnoć Tomku w swoim domku. Nie mowie tu o przypadkach drastycznych - ale to co zostało tu opisane ( że np. rodzice nie życzą sobie obściskiwania i całowania w swojej obecności) jest w pełni uzasadnione moim zdaniem. No i niestety - klasyka życia - rób tak jak ci każę albo nie będzie kasy........ jedyny sposób na to to mieć swoją kasę ......i tyle.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do