Do trzech razy sztuka?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Do trzech razy sztuka?

Avatar użytkownika
przez Paranoja 05 lis 2010, 00:49
qlka13666, jeśli chcesz by wrócił to odpuść.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Do trzech razy sztuka?

przez refren 05 lis 2010, 00:50
Qlka, jeżeli chcesz żeby jeszcze coś z tego było, to tym bardziej się do niego nie dobijaj, bo to jest ostatnia szansa i nie można jej zawalić. Dobijanie się działa dokładnie na odwrót, jeszcze bardziej się utwierdzi w tym, że nie chce z Tobą być. On musi sam do tego dojść, a tak to koncentruje się na ucieczce. Daj mu czas, nieobecność kobiety czasami lepiej działa na rozpoznanie uczuć u mężczyzny niż obecność, o ile te uczucia są.
Ale lepszy żaden związek niż nieudany. Samotność jest dużo lepszym punktem wyjścia niż związek, w którym ciągle czegoś brakuje, a druga strona nie wie czego chce i nie jest w pełni zaangażowana. Jedyne, co się z tego wynosi, to zaniżone poczucie własnej wartości i nadmierny krytycyzm wobec siebie.
refren
Offline

Re: Do trzech razy sztuka?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 05 lis 2010, 02:21
Dobrze powiedziane.


Choć rozumiem kulkę, bo mam podobne doświadczenia. Bo przecież poprawi się. Bo już nie będzie z kimś.. bo...
to był napewno ostatni raz gdy znów nóż w serce..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Do trzech razy sztuka?

przez qlka13666 05 lis 2010, 14:43
Wiecie co? Przeczytałam książkę: "Miłość potrzebuje stanowczości". Jest naprawdę genialna, bo dokładnie opisuje moje złe zachowanie i reakcję na to mojego ex. Wiem, że narzucanie się nie poprawi sytuacji a jeszcze ją pogorszy ale... nie rozumiem tego. Hmm, nie wiem jak to wytłumaczyć. Jest tak z wieloma rzeczami. Jestem świadoma. Wiem, że tak jest zawsze, ale... nie potrafię sobie tego wyobrazić. Sama nie wiem, co jest nie tak ze mną.
Teraz z innej beczki.
Czytałam też o depresji mężczyzn. Przypadkowo. Dużo mi pasowało do zachowania mojego ex. Nadmierna nerwowość wybuchowość, drażliwość (a on z reguły jest spokojnym człowiekiem, przynajmniej takiego go znałam przez 3 lata), ucieczka od poważnych tematów, ucieczka od problemów itp. Bardzo pasuje.
Biorąc pod uwagę, że od kilku miesięcy nie ma pracy. A on jest jednak człowiekiem, dla którego praca jest bardzo ważna. Nie może nadal nic znaleźć. I do tego zanim się rozeszliśmy trochę więcej się kłóciliśmy... Wiem, że w takich sytuacjach nie wolno w jakiś tam sposób postępować, ale trochę się zaczynam martwić... już kij czy wróci czy nie, ale martwię się, bo on z nikim nie rozmawia. Nigdy nie był typem "zwierzacza". Nawet jest "przyjaciele" (bardziej kumple od alkoholizacji) nie wiedzą nic o jego wnętrzu. A rodzina to tym bardziej. Wiem, że mi mówił najwięcej. Przynajmniej tak twierdził on, i niektórzy jego znajomi i rodzina. Zawsze mówił, że nikt go tak dobrze nie zna jak ja...
A ja wiem dobrze, że depresja nieleczona sama się nie wyleczy... nawet jeśli nie jest to typowa głęboka depresja to może się w nią przerodzić... hmm.. martwię się :bezradny:
Czy mogę mu jakoś pomóc? Wątpię... chyba dać mu na razie spokój i liczyć na to, że znajdzie pracę... bo teraz każde moje słowo się dla niego nie liczy. Więc nie wiem czy mogę coś zrobić czy tylko modlić się o jego zdrowie.
Na każde pytanie odpowiada: "nie wiem". "Nie wiem czego chcę", "Nie wiem czy robię dobrze", "Nie wiem co będzie kiedyś". Przerażające... :(

[Dodane po edycji:]

nikt już nic nie powie? :(
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
03 lis 2010, 23:30

Re: Do trzech razy sztuka?

przez refren 07 lis 2010, 20:29
Niestety kobiety, które "kochają za bardzo" ciągle analizują swoich mężczyzn i się o nich martwią, zamiast żyć własnym życiem. Też się z tym borykam i nie wiem, jak to przeciąć, ale to strasznie wyczerpujące. A kto się o nas pomartwi? Jeżeli on ma trudności, to jego problem, a my musimy robić swoje... (tylko jak?)
refren
Offline

Re: Do trzech razy sztuka?

przez qlka13666 08 lis 2010, 12:55
dokładnie, tylko jak?
Jak ja cały czas mam jego w myślach? Non stop. Nie mogę jeść, nie mogę spać.
Dzisiaj mam wizytę u psychologa i mam nadzieję, że on mi pomoże spojrzeć na świat bardziej realistycznie... bo na razie żyję tylko jego życiem. Nawet jeśli nie jesteśmy już razem :(
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
03 lis 2010, 23:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do