Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

przez Inler 23 paź 2010, 20:31
Witam.

Chciałem się dowiedzieć czy istnieje możliwość czy Wam może udało się przemienić toksyczną relację w całkiem zdrową, normalną? Ja dalej poszukuję odpowiedzi na pytanie ' co to znaczy Kochać?' by móc to szczerze powiedzieć mojej Dziewczynie, z która strasznie chcę być, a moje myśli niekoniecznie mi na to pozwalają.

Pozdrawiam i dziękuję za ewentualne odpowiedzi!
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
26 wrz 2010, 17:07

Re: Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

przez ewaryst7 24 paź 2010, 07:52
Myślę, ze psycholog i praca nad sobą i zwiazkiem to jedyne wyjście.Pozdrawiam.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 24 paź 2010, 14:21
A może rzeczywiście jej nie kochasz?
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

przez Inler 24 paź 2010, 15:54
Nie wiem co to znaczy. Ja nawet nie wiedziałbym czy mogę szczerze odpowiedzieć czy kocham swoich rodziców.

To wszystko jest dla mnie nowe, świeże. Chcę zrobić wszystko, by móc sobie pomóc w odpowiedzi na to pytanie. Mamy wszystko czego nam potrzeba, naprawdę wszystko oraz świetne podłoże by stworzyć coś mocnego i trwałego na przyszłość. A wiem, że nawet jak byłem w niej zakochany maksymalnie miałem jakieś dziwne pytania w głowie. Potem, kiedy ten czas świetności minął, ciągle chcę by wrócił, tzn. tak, wielkie szczęście, uśmiech mój na każdy jej widok, szczera radość. Wiem, że może po prostu źle interpretuje miłość i stąd te wszystkie problemy, pytania.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
26 wrz 2010, 17:07

Re: Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

Avatar użytkownika
przez Polly 24 paź 2010, 22:26
ja myślę, że gdy kocha się naprawdę to nie analizuje się tego, to poprostu oczywiste...

piszesz, że 'czas świetności minął'. a może 'czas świetności' to nie te dzikie radości i nieprzerwane 'motyle w brzuchu', a zrozumienie, wspieranie się w trudach życia?

po pewnym etapie związku przychodzi następny, od nas zależy jaki on będzie...
znam pary z kilkudziesięcio letnim stażem - małżonkowie dalej patrzą na siebie z totalną czułością...

w gruncie rzeczy o tym czym jest miłość dowiesz się, lub też nie, w ciągu całego swojego życia. nie szukaj odpowiedzi na siłę, przyjdzie sama :D

a czy toksyczny związek można naprawić? tu nie można odpowiedzieć 'tak' lub 'nie'. są tysiące różnych sytuacji, tysiące różnych rozwiązań...

życzę Ci powodzenia :mrgreen:
when i was an alien,
cultures weren't opinions
.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
24 paź 2010, 20:15
Lokalizacja
Oświęcim

Re: Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

przez Inler 24 paź 2010, 22:38
Polly napisał(a):ja myślę, że gdy kocha się naprawdę to nie analizuje się tego, to poprostu oczywiste...



I ona to samo mi powiedziała. Ale ja wiem, że ze mną nie jest chyba najlepiej. Bo jak przez cały czas miałem różne, dziwne pytania, myśli, podejrzenia. Tylko pojawiają się nowe. Jestem strasznie zmienny. Mam moment kiedy zamartwiam się tymi pytaniami, a mam taki humor (np. teraz), że nie myślę o tym, jestem zadowolony, radosny. (ale z kolei jak to spostrzegłem, że nie myślę o tym, o tych pytaniach, to jakoś one powoli przychodzą i dają znać o sobie). Nie jest to normalne, żeby człowiek maksymalnie szczęśliwy miał takie rzeczy w głowie, jak mi się zdarzało i zdarza.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
26 wrz 2010, 17:07

Re: Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

Avatar użytkownika
przez Polly 24 paź 2010, 22:56
mi też się tak często zdarza...
myślę, że lepiej byłoby gdybyś nie dawał się tym myślom, nie angażował w nie. analizowanie tego wszystkiego jest najgorsze.
lub pogadajcie bardzo szczerze. może wspólnie dojdziecie do jakichś wniosków?
when i was an alien,
cultures weren't opinions
.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
24 paź 2010, 20:15
Lokalizacja
Oświęcim

Re: Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 25 paź 2010, 10:25
Co to znaczy toksyczny? Toksyczny na pewno nei ejst wtedy, kiedy jest ok a Ty sobie zadajesz pytania czy kochasz czy nie,..to kwestia Twoich uczuc i Twojej swiadomosci. Natomiast co do toksycznosci, moj byly byl mega toksyczny, ja zerwalam, ale przyplacilam to depresja. Aktualnie z tego co wiem, kolejna dzieczyna przez niego placze...wiec moim zdaniem, trafia sie to rzadko jak w totka.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

przez Inler 25 paź 2010, 15:18
Podam przykład z dzisiaj. Jest wszystko w porządku, naprawdę śmiejemy się, cudowne humory. I ja w jednej chwili tracę uśmiech, jakoś mi tak nijako. Nie potrafię określić tego, bo ani te myśli, ani złość na nią, po prostu tak bez żadnej przyczyny tracę humor. A pojechałem z nią po szkole do jej koleżanki, byle tylko posiedzieć w samochodzie z nią, pobyć obok, mimo, że potem musiałem wrócić w to samo miejsce, ale to nic. Oczywiście nie żałowałem, że pojechałem tam z nią dla tych kilku chwil, ale humoru nie miałem. Jednak jak już się żegnaliśmy to nagle dostałem przypływu tak pozytywnych myśli, uczuć w stosunku do niej, że sam się zdziwiłem.

To nie jest normalne, nie wiem dlaczego tak mam, ale jest to dla mnie dziwne.

Powoli widzę, że nasz związek (głównie ja) ewoluuje. W sensie, że nie gniewam się na nią jak gdzieś chce iść, pójść, jak nie możemy się spotkać ( a kiedyś miałem straszny żal, zazdrość i takie tam) . Ale nie wiem czy to jest powodowane moją zmianą (bardzo chciałem zmienić to wszystko, by było takie normalne i piękne = dłużej się utrzymało) czy po prostu jakimś zobojętnieniem przez te myśli. Rozmawiałem z nią, to mówi, że czuje się bezpieczna, czuje się kochana będąc ze mną. Niczego by nie zmieniła i niczego nie żałuje, jest też spełniona.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
26 wrz 2010, 17:07

Re: Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 26 paź 2010, 10:21
Czyli nie jestes w zadnym toksycznym zwiazku. Normalne ze czasami nie masz humoru...to nie jest dziwne..trudno byc z druga osoba non stop w euforii. To tak nie dziala :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

przez Inler 26 paź 2010, 17:59
Mam straszne zmiany nastrojów, nie wiem czy nie obojętnieję w tym wszystkim, czy to tylko chodzi o mój humor. I jak zwykle muszę tak myśleć o tym.. i chcę na wszystko odpowiedzi. Chociaż pokusiłem się na zrobienie prezentu.

Na kartce zakodowałem zaproszenie na obiad (oczywiście własnoręcznie zrobiony przeze mnie) i wysłałem do niej pocztą. A kod polegał na takim działaniu pisania smsów, że same cyferki są na kartce i pod nimi ukryta wiadomość. A na obiad ukochane naleśniki z bananami w czekoladzie.

Chyba nie obojętnieję... ;)
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
26 wrz 2010, 17:07

Re: Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 27 paź 2010, 09:31
Inler, w zyciu tak jest ze sa wahania nastrojow, jest lepiej jest gorzej....dzialasz czyli zle nie jest :mrgreen: ja robie teraz dal swojego ukochanego niespodzianke,.,,,karty erotyczne :mrgreen: :oops: :P
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 27 paź 2010, 19:22
Tak czy inaczej to bardzo dobrze, że myślisz o tym co się dzieje i dlaczego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Zmiana związku toksycznego w zdrowy?

przez Inler 27 paź 2010, 21:50
Wydaje mi się, że właśnie sęk w tym wszystkim polega na tym, że tyle myślę i analizuję. Wszystko chcę interpretować, chcę się przypisywać do jakiś definicji, sztywnych schematów. Czytam, wertuję i szukam w internecie ' co to znaczy kochać?' itp. itd. i próbuję odnieść wszystkie "objawy" do siebie. Chociaż wiem, że nic takiego nie istnieje jak definicja miłości...

Dzisiaj już myślałem, że nie dam rady, że powiem jej wszystko i rozstaniemy się. Zacząłem pisać, sam sobie o tym co chciałbym jej powiedzieć (pierwotny pomysł był taki, by to jej wysłać) i mi przeszło. Humor się poprawił, rozmawiałem normalnie. I nie wiem o co chodzi, czy dostałem jakiegoś napadu nerwicy czy co. Ale chyba zacznę częściej pisać takie rzeczy, skoro pomogło teraz, może i ulży mi ponownie.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
26 wrz 2010, 17:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 10 gości

Przeskocz do