Ty a rodzina Partnera

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Ty a rodzina Partnera

przez betty_boo 31 paź 2010, 17:31
A jak to jest jeżeli rodzina robi problemy - krzywdę Twojemu partnerowi? Czy wtedy należy wtrącać się do takiej sytuacji?


z mojego doswiadczenia wynika ze mój mąż idzie za swoją rodziną w zaparte nawet jak zrobią coś niewłaściwego wobec niego on twierdzi ze to są jego rodzice.
ja nie utrzymuje z nimi kontaktu, to ze on pozwola im na wszystko tylko dlatego ze sa jego rodzicami nie znaczy ze ja tez musze pozwalac na takie zachowanie wobec siebie, gdyz dla mnie sa TYLKO teściami albo rodzicami mojego męża (ta nazwa wydaje mi nawet bardziej dystansująca).

nie spotykam sie z nimi, nie spedzam z nimi świąt bo nie czuje sie z nimi dobrze a nie chce udawac przyjaznych stosunków bo mam do nich żal o kilka spraw i nie ufam im.

nie jestesmy w otwartym konflikcie ale nie spotykamy sie na zadnym gruncie. teściowej nie widziałam od ponad roku chyba albo nawet dłuzej mimo ze mieszka 20 kn ode mnie. nie kontaktuje sie tez z nimi telefonicznie ani w zaden inny sposób, nie wysyłam zyczen itp.

kiedys było inaczej, chciałam byc w porzadku w stosunku do nich ale odbywało sie to kosztem moich granic i prywatnosci. w koncu dałam sobie spokój.maz jezdzi do nich sam.

piszcie jak jest u Was bo dla mnie to tez ciekawy temat.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Ty a rodzina Partnera

przez nowa567 31 paź 2010, 17:47
ja usłyszałam, że ma gdzieś moje życzenia i to tylko na pokaz jest, więc mam podobną postawę zero kontaktu. Bynajmniej nie podburzam faceta przeciwko rodzinie własnej. Ale mam swoją godność i nie pozwolę się tak traktować.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
31 paź 2010, 16:10

Ty a rodzina Partnera

przez aleksandraaniela 04 lis 2010, 01:51
Rzeczywiście sytuacja w której matka partnera/ki nienawidzi cię jest tragiczna i wszystko na tym polu rozgrywa się w partnerze(w jego głowie, tak a propo to takich trzeba leczyć bo później powstają chore rodziny). W takim razie jak pomóc partnerowi? Wysłać go na terapię aby uporządkował swoje nastawienie do rodziny?

Czy w takim razie Ci co widzą problemy wokół siebie mają prawo wytykania ich i pomagania innym?
Z jednej strony pomoc innym prowadzi do wielkich zmian, każda następna osoba, która zazna terapii będzie więcej widziała wokół siebie, będzie mogła zmienić relacje i wyrzucić z siebie złość dzięki temu można zmienić świat...
Z drugiej strony jest to jednak wytykanie komuś błędów. Nieczyń drugiemu co Tobie nie miłe...
Czyli to my podejmujemy decyzje o tym jak wygląda życie innych ludzi. I tu uświadamiam sobie jaką wartość mają słowa i nasze czyny.

W moim przypadku teściowa słucha się mnie a nie partnera. Niestety siostra partnera ma jeszcze większy wpływ i manipuluje teściową jak się jej podoba. Potrafi zmącić każde przekonanie, przypuszczenie a nawet prawdę o czymś. Namówić na wszystko.
Nie dawno rozmawiałam z nią przez chwilę sama. Rozpoczęłam temat stanu psychicznego partnera. Powiedziałam, że ostatnio nie czuł się dobrze i zaczyna wracać stan z czasów anoreksji i że kłócenie się z nim i namawianie do czegoś może spowodować pogorszenie. Uciszyła się i była później bardziej wyrozumiała.Poza tym okazało się ostatnio, że ma problemy z płucami. Umówiliśmy się z mamą, że przy okazji jej wizyty w czwartek u lekarza przyjdzie T. i pokaże swój RTG płuc i poprosi o skierowanie do pulmonologa a potem zadzwonią do kuzyna bo jest lekarzem. Po kilku dniach T. poszedł do mamy sam, podobno było nawet miło. Następnego dnia w niedziele zadzwoniła do niego siostra z pretensją, że jeszcze nie przyniósł do mamy swojego RTG i że przyszło do niego coś z banku i że to coś ważnego i ma być za chwilę w domu. T. się postawił i powiedział, że nie ma czasu. Niestety siostra dalej nalegała i zaczęła robić mu wyrzuty, że ona z mamą się martwi, że chcą z tym coś zrobić. Była strasznie nadgorliwa, a mój partner w takich momentach wraca do pozycji zbitego psa. Nie wiem jak mam jemu pomóc i co bym mogła jeszcze robić.
Chciałabym porozmawiać z jego siostrą, ale wiem, że jak ruszę ten temat to w ruch pójdzie też temat stosunku córki do matki.
Partner nie ma nic przeciwko choć wątpi, żeby to coś pomogło.
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ty a rodzina Partnera

przez nowa567 10 lis 2010, 15:17
Ja jak zaproponowałam terapię, by uporządkował swoje uczucia do poszczególnych członków rodziny(zaborcza matka, brak poczucia własnej wartości,środkowe dziecko, poczucie odrzucenia ) To usłyszałam, że uważam,że jest psychicznie chory i chce go wysłać na leczenie nie pomogło tłumaczenie, że zależy mi na tym ,żeby sobie poradził z wszystkimi problemami,które negatywnie odbija się na naszym związku. Więc nie podnoszę już tematu, ale czuję, że zaczynam się wycofywać. Mam dosyć humorów, strachu,
jego niepewności gdy się piętrzą trudności. Zrzucania na mnie winy,czy tez wywoływania jej tekstami typu :"bo ja sam ....; bo ja nie miałem; oczekuje że będę miał jak ty.....; ja.ja ja , bo liczyły się siostry...." Wiecznie są jego problemy, jego plany ,do których eis mam dostosować.chyba mam dosyć, ale nie mam odwagi powiedzieć stop, kocham go, czy jego wyobrażenie czy to jaki był na początku????? gubię się, nie sypiam ...
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
31 paź 2010, 16:10

Re: Ty a rodzina Partnera

przez betty_boo 10 lis 2010, 15:27
nowa, on nigdy nie stanie przeciwko własnej rodzinie. przestań się łudzić.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Ty a rodzina Partnera

przez aleksandraaniela 10 lis 2010, 15:39
nowa567 napisał(a):Mam dosyć humorów, strachu, jego niepewności gdy się piętrzą trudności. Zrzucania na mnie winy,czy tez wywoływania jej tekstami typu :"bo ja sam ....; bo ja nie miałem; oczekuje że będę miał jak ty.....; ja.ja ja , bo liczyły się siostry...." Wiecznie są jego problemy, jego plany ,do których eis mam dostosować.chyba mam dosyć, ale nie mam odwagi powiedzieć stop, kocham go, czy jego wyobrażenie czy to jaki był na początku????? gubię się, nie sypiam ...


Mieszkasz z despotą i egoistą?! Ehhh... doskonale cię rozumiem mój poprzedni związek taki był... myślę, że przydałaby się wam szczera rozmowa...
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ty a rodzina Partnera

przez nowa567 10 lis 2010, 15:59
Ja to wiem, nie oczekuję tego od niego, zresztą to ja go zwykle namawiam, żeby się pogodził jeśli się pokłócą. I staram się tłumaczyć zachowanie jego rodziny. Przynajmniej tak było do czasu jak zostałam przez nich potraktowana. Teraz mówię że się nie wtrącam, że to ich problem Chciałabym żeby dostrzegał również mnie w tym wszystkim i liczył się z tym co czuję, a coraz częściej szeroko otwierają mi się oczy i myślę Boże Czemu się daje tak traktować.Ja -osoba która zawsze mówi co czuje i myśli..Bronię go,staram się usprawiedliwiać, a nie jesteśmy jeszcze małżeństwem. Zastanawiam się co będzie jeśli pojawi się dziecko, którego bardzo pragnę, ale się obawiam. Despota egoista???? To pierwsze chyba nie drugie w pewnym sensie tak, patrząc na pewne sytuacje.Brutalne ale prawdziwe. Jednak kocham go. Pewnie wiele napisze to cierp jak chcesz. I pewnie macie racje.Tylko nasza sytuacja jest jak sinusoida.Są dobre chwile, przeplatane złymi. Straszna huśtawka.
Aleksandraaniela, wiem i staram się mu powiedzieć co czuje, ale on odbiera to jako atak, a nie jak próbę rozwiązania problemu. Między innymi dlatego proponowałam terapię, nawet deklarowałam, że pójdę razem z nim.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
31 paź 2010, 16:10

Re: Ty a rodzina Partnera

przez aleksandraaniela 12 lis 2010, 01:52
A powiedziałaś jemu stanowczo,że macie problem? Może spróbuj bardziej obrazowo do niego dotrzeć....
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ty a rodzina Partnera

przez nowa567 12 lis 2010, 08:26
Już nie mamy, zabolało mnie gdy wytknął mi pewne sprawy których nie powinien. Kocham go , ale nie pozwolę z naszych problemów robić referendum lokalnego pod tytułem kto miał rację.Przelało się.Cierpię na maksa, bo jednak było dużo pięknych chwil. Boże jak to boli. Wczoraj powiedziałam że chcę być sama. Mam dosyć oglądania się na to co powiedzą inni że należy robić wszystko tak jak większość ludzi dookoła. Jak sobie przypomnę wszystkie chwile w których dzięki niemu płakałam to się we mnie gotuje, ale jak myslę o szczęściu radości to jest mi ciężko.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
31 paź 2010, 16:10

Re: Ty a rodzina Partnera

przez aleksandraaniela 12 lis 2010, 16:15
Jesteś bardzo dzielna! I jestem zachwycona , że są na tym świecie kobiety, które nie mieszają innych w swoje sprawy!
Zaczęłaś myśleć o sobie i to jest piękne! Tak dalej!!!
Najważniejsze jest to żebyś nie dawała się krzywdzić a wtedy wszystko się ułoży ;-)

Kilka dni temu podczas wizyty u teściowej poruszyłam temat zdrowia psychicznego mojego partnera i teściowej. Udało mi się namówić teściową na wizytę u psychologa.. jestem z siebie dumna;-D
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ty a rodzina Partnera

przez nowa567 12 lis 2010, 23:59
Super :) mam nadzieję, że Wam to pomoże. I powinnaś być dumna, to jest COŚ co udało Ci się osiągnąć. Brawo , a to bywa czasem prawie aż nierealne, żeby o tym powiedzieć, a co dopiero doprowadzić do tego.Jestem pełna uznania.

Co do mnie dzielna, raczej nie, nie miałam już nic do stracenia poza samą sobą,kocham go ale szanuję siebie i tego wymagam dla siebie, jak ktoś tego nie rozumie.trudno.A obudzić się za 20 lat z poczuciem że się cały czas spalam, nie mam ochoty. Dalej wiem że będzie bolało. Staram się, Wiem że jeśli go to czegoś nie nauczy, to będzie sam.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
31 paź 2010, 16:10

Re: Ty a rodzina Partnera

przez aleksandraaniela 13 lis 2010, 01:30
Teściową dosyć łatwo jest do czegoś przekonać, ale tak jak większość ludzi z czasem traci do tego przekonanie, więc na każdym spotkaniu chcę jej o tym przypominać... gorzej będzie jak się siostra partnera wtrąci i zniechęci mamę... ale to już inna sytuacja bo z nią też mam zamiar podyskutować...
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ty a rodzina Partnera

przez nowa567 13 lis 2010, 14:24
Powodzenia i stalowych nerwów życzę w przeprawie z siostrą partnera.


Targają mną wątpliwości,dzwonił chciał rozmawiać pogoniłam, a teraz znowu się zbieram do kupy.Aż mną trzęsie dosłownie.Kocham go lecz czuję że powinnam być konsekwentna.Nie spodziewałam się, że to będzie takie trudne. A on teraz ma czego pragnął, i na bank uszczęśliwiłam jego rodzinę.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
31 paź 2010, 16:10

Re: Ty a rodzina Partnera

przez aleksandraaniela 14 lis 2010, 22:28
Dzisiaj odbyłam kolejną wizytę u teściowej - tym razem nie poszło tak łatwo...
Bardzo ją kocham, jest dobrą kobietą ale mam do niej żal , że nie chce widzieć i przyjąć do siebie pewnych rzeczy...

Ehhh... kolejny raz został poruszony temat samopoczucia T., do tej pory wydawało mi się, że teściowa wie dlaczego jej syn zachorował na anoreksję i dlaczego nadal ma zaburzenia... niestety teraz już wiem,że ona kompletnie nic nie wie...
Załamałam się i zdenerwowałam... jest ślepa i jeszcze wmawia mi, że Bóg wyleczy jej syna... jest dewotką;-/ ale to nie jest najgorsze... i T. i ja powiedzieliśmy jej dzisiaj o powodach jego choroby, oczywiście trudno jej przychodziło powiedzenie - rozumiem. Bo oczywiście ona nie widziała problemu w młodości syna a do tego uważała , że powodem T. anoreksji jest to , że on nie jadł... nigdy nie przyszło jej do głowy pytanie - dlaczego nie jadł!!! próbuję to wytłumaczyć - kobieta nie jest wykształcona, wychowała się na wsi, po wyjściu za mąż przyjechała do W-wa i zaczęła rodzić dzieci (trójkę) - więc nie ma dużego pojęcia na temat problemów psychicznych ani psychologii... nie powinnam wymagać od niej tego... ale z drugiej strony jest matką od której oczekuje się uwagi... ehh... przeszłości nie można zmienić, pozostaje pogodzenie się z tym...
kolejną sprawą jest to, że niestety nie chce dopuścić do siebie myśli, że jej zachowanie , jej wścibski nos i chęć niesienia pomocy za wszelką cenę jest dla T. szkodliwy i bardzo męczący pomimo tego, że obydwoje jej to powiedzieliśmy...
Jest mi strasznie wstyd bo się na teściową uniosłam aż mi zwróciła uwagę, że sąsiedzi usłyszą... oczywiście przeprosiłam i następnym razem po prostu wyjdę z pomieszczenia żeby się uspokoić...
Ehhh... w dodatku zgodziła się na terapię , ale dzisiaj powiedziała, że dopiero od nowego roku... chociaż tyle, inni mogą tylko o tym pomarzyć...

Wiem, że będą następne rozmowy o tym, wiem, że mój partner ma dużo do powiedzenia własnej matce, opowiedzenia jej o sobie i swojej chorobie, wiem, że potrzebna jestem jemu bo czuje się przy mnie pewniejszy siebie...

Pozostaje jeszcze jego siostra E. , bo druga jest całkowicie inna na szczęście...
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do