Ty a rodzina Partnera

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Ty a rodzina Partnera

przez aleksandraaniela 22 paź 2010, 22:54
Chciałabym się dowiedzieć jak Wam się wydaje, jakie powinny być prawidłowe stosunki i jak daleko można się zaangażować w problemy rodziny partnera?
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ty a rodzina Partnera

Avatar użytkownika
przez linka 22 paź 2010, 22:57
Jak zdefiniować "prawidłowe stosunki" ? Nie znamy ciebie, nie znamy twojego partnera, nie znamy problemów panujących w jego rodzinie.......bardzo dziwne pytanie...chyba nie da sie na nie odpowiedzieć.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Ty a rodzina Partnera

przez Nodame 22 paź 2010, 23:02
Odpowiem za siebie (oh :roll: ) gdyby rodzina mojego nieistniejącego :cry: partnera traktowała mnie faktycznie jako członka rodziny i czułabym się przez nich kochana i akceptowana a oni otrzymywaliby to samo ode mnie, to angażowałabym się w ich problemy tak jak w problemy mojej rodziny z którą łączą mnie nie tylko więzy krwi ale też więź emocjonalna. Ale to utopijna wizja :(

A w rzeczywistości nie mam pojęcia jak mogłyby wyglądać te relację u Ciebie czy u kogoś innego, to zbyt dużo indywidualnych cech i problemów, więc nie znajdziesz złotego środka;)
Nodame
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ty a rodzina Partnera

przez aleksandraaniela 22 paź 2010, 23:05
Chciałabym się dowiedzieć jakie macie doświadczenia bądź wyobrażenia na tym polu. Te złe i te dobre.
Czy wtrącaliście się w relacje pomiędzy partnerem a jego rodziną?
Jak daleko się posuneliście w wyrażaniu własnego zdania w stosunku do rodziny partnera?
Czy próbowaliście pomóc zrozumieć rodzinie potrzeby, problemy, zachowanie partnera?
Przeprowadzaliście rozmowę z osobami powodującymi problem w rodzinie partnera?
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ty a rodzina Partnera

przez Nodame 22 paź 2010, 23:07
Oj, czyli ja jako osoba bez żadnego doświadczenia w tym temacie odpadam z dyskusji, ale jestem ciekawa Waszych opinii :)
Nodame
Offline

Re: Ty a rodzina Partnera

przez aleksandraaniela 22 paź 2010, 23:08
Nodame napisał(a):Oj, czyli ja jako osoba bez żadnego doświadczenia w tym temacie odpadam z dyskusji, ale jestem ciekawa Waszych opinii :)


Interesują mnie także wyobrażenia na ten temat.
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ty a rodzina Partnera

przez Nodame 22 paź 2010, 23:28
W tym wypadku moje wyobrażenia były by bliskie science-fiction. Zero doświadczenia to również brak podpory by mieć jakieś wyobrażenia na ten temat- to co wcześniej napisałam to jedyne co mogę od siebie dodać, ale mam nadzieję, że będzie tu wiele ciekawych postów :)
Nodame
Offline

Re: Ty a rodzina Partnera

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 23 paź 2010, 11:33
Wg mnie prawidłowe stosunki z rodziną partnera powinny być zgodne z bardzo prostą zasadą: nie rób drugiemu, co tobie nie miłe. Chyba nikt nie chce, by "teściowie" mieszali w jego małżeństwie/związku, tak samo "teściowie" mogą tego nie chcieć, by ktokolwiek mieszał w ich małżeństwie czy związku.
Czyli najprościej dać do zrozumienia tej rodzinie, że mogą liczyć na pomoc, ale jednocześnie nie narzucać się z tą pomocą - jeśli ktoś potrzebuje z niej skorzystać, powie o tym.
Poza tym to nie z rodziną partnera/partnerki wchodzi się w związek, tylko z partnerem/partnerką, więc lepiej skupić uwagę przede wszystkim na własnym związku, a nie chcieć zadowolić wszystkich.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Ty a rodzina Partnera

przez aleksandraaniela 23 paź 2010, 23:03
A jak to jest jeżeli rodzina robi problemy - krzywdę Twojemu partnerowi? Czy wtedy należy wtrącać się do takiej sytuacji?
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ty a rodzina Partnera

Avatar użytkownika
przez linka 23 paź 2010, 23:09
aleksandraaniela, a czy partner nie umie się bronić? Jeśli on nie podejmie inicjatywy, Ty jako "osoba z zewnątrz" niewiele możesz zdziałać obawiam się..... :-|
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Ty a rodzina Partnera

przez aleksandraaniela 23 paź 2010, 23:23
Cały ból jest w tym, że próbuję, ale taka prawda jego zdanie nie liczy się za bardzo w tej rodzinie.
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ty a rodzina Partnera

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 24 paź 2010, 13:54
Skoro jego zdanie się w tej rodzinie nie liczy, to znaczy, że on też się nie liczy w tej rodzinie, a skoro on się w niej nie liczy, to czemu nie miałby zerwać z nią kontaktu ?
Najlepsze z kolei co Ty możesz zrobić, to wspierać go. Pokaż mu, jak ważną jest osobą dla Ciebie.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Ty a rodzina Partnera

przez aleksandraaniela 25 paź 2010, 00:47
Zerwanie kontaktu jest bez sensu, ponieważ ucieka się od problemu.

Jego matka jest naprawdę kochaną kobietą, niestety daje sobą manipulować. Trudno jest jej zrozumieć obecne czasy w których ludzie będący razem nie biorą od razu ślubu tylko żyją jej zdaniem w grzechu. Trudno jest jej zrozumieć problemy związane z depresją bądź jakimikolwiek zaburzeniami bo ona ich nie przeżyła. To jest tak naprawdę malutki problem w całej sytuacji.
Wszystko jest w miarę, dopóki siostra mojego partnera nie zamiesza. Jest osobą bardzo ciekawską, plotkarą która ucieka od swoich problemów, w innych problemy,chyba tylko, żeby mieć szansę wyrzycia się na innych i możliwość sterowania kimś.
Niestety przez 36 lat życia mojego partnera z nimi wryło się w niego poddaństwo wobec nich. Stara się to zmienić, ale dobija go sam fakt, że one naciskają na nigo, wtrącają i traktują go jakby był szczylem i idiotą. Jak zwracał im uwagę, był stanowczy i asertwny to twierdziły, że jest pyskaty, obraża je etc.
Mamy ciężką sytuację finansową z partnerem. Jakoś z tym żyjemy, nie stać nas na to, żeby płacić za terapię ind. prywatnie a na państwową trzeba czekać miesiącami. Radzi sobie z tym wszystkim sam z moim wsparciem, ale wiem, że może przyjść taki moment, że ani on ani ja nie podołamy psychicznie i wtedy będzie tragedia.
Pomyślałam, że trzeba coś z tym zrobić. Chciałabym pomóc partnerowi poprzez jego konfrontacje z matką a później siostrą pod moim okiem, po to by się nie pozabijali i po to by mogli doprowadzić do jakiś konkretnych działań naprawczych. Aby mogli coś postanowić wspólnie.

Chciałabym wiedzieć jak wy to widzicie...
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ty a rodzina Partnera

przez nowa567 31 paź 2010, 16:53
Moim zdaniem nie ma co się pchać w relacje matka -syn.Wiem coś o tym . I tak to Ty zawsze dostaniesz po dupie bo się dogadają. To rodzina. Mój facet pracuje za granicą, ja to ta która leci na jego kasę, bo nie pracuje, bo ma zawsze coś innego, na pewno coś ukrywa, bo nie mówi o sobie. I powiem wam szczerze, że przypuszczam, że nasze relacje nigdy nie będą normalne.Dlaczego???
hmm
sytuacja pierwsza -poznałam jego siostrę,pomogła mi z pewną sprawą. Bylo lato upał ,jechałam do tego miasta żeby sie spotkać miałam sukienkę z dekoltem. Wniosek jaki wysnuła siostra - będzie Ciebie zdradzać, bo miała duży dekolt .Mój mężczyzna mi to przekazał, niestety po co to zrobił nie wiem.
sytuacja druga - jego matka -osoba władcza,, kontrolująca jego życie pomimo ze już ma 30.
Założyła, że lecę na te jego tysiące jakie zarabia za granicą. Że jestem leniwa skoro nie pracuję i że studia mi się przedłużają Cos ze mną musi być nie tak. Ze jestem nieodpowiedzialna itd.Oczywiście też mi to powiedział. Mam uraz. wmanewrował mnie w rozmowę z matką jak rozmawiałam z nim przez telefon,nie odezwała się. Ja powiedziałam, że nie życzę sobie, i jeśli ma coś do mnie to niech mi powie to w twarz.
Oczywiście potem przez niego przeprosiła.Potem o coś nam poszło i wytknęłam mu to , ze może mama jego mu coś powiedziała na mnie i stąd te wnioski? To się obraził i powiedział przecież Ciebie przeprosiła. Nie ma co się wtrącać. Tylko jak się bronić przed takim człowiekiem??? Jeśli czujesz że nie jesteś akceptowana i oceniana przez pryzmat portfela, a nie wartości jakie sobą reprezentujesz?????
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
31 paź 2010, 16:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do