miłość, zdrada, zazdrość, psychika

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

miłość, zdrada, zazdrość, psychika

przez ktos03 12 paź 2010, 23:28
Witam wszystkich. Po wielu miesiącach, latach zdecydowałam się komuś opisać moją historię,mam nadzieję, że choć jedna osoba dotrwa do końca mojej opowieści. Potrzebuję jakiejś rady, oceny (jeśli da się ją wydać chociaż w małym stopniu) czy jestem przewrażliwiona itp.
Mam 20 lat i jestem ze swoim chłopakiem prawie 5 lat. Niestety po 1,5 roku roku bycia razem zdradził mnie, wybaczyłabym,ale on wolał spróbować czegoś innego. Chwytałam się różnych rzeczy by do mnie wrócił raniąc się przy tym i upokarzając. Byłam załamana,ale w końcu chciałam się jakoś od tego oderwać. To nie była mądra decyzja, zbyt szybka bo niemalże po 2 miesiącach od zdrady zaczęłam się z kimś spotykać. Na początku to było niewinne,ale w końcu poczułam,że komuś na mnie zależy,że ktoś mnie docenia. Nagle mój były przypomniał sobie o mnie, tamta znajomość kwitła,ale spotykałam się też z byłym. Było mi ciężko się zdecydować, byłoby łatwiej gdyby były nie spotykał się też z innymi i pokazał,że tylko na mnie mu zależy. Sytuacja była coraz bardziej chora, tamten cierpiał, były cierpiał, ja cierpiałam z różnych powodów. W końcu wybrałam byłego, ale nie byłam konsekwentna. Dalej po kryjomu spotykałam się z tamtym, bałam się odrzucenia byłego albo przynajmniej tak się usprawiedliwiam. Oczywiście na tamtym też mi jakoś zależało, nie spotykałabym się z nim. Było mi z tym bardzo ciężko, zryłam sobie psychikę strasznie. Trwało to wiele miesięcy aż w końcu się zebrałam w sobie i zostałam całkowicie przy byłym. Ulżyło mi strasznie choć psychika i tak była już zniszczona.
Do sedna…jestem bardzo zazdrosna o mojego chłopaka, bardzo go kocham, nie chcę go stracić. Kiedyś oskarżałam go o zdrady, ten etap mi już w miarę przeszedł. Kiedy po prawie 2 latach moje zaufanie trochę się odbudowało dowiedziałam się,że okłamywał mnie jeszcze przez te 2 lata w pewnych kwestiach. Wtedy kiedy niby bardzo chciał ze mną być znowu popełnił okropny błąd. Teraz czasem tłumaczy się,że ze mną wtedy nie był…a czasem mówi,że załuje itd. Po tym ja się przyznałam do życia na dwa fronty. Przeżywał to trochę,a teraz?Nie pokazuje tego. Ja natomiast kompletnie nie umiem sobie poradzić. Minęło ok.pół roku od tej informacji,a ja…nie umiem tego opisać. Jestem teraz kompletnie inną osobą. Kiedyś byłam w miarę pewną siebie,twardą dziewczyną, czułam się atrakcyjna,a teraz? Płaczę dosyć często, łatwo mnie do tego doprowadzić, czuję się brzydka, ciągle chcę się odchudzać bo wydaje mi się,że mój chłopak wolałby mnie chudszą. Nie czuję się inteligentna, przestałam się fajnie ubierać bo we wszystkim czuję się brzydka, nie jestem towarzyska, nie mam żadnego hobby, talentu. Cokolwiek mi się uda wydaje mi się,że przypadkiem. Studiuję, zdaję sesje,ale moja pamięć chyba jest bardzo ulotna bo później nie umiem tego wprowadzić w życie,porozmawiać o tym. Nie umiem rozmawiać z ludźmi jeśli już znajdę się na imprezie o neutralnych tematach, cokolwiek oglądnę, przeczytam zapominam o tytułach, nazwach. Jak mam coś powiedzieć na studiach to gotuję się do tego pół godziny, robi mi się gorąco, nie umiem się wysłowić, planuję każde swoje słowo. Mam też pewne dziwne lęki np. boję się zostać sama gdzie jest ciemno bo wyobrażam sobie,że zaatakuje mnie jakiś duch, jakaś nierealna istota. Dlatego nie oglądam horrorów żeby nie potęgować tego uczucia. Boję się bardzo,że mnie ktoś w ciemności zaatakuje realny lub nie. Kiedy nadjeżdża pociąg lub rozpędzone auto mam ochotę pod niego skoczyć, albo na moście czy z balkonu- rzucić się z niego. Tak mam od dziecka-nie mam pojęcia dlaczego.
Staram się jakoś o siebie walczyć,ale z marnym skutkiem bo nie potrafię się odchudzić, czego się chwycę to rezygnuję bo i tak mi się nie uda. Chciałabym być warta mojego chłopaka bo jest b.inteligentny, towarzyski, wszyscy go lubią, ma wiele talentów, świetnie gra na gitarze, pisze piosenki,książki,komponuje, śpiewa, potrafi ładnie narysować,a teraz jeszcze zaczął grać w drużynie piłkarskiej.
Cały czas się staram, chciałabym robić wszystko z nim, robić mu różne niespodzianki, drobne lub nie,ale chciałabym żeby i on coś zrobił dla mnie,żeby się chociaż o mnie pomartwił czy mi zimno, czy jestem głodna, czy chcę pić. Usłyszeć choć raz komplement kiedy naprawdę się postaram z ubiorem i makijażem. Często się kłócimy, jest towarzyski, potrzbuje innych ludzi,a ja wręcz przeciwnie. Chodzę z nim czasem,czasem nie.Bardzo mnie denerwuje i smuci kiedy pojedzie z kolegą(który zdradza swoją dziewczynę) gdzieś na domówkę,nie wiem czasem nawet gdzie. Mało tego było,ale ja wtedy nie mogę spać całą noc, czuję ucisk w klatce piersiowej,nie wiem co ze sobą zrobić. Kiedyś byłam zła,a teraz z bezsilności płaczę. Bardzo chcę z nim być, czasem mam tylko myśli,że może jednak nie bo do siebie kompletnie nie pasujemy. Ja np. chciałabym już być zaręczona, czasem myślę o czymś poważniejszym. Wiem,że to nie czas bo studia itd.,ale nic nie poradzę, nie chcę żyć w tej stagnacji tzn.stagnacji związku,że cały czas jesteśmy w relacji chłopak-dziewczyna. Dobija mnie to,że jak się kłócimy to kiedyś częściej teraz już mniej wyzywa mnie, przeklina do mnie. Kocham go,chcę z nim być,ale mam też tego szczerze dosyć. Dzisiaj opuścił przeze mnie imprezę bo ja nie chciałam iść-byłaby tam ta dziewczyna z którą mnie zdradził.Niby rozumie dlaczego nie chcę iść,ale też powie „powinnaś się przyzwyczaić”.Będą takie imprezy, na pewno będzie na nie chodzić. Ja nie,nie wytrzymam jej obecności, wolę unikać takich stresujących sytuacji. I tak będzie stresująco jak on tam pójdzie.Jestem do tego zazdrosna o wszystko, staram się z tym walczyć,ale z różnym skutkiem.To właśnie nie jest tak,że czuję się tak beznadziejnie codziennie,bywają dni w miesiącu, choć mogę je policzyć na palcach jednej ręki ,że czuję się w miarę dobrze.Nie martwię się o te wszystki bzdety…
Jeszcze jest jedna sprawa,jak byłam młodsza czyli właściwie nastolatka byłam „w związku” z dużo starszym mężczyzną, do tego na odległość. Może to i lepiej.Miło to wspominam bo było to dosyć niewinne, ale jednak to pierwsze kontakty z mężczyzną. Ukrywanie się przed światem i rodziną z rozmowami telefonicznymi, ze szczęściem, smutkiem i problemami bo on nie chce,a ja chce to ciągnąć to wszystko pomieszało mi też trochę w głowie.
Wiem,wszystko co napisałam to jeden chaos,ale chyba nie umiem inaczej.Gdybym chciała to poukładać to zajęłoby więcej miejsca…jestem już taka bezsilna. Chcę poradzić sobie ze swoją zazdrością,chciałabym też czuć,że ta druga strona chce mi sprawić przyjemność, chcę by mnie rozumiała…już sama nie wiem.
Chcę być po prostu szczęśliwa.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 paź 2010, 23:16

Re: miłość, zdrada, zazdrość, psychika

Avatar użytkownika
przez agusiaww 13 paź 2010, 08:34
ktos03, bo po zdradzie nie ma wspolnego zycia. Trzeba odejsc chociaz boli i zczac zycie z nowa osoba, osoba ktora naprawde doceni. Moim zdaniem powinnas odejsc od chlopaka, isc na terapie do psychologa, chyba ze Ci odpowiada takie zycie bedac ponizana i zdradzana.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: miłość, zdrada, zazdrość, psychika

przez ktos03 13 paź 2010, 14:51
Tzn. on mnie teraz nie zdradza, nie oszukuje, ale ja dalej nie mogę zapomnieć i moja chorobliwa zazdrość zabija mnie i jego. Moja niska samoocena też mnie dobija, przez nią on też cierpi. Czuję się strasznie sama ze sobą.
Niby w naszym związku jest ok, tylko ta zazdrość...dochodzą jeszcze różne inne sprawy, które w każdym związku istnieją. Mój chłopak uwielbia np.imprezy, zmienił się przez te całe 5 lat na lepsze,ale te częste wypady do kolegów, z kolegami strasznie mnie denerwują a on tego nie rozumie. Niby się stara...ale mi to jakoś ciągle nie wystarcza. Chciałabym więcej uwagi i zrozumienia, czułości, miłych słów. Żeby brał mnie pod uwagę przy wyjściach do znajomych. Niby czasem tak robi,ale najczęściej kompletnie na opak. Np. przed moim porannym egzaminem podczas sesji poszedł oblać swój egzamin ze znajomymi. Miał iść na parę godzin, a wrócił o 6 rano kiedy ja wychodziłam.Nie spałam wtedy całą noc. Nie wiedziałam nawet gdzie był i za bardzo z kim bo nie znam jego znajomych ze studiów.Jakoś zawsze była impreza kiedy ja nie mogłam.On nie bardzo widzi w tym coś złego...już nie wiem jak do niego dotrzeć.
Chyba,że to nie jest nic złego?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 paź 2010, 23:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: miłość, zdrada, zazdrość, psychika

Avatar użytkownika
przez agusiaww 13 paź 2010, 15:56
Pewnie ze to nic zlego, ze chlopak sam chodzi na imprezy :roll: Jezeli Ty nie moglas isc to on albo powinien zostac, albo isc wylacznie na meski wieczorek. Poza tym co to znaczy ze nie znasz jego znajomych ze studiow, wstydzi sie Ciebie?
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do