Pęka mi serce...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Pęka mi serce...

przez wovacuum 23 wrz 2010, 21:19
LasVegas, Magda to Ty???cos to za nick sobie wybrala...wbijaj na forum i nie marudz. ;)
wovacuum
Offline

Re: Pęka mi serce...

przez wovacuum 23 wrz 2010, 21:29
LasVegas, mowie o tym forum-i siè nie wkurzaj ;)
wovacuum
Offline

Re: Pęka mi serce...

Avatar użytkownika
przez soulfly89 21 lis 2010, 19:34
Sorry, że odgrzewam taki temat, ale akurat to mi pasuje bardzo.

Bo w sumie rozstałam się z chłopakiem już prawie 2 miesiące temu i niby wszystko jest ok: ogarnęłam się, pracuję troszkę, przestałam ryczeć i opuszczać zajęcia, ogólnie radzę sobie. Nawet zdarzyło mi się flirtować z innymi chłopakami, ale mam wrażenie, że wszystko to robię trochę na siłę.

Bo tak naprawdę to czuję się jeszcze bardzo bardzo skrzywdzona i serce mi pęka. Tylko nie piszcie żebym poszła się napić do baru z koleżankami bo już byłam :mrgreen: ale wcale mi to na dłuższą metę nie pomogło :pirate:

I w ogóle boję się, że już zawsze będzie mnie tak bolało jak o nim pomyślę. A niestety mamy wspólnych znajomych... Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Ile mam czekać aż mi się serce pozrasta? :(

Czasem mam wrażenie że jakbym go pobiła to by mi przeszło. Wyobrażam sobie że na niego krzyczę. Ogólnie jestem już zmęczona...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Pęka mi serce...

przez Shadowmere 21 lis 2010, 19:37
soulfly89, w jakich okolicznościach się rozstaliscie?Dlugo byliscie parą?
Shadowmere
Offline

Re: Pęka mi serce...

przez Vi. 21 lis 2010, 19:39
soulfly89, ze mną dziewczyna zerwała w kwietniu, rozpaczałem ale później było dobrze.
Teraz już o niej zapomniałem :)
Vi.
Offline

Re: Pęka mi serce...

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 21 lis 2010, 22:42
soulfly89 napisał(a):tak naprawdę to czuję się jeszcze bardzo bardzo skrzywdzona i serce mi pęka.
Może najlepiej byłoby rozliczyć się z tymi emocjami, przetrawić je, by w końcu uwolnić się od nich ? Czy dlatego tak bardzo Cię boli, bo wiązałaś z tym związkiem bardzo duże nadzieje ? Jeśli tak, to dlaczego akurat z tym związkiem, czym ten konkretny związek miał się różnić od wcześniejszych ?

I dlaczego myśl o wspólnych znajomych jest tak trudna do zniesienia ? Byliście w związku by to oni byli szczęśliwi, czy Wy ?
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Pęka mi serce...

Avatar użytkownika
przez soulfly89 22 lis 2010, 00:33
Shadowmere napisał(a):soulfly89, w jakich okolicznościach się rozstaliscie?Dlugo byliscie parą?

Okoliczności były niefajne, bo byłam wtedy sama w domu przez 3 tygodnie, nasze "rozstawanie się" trwało tydzień, potem byłam chora przez 2 tygodnie i brałam antybiotyki bo już nic mi z domowych sposobów nie pomogło. Teraz dopiero widzę jak on mnie po chamsku potraktował, no, ale wtedy wiadomo - jeszcze ciągle kochałam i chyba generalnie to za bardzo bolało, żeby trzeźwo myśleć.

Byliśmy - krótko, 3 miesiące, ale naprawdę blisko. I tym właśnie to się różniło od poprzednich "związków". Poza tym byłam zachwycona tym, że on mnie naprawdę dobrze traktuje, ale okazało się, że owszem, w tym co mówi jest dużo szacunku, ale w tym co robi sam sobie zaprzecza.

God's Top 10 napisał(a):Może najlepiej byłoby rozliczyć się z tymi emocjami, przetrawić je, by w końcu uwolnić się od nich ? Czy dlatego tak bardzo Cię boli, bo wiązałaś z tym związkiem bardzo duże nadzieje ? Jeśli tak, to dlaczego akurat z tym związkiem, czym ten konkretny związek miał się różnić od wcześniejszych ?

I dlaczego myśl o wspólnych znajomych jest tak trudna do zniesienia ? Byliście w związku by to oni byli szczęśliwi, czy Wy ?

Ja zawsze wiążę ze związkiem duże nadzieje, ale im jestem starsza tym większe chyba. Czym się różnił od wcześniejszych? No, trochę się różnił, ale może nie będę pisać czym, bo to za osobiste a poza tym nawet samo pisanie o tym sprawia mi przykrość...

Co do znajomych - po prostu do tego stopnia nie chcę go widzieć, że omijam wspólne imprezy.

Bardzo bym chciała się uwolnić od emocji, ale jak? Mam dać sobie czas na smutek? Przegadać sprawę z kimś zaufanym? Wypłakać się? Już to wszystko zrobiłam, ale nie do końca pomogło.

Może jestem masochistką i lubię cierpieć za miliony :pirate:

Vi. napisał(a):soulfly89, ze mną dziewczyna zerwała w kwietniu, rozpaczałem ale później było dobrze.
Teraz już o niej zapomniałem :)

Ja myślę, że nie da się zapomnieć. Można sobie z tym poradzić, ale zapomnieć się nie da.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Pęka mi serce...

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 23 lis 2010, 04:08
Czasami,a właściwie to w ogóle ciesze się,że nie jestem w żadnym związku,i mam nadzieję,że nie będę nigdy.Rozstania,kłótnie,problemy,stres życia z kimś - po co mi to?:)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Pęka mi serce...

Avatar użytkownika
przez harpagan83 23 lis 2010, 09:32
czas goi rany 8)

[Dodane po edycji:]

człowiek nerwica, to wszystko to nic w porównaniu z pozytywnymi przeżyciami związku, jak doznasz, zrozumiesz.
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: Pęka mi serce...

przez scorpio 23 lis 2010, 10:13
a ja uwazam, tak jak kolega wyzej, ze z czas czyni cuda.. i pewnie jesli mowa o prawdziwym zakochaniu, to gdzies tam na dnie serca, zawsze ono bedzie, ale z czasem stanie sie wspomnienie, tylko wspomnieniem.. ja sie tu madrze, ale prawda jest taka ze tkwie w zwiazku ktory mnie pozera.. co lepsza mam swiadomosc ze nie daje mi tego co potrzebuje - poczucia bezpieczenstwa i pewnego gruntu pod nogami.. ale to pewnie wynika z mojej niskiej samooceny. i juz sama nie wiem ile w tym uczucia, ile przyzwyczajenia, a ile strachu przed samotnoscia tym wszytskim wspolnym wspomnienia.. ahh.. bagno:P ale dosc, bo sie powtarzam ;)

[Dodane po edycji:]

tak czy siak, soulfly89 - jesli bedziesz miala potrzeba wygadania sie, jestem do uslug ;) i uszy do góry ! :*
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
22 lis 2010, 12:25

Re: Pęka mi serce...

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 23 lis 2010, 10:25
Harpagan proszę wymień mi pozytywne przeżycia związku.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Pęka mi serce...

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 23 lis 2010, 11:04
człowiek nerwica, Daro ja Ci już pisałam milion razy, tego nie da sie wypunktować w liście, sprawdzisz na swojej skórze a przekonasz się :)
Mimo, że to oklepane, to miłość naprawde uskrzydla i jest niesamowitym stanem.
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Re: Pęka mi serce...

Avatar użytkownika
przez harpagan83 23 lis 2010, 11:42
człowiek nerwica, seks, poczucie bliskości, wspólne spędzanie czasu, brak samotnosci, stworzenie drógiego człowieka i wychowanie go, spokojna starość- oczywiscie nie zawsze tak jest.
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: Pęka mi serce...

Avatar użytkownika
przez soulfly89 23 lis 2010, 15:01
harpagan83 napisał(a):czas goi rany 8)

człowiek nerwica, to wszystko to nic w porównaniu z pozytywnymi przeżyciami związku, jak doznasz, zrozumiesz.


Ech, no to jeszcze sobie poczekam. Fajnie że tutaj coś napisaliście. Może po prostu mi brakuje, żeby mnie ktoś pogłaskał po główce i trochę pożałował ;) A tak naprawdę głupio mi się przyznawać przed ludźmi, że jest mi smutno. I zawsze jak się czuję odrzucona to odzywa się we mnie jakaś mała dziewczynka i najchętniej zamknęłabym się w pokoju i płakała, że nikt mnie nie kocha. Może ktoś czuje ten klimat? 8)

Ale i tak, jakkolwiek by mi nie było smutno - było warto. Nawet teraz czasem jak sobie przypominam jakieś nasze wspólne chwile to się uśmiecham. Tylko że jeszcze mi ciężko na sercu.

Dzięki, tak czy inaczej :)

scorpio, ja się czuję bezpiecznie chyba tylko jak jestem sama - bo wtedy wiem czego się spodziewać i wiem, że mogę liczyć tylko na siebie, a tak, mam jakieś nadzieje i liczę na wsparcie a raz za razem jestem zawiedziona.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do