Lęk przed zakochaniem.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Lęk przed zakochaniem.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 15 paź 2010, 21:36
Iza nie jestem wspaniałym facetem,nie widziałaś mnie na realu...,uwierz mi,że wyglądam,i zachowuje się tragicznie...Jestem marną karykaturą człowieka w tej chwilii.Mam nadzieję,że kiedyś się odbuduję,że kiedyś wydarzy się cud<dzięki terapii> i znikną moje wady...Niestety też niektórych wad nie da się już odkręcić..nie mogę cofnąć czasu.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Lęk przed zakochaniem.

przez mikamika 15 paź 2010, 22:12
Nodame, ten awatar to chyba odwrotnosc tego co mam w glowie i dlatego tez bardzo mi sie podoba. A masz jakis pomysl jak lepiej zapelnic tą pustke? Ja niestety nie daje juz rady, bije sie sama z wlasnymi myslami. Wiem, ze moj sposob nie jest delikatnie mówiąc najlepszy (heh), ale to praktycznie jedyny moment gdy moge sie do kogos choc na chwile przytulic i zapomniec.

niemądry napisał(a):God's Top 10 jeśli masz świadomość swojej beznadziejności i braku możliwości poprawy to co wybierzesz? Związek z kimś i zmarnowanie mu życia lub przynajmniej kilku, kilkunastu miesięcy czy będziesz stronił od ludzi, żeby nikogo nie krzywdzić? Trzeba mieć świadomość swojej wartości - zgoda. Ale właśnie z powodu tej świadomości wolałbym nigdy z nikim się nie związać, nie dopuścić do tego by obdarzył mnie uczuciem. Szkoda zmarnowanego życia dla debila, skoro jest tylu wspaniałych meżczyzn dookoła.


Moge podpisac sie pod tym rozumowaniem obiema rekami!
Mam wrazenie, ze kazdy dzien ze mną bylby po prostu zmarnowany dla kogos. A lepiej "zabijać" siebie niz kogos. Przy tym ja uwazam, ze nie mam depresji.
mikamika
Offline

Re: Lęk przed zakochaniem.

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 16 paź 2010, 09:52
niemądry napisał(a):jeśli masz świadomość swojej beznadziejności i braku możliwości poprawy to co wybierzesz? Związek z kimś i zmarnowanie mu życia lub przynajmniej kilku, kilkunastu miesięcy czy będziesz stronił od ludzi, żeby nikogo nie krzywdzić?
Jeśli ograniczasz pole wyboru do dwóch fałszywych opcji, to niezależnie od tego, co wybierzesz, to i tak będzie źle.
Nie jesteś ani beznadziejny, ani nie w sytuacji, której nie można by zmienić. I nic nie zmienia to, że najwyraźniej jak dotąd nikomu nie udało się znaleźć odpowiednich argumentów do przekonania Ciebie - to nie oznacza, że takich argumentów nie ma, po prostu są tylko nieodkryte !
Podobnie fałszywe są opcje marnować komuś życie, czy stronić od ludzi. Pozwól zadecydować również tej drugiej osobie, czy chce "marnować" z Tobą życie czy miesiące (zamiast z kimś spośród tych "wielu wspaniałych mężczyzn dookoła) - nie odbieraj tej osobie tego wyboru. Nie zasłaniaj się innymi - wg mnie tu chodzi o to, byś nie pozwolił na ranienie siebie, a nie innych.
Może chociaż w ten sposób dam Ci kopniaka w ten Twój "stary" tyłek i być może wreszcie zauważysz, że istnieją inne opcje, a nie tylko te, które wałkujesz. :P
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Lęk przed zakochaniem.

Avatar użytkownika
przez Viridian 16 paź 2010, 21:18
niemądry napisał(a):God's Top 10 jestem realistą. Patrzę na fakty, nie na iluzje. Nie mam pracy, szkoły, zawodu. W moim wieku to wstyd i chańba i powód do rytualnego samobójstwa. Nie mam po co żyć. Związek w takiej sytuacji to byłoby szaleństwo. Skrajna nieodpowiedzialność. Nie wolno ciągnąć kogoś za sobą na samo dno, nie wolno tego kogoś obarczać swoją bylejakością. Chyba, że zwiążemy się z osobą równie beznadziejną co my. Tylko jaki to ma sens? Suma dwóch bylejakości jest gorsza od bylejakości pojedynczej. I niech tak już zostanie. Niech już tak będzie na zawsze.


Widzisz, ja na przykład nie uważam, żeby brak zawodu czy szkoły to był powód do wstydu, szczególnie, że sytuacja na rynku pracy w Polsce jest jaka jest. Rozumiem, że osobie z depresją, czy innymi problemami psychologicznymi, może być trudno poradzić sobie z nauką lub pracą. I nie ma to nic wspólnego z "beznadziejnością".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
184
Dołączył(a)
12 lip 2007, 18:46
Lokalizacja
miasto nad rzeką

Re: Lęk przed zakochaniem.

Avatar użytkownika
przez soulfly89 17 paź 2010, 12:53
niemądry napisał(a):[ jeśli masz świadomość swojej beznadziejności i braku możliwości poprawy to co wybierzesz? Związek z kimś i zmarnowanie mu życia lub przynajmniej kilku, kilkunastu miesięcy czy będziesz stronił od ludzi, żeby nikogo nie krzywdzić?


Niemądry, to był właśnie jeden z argumentów mojego chłopaka kiedy mnie rzucił. Żebym sobie znalazła kogoś lepszego bo on jest nienormalny, źle mnie traktuje, jest za bardzo skomplikowany, mam pecha, że na niego trafiłam (ble ble ble i tak dalej). A ja lubiłam w nim to, że jest wrażliwy, dobry, ma poczucie humoru, jego włosy, jego plecy :105:

Ech :( Serce mi się kroi na części jak o tym myślę. Także widzisz, chyba nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego ile szczęścia możesz dać kobiecie. Weź się w garść, znajdź robotę, może jakichś kursów darmowych poszukaj i rozejrzyj się za jakąś miłą, dobrą, samotną dziewczyną :)

Brak wykształcenia to nie jest wada. Niedawno jechałam na stopa z facetem bez matury, miał własną firmę, dziewczynę na medycynie i naprawdę dawno nie trafiłam na takiego mądrego kierowcę. Super nam się rozmawiało.

mikamika napisał(a):A masz jakis pomysl jak lepiej zapelnic tą pustke? Ja niestety nie daje juz rady, bije sie sama z wlasnymi myslami. Wiem, ze moj sposob nie jest delikatnie mówiąc najlepszy (heh), ale to praktycznie jedyny moment gdy moge sie do kogos choc na chwile przytulic i zapomniec.


Cholera, jak ja dobrze znam to uczucie... Rozbrajający głód miłości. Mam to samo. Upokarzające żebranie o najmniejszy czuły gest - to we mnie siedzi. Ale staram się hamować, bo takie związki oparte na seksie chyba by mnie wykończyły psychicznie.

A pustkę najlepiej sobie zapełnić przyjaciółmi i dobrymi znajomymi. Najlepiej takimi co to będą Cię przytulać na przywitanie :) Mi to trochę pomaga :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Lęk przed zakochaniem.

Avatar użytkownika
przez soulfly89 17 paź 2010, 21:45
niemądry napisał(a):Nigdy nie zaakceptuję u siebie braku wykształcenia i rzetelnej wiedzy na jakiś temat. Z nikim się nie zwiążę ani nie zaprzyjaźnię. Nie pozwolę na to, żeby ktoś się ze mnie śmiał albo marnował przy mnie swój cenny czas.


To zabrzmiało jakby ktoś Cię wyśmiał i bardzo skrzywdził. Ech, nie będę Cię przekonywać bo nie mam już argumentów :-| Wiesz gdybym ja pokochała kogoś naprawdę to razem z jego historią i jego bliznami, ale co ja tu będę pieprzyć bez sensu. Twoje życie. A bardzo niska samoocena jednej z osób potrafi sporo namieszać w każdym związku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Lęk przed zakochaniem.

Avatar użytkownika
przez soulfly89 17 paź 2010, 22:10
Nie Ty to ktoś inny? Miałeś na myśli że kogoś innego przekonam?

Wiesz od nierozprzestrzeniania genów to są gumki i pigułki ;) a nie izolacja od społeczeństwa! Ja jednak myślę, że nie ma to jak się zakochać i kochać - sama radość ;) No ale Ty możesz uważać inaczej co do siebie. Nie znam Cię i na pewno z takim podejściem jakie masz Cię nie przekonam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Lęk przed zakochaniem.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 17 paź 2010, 22:56
Wiem,że się powtórzę ale w obecnej sytuacji dla mnie miłość oznacza ból,lęk nie tylko przed odrzuceniem ale w ogóle związany z poznaniem tej drugiej osoby<wiem bo już to przeżyłem,w sensie miłości tylko z mojej strony>
Soulfly wiem,że możesz mieć wrażenie,tzn przypuszczam,że możesz mieć wrażenie,że piszę to specjalnie czy coś w tym stylu,ale nie jest tak.Do tej pory od ludzi na realu doznawalem tylko i wyłącznie odrzucenia<a to ze względu na wygląd,zachowanie...itp>, i tak też było w przypadkach moich ee "miłości nieodwzajemnionych".Widzisz,ja kiedy próbuję zbliżyć się do kogoś w jakimkolwiek celu,to zostaję odrzucony...taka głupia prawidlowość ciągnąca się za mną przez całe życie
Poza tym jeszcze inny aspekt: jak facet ma mieć kogoś kiedy: jest gruby,ma tzw. syfy oraz worki na ryju<mówie o swojej twarzy>,ma w wielu częściach ciała rozstępy,ma okulary?
No i oczywiście mam mase problemów zdrowotnych natury fizycznej...które powoli stają się coraz większym problemem....facet z wieloma problemami - facet do odstrzału.
Najgorsze to,że niektórych rzeczy w swojej psychice oraz w swoim wyglądzie nie mogę zmienić....
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Lęk przed zakochaniem.

przez mikamika 17 paź 2010, 23:13
soulfly89 napisał(a):Cholera, jak ja dobrze znam to uczucie... Rozbrajający głód miłości. Mam to samo. Upokarzające żebranie o najmniejszy czuły gest - to we mnie siedzi. Ale staram się hamować, bo takie związki oparte na seksie chyba by mnie wykończyły psychicznie.

A pustkę najlepiej sobie zapełnić przyjaciółmi i dobrymi znajomymi. Najlepiej takimi co to będą Cię przytulać na przywitanie :) Mi to trochę pomaga :)


Masz racje, to jest jak żebranie o chwile uwagi i czulosci. Ja ciesze sie z tego, ze ktos poswiecil mi w calosci te kilka godzin czy nawet cala noc. Czuje ogromną wdziecznosc za to. Nie jestem warta niczego wiecej. To jest wszystko na co moge liczyc :(. Ja wole takie "związki" nic całkowite NIC.
Przyjaciel to dla mnie wielkie slowo, nie mam zadnego. Znajomych tez raczej trzymam na dystans. Bardzo denerwuje mnie w nich to, ze sa tacy szczesliwi. Probuje to ukryc, ale naprawde dziala mi to na nerwy, ze innym sie wszytsko udaje a mi nie. Nie pozwalam sie zblizac do mnie ludziom zeby nie odkryli mojej pustki i beznadziejnosci.
A co do tego przytualnia na powitanie :) to mam cos bardzo dziwnego. Czesto dziewczyny cmokaja sie na powitanie/przytulaja. Ja tego nie robie! Panicznie sie tego boje. Jak jestem w sytuacji gdy musze to zrobic np. urodziny (wtedy wszyscy sie sciskaja) lub po prostu wszyscy to robia na przywitanie i nie wypada odstawac to czuje ze strachu aż zdrętwienie, jestem cala spieta. Robie to jak robot, czuje sie wtedy tak sztucznie :?
mikamika
Offline

Re: Lęk przed zakochaniem.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 18 paź 2010, 00:20
Wlasnie mam to samo też z tym głodem uczuć,miłości.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Lęk przed zakochaniem.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 18 paź 2010, 19:20
Niemądry łatwo się mówi "zadbaj o siebie"...
To nie jest takie proste.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Lęk przed zakochaniem.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 18 paź 2010, 20:17
Dean,niemądry- jeszcze raz powtórzę,bardzo łatwo Wam się mówi kup coś tam i ćwicz,nie jedz itp.Co ja próbuje robić już kilka lat? Właśnie stracić trochę kilo...tylko nic z tego nie wychodzi bo potem zawsze okazuje się,że pragnienie nadmiernego jedzenia jest silniejsze...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Lęk przed zakochaniem.

Avatar użytkownika
przez Viridian 18 paź 2010, 21:55
niemądry napisał(a):
Dean napisał(a):No racje ale biceps to zawsze atut.


Haha. Nie ma to jak podryw na biceps :mrgreen: Później dziara na ramieniu, solarium, włosy na żel i wszystkie dziewczyny Twoje :P


Szczerze, to większość kobiet to się z takich facetów śmieje. :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
184
Dołączył(a)
12 lip 2007, 18:46
Lokalizacja
miasto nad rzeką

Re: Lęk przed zakochaniem.

przez Nodame 18 paź 2010, 22:01
Co innego kobiety a co innego lachony, dlatego Viridian ma rację
Nodame
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do