Nadopiekuńczy rodzice

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nadopiekuńczy rodzice

przez commandor 28 sie 2010, 15:04
Witam

Mam 21 lat na karku i jestem poirytowany tym że moi rodzice
są nadopiekuńczy nie tylko wobec mnie ale i mojej siostry.

Moi rodzice są jedynakami.
Oboje mieli problem związany z tym,
że ich rodzice wyrażali małe
zainteresowanie nimi i ich potrzebami itd.

Zarówno tata jak i mama byli wychowywani przez babcie,
a w mniejszej mierze przez swoich rodziców którzy byli
albo zbyt zapracowani albo w ogóle nie wyrażali
zainteresowania swoimi dziećmi.

Teraz widzę, że całe nasze wychowanie jest odwróceniem o 180 stopni wszystkiego tego czego doświadczali oni.

W domu panuje bardzo luźna i otwarta atmosfera, nikt się przed nikim niczego nie krępuje mówić itd, z rodzicami można gadać praktycznie o wszystkim,
więzi między nami są bardzo silne, może to za sprawą tego że oprócz rodziców i 2 babć, żadna bliska rodzina praktycznie nie istnieje, więc
sobie to jakoś rekompensujemy.


Rodzice są przykładem typowych gigantów pracy. Oboje harują jak woły. Na pieniądze w ogóle nie narzekamy, wszystkiego jest w bród.
Tata ma lekki stosunek do pieniędzy ponieważ bardzo łatwo przychodzi mu ich zarabianie. Wychodzi też z założenia że dopóki są pieniądze to
trzeba je maksymalnie pakować w dzieci. Widać to za każdym razem kiedy proszę o pieniądze, ojciec daje mi zazwyczaj 2 albo 3 razy więcej niż
suma którą potrzebuję. Ojciec również nie stawia mi i siostrze wygórowanych warunków, wygląda to tak jakby nie chcieli nas zrazić do siebie.

Jestem zmęczony takim stanem rzeczy. Mam ciągłe poczucie że zawsze byłem i jestem trzymany pod kloszem. W gimnazjum było normalną sytuacją że mama
np dowoziła mi kebab w środku zajęć albo zawsze przywoziła mi coś czego zapomniałem wziąć z domu na zajęcia.

Mam ciągłe poczucie że jeśli ja czegoś nie zrobię to moi rodzice tak czy inaczej to za mnie załatwią. Oni są przyzwyczajeni do ciągłego
latania i załatwiania więc nie sprawia im to problemu a wręcz przyjemność.

Wygląda to tak jakby nasi rodzice ciągle chcieli nas ochraniać przed odpowiedzialnością i samodzielnością ciągle podświadomie dając nam sygnał że oni
potrafią zrobić coś lepiej, szybciej i sprawniej więc my nie musimy się tym kłopotać.

Nie wiem co zrobić z tą całą sytuacją, proszę o jakąś opinię albo radę jak się z tego wyrwać.

Dzięki wielkie
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 sie 2010, 14:14

Re: Nadopiekuńczy rodzice

przez Roberrrto 28 sie 2010, 15:22
Cześć commandor. Myślę, że to dobrze, że się nad tym zastanawiasz, że Ci z tym źle. Nie wiem co robisz, pracujesz, studiujesz? Może czas wyfrunąć z gniazda, co?
Roberrrto
Offline

Re: Nadopiekuńczy rodzice

Avatar użytkownika
przez miniSD 28 sie 2010, 17:00
Jak ja ci zazdroszczę :roll:
"Moje marzenia nie leżą w przyszłości, moje marzenia to przeszłość... tylko o niej śnię"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
160
Dołączył(a)
26 mar 2010, 21:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nadopiekuńczy rodzice

przez Kliwia 30 sie 2010, 16:31
Mam podobny problem, co autor tego wątku.

Mam 26 lat, bez pracy (szukam jej od lat ale bez efektu), po jednych studiach, z których w sumie nie jestem zadowolona (wybierałam sama ale źle trafiłam).
Głupio mi o tym pisać ale aż do szkoły średniej mama myła i czesała mi włosy... nie znosiłam tego ale nie potrafiłam się przeciwstawić.
Bardzo długo gotowała mi obiady, prasowała ubrania, czasem decydowała o tym co mam na siebie włożyć.
A ja z kolei - dobrze wychowana - nie miałam odwagi aby się temu przeciwstawić.
Nadal często się zdarza, że gdy przychodzą goście to mama za mnie mówi... czasami nie odzywam się z przyzwyczajenia a czasami nawet nie zdążę się odezwać.
Mieszkam z nimi codziennie, w sumie nie mam za bardzo z kim się spotykać, bo większość moich znajomych pozakładała własne rodziny a przynajmniej pracuje.
Jednym ze sposobów na oderwanie się są spacery do lasu. Od jakiegoś czasu zaczęłam również sama sobie gotować.
Zmieniłam nawet porę swojego obiadu, bo stwierdziłam, że dotychczasowa zupełnie mi nie pasuje. Dzięki temu naprawdę wiele się nauczyłam i polubiłam gotować.
Nie mam jeszcze odwagi, żeby gotować dla całej rodziny, zresztą moje potrawy nie wszystkim odpowiadają (w czym nie mam do nich pretensji - kwestia gustu).
Tymczasem moi rodzice uważają to za jakąś fanaberię, a mnie zastanawia co jest w tym dziwnego, że osoba w moim wieku chce sama gotować.
Rozumiałabym ich wyrzuty gdybym np. mieszkała w innym miejscu i tylko na weekend lub raz na jakiś czas przyjeżdżałabym na niedzielny obiad.
Ale jestem z nimi codzienne. Po prostu chcę mieć chwilę dla siebie (mam dużo czasu, bo mimo mojego wieku mama nadal w wielu czynnościach mnie wyręcza, co mnie wkurza).

Jak na razie widzę, że jedynym rozwiązaniem jest znaleźć pracę i wyniesienie się z tego domu. Tylko że mam z tym problemy i jak na razie widzę, że nie zmieni się to w ciągu najbliższych miesięcy.

Ostatnio z mamą na okrągło się kłócę o takie bzdety, że aż głupio... :roll: Co mam więc robić aby wszystko wróciło do normy?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
30 sie 2010, 15:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do