depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez mikimoka 30 sie 2010, 03:02
rober6666, Piszesz jak taki nabuzowany 19 latek.. taki fetny nie wiem kto.. :( spuść z tonu- bo knie tłumaczenia o frajerach nie ruszaja.. realnie staram sie ocenic sprawe a Ty nadal:
powiedzcie mi jeszcze , że powinienem zaprzyjaźnic sie z frajerem

Żona -lanie i rozwód
I zapominam o sprawie.

nauczyłem sie byc wyrachowanym.
Wybaczanie to słabośc dająca siłę tym którzy nas krzywdzą.
hehhh chyba nie potrafisz wybaczyc .. czemu masz zal do goscia, który nie miał nic do stracenia.. który Twojej zony siłą nie wziął..? Tak na prawde to Ona zawiodła a nie on..;) Gość pewnie dał jej wybór a nie kazał sie rozbierać i nie groził śmiercią.. zresztą taki chudzielec pewnie nie miałby siły. Możemy pisać ostrym tonem jak taki wolisz:) Może typ twardzielski bardziej do Ciebie przemawia. Zaznaczam,że mam tylko nadzieje,że spuścisz z tonu z takim bezsensownym argumentowaniem.

Wybaczanie to słabośc dająca siłę tym którzy nas krzywdzą.
zobacz jak wybaczasz.. :
:arrow: szmaciła sie każdego dnia.
:arrow: rżnąc nasze żony

[Dodane po edycji:]

:arrow:
zła kobieta była

:arrow:
Myslała że ten bu.rdel w jej wykonaniu nie wyjdzie, że ja juz jestem nic nie wartym frajerem.

:arrow:
Ale ja juz Jej nie wierzę........To tak jak po zawale.Juz raczej spokojnie i beztrosko nie pobiegniesz na maksa-będziesz myśleć o sercu zamiast o radości z biegu
mam blizne na całe życie.


I To jest całe Twoje wybaczanie.

[Dodane po edycji:]

A zarobiony to możesz sobie Być :!: Karkiem możesz sobie być :!: Nadziany też sobie możesz być :!: Tylko wiesz co :?: bądź jeszcze takim mężczyzną, którego kobiecie nigdy przez myśl nie przejdzie go zdradzić :!: Jak Ty nawet nie dopuszczasz do siebie myśli,że masz w tym swoją winę to co ja mam Ci tu dużo mówić. Jak narazie pod skorupą wielkiego,mężnego, silnego faceta chowa się mięciutki, zraniony, chcący miłości chłopczyk, który by się chętnie rozpłakał i w kogoś mocno wtulił chcąc poczuć ulgę. Jesteś zagubiony! Jak zechcesz ustawić swoje życie po swojej prawdziwej myśli to napisz. Ja nie zamierzam odwodzić Cię od Twojego sposobu myślenia. Jeśli sam nie pojmiesz kilku błędów to będziesz męczył się dalej:)

Chcesz szacunku do żony? To musiałbyś mieć go do samego siebie! A godzenie się na to by nosić rogi nie jest pewnie miłe. Jak Ty nie szanujesz swoich zasad to po co inni mają je szanować? Przecież szacunek należy się każdemu.. więc zacznij od siebie..

I Ostatnia kwestia to taka- również jestem kobietą.. co nieco wiem o kobietach .. i ich potrzebach i brakach i też co nieco wiem o mężczyznach ;)
Pozdrawiam,Monia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez basia03 30 sie 2010, 08:17
zatracony, Jak już ją zostawisz dla pierwszego lepszego "lachona" będziesz szczęśliwy ????
Proponuję ochłonąć nieco. Emocje to zły doradca a zemsta nic nie daje. Pamiętaj ,zawsze przebaczaj swoim "wrogom" ,nic ich nie potrafi bardziej rozzłościć.
Dla świata jesteś tylko człowiekiem , nowego związku szukaj tam gdzie dla NIEJ będziesz CAŁYM ŚWIATEM, czego Ci życzę
basia03
Offline

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez rober6666 30 sie 2010, 10:15
Świetnie. Same piękne podszyte psychologią argumenty przeciwko mojemu zdrowemu rozumowaniu.
Jak chcecie to moge zacząć argumentowac tak samo pięknie w obronie złodziei samochodowych.
Czy wy, Ludzie straciliście juz poprzez telewizję, kino i gazetki elementarne poczucie przyzwoitości i etyki ??
Ku.re.stwo to ku.re.stwo ,a zdrada to zdrada i żadne piękne słówka i psychoanalizy tego nie zmienia ani nie zatuszują.
Koniec . Kropka.
Do puki tacy ludzie jak większośc z Was będzie to zjawisko mniej lub bardziej jawnie popierała,do puty to modne dzis gó.wno będzie rosło w siłę i my , wierni frajerzy (frajerki ) , będziemy traktowani jak dziwacy.
Nienawidzę religii, lecz islamskie kamienowanie niewiernych zaczyna mi sie podobac coraz bardziej
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez Zenonek 30 sie 2010, 10:37
rober6666,

dokladnie. Jak jest wiernosc to ma byc wiernosc.

Koles zawsze moze szukac okazji zeby cos przychedozyc, ale to zony i partnerki decyduja czy zdradzac czy NIE.

Rozumiem jak maja za faceta jakies scierwo, ale nie ma zadnej litosci ani tolerancji dla puszczalskich zon/partnerek jezeli maja w wiernego, dobrego faceta.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez basia03 30 sie 2010, 11:05
lewą nogą wstaliście dzisiaj ,czy obiema lewymi ?
basia03
Offline

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez Zenonek 30 sie 2010, 11:08
Krwiopij, :mrgreen: dobre, dobre
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez basia03 30 sie 2010, 11:24
Krwiopij, taK???? To co ja tu robię ????
basia03
Offline

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez paradoksy 30 sie 2010, 11:25
no już robaczki, spokój.
paradoksy
Offline

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez basia03 30 sie 2010, 13:01
paradoksy, my tak dla podtrzymania "razgawora" ;P)
basia03
Offline

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez mikimoka 30 sie 2010, 14:58
Ku.re.stwo to ku.re.stwo ,a zdrada to zdrada i żadne piękne słówka i psychoanalizy tego nie zmienia ani nie zatuszują.
Koniec . Kropka.
No przecież ja cały czas o Tym piszę! I cały czas pytam dlaczego jesteś z kimś, kto Ci to paskudne Kure*two funduje? No Eeee... cały czas bronie Twojej godności ..:d Albo czytaj dokładnie albo nie wiem.. logicznie pomyśl nad swoim życiem:D

[Dodane po edycji:]

Jak chcecie to moge zacząć argumentowac tak samo pięknie w obronie złodziei samochodowych.
Poraz kolejny nie odnosisz się do argumentacji forumowiczów:)

[Dodane po edycji:]

będziemy traktowani jak dziwacy.
nie rozumiem tego co próbujesz i komu wmówić:) Nikt tu takiego czegoś nie powiedział :)
Nienawidzę religii, lecz islamskie kamienowanie niewiernych zaczyna mi sie podobac coraz bardziej
a to względem czego? :D Takie nie na temat trochę :d
Postaraj się odnosić do argumentów innych.. bo jak narazie np. do moich nie odniosłes sie ani razu. A cały czas piszę- ze zrobiono Ci krzywde:) jak nie doczytałeś ;)
Krwiopij,
A tak na poważnie-osoba o inteliigencji niżej niż przeciętnej,może sobie takie mdłe rady sama zaserwować...
a to do czego się odnosi? :)

Zenonek,
Koles zawsze moze szukac okazji zeby cos przychedozyc, ale to zony i partnerki decyduja czy zdradzac czy NIE.

Rozumiem jak maja za faceta jakies scierwo, ale nie ma zadnej litosci ani tolerancji dla puszczalskich zon/partnerek jezeli maja w wiernego, dobrego faceta.
no włąśnie. Więc jaki jest sens wybaczania lasce/żpnie która zdradziła. Kłamała,że gdzies wyjezdza, cudowała? Robiła to z premedytacją? No tego pojac nie potrafie. Dziecko dzieckiem. Z dzieckiem sie nie rozstajecie bo jestescie jego rodzicami. Co do widywan idzie sie dogadac.. ale po co się katować i oszukiwać?

[Dodane po edycji:]

basia03,
lewą nogą wstaliście dzisiaj ,czy obiema lewymi ?
hehe ja ogólnie spokojna jestem :P :angel: hehe
Krwiopij, taK???? To co ja tu robię ????
:roll: w sumie to ja też nie mam pojęcia :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez rober6666 30 sie 2010, 21:55
....gryzie mnie ten temat.....bardzo.
Musze zrobic podsumowanie
Nie widzę dobrego wyjścia z sytuacji. Matnia
Uważam , że robiłem wszystko jak należy.
Pochodzę z malo zamoznej rodziny.Jestem w sumie delikatny wrażliwy choć aparycja sugeruje cos innego .Aby przezyc na tym świecie ,bez układów, koneksji rodzinnych, a zwłaszcza kasy na wykształcenie musialem zagłębic sie w świat nielegalnych interesów, przemocy, aresztów itd.To mój dochodowy i emocjonujący sposób na życie. Zahartował mnie.
Rodzine założyłem po to, aby mieć OAZĘ spokoju i normalności. Miłości i pokoju.Wytchnienie od bandytów, wałkarzy i całej tej degrengolady
Dbałem o nią ze wszystkich sil. Nie tylko finansowo-kasa to nie wszystko.
Tak na prawdę jestem delikatny i romantyczny-potrafie panować nad tym wytresowanym bezwzględnym sk.u.r.wy.synem jakiego stworzyłem w sobie na potrzeby mojego zycia.
Pisze to po to, żebyście zrozumieli , że w moim życiu nie ma wybaczenia dla zdrady, konfidenctwa, i innych szmatławych gierek.
Nie jestem w stanie, nie chce wybaczać.
Potem przyszła CHAD.Bardzo nasilona-proba samobójcza, 2 pobyty w szpitalu.
Mentalnie, psychicznie, społecznie i finansowo jestem na dnie. Oszczędności życia sie rozeszły w 3 lata na leczenie
Dla kogos , kto żył tak jak ja to podwójny cios.
Bez ogrodek powiedziałem żonie , że zrozumiem jej decyzje o ewentualnym rozwodzie. Zdrada doprowadzi do rzeźni. Powiedziała że mnie kocha ,bla bla bla.......
Ok
Wcześniej opisałem w jak wyrafinowany sposób sie puszczała i waliła mnie po rogach.No coments.
Pytanie-co mam zrobić???
W związku z życiem jakie prowadziłem wszystkie wartościowe rzeczy łącznie z mieszkaniem zapisalem na nia i i sporządziłem intercyzę. Chciałem w ten sposób zabezpieczyć ją i mojego Synka na wypadek moich ewentualnych klopotów z prawem
Tak więc nie mam tak na prawde nic
jestem chory.Ciężko.
Nie mam dochodów.
Nie mam gdzie mieszkać poza mieszkaniem żony.
Nie chce rozstawać sie z dzieckiem

Mój plan jest taki
Udaję , że wybaczylem, że zapomniałem, sielanka, świetny sex obiadki itd.
Gdy trafi sie pierwsza okazja oczywiście walnę ją po rogach. A że zbliżaja sie trasy koncertowe mojej kapeli......
I tak ,aż stane na nogi zdrowotnie i finansowo.
Potem spadam.
Zero litości.
Nie zaufam nigdy juz nikomu przez nią
Żadnych związków.
Nie pozwole się juz nikomu tak skrzywdzić ,nigdy.
Mój świat, ten dobry legł w gruzach
Moi dawni kontrahenci, choc kryminaliści mieli więcej honoru i zasad niz ta kobieta , ktora uważa sie za moja żonę.
Gdyby nie mój szósty zmysł wynikający pewnie z doświadczeń dawnego życia pewnie do dzisiaj robiła by ze mnie pośmiewisko wśród swoich frajerskich kolegów -roboli w tym burdelu gdzie pracuje.
Jakies inne rady???
Pozdrawiam
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez stracony 30 sie 2010, 22:05
Robert, stracisz to na czym Ci teraz najbardziej zależy. Sytuacja nie jest prosta- duma i godność kontra spokojne życie rodzinne.
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez chinesebox 30 sie 2010, 22:22
rober6666 rozumiem twoje rozgoryczenie,ale po tym jak opisujesz swoje zycie i "prace" to chyba powinienes byc przyzwyczajony na ròzne chamskie zachowania.spodziewales sie sielankowego zycia az do starosci?
nikt nie zdradza ot tak sobie,dla sportu..muszà byc ku temu jakies motywy.jestes pewien,ze dales zonie i waszemu dziecku poczucie stabilnosci i bezpieczenstwa?ja bym miala obawy zyc z czlowiekiem o takim pokroju,nie obrazajàc cie.
poza tym przestan sie nad sobà uzalac i szukac winy w innych...masz jeszcze szanse pokazac swiatu na co cie stac.
w zyciu wszystko sie da naprawic,mamy do tego srodki,rece,rozum itp.zròb to dla twojego syna.
„W życiu najczęstsze są dwie sytuacje: albo coś spieprzyłeś, albo ktoś kazał ci spieprzać”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
27 sie 2010, 12:39

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez mikimoka 30 sie 2010, 23:39
rober6666 napisał(a):....gryzie mnie ten temat.....bardzo.
Musze zrobic podsumowanie

super myśl- na prawdę :brawo:

Nie widzę dobrego wyjścia z sytuacji. Matnia
Uważam , że robiłem wszystko jak należy.

myślę,że masz prawo mieć wrażenie na temat siebie! Broń Boże nie twierdze,że złe. Jednak nie wiemy jak jest w jej mniemaniu! Twoje zdanie jest słuszne. Z tym,że może ona nie powiedziała Ci o swoich potrzebach i to było wynikiem tej sytuacji. Ciekawe dlaczego Ci nie powiedziała,że czegoś jej brak no nie?

Pochodzę z malo zamoznej rodziny.Jestem w sumie delikatny wrażliwy choć aparycja sugeruje cos innego .Aby przezyc na tym świecie ,bez układów, koneksji rodzinnych, a zwłaszcza kasy na wykształcenie musialem zagłębic sie w świat nielegalnych interesów, przemocy, aresztów itd.To mój dochodowy i emocjonujący sposób na życie. Zahartował mnie.

Widzisz. Cieboe to pociąga. Ona faktycznie może była innego zdania. Zobacz jak w postach twardo stoisz przy Twoich racjach.. no nie? Może ona dawała sygnały, które dla Ciebie były bagatelą? Np. Zaproponowała coś a Tobie się nie chciało. Może miała dość twardziela. Robert- ja jestem pewna, że nie powiedziałą Ci o swoich brakach albo Ty ich w jakiś sposób nie przyjąłeś do świadomości. Jeśli np. mówiła,że czegoś nie robisz, to Ty równie dobrze mogłeś jej zarzucić to,że sobie to wymyśliła.. że robisz.. i tak rozmowy się kończyły.. tego my nie wiemy. Dlatego Ciężko jest wytłumaczyć mi teraz to co nią kierowało.
Ponadto- środowisko lewych interesów to nie środowisko w którym powinno sie wychowywać dzieci.. Przypomnij sobie dzieciństwo swoje. Tak sumiennie- przypomnij sobie jak to było gdy byłeś dzieckiem. Postaw siebie w roli swego ojca a Twoją zone w roli matki. Pomyśl- jakim jesteś ojcem w oczach dziecka? Jakim będziesz ojcem jak dziecko nieco podrośnie. Usiądź w domu spokojnie, samotnie i na prawdę pomyśl o tym co robisz i jak to wpłynie na dziecko


Rodzine założyłem po to, aby mieć OAZĘ spokoju i normalności. Miłości i pokoju.Wytchnienie od bandytów, wałkarzy i całej tej degrengolady

No to super! To podejście mi się podoba:) Oby Tobie też

Dbałem o nią ze wszystkich sil. Nie tylko finansowo-kasa to nie wszystko.

Jeśli czujesz,że jesteś dobrym człowiekiem tak z czystym sumieniem no to najważniejsze!

Tak na prawdę jestem delikatny i romantyczny- potrafie panować nad tym wytresowanym bezwzględnym sk.u.r.wy.synem jakiego stworzyłem w sobie na potrzeby mojego zycia.

Fajnie jakbyś dostrzegł jeszcze, że to była zła droga.. może wtedy tego nie dostrzegałeś. Ale teraz kiedy masz już własną rodzinę warto przeanalizować swoje błędy.

Pisze to po to, żebyście zrozumieli , że w moim życiu nie ma wybaczenia dla zdrady, konfidenctwa, i innych szmatławych gierek.
Nie jestem w stanie, nie chce wybaczać.

Więc co zrobisz względem tej kobiety?

Potem przyszła CHAD.Bardzo nasilona-proba samobójcza, 2 pobyty w szpitalu.
Mentalnie, psychicznie, społecznie i finansowo jestem na dnie. Oszczędności życia sie rozeszły w 3 lata na leczenie
Dla kogos , kto żył tak jak ja to podwójny cios.

Żyłeś jak żyłeś tak? Myślę,że teraz masz szansę uczyć się żyć na nowo. Rozumiem,że cała ta sytuacja łatwa nie jest. Ale są jej plusy:
Masz możliwość ocenienia siebie, poznania siebie, nauczenia sie walki z przeciwnościami losu, tak na prawdę wydaje Ci się ,że jesteś twardzielem.. ale takim troszkę zaszczutym społecznie, wyniszczonym, na dnie.. w końcu wykluł się z Cebie facet, który dostrzega,że potrafi kochać,że ma potrzeby emocjonalne- a nie tylko stara się zaspakajać potrzeby innych, w końcu budzi się facet, który krzyczy głośno "Ja chcę normalnie żyć"! To taj za przeproszeniem jak Ikar spadający na Pysk i budzi się nie wiadomo skąd, nie wiadomo gdzie.. taki bezsilny. Warto by zadbać o odcięcie się od przeszłości i powoli nauczyć się budować takie życie jakie byś chciał mieć. Mogę Ci w tym pomóc jeśli zechcesz. Tego samemu trzeba chcieć. To nie jest tak,że ja Ciebie nie rozumiem. Właśnie świetnie rozumiem.. to jak byś teraz chciał żyć też rozumiem. Piszę dość dosadnie dla Twojego dobra- Byś w żadnym momencie nie próbować oszukać siebie. Tobą szargają różne emocje tak? Ja jestem obiektywna. Patrze na to z zimną krwią. Bardziej obiektywnie mi się wydaje.


Bez ogródek powiedziałem żonie , że zrozumiem jej decyzje o ewentualnym rozwodzie. Zdrada doprowadzi do rzeźni. Powiedziała że mnie kocha ,bla bla bla.......
Ja bym radziła spytać czego jej brakowało w waszym związku. I radziłabym Ci usiąść spokojnie i jej wysłuchać! A nie mówić- przecież ja Ci to dawałem. Zawsze mogło być za mało.. nie wiem.. jak spytasz i jej do końca wysłuchasz to napisz. Zobaczymy jak sprawa się ma..

Ok
Wcześniej opisałem w jak wyrafinowany sposób sie puszczała i waliła mnie po rogach.No coments.
naturalne jest to,że Ciebie to bolało

Pytanie-co mam zrobić???
zadbać o siebie. zastanowić się czego pragniesz! To przede wszystkim. Nie oszukiwać siebie. Jeśli nie potrafisz z nia zyc po tym wszystkim to zrób dla siebie to z czym lepiej bedziesz sie czuł. Nie patrz na przyzwyczajenia tylko na to jak Tobie się będzie żyło później z Tą decyzją

W związku z życiem jakie prowadziłem wszystkie wartościowe rzeczy łącznie z mieszkaniem zapisalem na nia i i sporządziłem intercyzę. Chciałem w ten sposób zabezpieczyć ją i mojego Synka na wypadek moich ewentualnych klopotów z prawem

i masz nauczkę trochę co?
Tak więc nie mam tak na prawde nic
jestem chory.Ciężko.
Nie mam dochodów.
Nie mam gdzie mieszkać poza mieszkaniem żony.
Nie chce rozstawać sie z dzieckiem

Mój plan jest taki
Udaję , że wybaczylem, (niewyjaśnione sprawy same się nie wyjaśnią- taka mała sugestia)że zapomniałem, sielanka, świetny sex obiadki itd.
Gdy trafi sie pierwsza okazja oczywiście walnę ją po rogach. A że zbliżaja sie trasy koncertowe mojej kapeli......
I tak ,aż stane na nogi zdrowotnie i finansowo.
Potem spadam.
Zero litości.
Nie zaufam nigdy juz nikomu przez nią
Żadnych związków.
Nie pozwole się juz nikomu tak skrzywdzić ,nigdy.
Ja myślę,że i tam po części jest wina w Tobie. Ja nie wiem-ale bycie z kimś kto igra z prawem juz nie byłoby odpowiedzialne..
Mój świat, ten dobry legł w gruzach
Moi dawni kontrahenci, choc kryminaliści mieli więcej honoru i zasad niz ta kobieta , ktora uważa sie za moja żonę.
bo jej na to pozwalasz udając sielankę..

Gdyby nie mój szósty zmysł wynikający pewnie z doświadczeń dawnego życia pewnie do dzisiaj robiła by ze mnie pośmiewisko wśród swoich frajerskich kolegów -roboli w tym burdelu gdzie pracuje.
dziwne,że do tych kumpli nie miałeś 6zmysłu ;)
Jakies inne rady???

Tak.. zadbać o siebie samego!!!!!!!!!!! w koncu!!!!!!!!
Pozdrawiam
Robert


[Dodane po edycji:]

chinesebox, 100%racji. Zgadzam się
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do