depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez rober6666 28 sie 2010, 12:05
OOOOOO !!!
Magdo
Świetny pomysł
Tylko że jak Cie zobaczę w pełnej krasie to......mogę Ci nie odpuścić :D :D
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez stracony 28 sie 2010, 12:08
Mikimoko, od miesiąca chodzę do psychiatry i psychologa. Widzę, że na psychoterapię mam małe szanse, bo psychiatryczka powiedziała, że trzeba być do tego odpowiednio zmotywowanym i chcieć, odpowiedziałem, że chcę chociaż nie wiem nawet czy chcę jeszcze żyć. Psycholożka natomiast powiedziała, że nie rozpoczyna się psychoterapii u osób stojących przed poważnymi decyzjami życiowymi a mnie wkrótce czeka rozwód na wniosek ex. Podobno psychoterapia może chwilowo pogarszać stan pacjenta, jak docierają do niego przyczyny zachowania. Powiedziałem, że nie mam nic do stracenia

Robercie, zazdroszczę Ci tej sprawności, ja jestem wrakiem pod każdym względem. Ty przynajmniej fizycznie jesteś lepszy od innych i choć co prawda nie popieram przemocy sądzę, że jest w stanie dowartościować w najgorszych momentach.
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez rober6666 28 sie 2010, 13:58
mikimoka napisał(a):
Zdradzała bo nie miała we mnie oparcia, ciepła, uczucia i dobrego kontaktu.
Osoba chora na depresję endogenną nie myśli wcale o innych. Mysli o sobie, nie ma siły chodzić, pracować, jest wiecznie senna, zmęczona.. Najmniejsza czynność sprawiała trudność tak? Jak zmusić wrak człowieka chorego na depresję do takich romantycznych uniesień? No siłą rzeczy -nie da się. Nie daj sobie wmówić,że powodem zdrady była Twoja choroba. W końcu przed ołtarzem przysięgaliście sobie "W zdrowiu i chorobie". Zdrada nie ma żadnego wytłumaczenia..a już na pewno nie tak stronniczego. Mogła zwyczajnie poprosić Cię o rozwód, załatwić sprawę po ludzku a nie tułając się po facetach w celu zaspokojenia żądzy i potrzeb emocjonalnych. Były inne rozwiązania- rozwód w porę. To,że byłeś na prawdę ciężko chory nie jest żadnym wytłumaczeniem nielojalności. I nie daj sobie wmówić tego,że nie jesteś nic warty! Przed Tobą szmat życia, które będziesz sobie skrupulatnie na nowo budował. Każdy ma prawo do szczęścia. Czym są słowa nielojalnego człowieka wobec Ciebie- tego, który na prawdę przeżył tak ciężkie chwile?

Zgadzam się
Ja wielokrotnie powtarzałem żonie , że rozumiem doskonale w jakim jestem stanie zeszmacenia i jeśli chce to ,ze względu na nia możemy się rozwieść.Uczciwie.Zostawię jej wszystko. Ale ona sobie ubzdurała ,że może mieć i męża i przygody.Jednocześnie.
Niestety, poprzednie zycie nauczyło mnie nie darowac takich spraw.Nie zapomne i nie odpuszczę. Minął rok odkąd jest wspaniała , ale moja złośc i chęć odwetu nie zmalała-wręcz maniakalnie rośnie.
Oboje zapłacą w sposób adekwatny do płci.(przecież nie połamią mi żony )
szkoda
Inaczej to wszystko wyobrażałem sobie przed ołtarzem.
Ja przysięgałem , mimo że jestem niewierzący i przysięgi dotrzymałem, ona jest bardzo wierząca ,lecz z dotrzymaniem przysięgi juz u niej krucho.
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez mikimoka 29 sie 2010, 01:24
,nie musiała pracować
Bo? Po co na to się godziłeś? A może sam to zaproponowałeś?
Nadmienię , że pomimo choroby w sensie "fizycznym" jestem bardzo sprawny.Pomimo choroby zajmuje sie dzieckiem, co czasami przekracza moje mozliwości.
Ech,szkoda gadać.
waszym czy Twoim czy jak?
Ale instynkty mi pozostały, całe zycie balansowałem na krawędzi prawa i jestem przeczulony na wszelkie anomalie....
Może opowiesz? ;)
Obawiam się, że jak stane w końcu na nogi ,to zostawię Ją dla jakiegoś pierwszoligowego "lachona"
Niech poczuje, jak to jest , gdy świat sie wali na głowę.

rozsądek podpowiada Ci same niesamowite rzeczy :roll:

Zatracony!!!!!
Mikimoko, od miesiąca chodzę do psychiatry i psychologa. Widzę, że na psychoterapię mam małe szanse, bo psychiatryczka powiedziała, że trzeba być do tego odpowiednio zmotywowanym i chcieć, odpowiedziałem, że chcę chociaż nie wiem nawet czy chcę jeszcze żyć. Psycholożka natomiast powiedziała, że nie rozpoczyna się psychoterapii u osób stojących przed poważnymi decyzjami życiowymi a mnie wkrótce czeka rozwód na wniosek ex. Podobno psychoterapia może chwilowo pogarszać stan pacjenta, jak docierają do niego przyczyny zachowania. Powiedziałem, że nie mam nic do stracenia
Suuuper! Spodobało mi się To jak jej odpowiedziałeś. Tu już bardzo dobrze świadczy o Twoich chęciach. Radziłabym Ci iść psychoterapię załatwić w innej poradni. Tak by w poprzedniej nie ograniczać się, być bardziej otwartym. W tek do której chodzisz mógłbyś mieć jakieś poczucie winy,że źle zrobiłeś- nie wiem. Ale To Toja sprawa,że chcesz dbać o siebie. I masz dbać. Terapia Ci pomoże. Tylko trzeba chcieć

[Dodane po edycji:]

rober6666, Ciężko Ci zapomnieć o tym,że ta kobieta nie jest częścią życia jakie Ty chciałbyś wieść? Sam siebie trochę zakopujesz nienawiścią i myśleniem o odwecie czy o tym y tam myślisz. To były jej wybory.. Teraz zachowujesz się troszkę jak dziecko, który chce ukarać kolegę bo ten zniszczył mu zabawkę. Zamiast iść ku dobremu nadal siedzisz w 1 rzece;) myśląc,że nie siedzisz. Jasno widać,że rujnuje Ciebie samo jej imie, że się denerwujesz na myśl o niej, myślisz o innych jak o LACHONACH.. na prawdę myślisz,że warto myśleć o kimś takim? Spójrz tylko na mnie Hahaha aż się prosi by zabrać do kina haha
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez Rambo123 29 sie 2010, 10:37
Też byłem zazdrosny o swą żonę i nie popieram chęci odwetu. Przeżyła ze mną 35 ciężkich lat. Współczuję jej.
Ech życie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
395
Dołączył(a)
27 sie 2010, 14:27
Lokalizacja
Polska

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez betty_boo 29 sie 2010, 11:28
Rober, jesli zdecydowałes sie jednak nadal żyć z żoną (to była też Twoja chęć i decyzja) , to teraz bądź konsekwentny i sie staraj, a nie uprawiaj sabotażu wobec niej i siebie samego.

Jeśli jednak nie stac Cie na wybaczenie (nie mówię o naiwności ani zapomnienieniu), to nie bądź z nią. Bo spalasz się i zżerasz w ten sposób własny ogon.

Nie daj się zalewać negatywnym uczuciom. Kobieta popełniła bład, chce go naprawić, Ty się na to zgodziłeś i do przodu!

Rozumiem Twoją przenośnię na temat utraty zaufania.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez rober6666 29 sie 2010, 12:01
Mamy 6 letniego Synka.......
To Cudo chcąc nie chcąc uniemozliwia mi znalezienie dobrego wyjścia z sytuacji.
Może sie uspokoje jak zamknę temat z tym "alvaro"
I nie mowcie mi , że nie warto, że to nic nie zmieni itd.Zmieni. Połechtam swoje poczucie sprawiedliwości i godności.Nikt mu , wątłemu robolowi bez pleców, nie kazał wyrywać żony prawie 100 kilogramowemu , do niedawna jeszcze nieźle poukładanemu karkowi.Mógł sie zorientować. Tacy frajerzy jak on bazuja na przekonaniach dobrych ludzi, żeby odpuścić, żeby nic nie robic i śmieja sie nam w pyski rżnąc nasze żony
Czy wiecie że "do tryumfu zła wystarczy tylko aby dobrzy ludzie nic nie robili" ?
Po wszystkim może zluzuję.
Pomimo wszystko chciałbym byc z Żoną, miec z Nią normalna rodzinę.
Ale jakoś nie wyobrażam sobie teraz jej kilkudniowego wyjazdu np na jakies szkolenie !!! Gwoli ,w moim mniemaniu sprawiedliwości, cały okres jej wyjazdu spędził bym w Agencji,bankowo.Rezeby byl ewentualny remis :D
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez brokenwing 29 sie 2010, 12:58
Zaczynam dostrzegać plus .W moim wypadku nie było dziecka . A zdrada jest faktycznie obrzydliwa. I to późniejsze tłumaczenie .
"Przecież jesteśmy cywilizowanymi ludźmi,ludzie się rozchodzą i zostają przyjaciółmi "
Qwa mać -cywilizowany człowiek najpierw opuszcza partnera a potem wiąże się z innym . A jak ktoś romansuje kilka miesięcy ,kłamie,oszukuje .
To dla mnie jest to,zwykle qrewstwo.
brokenwing
Offline

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez betty_boo 29 sie 2010, 14:30
Nikt mu , wątłemu robolowi bez pleców, nie kazał wyrywać żony prawie 100 kilogramowemu , do niedawna jeszcze nieźle poukładanemu karkowi.


rober, z tego co piszesz wynika ze gdyby to był prezes banku lub inna osoba na stanowisku z odpowiednią prezencją to twój żal byłby mniejszy, a on bardziej uprawniony do takich działań?

Pomimo wszystko chciałbym byc z Żoną, miec z Nią normalna rodzinę.
Ale jakoś nie wyobrażam sobie teraz jej kilkudniowego wyjazdu np na jakies szkolenie !!! Gwoli ,w moim mniemaniu sprawiedliwości, cały okres jej wyjazdu spędził bym w Agencji,bankowo.Rezeby byl ewentualny remis


to jakoś przeczy wszystko jedno drugiemu.

czy zgłaszałeś ten problem na terapii?
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez rober6666 29 sie 2010, 15:05
....nie żal byłby taki sam a kolesia dojechałbym w jednakowy sposób. Tylko pewnie trudniej by było.

Dlaczego to ja mam iśc na terapię???
Dlaczego mam się czuć ofiarą i doszukiwać się jakiejs swojej winy??
Gdy ktos włamie Ci sie do domu to będziesz zastanawiac sie czy to czasem nie Twoja wina , że założyłas 2 a nie 3 zamki , czy rozwalisz gnojowi łeb??
Moje podejście i tak jest bardzo stonowane.Kulturalne. Dbające o szczęście Dziecka.
Tylko juz jestem pod tym względem psychicznie skrzywiony i nigdy nie zaufam, nigdy nie będzie tak jak wcześniej.
Pamiętaj
"każdego można przekręcić, ale tylko frajera 2 razy"
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez mikimoka 29 sie 2010, 16:02
Roberto:
Dlaczego to ja mam iśc na terapię???

Dlaczego mam się czuć ofiarą i doszukiwać się jakiejs swojej winy??

A nie jesteś ofiarą zdrady?
Po 2- zdrada to wina 2óch osób.
Żona podała Ci przyczynę zdrady? Czego jej brakowało w waszym związku? Bo czegoś musiało skoro komuś innemu pozwoliła zaspakajać swoje potrzeby- i zaznaczam- nie tylko seksualne.
Gdy ktos włamie Ci sie do domu to będziesz zastanawiac sie czy to czasem nie Twoja wina , że założyłas 2 a nie 3 zamki , czy rozwalisz gnojowi łeb??
Dlaczego własne życie porównujesz do takiego czegoś. Mało to ludzi reklamujących swój dobrobyt?;> hehe
Spójrz tylko na siebie a nie ja jakieś tam insynuacje.
Dbające o szczęście Dziecka.
Uważasz, że dobrem dziecka jest jego kąpanie? Pranie? Danie jeść? Czytanie książek? W moim mniemaniu to zaspakajanie w 1 kolejności potrzeb emocjonalnych dziecka. Powiem Ci d razu tak- Bądź gotowy na to,że cudów nie masz się co spodziewać. Żyjesz z osobą , której nie zaufasz w 100%. Jeśli się powieli -m nie daj Bóg takie zachowanie, to też będzie Twoja wina. Wiesz co bierzesz tak? Mam nadzieję,że uda Ci się to naprawić. Czasami zdrada umacnia więzi. Jest Sygnałem braku CZEGOŚ w związku. Terapia jest potrzebna by móc ustalić czego Wam najbardziej brakuje! Co za problem Iść skoro TAK BARDZO zależy Ci na żonie? Chyba nie aż tak bardzo skoro znów decydujesz się na ryzykowne życie. Oby dwoje musicie jeszcze wiele zrozumieć.

Co do bycia karkiem. Przepraszam za wyrażenie- ale śmiech na sali,że karków trzeba się bać a jakieś chuchro dyma laskę karka. Całe to przesadne "pompowanie" na siłce czy branie kosów też jest oznaką niepewności siebie, sztuczne budowanie respectu społecznego, zaburzeniem własnego JA (niepewnosc, strach przed byciem odrzuconym itp)-> mogę Ci nawet artykuł na ten temat przysłać.

[Dodane po edycji:]

Ja bym juz nigdy nie zaufał kobiecie która mnie zdradziła..
Czasami jest tak,że zdrada umacnia bardzo związek.. ale tylko pod warunkiem,że para chce być razem, jest wobec siebie szczera.. mówie tu o samoistnym przyznaniu się partnerowi.. ale w takiej sytuacji należy na prawdę umiejętnie zabrać się do pracy na związkiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez betty_boo 29 sie 2010, 16:09
oczywiscie ze jestes ofiara. chociazby swoich negatywnych uczuc w tym momencie. a terapia jest potzrebna po to zeby pomóc Ci sie uporac z tymi negatywnymi emocjami.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez rober6666 29 sie 2010, 21:54
.....powiedzcie mi jeszcze , że powinienem zaprzyjaźnic sie z frajerem , dla dobra mojej psychiki......
Mój synek bezinteresownie kilkakrotnie w ciągu dnia całuje mnie po rekach i mowi "kocham Cię Tatuń"
Czuje sie skrępowany......Kocham Go.
Gdyby nie On sprawa byłaby prosta.
Frajer.....wiadomo co.
Żona -lanie i rozwód
I zapominam o sprawie.
Jak jej cos nie pasowalo to mogła powiedzieć-chce rozwodu.I tyle. sam kilkakrotnie mowilem że zrozumiem.Nie będe robił klopotow.
Ale ciągnąc soki ze mnie , a coś innego innemu ,to już ostateczne zeszmacenie i urąganie mojej inteligencji...
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez rober6666 29 sie 2010, 23:16
Racja.
Wolałbym zarobic kosę na mieście niz zostac tak zeszmaconym.
Najgorsze było jej wyrachowanie.W domu High Live.Kochająca żona, częsty udany sex, weekendy w górach,kino, restauracja
Gdy wyjeżdżałem do sanatorium to żegnała mnie z płaczem, codziennie godzinami dzwoniła, odwiedziła mnie nawet na kilka dni ( 300km stąd !! )
....a dokładnie w tym samym czasie, mając wolna chatę (synek byl cały czas u teściów, z racji że ona pracuje na zmiany) szmaciła sie każdego dnia.
Szczyt obłudy.
Uwierzcie mi-plotki o sanatorium sa prawdziwe. Mozna tam za ogiera robić.
Ja , frajer, byłem wierny.....
Teraz ja jestem na maxa wyrachowany.
Wybaczyłem , kocham , szanuje......az do momentu kiedy stane na nogi (chyba że wcześniej CHAD mnie zabije jak to opisuje w innym wątku ) zdrowotnie i przede wszystkim finansowo (pomimo wcześniejszej prosperity teraz z powodu choroby jestem w głębokiej du.pie )
Wtedy zostawię z dnia na dzień.
nauczyłem sie byc wyrachowanym.
Wybaczanie to słabośc dająca siłę tym którzy nas krzywdzą.
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do