depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez stracony 20 sie 2010, 11:18
U mnie depresja miała ogromny wpływ na rozpad związku, przez moje zachowanie ex szukała pocieszenia u innych. Teoretycznie mógłbym udowadniać, że wtedy jak zaczęła mnie zdradzać byłem już chory. Wiedziała, że byłem u psychiatry a potem dość długo zażywałem antydepresanta. W jakiś sposób może to by zmniejszyło moją winę i mógłbym uzyskać całkowicie jej winę. No ale mam niechęć do takiego postępowania bo nie chcę wyjść przed wszystkimi na chorego psychicznie. Mam dobrą pracę a kto wie jakby było, gdyby kierownictwo się dowiedziało. Poza tym mogłyby ucierpieć moje kontakty z dzieckiem, w końcu jak dawać dziecko ojcu świrowi.
No i czy będąc chorym (nie wiedząc o tym i nie lecząc się) to że się ożeniłem może mieć wpływ na całokształt pożycia i być argumentem na moja niekorzyść podczas rozwodu.
Spekulacje czysto teoretyczne bo zamierzam, mimo tego że czuję się skrzywdzony i dodatkowo poniosę większe koszty alimentów ( na żonę też, niedostatek) rozejść się bez orzekania o winie. Nie mam siły rozwodzić się latami, najwyżej jeśli skończy się to wszystko dla mnie bardzo niekorzystnie to zawsze mam wyjście awaryjne.
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez mikimoka 27 sie 2010, 05:11
poniosę większe koszty alimentów
koszta alimentów zależą od tego ile Ty zarabiasz i jakie sam będziesz miał potrzeby. Do wyznaczania kwoty alimentów jest jakiś prób. Nie pamiętam dokładnie jaki.. ale jest wyznaczony do tego jakiś% zarobków, który może być sumą alimentacyjną.. także spokojnie.

[Dodane po edycji:]

Co do spraw- ile dziecko ma lat?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez ewaryst7 27 sie 2010, 07:46
Dlaczego piszesz o sobie , że jestes świrem.Ja od lat choruję na depresję i nigdy tak o sobie nie pomyślalam.Nie jesteś swirem.Jesteś chory na depresję.Cierpisz, i jeszcze sam siebie dołujesz.Dlaczego?Jeśli chodzi o sąd , to przedmowca ma rację.Spokojnie.Nie mogą Ci wydrzeć wszystkiego.Trzymaj się.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez stracony 27 sie 2010, 10:34
W ramach ograniczeń związanych z depresją funkcjonuję w miarę jak zwykły człowiek. Dla ludzi nie zaznajomionych z tematem, zażywanie antydepresantów czyli psychotropów może jednoznacznie klasyfikować takiego chorego jako nienormalnego, świra. W rękach wrogiej ex taki argument sami możecie sobie wyobrazić.
Z dochodu alimenciarza komornik może ściągnąć 60% zarobków.
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez mikimoka 27 sie 2010, 10:39
U mnie depresja miała ogromny wpływ na rozpad związku, przez moje zachowanie ex szukała pocieszenia u innych.


Szkoda,że masz takie zdanie w tak ważnej kwestii.
Po pierwsze...
Nie depresja przyczyniła się do rozpadu związku tylko braki Twojej partnerki dotyczące kwestii wsparcia. Jak sam wiesz- byle lek nie pomoże.. to nie to samo co grypa. Baaardzo istotne jest to, jak obok farmakoterapii, psychoterapii chory dba o siebie wśród otaczających ludzi. Np. w pracy w domu, w rodzinie. To nie jest tak,że tabletka i pogadanka załatwi całą sprawę. Leczenie depresji to żmudny i długotrwały proces w którym ma udział Twoje środowisko, Terapeuta i Ty.

Opowiedz jak zajmowała się Tobą małżonka? I jakie Są przyczyny Twojej depresji? Jak teraz się czujesz?

Po drugie...
Skąd to obwinianie tylko siebie? Być może miało to jakieś znaczenie na stan waszego związku- ale nigdy nie jest tak,że wina leży po jednej stronie. Żona może sobie mówić,że to Twoja wina.. tylko i wyłącznie. Jak widzisz łatwo przewidzieć reakcję osoby chorej na depresje. Wzbudzenie poczucia winy u chorego to błahostka. Być może ona chciała byś tak się właśnie czuł by samemu nie czuć wyrzutów sumienia.

Po trzecie...
Kwestia zdrady. Jak człowiek chce zdradzić to zdradzi.. Łatwo tu było podpiąć Twoją chorobę. Myślę,że żona powinna się poważnie zastanowić co robi.. a nie szukać winnych na około, tylko nie u siebie.

[Dodane po edycji:]

chorego jako nienormalnego, świra
ogólnie istnieje taki dośc powszechny stereotyp u ludzi (przeważnie tych, co nigdy u psychologa, psychiatry nie byli), że wizyta u psychologa, terapeuty, psychiatry jest równoznaczna z byciem "wariatem". Ale po co słuchać ludzi, którzy nie mają pojęcia jak potrafia cierpieć ludzie? Eee... takie opinie nie powinny mieć znaczenia. Dbasz o siebie w tym momencie i to jest najważniejsze. 3mam kciuki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez mikimoka 27 sie 2010, 10:52
50 proc ludzi w ciągu calego swojego życia przezyje epizod depresyjny
Najczęściej występuje u ludzi starszych i u młodzieży.
Starszyzna:
Negatywny bilans życia
Utrata małżonka
Choroby somatyczne
itp.

Młodzież:
Brak zainteresowania ze strony rodziców
Patologia rodzinna
Niska samoocena
Fobia np. szkolna , problemy w nauce
Nieumiejętność wychowawcza rodziców
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez stracony 27 sie 2010, 14:59
Na razie lekarze diagnozują co mi jest, ostatnio psychiatra przychyliła się do mojej autodiagnozy, że mogę mieć dystymię.
Małżonka potraktowała moją chorobę parę lat temu jako mój wymysł, fanaberię. pomogła dotrzeć do psychiatry i na tym skończyła się jej pomoc. Po paru miesiącach zażywania lekarstwa najgorsze objawy puściły, było mi lepiej i już się nie leczyłem choć nie czułem się nigdy najlepiej. Wtedy rady psychiatry by iść do psychologa odrzuciłem, bo miałem niepozytywny do tego stosunek jeszcze z wcześniejszych lat. Poza tym jednym incydentem wielokrotnie mówiłem żonie, że źle się czuję ale wywoływało to jej złość, mdliło ja jak o tym słyszała. Nie wpadła chyba nawet na to by przeczytać w internecie o symptomach depresji, choć spędzała tam mnóstwo czasu. Zresztą co się dziwić jej skoro ja też przeszedłem obok tej sytuacji niejako obok, nie zainteresowałem się co mi może być.
Dopiero w tym roku zacząłem przegryzać się przez ten temat a rozpocząłem nie od depresji tylko przypadkiem przeczytanego artykułu o syndromie chronicznego zmęczenia. Następnie poczytałem o depresji i wtedy uświadomiłem sobie, że to przecież jest to co czuję a objawy silnej depresji pojawiały mi się tylko od czasu do czasu.
Po rozpoczęciu leczenia było lepiej, teraz po miesiącu brania seronilu zaczynam sie powoli czuć tak samo jak przed leczeniem.
Żona opisując moje zachowanie z przed lat wyraźnie pokazuje mi, że to była depresja ale jej przecież o tym nie powiem. No i tak sugestywnie to robi, że jest w stanie mnie przekonać o słuszności swojego zdania. Zdradzała bo nie miała we mnie oparcia, ciepła, uczucia i dobrego kontaktu.
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez mikimoka 27 sie 2010, 15:18
Zdradzała bo nie miała we mnie oparcia, ciepła, uczucia i dobrego kontaktu.
Osoba chora na depresję endogenną nie myśli wcale o innych. Mysli o sobie, nie ma siły chodzić, pracować, jest wiecznie senna, zmęczona.. Najmniejsza czynność sprawiała trudność tak? Jak zmusić wrak człowieka chorego na depresję do takich romantycznych uniesień? No siłą rzeczy -nie da się. Nie daj sobie wmówić,że powodem zdrady była Twoja choroba. W końcu przed ołtarzem przysięgaliście sobie "W zdrowiu i chorobie". Zdrada nie ma żadnego wytłumaczenia..a już na pewno nie tak stronniczego. Mogła zwyczajnie poprosić Cię o rozwód, załatwić sprawę po ludzku a nie tułając się po facetach w celu zaspokojenia żądzy i potrzeb emocjonalnych. Były inne rozwiązania- rozwód w porę. To,że byłeś na prawdę ciężko chory nie jest żadnym wytłumaczeniem nielojalności. I nie daj sobie wmówić tego,że nie jesteś nic warty! Przed Tobą szmat życia, które będziesz sobie skrupulatnie na nowo budował. Każdy ma prawo do szczęścia. Czym są słowa nielojalnego człowieka wobec Ciebie- tego, który na prawdę przeżył tak ciężkie chwile?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez stracony 27 sie 2010, 23:17
mikimoka, było dokładnie tak jak piszesz. W okresach nasilenia depresji miałem dni, kiedy przed wysiadnięciem z samochodu musiałem zbierać siły a pójście na zakupy czy wyjście na wyższe piętro było katorgą. Zwykły spacer, pozatym, że nie lubiłem i był dla mnie czynnością nudną, jak już doszedł do skutku powodował moje duże zmęczenie połączone z lekkimi zawrotami głowy. Temat typu remont w domu był ( i jest zresztą dalej) czymś co przeraża, jest ponad siły i umiejętności. Zawsze odkąd pamiętam starałem zająć mój umysł jakimś zajęciem, by coś robić i nie siedzieć bezczynnie. Dawno temu było to czytanie, uwielbiałem czytać ale potem zostało to wyparte przez komputer czyli gry, www, filmy. Nie byłem wstanie skupić się dłużej nad książką. Doprowadziło to mnie to stanu, że kiedy chciałem zając się dzieckiem nie potrafiłem tego robić zbyt długo bo powodowało to moje otępienie, senność i pustkę w głowie. Przesiadywanie przed monitorem zabierało mi za dużo czasu, ale powodowało, że nie myślałem wtedy o problemach, mogłem nie skupiać się nad walką ze swoimi słabościami.
Od lat uważałem, że w życiu nie spotka mnie już nic dobrego, że nie będzie lepiej i byle nie było gorzej.... a było coraz gorzej, z roku na rok umierali członkowie mojej rodziny, potem choroba żony, w końcu jej odchodzenie odemnie parę razy. Pamiętam dzień śmierci ojca, wstałem wtedy wykończony jak zwykle rano i już miałem wyjeżdżać do pracy jak tata poprosił, żeby mu pomóc. Było z nim niedobrze, ale wydawało mi się, że to tylko zapalenie płuc i będzie ok. To nie było zapalenie, karetka zabrała go do szpitala i to był ostatni raz kiedy Go widziałem żywego. Chodziłem tego ranka jak we śnie, nie docierało do mnie, że z ojcem jest bardzo źle, Wysłałem za Nim żonę do szpitala a sam pojechałem do pracy... ech .
ja nawet się musiałem mobilizować do rzeczy, które lubiłem, by usiąść przed kompem czy zmusić się by jechać gdzieś na rowerze czy obejrzeć film. Niestety dla żony czy dziecka zabrakło sił na mobilizację. Byłem więc leniem, osobą niegodną szacunku a w ostatnim okresie po prostu kretynem. Żona nie szczędziła mi "czułości" twierdząc, że do mnie i tak nic nie dociera.
Od 3 miesięcy staram się dojść do tego co mi jest. Mam objawy dystymiczne z silniejszymi fazami depresji, fobię społeczną, objawy deralizacji i depersonizacji. Wszystko to na takim poziomie, na którym jestem jeszcze w stanie zapanować nad tym i być na pozór normalnym dla całego świata ale niestety nie dla siebie, bo siebie nie oszukam.
Od 3 dni czuję się znów źle, leki chyba przestają działać. Chciałbym, żeby to wszystko już się skończyło
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez elf 27 sie 2010, 23:29
OJ CIĘZKIE TO ŻYCIE :why:
elf
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 sie 2010, 23:16

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez rober6666 27 sie 2010, 23:32
Zatracony
Mistrzu Wypowiedzi !!!!
Jak pięknie to wszystko ująłeś. KWITESENCJA !!!!!!!!
Brak mi słów.
Dokładnie tak samo mam
Żona mnie olała dla jakiegos frajerka z pracy.
Tylko kto tu jest kozakiem? Ten robol tępy ( jakim debilem trzeba byc żeby rżnąc czyjąś żonę bez uprzedniego zorientowania ,komu to sie żone rżnie-zanim zachorowałem byłem można powiedzieć "poza prawem" a układy, długi wdzięczności itd pozostały) , czy ja, który pomimo nieuleczalnej i jakże uciązliwej choroby (on tez wnet będzie chory ) trwam dalej ??
Pozdrawiam
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

Avatar użytkownika
przez mikimoka 28 sie 2010, 00:15
zatracony, a czy Ty masz stały kontakt z lekarzem? Musisz mieć jakąś intensywną terapię- zadaniową najlepiej. W celu poprawy motywacji..

[Dodane po edycji:]

Żona mnie olała dla jakiegos frajerka z pracy. Ponieważ? ;>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez rober6666 28 sie 2010, 10:06
........ponieważ to "zła kobieta była"
Gdy byłem zdrowy i zarobiony (nie na etacie ) ,nie musiała pracować, gdy jeździliśmy ciągle na dłuugie weekendy to było OK.
Gdy zachorowałem , to jakoś to OK przestało istnieć.
Żeby to chociaż wolny facet był. Ale nie, żonaty.
Nadmienię , że pomimo choroby w sensie "fizycznym" jestem bardzo sprawny.Pomimo choroby zajmuje sie dzieckiem, co czasami przekracza moje mozliwości.
Ech,szkoda gadać.
Myslała że ten bu.rdel w jej wykonaniu nie wyjdzie, że ja juz jestem nic nie wartym frajerem.
Ale instynkty mi pozostały, całe zycie balansowałem na krawędzi prawa i jestem przeczulony na wszelkie anomalie....
Od roku jest kochająca żoną, niby wszystko jest OK.
Ale ja juz Jej nie wierzę........To tak jak po zawale.Juz raczej spokojnie i beztrosko nie pobiegniesz na maksa-będziesz myśleć o sercu zamiast o radości z biegu
mam blizne na całe życie. Przekonałem sie niestety , że zaufanie to jedna z cenniejszych rzeczy.
Obawiam się, że jak stane w końcu na nogi ,to zostawię Ją dla jakiegoś pierwszoligowego "lachona"
Niech poczuje, jak to jest , gdy świat sie wali na głowę.
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: depresja a rozpad małżeństwa i rozwód

przez Balbina^^ 28 sie 2010, 11:54
rober6666 napisał(a):Obawiam się, że jak stane w końcu na nogi ,to zostawię Ją dla jakiegoś pierwszoligowego "lachona"
Niech poczuje, jak to jest , gdy świat sie wali na głowę.
Robert


Jak chcesz to specjalnie dla Ciebie mogę odegrać scenkę rodzajową- poudaję trochę Twoją narzeczoną przy niej :mrgreen: Oczywiście odwalę się jak wożny na dzień nauczyciela i będę się do Ciebie kleić jak mucha do lepu, nie ma to tamto :mrgreen:
Balbina^^
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do