Co robic ;( ? Jak dać sobie rade ?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Co robic ;( ? Jak dać sobie rade ?

przez Alone12 31 lip 2010, 14:46
Witam,
Chciałabym opowiedziec tutaj troche o mojej sytuacji...Rok temu w kwietniu pojechałam na swieta do rodziny.. przypadkowo poznałam pewnego chłopaka przez mojego kuzyna, zaczelam sie z nim spotykac, bardzo dobrze mi sie z nim rozmawiało,ale czas był wracac do domu... Po przyjezdzie do domu czegos mi brakowało, odczuwalam pustke, ale on caly czas pisal. W czerwcu postanowilam do niego pojechac..Było cudownie, najlepsze wakacje, niezapomniane napewno.. Przy nim napewno poczułam co to miłość, wszystko było nowe, był pierwszy sex, pierwszy raz w zyciu powiedzialam chlopakowi, ze go kocham.. co wczesniej mi sie nie zdazalo, gdyz tego nie czułam... uczylismy sie wszystkiego razem , w sexie i ogolem , moglam PRZY NIM MOWIC WSZYSKO, ROBIC WSZYSTKO, wygladac jak chce.. nie wstydzilam sie niczego, moglam robic wszystko... on zreszta tez :( nie bylo rzeczy o ktorej bym sie wstydzila mu powiedziec albo zrobic..Mam 19 lat, on jest ode mnie mlodszy o 2 lata.. wszyscy ze znajomych odradzali mi, mowili on Cie zostawi to gowniarz, on Cie zdradza.. ale ja wiedzialam, ze tak nie jestt.. ja to czułam.Po wakacjach przyjechal do mnie w pazdzierniku , moi rodzice go zaakceptowali, wytlumaczyl im, ze mnie kocha i , ze wiem nie ma znaczenia.. Gorzej bylo z jego rodzicami, ale wytlumaczyl im to, pozwalali mu przyjezdzac do mnie.. Był w pazdzierniku, był w grudniu, był w lutym, w maju... Tez jedzzilam do rodziny ii spedzalam z nim czas, ferie był to chyba najpiejkneijszy czas w moim zyciu. Przyjezdzzlam tam , on spedzam ten czas tylko ze mna, poznalam jego znajomych, byli wporzadku.. Wiedziałam , ze mu zalezy , pokazywał mi to.. On jest bardzo wrazliwym chłopakiem, plakal czesciej niz jaa jak sie pokliclismy. Rozmawalismy codziennie po 4 h przez telefon , tony sms... i skype.. To prezwaznie on przepraszał, on starał sie nas pogodzić, on walczył... Ja wiedziałam, ze go nie zostawie nawet jak byłam wsciekla, ale lubiałam jak pokazywał, ze mu zalezy...Przyjechał do mnie w czerwcu, umowilismy sie , ze spedzimy cale wakacje razem.. U niego, potem mazury, a potem u mnie... Mielismy plany , pomimi tak mlodego wieku, chcielismy za 3 lata zamieszkac razem jak on skonczy technikum ( ja w tym roku napisalam mature ..) zareczyny.. slub i dzieci .. rozmawialismy nawet o imionach, moze to zalosne bo mlodzi, ale ja naprawde chcialam z nim zostac do konca zycia.. Tak , wiec był u mnie w czerwcu ,20 lipca mielismy jechac na mazury... okolo 15 czerwca pojechal ode mnie, mialam za tydzien pojechac w jego strony.. i tak sie stalo czego naprawde zaluje :(:( ..pojechal do kuzyna, jezdzilam do rodziny , kuzyn mieszka 10 minut od niego.. jego rodzice chcieli mnie poznac...Moi znajomi jak go poznali, zrozumieli zobaczyli, ze sie kochamy, widzieli, ze mu zalezy, zrozumieli mnie.. Pojechałam do niego...i cos pekło nie wiem co sie stalo, 1 tydzien bylo cudownie poznalam jego rodzicow, bylismy na zabawie , nie zostawial mnie na krok.. mowil, ze mnie kocha... i pewnego dniaa.. przestal pisac, mowil, ze zajety, nie mial dla mnie czasu, kompletnie bez powodu... zaczelam mu robic wyrzuty, ze woli spedzac czas ze zanjomymi niz ze mna bo tak było, tluamczylam mju, ze przyjechalam tylko dla niego, ze na 2 tygodnie i ze moglby ten czas posiwecic dla mnie jak w ferie.. on ok, jutro bylo to samo spotykal sie ze mna o 21.00 z godzine i to wszystko.. twierdzil, ze za duzo sie klocimy, ze on tego nie wytrzymuje, ze on nie da rady na odleglosc, a ja zadalam pytanie TAK NAGLE ?.Mial jednego bardzo dobrego kolege, ktorego bardzo nie lubialam , totalny dzieciak.. I tu zaczal twic problem , zaczal mnie oklamywac , ze idzie do domu, ze do pracy musi jechac, a spotykal sie z kolegami.. rolbilam mu awantury.. on mi wypominam, ze tez mam dobrego kolege, o ktorego on zawsze byl zazdrosny neistety bez powodu, byl na niego uczulony..Pewnego dnia, przyjechal na 10 minut powiedzial ze nie moze sie ze mna spotkac,, powidzialam, ze wyjezdzam a on ze przyjedzie za 45 minut .. i pogadamy.. i juz sie nie zjawil.. pisalam tysiace smsów.. dzownilam nie odbieral.. Zostalam 4 dni u kuzyna i wyjechalam , nie umiem sie z tym pogodzic ja nie rozumiem dlaczego wybral kolegow,... niektorzy mowia MUSI sie chlopak wybawic.. ale przeciez nie mozna kogos przestac kochac w tydzien? a wiem, ze mnie kochał, udawadniał to , pokazywał mi to..Zawsze dbał zeby mi było dobrze, nie patrzac na siebie... Zawsze bylam najwazniejsza...:( Ja tez mu to okazywałam , ze go kocham , on to wiedział.. :( Wyjechałam do domu, wszystko mi przypominało jego , jego koszulki, bielizna, prezenty... :(:( tyle cudownych wspomnien...po miesicacu rodzice jechali w tamte strony do kuzyna ii wzieli jego rzeczy... ja zostalam w domu balam sie zee znow bede miala depresje tam, ze nie bd jadła itp wszystko by mi go przypominało...Rodzice pojechali, napisałam mu sms, ze rodzice mu oddadza rzeczy...napisal czy nie moglabym przyjechac ze chce pogadac w 4 oczy. Ja glupia jak na skrzydlach , zostawilam prace, pojechalam !! :( ... Napisalam sms , ze jestem kiedy sie spotkamy i znow ciszaa... nie odpisywal znow.. nie dawal zadnych znakow. Przyszed; jego kolega po jego rzeczy, powiedzial, ze mu nie dam, zeby przyszedl osobicie.. wkoncu przyszedl oddalam mu jee , byl ze znajomymi, ktorzy sie smiali. Bylam wsciekla , kazalam mu usunac moj numer.. poszedl , zaczelam ryczec nie umialam sobie z tym poradzic.. napisalam sms zeby przyszedl sam.. przyjechal , ale z kolegami.. wygonil ich.. Chcialam, zeby powiedzic mi wprost w oczy NIE KOCHAM CIE JUZ... spytalam a on w oczy mi KOCHAM CIE... ale nie potrafie byc z Toba... powiedzial, ze nie wytrzymuje klotni na odleglosc, ze za czesto sie klocimy, ze on nie moze zniesc jak gdzies ide na impreze, boi sie, ze kogos poznal, ze on nie daje rady...i zaczal plakac... pocalowal mnie i przperosil..wczensiej dostawalam wulgarne sms z jego telefonu spytalam czemu tak pisal, a on ze to jego kumple.. tego wieczoru pozegbalismy sie , myslslam, ze sie jeszcze zobaczymy.. napisalam mu tone smsów w nocy, ze go kocham i ze moi znajomi tego nie zmienia, ze go nigdy nie zdradzilam ... nie odpisywal.. wkoncu napisal przepraszam bylem wczoraj pijany i ze to nieprwda co mowil, kiedy ja wiem ze nie byl pijany , plakal .. byl szczerY !!!! ;(:( pisslam smsy spotkajmy sie prosze.. i znow zaczelam dosstawac wulargne sms ze mam sie odwalic, ze woli miec spokoj, ze mam sie odpie** ze nie chce miec ze mna konatktu , ze zaluje itd.. Nie wiem czy pisali to jego znajomi czy on.. napisalam, mu ze go kocham i zawsze bd ... jeszcze tamtego wieczoru on mi to wszytsko mowil, ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie ze lzami w oczach, ze zawsze bd mnie kochall itd :( ...Wrocilam do wlasnego zycia.. minal tydzien odkad wrocilam do domu nie odzywa sie.. nie rozumiem co koledzy z nim zrobili :( KOCHAM Goo.. staram sie o nim nie myslec... chodze na imprezy, ale co z tego kiedy na nich caly czas o nim mysle ? Mam przyjeciela, ktory keidys sie o mnie staral, ale wie , ze kocham innego.. pomaga mi zapomniec, ale nie umiem. Wszystko mi go przyomina, ciagle mi siedzi w glowie.. czekam az napisze chodz wiem ze to nie nastapi.. tysiace zdjec, filmów.. WSPOMNIEń :( Najchetniej bym poczekala te 3 lata i chcialabym zeby wrocil , nie wyobrazam sobie zycia bez niego.. ale on pewnie znajdzie inna.. nie wiem czy mnie kocha, jezeli by kochal to nie pozwolil by mnie obrazac, ale znow jestem pewna, ze był szczery... ale sie nie odzywa , nie wiem co o tym myslec to tak bardzo boli :( ciagle wchodze na jego poczte, czytam wiadomosci... nie umiem sie odzwyczaic.. kontroluje goo, nie chce nikogo innego , chce jego... :( spedzam czas z przyjaciolmi, wiem, ze nie powinnam byc sama, ale i tak o nim mysle :( !!! ... co zrobic? czy mozliwe ze mnie kochaa i kiedys zrozumie to, kiedy koledzy go zostawia, co sie nie zapowiada.. kiedys ja bylam najwazniejsza, dzis sa koledzy.. :( czytajac te wulgarne sms jestem zla, ale nie potrafie go nienawidziec... kocham go ;( co myslicie o tej sytuacji ? :( Ide od pazdziernika na studia , za 3 lata mialam je skonczyc on technikum , mielismy mieszkac razem ;(( Ja tak bardzo za nim tesknie, za jego czulosciaa, ktora zawsze byla.. nawet za tym placzem :( nie potrafie tego zrozumiec ... :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
31 lip 2010, 13:59

Re: Co robic ;( ? Jak dać sobie rade ?

przez wrazliwy 31 lip 2010, 16:35
A krócej nie można było? :?
Ludzie, którzy uchodzą za twardych są tak naprawdę dużo bardziej wrażliwi niż ci, którzy są mocno chwaleni za swoją wylewną wrażliwość. Chcą uchodzić za twardych, ponieważ ich wrażliwość, gdy się ujawnia, przysparza im tylko bólu.
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
21 lip 2010, 14:45
Lokalizacja
Stolica

Re: Co robic ;( ? Jak dać sobie rade ?

Avatar użytkownika
przez Sorrow 31 lip 2010, 17:05
Nie macie tu czasem jakiejś różnicy temperamentów? Może delikwent jest ekstrawertykiem i czuje potrzebę spotkań z szerszym towarzystwem?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co robic ;( ? Jak dać sobie rade ?

przez mila8 01 sie 2010, 12:10
Z doświadczenia wiem że tego typu zwiazki nie mają szans. Prędzej czy później któraś ze stron odejdzie.
mila8
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do