jestem bezdomny

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: jestem bezdomny

Avatar użytkownika
przez stracony 14 sie 2010, 21:08
Pewnie, że mam siłę, może nawet więcej niż przeciętny człowiek bo przeżyłem przecież ciężkich kilkanaście lat sądząc, że tak ma być, że tak mają wszyscy. Naprawdę gubię się gdzie jest moje prawdziwe "ja" a gdzie wpływ ma choroba. Nawet nie jestem już pewny czy jestem chory, może sobie to wkręcam by usprawiedliwić swoją beznadziejność?
Teraz gdy zapaliła się rezerwa i zacząłem jechać na resztkach zaczynam leczenie farmakologiczne a jak się "zakwalifikuję", cokolwiek to znaczy, na psychoterapię to i tego spróbuję
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Re: jestem bezdomny

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 23 sie 2010, 02:38
jak z Tobą?
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

Re: jestem bezdomny

Avatar użytkownika
przez stracony 23 sie 2010, 12:18
Trochę lepiej. Nawet ciężkie rozmowy z ex nie były aż taką dużą traumą. Ex składa pozew o rozwód. Mam świadomość, że godząc się na "bezbolesny" rozwód w mojej sytuacji finansowej i jej chorobie prawdopodobnie wyjdę na tym źle, ale na walkę z tą kobietą nie mam po prostu sił, bo swoją perfidią zamieni moje życie w jeszcze większy koszmar. Potrafi to znakomicie.
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: jestem bezdomny

przez tomisia 23 sie 2010, 22:13
W takim razie jeśli kiedys ktoś znowu mnie zapyta jakim zwierzęciem chciałabym byc to bez zastanowienia powiem że KONIEM.
Trzeba więc naprzód porzucić smutki, narzekania, wyleczyć się z samego siebie, ze swoich urazów psychicznych, które są dla nas większym nieszczęściem niż wszystko, co nas otacza.
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
06 sie 2010, 11:39

Re: jestem bezdomny

przez brokenwing 23 sie 2010, 23:08
zatracony,
Doskonale wiem jak się czujesz ,wystarczy zmienić kilka drobnych szczegółów i nick z Twojego na mój .
Staram się walczyć ,barak mi już jednak siły.Ta pieprzona różnica pomiędzy słowami dom i mieszkanie .
brokenwing
Offline

Re: jestem bezdomny

przez marciatka 27 sie 2010, 18:51
zatracony, nie jest wcale tak źle. To Ty tworzysz swoją rzeczywistość, bo ona jest tym, jak ją odbierasz. Masz teraz dużo czasu, możesz zająć się czytaniem książek, pisaniem własnej, rozwijaniem się. Zapisz się na jakieś zajęcia, na siłownię, taniec, cokolwiek. Obyś wyszedł do ludzi. Otwórz to swoje mieszkanie na innych, wtedy stanie się domem.

Wiem, że to trudne, ale postaraj się zebrać w sobie i odnaleźć choć kilka plusów swojego życia. Na pewno jest ich wiele :)

Nie nakręcaj się, postaraj się odnaleźć w codzienności malutkie, ale wzruszająco piękne szczegóły.

Jesteś silnym facetem.
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Re: jestem bezdomny

Avatar użytkownika
przez stracony 27 sie 2010, 23:24
Nie dam rady, szczęście już nie jest dla mnie
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Re: jestem bezdomny

przez marciatka 28 sie 2010, 13:19
kotek, nie załamuj się :* będzie okej, jeszcze będzie okej, zobaczysz
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Re: jestem bezdomny

Avatar użytkownika
przez stracony 30 sie 2010, 22:08
dzięki, szkoda że w mi w realnym życiu nigdy już tak ładnie nie powie
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Re: jestem bezdomny

przez marciatka 31 sie 2010, 14:07
Na pewno ktoś powie. Tylko trzeba jakoś, na ile to możliwe, spokojnie przetrwać ciężki czas ;*
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

jestem bezdomny

Avatar użytkownika
przez niebawa 17 gru 2011, 23:00
zatracony napisał(a):Która ładna, mądra i cierpliwa nie za młoda i nie za stara, tak w wieku 32-39 zaopiekuje się takim czymś jak ja, bez przyszłości i nadziei?.



zgłaszam sie na ochotniczkę.. :oops:
:,(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
199
Dołączył(a)
08 lis 2011, 17:51

jestem bezdomny

Avatar użytkownika
przez tahela 17 gru 2011, 23:34
Zatracony i co lepiej po roku, jak chcesz to napis zna pw do mnie jak Ci rozmowa pomoze, opieki zagwaantować nie moge,ale przyjaźń i owszem, tkze wal , moze Ci ulży.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

jestem bezdomny

przez DddMan 18 gru 2011, 19:43
Witaj zatracony,

Przeczytałem kilka Twoich wpisów na forum, i czułem się tak, jakbyś opisywał mnie: tzn. mistrz marnowania czasu, do niczego się nie nadający, straceniec.

Ale do sedna. Co rozumiesz poprzez bezdomność? Rozumiem, że masz swoje mieszkanie i prawdziwi bezdomni (np. ja) zazdroszczą Ci tego. Jeśli masz dom, to możesz budować "domność". Mam nadzieję, że wiesz, co mam na myśli.

Ja, mimo, że wynajmuję pokój, nie mam własnego domu. Od rodziny się odciąłem i jestem zupełnie zdany na siebie. Jadłodajnie dla bezdomnych, pomoc odzieżową też mam zaliczoną.

Zatem Twoją "bezdomność" wziąłbym w wielkie cudzysłowie, aczkolwiek Cię rozumiem.
Depresja
Dystymia
Dorosłe Dziecko rodziny Dysfunkcyjnej
Osobowość chwiejna emocjonanie
Osobowość zależna
Zaburzenia osobowości mieszane
Fobia społeczna
Zaburzenia adaptacyjne
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
29 mar 2011, 10:30

jestem bezdomny

Avatar użytkownika
przez stracony 03 sty 2012, 13:01
dzięki dziewczyny za dobre słowa :)

DddMan, moje pojęcie bezdomności opisałem już w tym wątku. Pisałem o domu w sensie emocjonalnym, wiesz dom, rodzina, ciepło. Cóż spieprzyłem to i to się nie wróci, nawet nie byłem szczęśliwy mając te wartości, nie potrafiłem ich docenić. Teraz to widzę i żałuję ale nie robiłem tego celowo.
Ten rok miałem lepszy, odnowiłem znajomość ze stara przyjaciółka i zaczynam żałować, że mogę ją zranić. Teoretycznie wszystko jasne, logistycznie nie możemy być na razie z sobą więcej niż miesiąc w roku więc i nie planujemy (planuję) stałego związku, jest to dla niej jasne ale boję się, że jednak ją zawiodę. Nie zakochałem się w niej, może mogę ją kochać ale nie chcę powtórzyć błędu z małżeństwa.
Pozatym jeszcze prawie się zakochałem w tym roku w innej dziewczynie ale niestety nie byłem odpowiednim partnerem dla niej . Odczułem to i m/w od tego momentu zaczął się mój zjazd. Plus ew problemy z pracą i znów czuję się jak wrak.
Życie boli ale dla dziecka chcę albo raczej muszę jeszcze pocierpieć.
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do