wciąz go kocham a nie mogę z nim być

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

wciąz go kocham a nie mogę z nim być

przez Angelene 15 lip 2010, 17:40
Dwa lata temu zakochałam się w mężczyźnie na którym mi bardzo zależało, miał mniej więcej podobną chorobę do mojej( CHAD). Bardzo dobrze się rozumieliśmy , naprawdę był mi bliski, chyba nikt do tej pory oprócz mojej pani psycholog tak dobrze mnie nie rozumiał. ale od początku był pewien problem otóż on był żonaty, tzn był w separacji z zoną. do jego konfliktu z żona doszło zanim się jeszcze poznaliśmy głównie z powodu jego choroby, już wtedy z nią nie mieszkał. w dodatku moja najbliższa rodzina nie akceptowała tego związku ze wzg. na swoje radykalne katolickie poglądy( jak wiadoma taki związek wg prawa kościelnego jest grzechem). spotykaliśmy się przez ok pół roku. w końcu mój ojciec postawił mi ultimatum ze jeśli chce być z moim ukochanym to mam się wynosić z domu i żyć na własna rękę albo zostaje w domu i z nim zrywam. i pewnie wybrałabym pierwszy sposób - wyprowadzka i praca ( nawet podjęłam prace na cały etat ale nie dałam rady i przerwałam) gdyby nie to, że właśnie z powodu mojej choroby( chroniczne bóle ciała i zmęczenie) nie jestem w stanie pracować na cały etat jak na razie. dodatkowo on sam był w trudnej sytuacji finansowej i zdrowotnej więc wspólnie wtedy nie mogliśmy zamieszkać. oficjalnie dla rodziców zerwałam z nim . ale potem jeszcze się raz spotkaliśmy pod pretekstem że muszę oddać mu jego książki. powiedział mi wtedy że kocha mnie i będzie na mnie czekał. po jakimś czasie przestał jakoś dawać jakiś znaki życia, zaczęłam się martwić że może znowu miał próbę. w końcu odpisał że jest w ciężkim stanie, ze już przestaje wieżyc w ten związek , że jest za słaby, że on swoją chorobą mnie tylko pogrąży, ze on nie nadaje się do związku. już wcześniej czasem mówił mi takie rzeczy ale ja chciałam być z nim na dobre i złe ,mimo wszystko. wiec byliśmy razem dopóki mój ojciec nie postawił sprawy tak ostro. tak się złożyło że ja nie długo potem tez wpadłam w poważny kryzys (co jeszcze było innymi czynnikami spowodowane), i w końcu sama uznałam że skoro on nie ma siły na ten związek , to nie powinnam tak zabiegać o to , zresztą nie miałam siły już o to zabiegać , zobojętniało mi to , bo wtedy naprawdę okropnie się czułam i już wszystko traciło dla mnie znaczenie, a ta sprawa tylko dodatkowo mi komplikowała mój stan. najgorsze jest to że od ostatniego spotkania komunikowaliśmy się tylko smsami i nie mogliśmy porozmawiać jasno i szczerze o tym co się w nas naprawdę działo. tak więc skończyło się , w dodatku zostało tyle spraw nie wyjaśnionych. po kilku miesiącach kiedy wyszłam z załamania zaczęłam za nim tęsknić, napisałam więc do niego maila czy nie chciałby się spotkać. odpisał ze jest za granicą, i że i tak on nie nadaje się do żadnego związku. "żegnaj ", ciach!- miałam wrażenie po tym mailu ze on ma do mnie o coś pretensje, jakąś niewypowiedzianą złość, ale słowo "żegnaj" pozbawiło mnie wszelkiej nadziei na kontakt z nim.
minął rok od tego maila, a ja czasem znowu popłakuje z tęsknoty za nim. mogłabym coś jeszcze zrobić i napisać do niego maila jeszcze raz i wyjaśnić mu że ja wtedy tez się źle czułam, dowiedzieć się co u niego słychać , jak on się czuje albo ostatecznie przekonać się że on ze mną nie chce albo nie może być i w końcu dałabym sobie spokój. jednak sama często się zastanawiam czy ja mam sił na to żeby z nim być , w końcu pracuje tylko na pół etatu nie radze sobie ze sobą. może najpierw powinnam uporać się ze sobą stopniowo unormować swoje życie a dopiero myśleć o związku z nim. tylko że taka stabilizacja może potrwać z 5 lat jak nie więcej w moim przypadku, a potem może się okazać ze jest już za późno. więc może lepiej być samemu,bo drugi raz to ja się raczej już nie zakocham, skoro ciągle kocham właśnie jego. wkurzają mnie teraz dodatkowo moi rodzice , ciągle mi nagabują że powinnam sobie poszukać jakiegoś faceta to na pewno wyzdrowieję, gadają ze wychodzić za mąż to można nawet bez uczucia wielkiej miłości, że z czasem się miłość sama przyjdzie ip bzdety.. sami zamieszali w moim życiu a teraz się dziwią że jestem samotna i nieszczęśliwa. nie wiem już co robić ,ale na pewno nie posłucham ich rad.
Angelene
Offline

Re: wciąz go kocham a nie mogę z nim być

Avatar użytkownika
przez Paranoja 15 lip 2010, 18:30
a nie pomyślalas, że on może dawać Ci delikatnie do zrozumienia że nie chce z Tobą być?

[Dodane po edycji:]

skąd ja znam te tłumaczenia: nie zasługuję na Ciebie, nie nadaję się, poznasz kogoś lepszego itp. :blabla:
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: wciąz go kocham a nie mogę z nim być

przez Angelene 15 lip 2010, 18:48
To dla czego nie powie mi wprost, że mnie nie chce? to byłoby bolesne dla mnie ale przynajmniej byłoby jakimś pewnikiem i nie musiałbym już więcej snuć domysłów na ten temat. jakoś nie wierze, ze on może być po prostu tchórzem.
Angelene
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: wciąz go kocham a nie mogę z nim być

Avatar użytkownika
przez Paranoja 15 lip 2010, 19:03
faceci tak się zachowują. Oczywiście nie znam Go, być może sie mylę, ale noje doświadczenia z facetami zawsze kończyły sie tak samo.
"Sorry, nie zasługuję, na Ciebie, jesteś świetna dziewczyną, ja tak naprawdę nie jestem gotowy teraz do związku bla bla"

po czym za chwile widzialam Go z inną. Życie
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: wciąz go kocham a nie mogę z nim być

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 15 lip 2010, 20:31
bo drugi raz to ja się raczej już nie zakocham

Typowe myślenie osoby która przeżylą nieszcześliwą miłość...zakochasz się jeszcze nie raz...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: wciąz go kocham a nie mogę z nim być

przez Angelene 15 lip 2010, 20:33
Może po prostu trafiałaś na nieuczciwych facetów, skoro nie umieli być fair w takiej sytuacji. nie byłabym taka pewna, że wszyscy faceci się tak zachowują, oni są rożni, reguły tu chyba nie ma. tak czy inaczej trochę zastanawiające to jest, co mi powiedziałaś.
Angelene
Offline

Re: wciąz go kocham a nie mogę z nim być

Avatar użytkownika
przez Paranoja 15 lip 2010, 20:35
oczywiście, że nie wszyscy faceci tacy są. Ci na których ja trafiałam tacy byli i zawsze jak ktos tu mial problem, bo facet się dziwnie zachowuje to miałam od razu scenariusz, że nie chce być z tą kobieta.

[Dodane po edycji:]

Poza tym zastanów sie, piszesz, że mówił Ci, że będzie czekał, po czym wyjeżdza za granicę i pisze maila z którego nie wynika, że tęsknił z rozpaczy za Tobą.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do