Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

przez Gusia0312 23 cze 2010, 16:43
Nasza ogólna sytuacja :( oj ciężko mi o tym pisać ale postanowiłam po raz kolejny szukać pomocy bo nie wiem co dalej robić...?
Z M jesteśmy prawie 13 lat małżeństwem w tym przed ślubem
prawie 4 lata.
Znamy się jak łyse konie i zawsze z największych kłopotów wychodziliśmy z
jeszcze umocnionym związkiem. Ale teraz po prostu leżymy i nie umiemy się
podnieść. A o co chodzi? o to, że ja czuję się samotna a mój mąż nie ma co
gorsze chyba nie potrzebuje aby ze mną / z nami spędzać wolnego czasu :why:

Jego stały argumenty
ja przecież pracuję i to ty chciałaś dzieci.

Tak wiem ja chciałam on nie ale kompromisem zaszliśmy z obecną liczbą w
rodzinie. On pracuje, ja sama zajmuje się domem. On wolne chwile spędza albo
na rybach albo coś trzeba w samochodach naprawić albo do kogoś jechać. Czy pół
dnia na 2 tygodnie to dla rodziny nie za mało?
Gdy zapyta się ktoś trzyletniego synka gdzie jest tata ? zawsze powie (pokaże) że tata
pojechał samochodem na ryby. Mój M praktycznie wogóle nie spędza z dziećmi czasu, nie ma wobec nich żadnych obowiązków w domu.
Gdy ostatnio w towarzystwie padło słowo "rządzić" moja córka dała mi do
myślenia, mówiąc "u nas w domu mama rządzi tata tylko rządzi rybami"
Wiadomo trzeba rozmawiać, rozmawialiśmy tysiące razy przez ostatnie lata,
tylko chyba jest co raz gorzej zamiast lepiej sad Spotykamy się praktycznie
tylko w łóżku i ok pół dnia na 2 tygodnie.

Dwa tygodnie temu odbyliśmy poważną rozmowę z łzami i wywróceniem wątroby na lewą stronę.
cyt "ale pooooooo ogromnie ciężkich dniach. Wbrew pozorom bez awantury czy gniewu.
Ciężko mi nawet o tym wszystkim pisać bo to była dla nas trudna strasznie
lekcja. Chyba pierwszy raz w życiu aż tak ciężka.
Sceny niczym z filmów romantycznych: Kocham cię ale nie umiem z tobą być! tony
łez i co chyba najgorsze dla mojego M wypowiedziane wszystkie żale bez
wyrzucania winy itp. Rano się wyprowadzał - wieczorem tulił
Oboje dostaliśmy zimny kubeł wody na głowę. Ja bo poznałam strach bycia samą
prze kilka godzin On bo wie, że mogę to zrobić (zostawić), że nie pije, nie bije
i nie krzyczy nie znaczy że nie trzeba jeszcze coś dać od siebie.
I tu chyba mój M jest trwalszym partnerem bo ja działam pod wpływem emocji "JUŻ"
nie zaraz. To ja kazałam mu się wynieść już!!! On zapakował samochód i odczekał
kilka godzin aby upewnić się czy na pewno? Mam wrażenie, że oboje dostaliśmy
nauczkę i ja i on.
Po burzy jak to wiadomo słońce. Przyjechał z końca Warszawy na wspólne
śniadanie, kawkę, całuje po paluszkach u stóp i bawi się z dziećmi
I co najważniejsze oczy ma inne, takie, których nie widziałam chyba od dobrych
paru tygodni."

Od przedstawionej sytuacji minęło 15 dni i wróciliśmy do punktu wyjścia. M w tygodniu czas poświęca na pracę i siłownie. Pół soboty i niedziele poświęcił swoim wędkarskim sprawom. A gdzie w tym wszystkim jestem "JA" tylko do łóżka? gotowania? prania i sprzątania? Siedzę i płaczę po raz enty już w tym tygodniu z żalu, z bezsilności i z braku pomysłów. Zadaję sobie pytanie jak mam długo jeszcze walczyć o czas dla mnie? Przecież to takie poniżające :cry:
Jestem osoba wymagająca jeśli chodzi o związek. Dla mnie nie ma na pół
gwizdka, albo dla pokazania, żeby ludzie nie gadali. Jest mi źle gdy czuję
się samotna. Nie chcę tak żyć!!!! najbardziej boli mnie to, że ja mam w
sobie pragnienie spędzania czasu z nim a on chyba już NIE :cry: :cry: :cry:

Pomóżcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
23 cze 2010, 16:20

Re: Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

Avatar użytkownika
przez *Monika* 23 cze 2010, 16:55
Gusia0312,
Gdybyś poszła do pracy....zmieniłby sie Twój punkt widzenia. Wyjdź do ludzi!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 23 cze 2010, 17:19
Ja myślę, że praca niekoniecznie. Jeśli zdecydowała się być w domu z dziećmi i jej to odpowiada, to czemu to zmieniać? Chodzi raczej o to ,żeby znaleźć jakiś sposób , żeby mąż spędzał z Nimi więcej czasu. Może są jakieś formy wspólnego spędzania czasu, które satysfakcjonowały by obie strony. Może jak mąż jedzie na ryby, powinnaś spakować dzieci i jechać razem z nim? Jakiś czynny wspólny wypoczynek np wycieczki rowerowe. Rozumiem ,że mąż pracuje i uważa,że gdy ma wolne należy mu się odpoczynek. Ale powiedz mu ,że Ty też pracujesz w domu i też Ci się jakiś odpoczynek należy. Poza tym chcesz spędzać więcej czasu z Nim. Porozmawiajcie. co moglibyście robić wspólnie i dawałoby Wam to zadowolenie. Myślę ,że można znaleźć jakiś kompromis i wyjście, oczywiście pod warunkiem ,że obie strony tego zechcą.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

przez Gusia0312 23 cze 2010, 19:15
wiola173 napisał(a):Ja myślę, że praca niekoniecznie. Jeśli zdecydowała się być w domu z dziećmi i jej to odpowiada, to czemu to zmieniać? Chodzi raczej o to ,żeby znaleźć jakiś sposób , żeby mąż spędzał z Nimi więcej czasu. Może są jakieś formy wspólnego spędzania czasu, które satysfakcjonowały by obie strony. Może jak mąż jedzie na ryby, powinnaś spakować dzieci i jechać razem z nim? Jakiś czynny wspólny wypoczynek np wycieczki rowerowe. Rozumiem ,że mąż pracuje i uważa,że gdy ma wolne należy mu się odpoczynek. Ale powiedz mu ,że Ty też pracujesz w domu i też Ci się jakiś odpoczynek należy. Poza tym chcesz spędzać więcej czasu z Nim. Porozmawiajcie. co moglibyście robić wspólnie i dawałoby Wam to zadowolenie. Myślę ,że można znaleźć jakiś kompromis i wyjście, oczywiście pod warunkiem ,że obie strony tego zechcą.


Ale my jeździmy czasami wszyscy nad wodę na ryby. Jeździliśmy również w plener pod namiot itp. Natomiast taki wypad 3 x w tygodniu jest nie możliwy a nawet nie miałabym na to ochoty. Rozmów było setki, tysiące... zawsze wracamy do punktu wyjścia a problem się niestety nasila :-(
Przykład czasu spędzonego:
piątek: zabawa na weselu - było bardzo fajnie :-)
sobota: zaraz po rannej kawie M wyszedł na godzinę (wrócił po 5) po powrocie wyszliśmy wspólnie na działkę, skończyło się na tym, że ja spędzałam czas z dziećmi on pojechał z wędka na bliska wodę.
niedziela: od rana go nie widziałam do 19.00
poniedziałek: powrót do domu o 21.30
wtorek: powrót o 22.00
środa: jest dziś dzień ojca, córka zrobiła laurkę, maluch kupił batonika a jego jeszcze nie ma :cry:

Czy tak powinno być? Jeśli przesadzam uświadomcie mi to!!! bo może ja się czepiam już sama nie wiem

[Dodane po edycji:]

Monika1974 napisał(a):Gusia0312,
Gdybyś poszła do pracy....zmieniłby sie Twój punkt widzenia. Wyjdź do ludzi!


Młodszy syn idzie od września do przedszkola a ja będę szukała pracy. Nie wiem tylko czy napracuję się do jego pierwszej choroby :roll:
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
23 cze 2010, 16:20

Re: Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

przez Grzesio 26 cze 2010, 08:49
Ale mi argument. Ty chciałaś dzieci to je wychowuj? Twój mąż zwyCzajnie bredzi. Co to za podejście? Typowe męskie szowinistyczne stwierdzenie. Żona do garów , łóżka i wychowania dzieci a mąż do czego? Do dupy jak dla mnie. To jego święty obowiązek pomagac nie tylko przy dzieciach , ale takze Tobie. Wcale nie przesadzasz ani się nie czepiasz. Masz prawo wymagać od faceta pomocy. Nie robi nic w domu , bo pracuje? A Ty co robisz jak nie pracujesz? Tyrasz 24 godziny i takie masz podziękowanie za swój trud?
Weź go trochę do galopu , jak sie nie zmieni powiedz , żeby szedł w kibinimater do tych swoich rybek. Wykorzystuje sytuacje , bo pracuje , nie pije i generalnie jest dobry. Czasem trzeba przełozyc swoje hobby na dobro rodziny. Postaw sprawę jasno. Powiedz , ze oczekujesz pomocy. Jak nie to trudno. Czasem lepiej nie mieć takiego faceta w domu. Ty kazałaś mu sie wynieść i on to zrobił!!??? Zostawił Ciebie i dzieci? Na kilka godzin?
Wiesz , ja też cały zeszły rok pracowałem. Po 16 godzin , w weekendy po 30 , 40. Przyszedłem , pospałem i brałem dziecko na spacery , pokazywałem świat. I do głowy mi nie przysżło tak sie zachować. Moje hobby to moja rodzina.Ale to nie tylko hobby , to także odpowiedialność. Za kilka lat jak dzieci bedą sprawiać kłopoty ludzie powiedzą , ze Ty źle wychowałaś dzieci. Mąż też nie omieszka Ci wypomnieć.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
09 maja 2010, 08:00
Lokalizacja
Krośniewice

Re: Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

przez refren 28 cze 2010, 16:48
Myślę, że z jakiegoś powodu to wspólne spędzanie czasu przerasta Twojego męża i można spróbować tego powodu poszukać. Ewidentnie szuka spokoju, może po pracy nie jest w stanie znieść dalej wielu bodźców, hałasu i ma potrzebę skupić się na swoich myślach, bo w pracy pewnie też musi skupiać uwagę na czymś przymusowo, jak każdy. To go oczywiście nie usprawiedliwia, ale może jest jakiś sposób, żeby mu ułatwić to spędzanie czasu razem. Może np. powinien być wtedy w centrum Twojej uwagi, mimo, że jest dorosły? Może np. traktujesz go jak jeszcze jedno dziecko, a nie jak mężczyznę? To oczywiście gdybanie, nie chodzi mi o to, że ktoś jest winien, tylko, żeby uwzględnić jego możliwości emocjonalne w tym momencie. I tylko Ty możesz je próbować zrozumieć, bo my nie znamy Twojego męża. Może jest coś, co go specjalnie męczy, albo sprawia, że się nudzi? Może nie chce mu się słuchać ciągle o sprawach domowych i problemach z dziećmi? Albo w ogóle po godzinach najbardziej go nęci cisza, więc ucieka od gadania? Wiem, że to niesprawiedliwe, że często kobiety muszą być bardziej dojrzałe i starać się dostosować, ale to tylko punkt wyjścia, a wszyscy na tym zyskują.
refren
Offline

Re: Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

przez Lili-ana 01 lip 2010, 02:04
Grzesio napisał(a):Ale mi argument. Ty chciałaś dzieci to je wychowuj? Twój mąż zwyCzajnie bredzi. Co to za podejście? Typowe męskie szowinistyczne stwierdzenie. Żona do garów , łóżka i wychowania dzieci a mąż do czego? Do dupy jak dla mnie. To jego święty obowiązek pomagac nie tylko przy dzieciach , ale takze Tobie. Wcale nie przesadzasz ani się nie czepiasz. Masz prawo wymagać od faceta pomocy. Nie robi nic w domu , bo pracuje? A Ty co robisz jak nie pracujesz? Tyrasz 24 godziny i takie masz podziękowanie za swój trud?
Weź go trochę do galopu , jak sie nie zmieni powiedz , żeby szedł w kibinimater do tych swoich rybek. Wykorzystuje sytuacje , bo pracuje , nie pije i generalnie jest dobry. Czasem trzeba przełozyc swoje hobby na dobro rodziny. Postaw sprawę jasno. Powiedz , ze oczekujesz pomocy. Jak nie to trudno. Czasem lepiej nie mieć takiego faceta w domu. Ty kazałaś mu sie wynieść i on to zrobił!!??? Zostawił Ciebie i dzieci? Na kilka godzin?
Wiesz , ja też cały zeszły rok pracowałem. Po 16 godzin , w weekendy po 30 , 40. Przyszedłem , pospałem i brałem dziecko na spacery , pokazywałem świat. I do głowy mi nie przysżło tak sie zachować. Moje hobby to moja rodzina.Ale to nie tylko hobby , to także odpowiedialność. Za kilka lat jak dzieci bedą sprawiać kłopoty ludzie powiedzą , ze Ty źle wychowałaś dzieci. Mąż też nie omieszka Ci wypomnieć.
Pozdrawiam.

Świetna wypowiedź.
Tak myśli naprawdę dojrzały i odpowiedzialny mężczyzna :brawo:

Ale mam wrażenie, że takowych mężczyzn to ze świecą szukać. Ja nie miałam tego szczęścia, ale w sumie to ja sama wybrałam sobie takiego męża... A teraz się męczę niestety :? :? :?
Lili-ana
Offline

Re: Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

przez Gusia0312 01 lip 2010, 11:19
Mój M ma kłopoty w pracy, przez co cierpię oczywiście ja :!:
Bo musi dłużej zostać to ja go nie mam, bo nie ma kasy to nam nie da i tak w koło...

Rozmów było kilka ale mam wrażenie, że ja mówię do ściany a nie inteligentnej osoby myślącej. Wczoraj mu powiedziałam, że strasznie mi ciężko z nim żyć. Cały czas myślę o rozstaniu chodź najbardziej bym chciała zobaczyć że się stara. :cry: :cry: :cry:
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
23 cze 2010, 16:20

Re: Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

przez refren 01 lip 2010, 22:29
Czytałam kiedyś, że wg specjalistów od terapii par większości rozwodów dałoby się uniknąć, gdyby pary chciały pracować nad swoimi problemami.
refren
Offline

Re: Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

przez Lili-ana 02 lip 2010, 00:29
refren napisał(a):Czytałam kiedyś, że wg specjalistów od terapii par większości rozwodów dałoby się uniknąć, gdyby pary chciały pracować nad swoimi problemami.

A co jeśli jedna strona chce, a druga nie?? W tym topiku właśnym o tym mowa.
Kobieta się stara, a facet ma to gdzieś.
Lili-ana
Offline

Re: Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

przez Gusia0312 02 lip 2010, 12:57
Dziś wróciłam z długo wyczekiwanej wizyty lekarskiej. Za 3 tyg. lekarze kładą mnie na odział w celach diagnostycznych ( z biopsją włącznie) po tej wizycie na następne 2 tyg. znowu. Dlatego swój kryzys małżeński od dziś odkładam na dalszy plan. Muszę zadbać o swoje zdrowie bo jestem jeszcze młoda i mam małe dzieci. A jak to wpłynie na moje stosunki z M czas pokaże. Bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Wypowiedzi osób obiektywnych są dla mnie bardzo cenne. Każdego dnia budząc się rano zastanawiam się nad tezą, że straszne to jest gdy przychodzi czas "że miłość to za mało"
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
23 cze 2010, 16:20

Re: Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

przez Lili-ana 02 lip 2010, 16:19
Masz rację. Zadbaj o siebie przede wszystkim.
Moja rada to zdrowo się odżywiaj, tzn. warzywa, owoce, orzechy, nasiona, kasze, ryż ciemny, a mocno ogranicz mięso w diecie i nabiał. To bardzo ważne w diecie antyrakowej, bo się domyślam, że coś tutaj jest niedobrze??
Pij dużo wody i soków - sama je przygotowuj z owoców i warzyw.

Napisz tu jeszcze co u Ciebie.
Trzymaj się

[Dodane po edycji:]

Poczytaj o diecie dr Gersona, w internecie znajdziesz o nim informacje. Tą dietą da się wyleczyć nowotwór nawet w 4 fazie zaawansowania.
Postaraj się mieć dystans do lekarzy, którzy proponują tylko operacje i chemię. Posłuchaj swojego ciała i intuicji, zdaj się na nią, zdaj się na siebie, a nie innych.
Proszę Cię. Moja przyjaciółka zmarła na raka, ja nie zdążyłam jej pomóc, za późno dowiedziałam się co jest przyczyną raka i jak wspomóc organizm w chorobie nowotworowej.
Nie chemią bynajmniej...


Pozdrawiam
Lili-ana
Offline

Re: Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

przez refren 03 lip 2010, 16:26
Ale może się okaże, że to nic poważnego, nie martw się póki co, na to jest zawsze czas. Mam nadzieję, że mówisz o wszystkim mężowi, może zrozumie wreszcie, że go potrzebujesz. Warto to mówić, "potrzebuję Cię " to jakiś przekaz pozytywny. Może w końcu załapie, mężczyźni wolno niestety myślą, czasem miesiącami. Dlatego może warto małymi krokami rozmawiać o konkretnej chwili i problemie, bo sugestia rozstania to ostateczność i nie ma dużego potencjału na co dzień moim zdaniem, żeby mężczyzna się rozwijał. ;) W każdym razie jeżeli to tylko słowa, to przestaje szybko działać i niczego dobrego nie buduje. Ale może się mylę.
refren
Offline

Re: Jak mamy przetrwać ten kryzys :-(

przez Gusia0312 05 lip 2010, 12:43
O żadnym raku na razie nie myślę. w 2005r. miałam tragiczne cięcie c po którym mam problemy, z którymi żaden lekarz nie może się uporać. Zobaczymy czy poradzą sobie na oddziale. Mężowi oczywiście, że mówię o wszystkim. My w brew wszystkiemu raczej dużo ze sobą rozmawiamy. (Oprócz cichych dni) jeśli się zdarzają. Wymieniamy codziennie relacje z naszego życia. O Moim myśleniu o rozstaniu też rozmawialiśmy. M stwierdził, że tyle już ze sobą przeżyliśmy, mieliśmy tak w życiu różne chwile, że to byłoby bez sensu. Wie o wszystkich moich uczuciach i o tym, że czuję się samotna. Usłyszałam, że On też czuje się samotny i ma poczucie ogromu odpowiedzialności, które go chyba przerasta...
Spędziliśmy miło weekend bez żadnych przymusów, pretensji czy wymagań. To lubię czuję się wtedy dla niego ważna i kochana. Jak będzie dalej zobaczymy... czas pokaże. Nie podchodzę z ogromem entuzjazmu ale z nadzieją, że jakoś pokonamy ten kryzys.

Apropo żywienia jestem zwolenniczką zdrowych nawyków żywieniowych i stosuje to w życiu. Nie jadam tłustych potraw, nie piję słodkich napoi a posiłki staram się bilansować prawidłowo (białko, węglowodany, tłuszcze) makarony zamieniliśmy na pełnoziarniste, mięso jemy z warzywami. Bez żadnych diet schudłam 10 kg, regularnie ćwiczę.
Różnica w samopoczuciu jest ogromna !!!! Cera świeża bez problemów. Wszystkim polecam :!:
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
23 cze 2010, 16:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do