Słabe relacje z rodzicami

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Słabe relacje z rodzicami

przez takajakaś18 07 cze 2010, 17:33
Mam 18 lat i niemal od zawsze nie umiem sie dogadac z rodzicami ,moze wiele nastolatek ma ten problem,wkoncu roznica pokolen.Ale mi to strasznie utrudnia zycie.Nie umiem sie doradzic w zadnej sprawie rodzicow ,mam wrazenie ,ze mnie nie doceniają i moje plany, marzenia sa dla ich smieszne.W sumie to ja z nimi prawie nie rozmawiam ,tylko o malo znaczacych sprawach, w zyciu nie rozmawiam o swoich problemach,wątpliwosciach,uczuciach..Robi to sie ciężkie.Nie mam odwagi przyprowadzic kolegow do domu,bo ich skomentuja ,czy mowic otwarcie o swoich planach na
przyszlosc,studiach..Oni nic nie wiedza,boje sie ,ze jak o czyms im powiem to mi beda probowac wybic to z glowy ,wiem ,ze to chore, ze mam wystarczajaca ilosc lat ,by samemu o sobie decydowac.Ale jestem przeciez uzalezniona od rodzicow,chocby finansowo.Chorobliwie boje sie krytyki.To nie jest tak ,ze sa złymi rodzicami, na pewno mnie kochają,staraja sie o dobre zycie dla mnie i mojej siostry,jak bylam mała wozili po całej Polsce mnie zebym wyzdrowiala tylko.Ale nie potrafie zaufac, zwierzyc sie ,wszystko odkladam na ostatnia chwile co mam powiedziec,nie lubuie razem nawet telewizji ogladac,czuje sie obco.Przezylam glęboo depresje ,plakalam codziennie przez rok ,powazne problemy ale ukrylam wszystko.Przyzwyczilam sie,ze musze byc silna,nie moge narzekac , plakac przy nich.Nie ufam w ogole ludziom ,ma chyba to zwiazek z niska samoocena...Ale nie potrafie nic zmienic w te kwestii.Takze lekko nie bedzie.
takajakaś18
Offline

Re: Słabe relacje z rodzicami

przez Nortt 07 cze 2010, 17:41
takajakaś18 napisał(a):Mam 18 lat i niemal od zawsze nie umiem sie dogadac z rodzicami ,moze wiele nastolatek ma ten problem,wkoncu roznica pokolen.Ale mi to strasznie utrudnia zycie.Nie umiem sie doradzic w zadnej sprawie rodzicow ,mam wrazenie ,ze mnie nie doceniają i moje plany, marzenia sa dla ich smieszne.W sumie to ja z nimi prawie nie rozmawiam ,tylko o malo znaczacych sprawach, w zyciu nie rozmawiam o swoich problemach,wątpliwosciach,uczuciach..Robi to sie ciężkie.Nie mam odwagi przyprowadzic kolegow do domu,bo ich skomentuja ,czy mowic otwarcie o swoich planach na
przyszlosc,studiach..Oni nic nie wiedza,boje sie ,ze jak o czyms im powiem to mi beda probowac wybic to z glowy ,wiem ,ze to chore, ze mam wystarczajaca ilosc lat ,by samemu o sobie decydowac.Ale jestem przeciez uzalezniona od rodzicow,chocby finansowo.Chorobliwie boje sie krytyki.To nie jest tak ,ze sa złymi rodzicami, na pewno mnie kochają,staraja sie o dobre zycie dla mnie i mojej siostry,jak bylam mała wozili po całej Polsce mnie zebym wyzdrowiala tylko.Ale nie potrafie zaufac, zwierzyc sie ,wszystko odkladam na ostatnia chwile co mam powiedziec,nie lubuie razem nawet telewizji ogladac,czuje sie obco.Przezylam glęboo depresje ,plakalam codziennie przez rok ,powazne problemy ale ukrylam wszystko.Przyzwyczilam sie,ze musze byc silna,nie moge narzekac , plakac przy nich.Nie ufam w ogole ludziom ,ma chyba to zwiazek z niska samoocena...Ale nie potrafie nic zmienic w te kwestii.Takze lekko nie bedzie.


wygląda to na... typowy problem :P
Wiesz co, napisałaś dużo ale nie opisałaś sytuacji. Jakie są te twoje marzenia, że uważają je za śmieszne? ?
Nortt
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do