brak wiary w siebie kontra samotność

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: brak wiary w siebie kontra samotność

przez Shadowmere 13 maja 2010, 17:26
Marttitka, Pomysł z psychoterapią jest naprawdę trafiony.Ja także zmagam sie z niską samooceną od podstawówki-zawsze czułam sie gorsza,brzydsza,grubsza,niż wszyscy.W okresie dorastania przeksztalcilo sie to u mnie we wstręt i autoagresję,notorycznie robiłam (i robię) sobię krzywdę.Myślę,że warto się zastanowić skąd ta fatalna samoocena wzięła się u Ciebie,co bylo tego pośrednią lub bezpośrednią przyczyna.Zazwyczaj jest tak,że nasze zdanie o sobie pierwszy i najważniejszy wpływ mają rodzice.
Być może ich wymagania względem Ciebie byly zbyt wysokie,surowo Cie oceniali,krytykowali.Może nie mialas dobrego Taty przy sobie,a wiadomo,że to ma ogromny wplyw na kobietę i jej przyszle wybory "matrymonialne"(zabraklo mi ladniejszego slowa). Moj ojciec np czesto mi powtarzal,że jestem nieladna,pospolita,za gruba.Że inne dziewczynki są lepsze.Jak się konczą takie
rodzicielskie "ocenianki" każdy widzi ;) Jestem tu,a nie gdzies indziej.Na pewno więc wydarzylo sie cos co spowodowalo Twoj skrzywiony i prawdopodobnie bardzo nieprawdziwy obraz siebie.
Terapia jest dobrym wyborem,proszki mogą pomoc,ale to jednak za malo w wielu wypadkach.Pozdrawiam.Pisz,co u Ciebie.Hania.
Shadowmere
Offline

Re: brak wiary w siebie kontra samotność

przez Zenonek 13 maja 2010, 18:23
Shadowmere

Az sie przestraszylem ! Prosze Cie Shadow nie pisz takich negatywnych rzeczy o sobie, bo to absurd ! Dobrze ze napisalas, ze Ci sie "wydaje".

A nie wiem jaki ojciec moze takie rzeczy mowic do dziecka !

3mam kciuki za zdrowie !
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: brak wiary w siebie kontra samotność

Avatar użytkownika
przez Marttitka 13 maja 2010, 19:16
Dziekuję Wam za odpowiedzi i za to, że zainteresowaliście się moim problemem:) Naprawdę pokrzepiający jest fakt, że ktoś Cię wysłucha, a przede wszystkim rozumie w czym tkwi problem.
Kiedyś próbowałam opowiedzieć to wszystko co mnie gnębi komuś bliskiemu, ale ta osoba totalnie nie widziala w czym problem i uważała, że wszystko ze mną jest jak najbardziej w najlepszym porządku i że poprostu "wymyślam sobie na siłę problemy"...
Literaturę psychologiczną na ten temat dosłownie pochłaniam. Ale jakoś tych książkowych "rad" nie udaje mi się wprowadzić w życie. Być może za mało się staram.
yans napisałes mi, że powinnam częściej wychodzić na imprezy - i wychodzę. Ale jest to zazwyczaj grupka już tzw. starych znajomych w 99% sparowanych i dzieciatych. I ich znajomi też mają taką samą sytuację "matrymonialną" jak oni. I tak jak napisałeś, praktycznie nie w życiu osobistym nie mam kontaktu z nowymi ludźmi.
A z Wami wszystkimi się zgodzę, że chyba najpierw trzeba wyjść z tej depresji a później sobie układać życie w tym kierunku. Naprawdę staram sie jak mogę, ale jeszcze mi to nie wychodzi. Myślałam o psychoterapii, ale z tego co się orientowałam, to tutaj gdzie mieszkam wszystkie są odpłatne. A mnie niestety w tej chwili nie stać na co miesięczne wizyty u psychiatry + leki i co tygodniowe wizyty u psychoterapeuty. Więc narazie pozostaje mi leczenie farmakologiczne. Moja pani doktor w sumie tez prowadzi ze mna coś w rodzaju małej psychoterapii. A jak bylo w Waszym przypadku? Czy znaleźliście gdzieś bezpłatną psychoterapię? A może ktoś z Was sam sobie poradził z takimi problemami?
Shadowmere widzę, że mamy podobny problem. Nieraz się zastanawiałam z czego mi się wzięło tyle kompleksów. Relacje z rodzicami niby były i są w porządku - wiadomo są lepsze i gorsze chwile. Na dzieciństwo w zasadzie nie mogę narzekać. Może faktycznie mój Tata był troszkę za bardzo wymagający i wogóle nie okazywał mi uczuć. Później w dorosłym już życiu były dwa związki, które totanie mnie pogrążyły i przekonały, że nic nie jestem warta dla innych. Zastanawiam się jak można takie dobijające chwile wymazać z pamięci?
Przede mną długa droga do życia bez depresji. Za Was wszystkich również będę trzymała kciukia, aby Wam się udało pokonac to paskudztwo.
Pozdrawiam ciepło:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
10 maja 2010, 17:24

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: brak wiary w siebie kontra samotność

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 14 maja 2010, 11:33
Ja całe życie jestem sam.Nie akceptowany przez ludzi.Samotność nie jest zła.Wole samotność od męczenia się wśród ludzi...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: brak wiary w siebie kontra samotność

przez Zenonek 14 maja 2010, 14:43
człowiek nerwica napisał(a):Ja całe życie jestem sam.Nie akceptowany przez ludzi.Samotność nie jest zła.Wole samotność od męczenia się wśród ludzi...



Dlaczego niby nie jestes akceptowany ? Chyba musialbys byc jakims seryjnym morderca by byc tak naprawde nieakcpetowanym.. czy cos.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: brak wiary w siebie kontra samotność

przez WreX 14 maja 2010, 15:31
Chyba musialbys byc jakims seryjnym morderca by byc tak naprawde nieakcpetowanym.. czy cos.


seryjny morderca wtopi się w każde towarzystwo,

Ja całe życie jestem sam.Nie akceptowany przez ludzi.Samotność nie jest zła.Wole samotność od męczenia się wśród ludzi...


mniej więcej wiem coś o tym
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 14:55

Re: brak wiary w siebie kontra samotność

Avatar użytkownika
przez Marttitka 14 maja 2010, 16:28
człowiek nerwica napisał(a):Ja całe życie jestem sam.Nie akceptowany przez ludzi.Samotność nie jest zła.Wole samotność od męczenia się wśród ludzi...


człowiek nerwica ja wierzę w to, że każdy ma tam jakieś swoje powołanie. Do samotności również. Dla mnie osobiście samotność jest straszna, dusząca i przytłaczająca. Wśrod ludzi można się męczyć, ale ze sobą samym również...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
10 maja 2010, 17:24

Re: brak wiary w siebie kontra samotność

przez yans 14 maja 2010, 19:24
Brak akceptacji przez innych ludzi jest chyba zawsze bolesny, nawet jeśli ktoś się z samotnością oswoi i do niej przyzwyczai. To odrzucenie może być krzywdzące, ale może mieć swoje słuszne przyczyny. Jeśli otoczenie nie akceptuje czyichś poglądów, wyglądu zewnętrznego, temperamentu - mamy do czynienia z jakiegoś rodzaju dyskryminacją, zasługującą na naganę. Gdy jednak ktoś - dla przykładu - jest wyciągającym zbyt pochopnie wnioski, skłonnym do negatywnego oceniania innych impertynentem - to słusznie spotyka się z odtrąceniem przez pozostałych i to nie tyle on się męczy w towarzystwie innych ludzi, ale oni męczą się jego obecnością ;)
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: brak wiary w siebie kontra samotność

przez sorensen 23 maja 2010, 15:19
Zenonek napisał(a):Wlasnie prawda jest taka, ze na to jaka masz kobieta - masz wplyw - jest to jedna z tych rzeczy na ktora facet ma naprawde wplyw i tylko od niego to zalezy.


Nie zgadzam się. To czy masz kobietę (i jednocześnie to jaka ona jest) zależy od stopnia Twojej atrakcyjności. Im jest niższy tym mniejsze możliwości w zakresie wyboru partnerki. Czasem bywa tak że faceta nie chce praktycznie żadna kobieta i albo przez długie lata zostaje sam, albo z desperacji ląduje w toksycznym związku z niewłaściwą kobietą.

Zenonek napisał(a):Na sytuacji materialna tez mamy wplyw. Oczywiscie nie mowie tu o sposobach cud, ze kazdy bedzie zarabial 100 tys zlotych na miech (pensja marzenie). Jednakze mamy wplyw na to czy bedziemy bezdomnymi czy robolami za 800 zl czy nie.

I tak i nie. Wszystko zależy od predyspozycji, kwalifikacji i posiadanego wykształcenia. Zarabiasz malutko, ale jakoś sobie jednak radzisz, ale latka lecą. Pewnego dnia okazuje się, że Twoja wartość na krajowym rynku pracy jest zerowa, a masz 30 lat........i dziką konkurencję w postaci tłumów młodych i lepszych. Niestety z własnych (i nie tylko) doświadczeń wiem że pewnych rzeczy się nie przeskoczy dobrymi chęciami i wysiłkiem.
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

Re: brak wiary w siebie kontra samotność

Avatar użytkownika
przez toska 05 lip 2010, 19:48
yans napisał(a):
WreX napisał(a):niestety w życiu nigdy nie jest tak jak byśmy chcieli i mały mamy na to wpływ -.-

Zdecydowanie. Szczególnie z takim nastawieniem. Ja w swoim życiu dostrzegam parę sytuacji gdy brałem sprawy w swoje ręce i zmieniałem bieg wydarzeń, zatem mam poczucie ogromnego wpływu na to, co się ze mną dzieje. No ale spierać się nie chcę, wierzę że są ludzie pozbawieni tego wpływu więc być może WreX do nich należy.

Marttitka, częściowo Cię rozumiem, bo jestem w podobnej sytuacji. Też aktualnie bez partnerki życiowej, z 30tką tuż tuż i nie tyle presją otoczenia, ale własną ogromną chęcią do założenia rodziny (i nie ukrywam że marzą mi się maluchy). To co, może się umówimy? haha, oczywiście żartuję ;) Są pewne różnice - u mnie przeszkodą są względy materialne - raczej nie martwię się strasznie że zostanę do końca życia sam, muszę tylko finansowo stanąć porządnie na nogi, pogonić lekką depresję z jaką się zmagam i wtedy marzenia będą w zasięgu ręki.
Podejrzewam jednak, że w Twoim przypadku może być podobnie, tylko same przeszkody są innej natury. Pierwszą, niemal pewną bo rzucającą się w oczy jest niska samoocena. Studia, dobra praca nie mają tu chyba znaczenia, bo Ty w innych dziedzinach źle siebie postrzegasz, czyż nie? Co z tym robić? Są różne sposoby - warto otworzyć się przed kimś bliskim, zwierzyć z kompleksów - zwykle słyszymy wówczas zdziwienie, bo inni naszych minusów nie dostrzegają. To podbudowuje. Jest trochę literatury na temat samooceny i sposobów na jej zmianę. Można skupić się na tych wadach, które da się skorygować - np nie zadowolony ze swojej sylwetki facet może trochę się przypakować, dziewczyna zrzucić parę kilo - nawet drobne zmiany dodają tyleż pewności siebie i radości.


kurcze fajny facet z Ciebie :)










Drugą przeszkodą jest chyba brak kontaktu z nowymi ludźmi (jeśli dobrze rozumiem). Ja w chwili desperacji próbowałem nawet przez internetowe portale randkowe ;) Ale najsensowniejsze jest po prostu częstsze chodzenie na imprezy, gdzie poznaje się kolegów siostry kolegi koleżanki ;). Dlatego czasem - w naszym wieku ;) - trzeba się spiknąć z "singlami" takimi jak my. Bo faktem jest, że Ci co rodziny pozakładali to często już nic tylko praca, dom i zero życia towarzyskiego :P Aaa! Ale warto też tym znajomym otwarcie powiedzieć że się szuka chłopaka - ja mówię (że szukam kobiety uczywiście!) i parę razy ktoś tam mi dawał znać a że ma kuzynkę, a że zna kogoś w pracy - od tego są znajomi!
Z tym zainteresowaniem mężczyzny... hmm... myślę (choć mogę się mylić) że fakt, iż jesteś zakompleksiona, depresyjna, przyciągał właśnie mężczyzn słabych, próbujących dowartościować siebie przez obniżanie Twojej wartości. Z tego zaś płynie wniosek, że musisz zacząć od zmiany nastawienia. Poza tym może warto zweryfikować swoje poglądy na to, co wzbudza zainteresowanie mężczyzn (nie wiem jakie masz, dlatego sugeruję tylko). Mam nadzieję że znajdziesz w sobie siły do zmian i nadzieję, nie warto popadać w smutek i rozpacz. 3mam za Ciebie kciuki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
05 lip 2010, 12:17
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: brak wiary w siebie kontra samotność

przez saxo 01 sie 2010, 08:10
Marttitka napisał(a):Witam,
Być może powielam temat, ale jestem tutaj nowa.
Może po krótce opowiem moją historię. Jestem kobietą ok. 30 roku życia. Odkąd pamiętam zawsze miałam niskie poczucie własnej wartości. Praktycznie od podstawówki czułam się gorsza od innych, nieciekawa, brzydsza, głupsza, itp. itd. Niestety tak jest do dnia dzisiejszego. Pomimo tego, że skończyłam bardzo dobre studia z bardzo dobrymi wynikami i mam w miarę dobrą pracę. Aktualnie nie jestem w żadnym związku. To mnie dobija, ponieważ nie czuję się ważna i kochana a w dodatku czuje tzw. presję społeczną, bo przecież "masz już swoje lata i nie wypada być samemu"... Praktycznie wszyscy moi znajomi maja juz poukladane życie osobiste - tzn. swoje szczęśiwe rodziny. Mnie moja samotnośc poraża. I nie wiem co mam z tym robić. Wiem, że na siłe nic nie zrobię. Boję sie, że taki stan będzie trwał wiecznie... Co prawda byłam w kilku związakach, ale były to związki toksyczne. Byli mężczyźni co wmawiali mi, dokladnie co napisałam wyżej (tzn. jakie jest moje zdanie na swój temat). A zwiazek powinien uskrzydlać a nie niszczyć drugiego człowieka... W pracy sobie radze calkiem nieźle. Ale mam taką specyfike pracy, że otacza mnie większość kobiet, więc nieraz słyszę tzw. "babskie rozmowy" na temat rodzin, dzieci, domw, itp. itd. Fajnie posłuchać, ale czasem jest mi strasznie przykro, że ja nie mam tego czego najbardziej pragnę, czyli swojej rodziny.
Od początku tego roku lecze się farmokologicznie, ponieważ psychiatra zdiagnozował u mnie depresję. Bardzo chcę wyjść z tej mojej choroby. Nie chcę całe życie czuć sie tak fatalnie. Marze o tym żeby cieszyć się zyciem, żeby czuć się ważna i kochaną. Nie wiem co robić. Jak zabrać sie do pracy nad sobą. Uważam, że to wszystko moja wina, że nie potrafię zainteresować swoją osobą mężczyzny. Ciężko mi z tym wszystkim.
Może ktoś z Was drodzy Forumowicze miał podobny problem i może doradzić co z tym powinnam zrobić.
Dziekuję za wysłuchanie mnie i pozdrawiam wszystkich.


Marttitka bardzo chciałbym Ci coś doradzić, ale mogę tylko pocieszyć, że nie jesteś sama, o ile to Ciebie pocieszy, a powinno. Jestem starszy od Ciebie, w życiu niewiele osiągnąłem lub nic, mam niską samoocenę, z lekami już nie, bo ją znoszą, gdy biorę leki to nie myślę że jetem nikim, wali mnie to, że tak się brzydko wyrażę. Dawniej, bez leków, było mi przykro, że jest tak , jak jest, że nie mam na to wpływu, bo istotnie nie mam. Ponieważ nie wierzę w psychoterapię, to tylko sam mogłem sobie pomóc, tylko sam mogłem szukać rozwiązania.
W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że znam przyczynę, ale to mi niewiele daje. I tu wkroczyły leki, które dają mi żyć i jako tako funkcjonować, cieszyć się tym, co mam, choć mam niewiele, zarówno materialnie, jak i samym sobą, niewiele reprezentuję w sensie zawodowo-społecznym. Na pewno brakuje mi sukcesu, wiele razy odczuwałem potrzebę jego odniesienia, nieważne w jakiej dziedzinie, byle był, byle mnie ktoś docenił, bylebym wzbudził czyjś podziw i szacunek. Przy lekach mi to wisi. Cieszę się, że one są, bo inaczej byłbym jednym chodzącym koszmarem. A takich się nie lubi zwykle nigdzie, nie akceptuje nawet jako sąsiadów, współpracowników, kolegów. To zostanie we mnie, już się z tym pogodziłem. Wynika to stąd, że nie mam talentów jakie bym chciał mieć, jestem szarakiem, a zwykłe życie kompletnie mnie nie kręci. Wiem, że inni normalnie cieszą się zwyczajnością, dzieckiem, domem, wyjazdem za miasto w niedzielę, zakupem komputera, długopisu, wypiciem kawy na mieście .... mnie to już albo nigdy nie kręciło. Zawsze mi czegoś brakowało. Nie jesteś więc sama, a takich jak my, jest masa, setki tysięcy, może parę milionów. I trzeba z tym żyć, tak lub inaczej, wybór sposobu życia, każdy dokonuje indywidualnie.
Są osoby, których życie na tyle zohydza, że odbierają je sobie. Nie dziwię się im - ani nie potępiam, ani nie pochwalam. Każdy ma własny wybór, wolność, z której może skorzystać w ten lub inny sposób.
Życzę Ci dobrych dni.
saxo
Offline

Re: brak wiary w siebie kontra samotność

Avatar użytkownika
przez stracony 01 sie 2010, 16:37
No i zasadnicza sprawa, nie szukajcie partnera(ki) na siłę bo może się to skończyć jeszcze większym dramatem. Jestem tego chodzącym przykładem. Poznałem dziewczynę, ona była mną zainteresowana, ja nią nie i pewnie by się to tak skończyło gdyby nie przyjaciółka, która zadała mi pytanie , czego a raczej kogo oczekuję w życiu. Wznowiłem znajomość, tym razem już na poważnie. Mieliśmy totalnie różne charaktery, upodobania a jedyne co mieliśmy wspólnego to upór. Z czasem jednak ją pokochałem, przynajmniej tak mi się obecnie wydaje bo czym jest miłość dla dystymika, który ze wszystkich ludzi na ziemi najbardziej nienawidzi siebie ? Był ślub i życie razem - nieporozumienia, "rozmowy" głównie podczas kłótni, totalne niedopasowanie do siebie. Do czasu łączył nas głównie seks ale jak długo i ile razy można się godzić poprzez łóżko? Potem była próba ratowania związku - dziecko. Chcieliśmy w sumie razem, ja trochę mniej spontanicznie ale byłem na tak. Dziecko nas nie połączyło, w dodatku jak jeszcze było małe żona zaczęła sobie szukać rozrywek na boku a mnie totalnie olewać. Wg niej nie zasługiwałem na szacunek, byłem dla niej kretynem. No i miała rację. Teraz jesteśmy już w długotrwałej separacji i wszystko zmierza do rozwodu.
W ten właśnie sposób skrzywdziłem sobą dwie osoby i na chwilę obecną nie mam zamiaru skrzywdzić nikogo więcej. Nie oznacza to, że nie chcę poznać innej kobiety, może w końcu prawdziwej miłości mojego życia. Pragnę tego, ale rozsądek nakazuje bym dalej podążał już samotnie.
Może leczenie mnie zmieni a może za dużo od niego oczekuję, ale chcę już być normalny lub nie być wcale . :(
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Re: brak wiary w siebie kontra samotność

przez noise 01 sie 2010, 19:36
Marttitka, co do tego, jak zainteresować swoją osobą mężczyznę - to nie ty masz się starać, aby ich sobą zainteresować. To oni mają się starać, aby zainteresować Ciebie. I to trzeba sobie dosłownie wyryć w mózgu i zawsze o tym pamiętać (jeśli my kobiety staramy się kogoś poderwać). Niezależność od mężczyzn przyciąga ich.
noise
Offline

Re: brak wiary w siebie kontra samotność

przez saxo 01 sie 2010, 19:58
noise napisał(a):Marttitka, co do tego, jak zainteresować swoją osobą mężczyznę - to nie ty masz się starać, aby ich sobą zainteresować. To oni mają się starać, aby zainteresować Ciebie. I to trzeba sobie dosłownie wyryć w mózgu i zawsze o tym pamiętać (jeśli my kobiety staramy się kogoś poderwać). Niezależność od mężczyzn przyciąga ich.



sorry, ale większej głupoty nie słyszałem, reprezentujesz jakieś środowisko wojujących feministek? jesteś chora.
saxo
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do