Rodzina... prawie w rozwodzie...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Rodzina... prawie w rozwodzie...

przez k_o82 09 maja 2010, 19:19
Od jakiś dwóch lat moja Matka i Ojciec nie są razem.
Matka zostawiła całą swoją rodzinę dla faceta 30 letniego którego poznała w internecie.
Najgorsza była na to reakcja mojego ojca który nie przebierał w słowach przy moim bracie 12 letnim.
Najbardziej żałuję że mój brat 12 letni musiał oglądać wszystko co sie działo w domu.
Pierwszy raz się spotkałem z taką sytuacją i ciężko się w niej odnaleźć tym bardziej jeśli jest się
całkowicie bezsilnym i staje się przed wyborem po czyjej stronie ma się być... jeśli obydwoje są winni...
Po tym co widziałem zastanawiam się czy warto jest w ogóle założyć własną rodzine...
k_o82
Offline

Re: Rodzina... prawie w rozwodzie...

przez Pain 09 maja 2010, 20:54
Nie mogę powiedzieć, że wiem, co czujesz, bo moi rodzice są razem, choć są sobie obojętni. Nie okazują sobie miłości. Są razem, bo są. Za to rodzice mojego chłopaka się rozeszli i wiem, że przez to cierpi. Może się to wydać dziwne, ale w jakiś sposób i ja przez to cierpię. Współczuć to za mało.. Jednak nigdy nie było tak, by mój chłopak nie chciał stworzyć ze mną rodziny. Wcześniej owszem, nie chciał nawet słyszeć o ślubie i dziecku. A teraz? Wybraliśmy już imię dla naszej córki - będzie miała na imię Erica. Wydaje mi się więc, że warto myśleć o własnej rodzinie. Nie trzeba przecież powielać błędów swoich rodziców. I moi, i rodzice chłopaka popełnili wiele błędów. Jednak my zrobimy to inaczej i będzie dobrze, wierzę w to. Życzę Ci szczęścia.
Offline
Posty
128
Dołączył(a)
13 lis 2009, 18:23
Lokalizacja
Solec Kujawski

Re: Rodzina... prawie w rozwodzie...

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 10 maja 2010, 11:36
k_o82, o ile nie miałeś (i nie mogłeś mieć) wpływu na to, co działo się między Twoimi rodzicami, o tyle masz wpływ na to, jak te relacje interpretujesz.
Jedną z możliwych opcji jest postrzeganie rozejście się rodziców jako "fatum", czyli czegoś co Cię czeka niezależnie od tego, co zrobisz.
Drugą opcją jest zrobienie użytku ze świadomości tego, że coś takiego może (ale nie musi !) Cię spotkać.

Skoro zdecydowałeś się poruszyć ten temat, domyślam się, że skłaniasz się ku opcji drugiej.
By to zrobić, warto pozwolić sobie na "pozostawienie" przeszłości "za sobą", a skupić swoją energię na tym, co dzieje się teraz i jak to może zaważyć na przyszłości... najlepiej pod okiem terapeuty.
Powodzenia ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Rodzina... prawie w rozwodzie...

Avatar użytkownika
przez soulfly89 10 maja 2010, 18:03
Jakbym czytała o sobie - u mnie to wyglądało inaczej, całe tygodnie w domu było cicho, a to ja byłam osobą która się złościła.
Mój brat miał 13 lat.
Teraz z perspektywy czasu widzę, że on lepiej sobie radzi z rozstaniem rodziców niż ja.
Masz prawo się wkurzać, buntować. Nie musisz wybierać.
Szkoda, że Twoi rodzice nie wpadli na to, żeby wybrać się do terapeuty w trosce o swoje dzieci. Są różne terapie rodzinne które pomagają przechodzić przez trudne momenty.
Z Twojej wypowiedzi wynika, że jesteś odpowiedzialna, martwisz się o brata, ale musisz tez myśleć o sobie. Im wcześniej tym lepiej, psycholog to chyba najlepsza osoba której mogłabyś się wygadać.
Poszukaj poradni rodzinnych, psychologicznych w Twoim mieście. Warto też może zadzwonić na telefon zaufania, bo jest taki:

Od poniedziałku czynna jest ogólnopolska Poradnia Telefoniczna, świadcząca pomoc psychologiczną dla dorosłych. Numer 116 123 to kolejna z ogólnoeuropejskich darmowych linii telefonicznych o charakterze społecznym uruchomionych z inicjatywy Komisji Europejskiej.

Obsługą linii 116 123 zajmie się Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, który m.in. od 15 lat prowadzi Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia".

Grupa numerów 116 (116 000 - numer interwencyjny w sprawie zaginionych dzieci, którego obsługą w Polsce zajmuje się Fundacja ITAKA ; 116 111 - telefon zaufania dla dzieci, obsługiwany przez Fundację Dzieci Niczyje oraz 116 123 - telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych) - to grupa ogólnoeuropejskich, darmowych linii telefonicznych o charakterze społecznym, przeznaczonych dla dzieci i rodziców, którzy znaleźli się w niebezpieczeństwie i chcą szybko wezwać pomoc lub potrzebują wsparcia.


Cytat za: http://www.niebieskalinia.pl/newsy.php?id=2570&w=1400

Ludzie którzy odbierają te telefony na pewno doradzą Ci lepiej niż ja gdzie możesz się zgłosić i jakie masz możliwości.

Naprawdę warto zacząć działać już teraz, bo rozwód może (ale nie musi) mieć wpływ na Twoje przyszłe życie.
Ja byłam dzielna i radziłam sobie, ale do czasu. Żałuję, że wcześniej nie szukałam psychologa.

Trzymaj się, będzie dobrze! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Rodzina... prawie w rozwodzie...

przez k_o82 14 maja 2010, 00:06
o 2 lata za późno żeby zmienić relacje pomiedzy matką i ojcem...
nie chcialbym sie poczuc jak on... po 20 latach małżeństwa Twoja żona Cie zostawia i swoją rodzinę
dla kogoś obcego... :hide:
k_o82
Offline

Re: Rodzina... prawie w rozwodzie...

Avatar użytkownika
przez soulfly89 14 maja 2010, 04:07
bardziej chodziło mi o relacje między Tobą a rodzicami ;) bo to jeszcze da się poprawić
a pewne niewyjaśnione sprawy z przeszłości mogą czasem wpływać na teraźniejszość
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Rodzina... prawie w rozwodzie...

przez k_o82 26 maja 2010, 12:52
soulfly89 napisał(a):bardziej chodziło mi o relacje między Tobą a rodzicami ;) bo to jeszcze da się poprawić
a pewne niewyjaśnione sprawy z przeszłości mogą czasem wpływać na teraźniejszość


nie zmienią się bo ojciec i matka jedyne co potrzebują od swojej rodziny i bliskich to pieniądze...
teraz się zastanawiam kiedy całkowicie się spier :mhm: li wszystko...
k_o82
Offline

Re: Rodzina... prawie w rozwodzie...

Avatar użytkownika
przez soulfly89 31 maja 2010, 00:38
Jestem ciekawa jak Twój młodszy brat sobie z tym radzi.
Bo mój na przykład radzi sobie dużo lepiej niż ja. Czasem jego zachowanie, przemyślenia, reakcje, są dla mnie inspirujące :) W ogóle mam wrażenie, że to co się stało nas zbliżyło, że rozumiemy się dzięki temu dużo lepiej. To jest jakby plus całego tego rozwodu. Ale to nie zmienia faktu, że je jestem niekompletnym egzemplarzem człowieka, jak patrzę na mojego brata to się cieszę, że jego to aż tak bardzo nie dotknęło i jest twardszy ode mnie w wielu kwestiach.
Może to za bardzo osobiste pytanie, ale czy Ty z rodzicami w ogóle nie gadasz? Nie mówiłeś im jak jesteś na nich wkur..? Ja mówiłam. I miałam rację ;). O niektórych sytuacjach dopiero teraz (6 lat po ich rozwodzie) mogę z nimi rozmawiać. Wydaje mi się, że jednak z czasem jest coraz lepiej. Czas pomaga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do