Moja okropna historia...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Moja okropna historia...

przez paula19 02 maja 2010, 01:34
Witam... Mam 19 lat... od ok 13 roku życia miałam problemy w domu... Rodzice sie rozwiedli jak miałam 9 lat, zamieszkaliśmy z ojczymem. Mama urodziła mu 3 dzieci ( łącznie mam 5 rodzeństwa). Gdy skończyłam te 13-14 lat mama zaczęła traktować mnie gorzej od całego rodzeństwa, gdy się upili z ojczymem wypominali mi jaka to jestem okropna,najgorsza itd... Bywało też że sie kłócili, bili się nawzajem, ja ich rozdzielałam i nie raz obrywałam. Potem między nimi bylo ok, a ja bylam ta zła. Codziennie robili mi awantury, wyrzuty... W końcu przy pewnej kłótni zaczęłam się dusić, zasłabłam, omdlewałam... Za pierwszym razem mama zareagowała płaczem i przepraszała, lecz przy kjażdym nastepnym razem ja lezalam na ziemi dusilam sie a ona sie odwracala na piecie i wychodzila. Mowila ze ona miala gorzej niz ja w zyciu i ze to jej nerwy powinny siadac a nie mi. W koncu pewnego dnia kazali mi wyper** i uciaklam do taty... To na drugi dzien do mnie dzwonili kazali mi wracac do domu bo inaczej ojczym mial tacie tak wlac ze sie mial nie podniesc. Przestraszylam sie, wrocilam do domu. W wieku ok 16 lat poznalam chlopaka, rodzice go bardzo lubili, ale nademna dalej sie znecali... Mialam jeszcze kilka atakow dusznosci itd, mdlalam a wspieral mnie tylko chlopak. Byl przy mnie, rodzico to nie ruszalo. pewnego wieczoru bylo ze mna tak zle, ze usiadlam w pokoju(wtedy nie bylo awantury tak samo z siebie) zaczelam plakac, bac sie nie wiadomo czego, trzeslam sie ze strachu. Do pokoju wszedl chlopak, niby go poznawalam a zareagowalam krzykiem (ze strachu..). Zaczal mnie uspokajac, przytulac, i zaraz weszla mama. Zaczela mi wygarniac ze glupia jestem, ze nie mam zlego zycia a tak niby mi odwala. Ze ona miala gorzej itd. W koncu 2 tyg przed moimi 18 urodzinami byla mega awanura... Krzyk, wrzask, u mnie dusznoci... Powiedzialam ze4 nie chce wiecej tak zyc, ze chce sie wyprowadzic. To oczywiscie mama na dowidzenia powiedziala wypier i jeszcze zamknela za mna drzwi. Od tamtej pory ( minelo prawie 1,5 roku) rodzice sie nie odzywaja, maja mnie gdzies (z reszta tak tez predzej mi mowili). Wyslalam im kartke z oplatkiem na swieta a oni nic... Nigdy mnie nie kochali...
Przepraszam ze tak sie rozpisalam ale gdzies musialam to napisac... Teraz jestem bardzo nerwowa...Mam problemy z nawiazywaniem kontaktow z ludzmi... Ale przynajmniej nikt nie mowi ze jestem najgorsza, do dupy, kur*a itd. Chlopak ze mna jest i znosi te moje nerwy :roll: ...
paula19
Offline

Re: Moja okropna historia...

Avatar użytkownika
przez Sorrow 02 maja 2010, 02:05
Myślę, że powinnaś wymierzyć swoim rodzicom sprawiedliwość.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Moja okropna historia...

przez risin 02 maja 2010, 12:27
Sorrow napisał(a):Myślę, że powinnaś wymierzyć swoim rodzicom sprawiedliwość.

Hmm Bardzo ciekawa koncepcja :shock:
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
09 gru 2009, 21:16
Lokalizacja
Gdynia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moja okropna historia...

przez Natascha 02 maja 2010, 12:55
Sorrow napisał(a):Myślę, że powinnaś wymierzyć swoim rodzicom sprawiedliwość.


:mrgreen: :brawo:
No nie Sorrow ale artysta z Ciebie :P . Napisz dokładniej o co Ci chodziło, bo wszyscy się teraz Ciebie boimy.
Natascha
Offline

Re: Moja okropna historia...

przez paula19 02 maja 2010, 21:02
przykro mi że moje życie jest dla niektórych powodem do żartów i śmiechu
paula19
Offline

Re: Moja okropna historia...

przez Natascha 02 maja 2010, 22:00
Paula jeśli Ci chodzi o mnie, to słowo daję, ze nie widzę nic zabawnego w Twojej sytuacji i bardzo Ci z jej powodu współczuję. Ale jak przeczytałam co napisał Sorrow...
Przepraszam jeśli niechcący sprawiłam Ci przykrość.
Natascha
Offline

Re: Moja okropna historia...

przez risin 03 maja 2010, 15:05
Nie z Ciebie sie smiejemy tylko z sorrow
A historie masz na tyle trudna, ze postem na forum ciezko cokolwiek poradzic :(
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
09 gru 2009, 21:16
Lokalizacja
Gdynia

Re: Moja okropna historia...

Avatar użytkownika
przez K. 03 maja 2010, 16:07
Co prawda nie jest to łatwy start, bo zdecydowanie lepiej żyje się wiedząc, że rodzice są.
Ale jeśli mają być tylko po to, żeby sprawiać Tobie przykrość, to ... po co?
Niestety, po latach to do nich wróci, kiedy zobaczą, że zostali sami. Jeśli jednak mają taki charakter, to będą użalać się nad tym jakie to mają straszne dziecko/dzieci, że dali wszystko, a nie mają nic.
Takich ludzi nie zmienisz.
Domyślam się, że jest Ci trudno, ale musisz opracować sobie jakiś plan, cel.
Na Twoim miejscu napisałabym list do Rodziców, wyrzuciła wszystko - nie obrażała ich, nie używała brzydkich słów - wylała po prostu wszystkie uczucia i emocje na papier.
Niczym nie ryzykujesz, a uwierz mi, że będzie lepiej, nawet jeśli nie przeczytają tego, albo wyrzucą, Ty się oczyścisz i być może pójdziesz krok dalej.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Re: Moja okropna historia...

przez paula19 04 maja 2010, 14:11
K. dzieki za rade, ja już pisałam pocztówki i takie tam do nich życzenia sms a ona nic... Wydaje mi sie że mnie olewa... Pare dni temu dzwonił do mnie mój ojczym i strasznie płakał- przestraszyłam sie ale byłam szczesliwa że go słysze... Mówił że strasznie źle mu sie śniłam i pytał co tam u mnie... Ja w strachu sms do siostry napisałam aby dowiedziala sie od mamy czy wszystko gra- co do czego mama wcale nie wiedziala ze on do mnie dzwonil... :( Mama zrobila mu awanture ze do mnie dzwonil..., czyli nie mam szans na zgode i na to ze kiedys sie do mnie odezwa ... :(
paula19
Offline

Re: Moja okropna historia...

Avatar użytkownika
przez K. 04 maja 2010, 16:19
paula19, ale tu chodzi o list. Takie wylanie tego co czujesz, od A do Z.
Przeczyta to na pewno, ot chociażby z ciekawości, a co z tym zrobi to już jej sprawa.
Podejrzewam, że nie odpisze i nie licz na to, po prostu potraktuj to jako formę oczyszczenia, tak jakbyś do niej mówiła to.

czyli nie mam szans na zgode i na to ze kiedys sie do mnie odezwa ...


Na szczęście nie wiesz co jeszcze w Twoim życiu się wydarzy, a więc nie możesz powiedzieć tego na pewno.
Postaraj się teraz skupić na sobie.
Na pewno potrafisz.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Re: Moja okropna historia...

przez Natascha 04 maja 2010, 16:24
Paula a wiesz chociaż o co dokładnie jej chodzi? Dlaczego aż tak się zawzięła?

[Dodane po edycji:]

W nerwach ludzie mówią rózne rzeczy, które rzadko kiedy są prawdą.
Natascha
Offline

Re: Moja okropna historia...

przez paula19 04 maja 2010, 16:49
Ja tylko wiem że moja mama tak jakby mi zazdrosciła- nie dosc ze jestem najstarsza z dziewczyn w rodzenstwie( mama potrafila byc zazdrosna nawet o ojczyma) to jak poznalam chlopaka, kupilismy se samochod i laptopa to w ogile to ja do szalu doprowadzalo...
paula19
Offline

Re: Moja okropna historia...

Avatar użytkownika
przez K. 04 maja 2010, 17:47
paula19, ale to nie jest Twoja wina, że ona nie może sobie tego kupić.
Podejrzewam, że gdyby relacje były zdrowe, pomogłabyś Mamie gdybyś miała taką możliwość.
Zazdrość, ciężko.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Re: Moja okropna historia...

przez risin 04 maja 2010, 18:49
Moze kiedys Twoja mama nabierze odwagi i sama pojdzie na terapie. Wtedy bedzie mozliwe porozumienie miedzy Wami.
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
09 gru 2009, 21:16
Lokalizacja
Gdynia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do