Samotność

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Samotność

Avatar użytkownika
przez jasmine 07 maja 2010, 14:58
"Teraz zdaję sobie sprawę z tego, że takie proste życie cieszy mnie najbardziej. Chciałam cudów, chciałam mieć życie jak gwiazda filmowa, biegłam przez życie z prędkością światła... I po co? Po to, żeby dostać nerwicy. I chu...
Zwolniłam, i widzę, że takie proste życie jest lepsze. Chyba. Takie spokojne... A spokój w nerwicy to złoto."

Jakbym siebie czytała nic dodać nic ująć :P Czasem mysle ze zmienilam sie juz dawno w taka stara panią po przejsciach... mam 19 lat a mimo to trzymam sie jakos uswiadamiając sobie zeby cieszyc sie tym ze slonce świeci, kwiakti pachną , ptaszki ćwierkają a kiedys nawte tych rzeczy nie zauwazalam bieglam do przodu,po trupach, i wiele osob potracilam wiec samotnosc nie jest mi obca :/

[Dodane po edycji:]

explore, masz racje chociaz jak ktos sie bardzo poświęci pracy nie spocznie na laurach i będzie otrzymywal same pochwaly bedzie czuł sie spełniony tez w pewnym sensie szczesliwy ze jest cos w czym moze byc dobry
mi sie marzy to zeby sie tak zajac nauką, powtarzam sobie "olej wszystko wez sie za nauke to jest czas kiedy mozesz bo tyle masz czasu w tej swojej samotnosci zeby zdobywac same 5 i spelniac sie przyszlosciowo" a mimo to przez tą nerwice sie poprostu nieda!! mam taka pustke w głowie ze nic mi nie wchodzi
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
06 maja 2010, 17:48

Re: Samotność

przez Shadowmere 07 maja 2010, 15:11
explore, potrafisz sobie wyobrazić,że nie mam żadnej przyjaciółki?
Z najukochańszą musiałam zerwać,i nigdy już do niej nie wróce.Bardzo silna,destrukcyjna toksy-miłość.
Czy jest gdzieś jakaś samotna,nieszczęśliwa dziewczyna,która chciałaby stworzyc ze mną nietoksyczny,niezagrażający,niekoniecznie to the death(kiedys nie umialam inaczej) związek przyjacielski?
Mówisz Marzenko bym wyszła do ludzi..Dzis znowu pada deszcz.Nie umiem tworzyc zdrowych,dobrych ,trwałych relacji.
Shadowmere
Offline

Re: Samotność

Avatar użytkownika
przez jasmine 07 maja 2010, 15:17
Shadowmere, Nie martw sie nie tylko Ty nie masz przyjaciolki;) ostatnia moja przyjazn byla tak toksyczna ze omalo mnie nie zniszczyla ;) zastanawiam sie czy w ogole dane mi bedzie jeszcze poznac smak "przyjazni"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
06 maja 2010, 17:48

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Samotność

Avatar użytkownika
przez jasmine 07 maja 2010, 15:50
explore, mimo to nie mozna sie poddawac bo to bedzie jeszcze gorsze. co gdy stracisz prace bo sie poprostu poddasz tym ze zaczynają się jakies "schody" (oczywiscie odpukac to ze masz ją stracic). najlepszym wyjsciem z takiego angazowania sie w rozne aspekty w zyciu to wyposrodkowanie, sama sobie mysle ze najlepiej byc poprostu czlowiekiem, normalnym takim ktory zna umiar we wszystkim ale to ciężkie bo kazdy chce byc w czyms najlepszy cche byc doceniany i chce byc tym waznym.. ehh
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
06 maja 2010, 17:48

Re: Samotność

przez yans 07 maja 2010, 15:57
Widzicie - a ze mną jest inaczej. Potrafię nawiązywać przyjaźnie i nie narzekam na brak przyjaciół - obojga płci (to tak do tych "dziwolągów" co uważają że pomiędzy kobietą i mężczyzną się niby nie da). I szczerze mogę powiedzieć że są to prawdziwi przyjaciele - tzn. osoby na których się nie zawiodłem, będąc w potrzebie. Nie miałem też problemów z nimi gdy miałem nerwicę lękową - słuchali mnie, rozumieli (a jak nie to akceptowali przynajmniej) - dlatego mnie tak dziwi jak niektórzy tutaj piszą że wszyscy się od nich odwracają... hmm. W każdym razie powiem Wam że zaobserwowałem u siebie ogromne poczucie winy, wyrzuty sumienia względem swoich przyjaciół. Często wpadam w taki nastrój że mi głupio przed nimi - ja mogę na nich liczyć zawsze - oni na mnie nie. Wiecie, chciałbym czasem też pokazać, że mogę coś dla nich zrobić, ale mało tego. A jeszcze niejednokrotnie ich zawiodłem. Może nie jakoś poważnie, ale mimo wszystko. I efekt tego wstydu i poczucia winy jest taki że wbrew sobie się od nich odsuwam. I jakbym mimowolnie - sam się na samotność skazuję... I zaczynam ją teraz odczuwać. Coraz częściej...
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: Samotność

Avatar użytkownika
przez jasmine 07 maja 2010, 16:01
explore, no sama juz nie wiem , ja nawet nie wiem sama czego chce i jak jest bo mam do czegos przekonanie i zaraz potem sobie temu zaprzeczam ... masakra :/ (chyba) z tym wyposrodkowaniem jest najlepsza rada i byciem poprostu osobą (sobą) niekoniecznie kims wielkim ;)

[Dodane po edycji:]

yans, no widzisz odsuwasz sie mimowolnie ... ja nigdzie nie pisalam ze sie ode mnie ktoś odwrócił bo juz dawno zaczelam zauwazac ze to ja sie odrwacam mimo ze tak bardzo ich potrzebuje to porzucam ludzi bez większej przyczyny, poprostu nie potrafie juz sie zaangazowac zaufac i kiedy juz sie zblizamy do siebie wtedy ja konretnie uciekam jakby przed tym mimo ze potrzebuje przyjaciela :/

"I jakbym mimowolnie - sam się na samotność skazuję" wlasnie o tym mowa to bardzo częste przy depresji
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
06 maja 2010, 17:48

Re: Samotność

przez magdalenabmw 07 maja 2010, 16:40
Shadowmere napisał(a): potrafisz sobie wyobrazić,że nie mam żadnej przyjaciółki?

Ja też nie mam.

Shadowmere napisał(a):Czy jest gdzieś jakaś samotna,nieszczęśliwa dziewczyna,która chciałaby stworzyc ze mną nietoksyczny,niezagrażający,niekoniecznie to the death(kiedys nie umialam inaczej) związek przyjacielski?

Tak. Ja jestem :smile:
magdalenabmw
Offline

Re: Samotność

przez Koturre 07 maja 2010, 16:43
no proszę, dziewczynki :D
Koturre
Offline

Re: Samotność

przez Pstryk 08 maja 2010, 07:09
yans napisał(a):Widzicie - a ze mną jest inaczej. Potrafię nawiązywać przyjaźnie i nie narzekam na brak przyjaciół - obojga płci (to tak do tych "dziwolągów" co uważają że pomiędzy kobietą i mężczyzną się niby nie da). I szczerze mogę powiedzieć że są to prawdziwi przyjaciele - tzn. osoby na których się nie zawiodłem, będąc w potrzebie. Nie miałem też problemów z nimi gdy miałem nerwicę lękową - słuchali mnie, rozumieli (a jak nie to akceptowali przynajmniej) - dlatego mnie tak dziwi jak niektórzy tutaj piszą że wszyscy się od nich odwracają... hmm. W każdym razie powiem Wam że zaobserwowałem u siebie ogromne poczucie winy, wyrzuty sumienia względem swoich przyjaciół. Często wpadam w taki nastrój że mi głupio przed nimi - ja mogę na nich liczyć zawsze - oni na mnie nie. Wiecie, chciałbym czasem też pokazać, że mogę coś dla nich zrobić, ale mało tego. A jeszcze niejednokrotnie ich zawiodłem. Może nie jakoś poważnie, ale mimo wszystko. I efekt tego wstydu i poczucia winy jest taki że wbrew sobie się od nich odsuwam. I jakbym mimowolnie - sam się na samotność skazuję... I zaczynam ją teraz odczuwać. Coraz częściej...


jakbym czytała o sobie... podobno to tzw. mechanizmy autodestrukcyjne
Pstryk
Offline

Re: Samotność

przez yans 08 maja 2010, 10:38
No tak, tylko brak tu jakiejkolwiek logiki - tzn cały ten mechanizm autodestrukcji jest... irracjonalny. Zdrowy rozsądek podpowiada, że skoro ktoś traktuje mnie jako przyjaciela - to nie z musu czy litości. Zatem zależy mu na mnie, ergo - coś mu jednak od siebie daję. Czemuż więc to uczucie wstydu, i chęć ucieczki przed bliskimi? Czy pokutuje tu po prostu nerwicowa natura, wygórowana ambicja, perfekcjonizm? No bo nie jest tak, że jestem osobą odpychającą - ludzie mnie lubią, wiem to. Dlaczego nagle uciekam, chciałbym się schować do nory pod ziemią, a potem, jak już tam siedzę "płaczę" że mi źle samemu? Staram się to rozgryźć, póki nie jest za późno, bo szczęśliwie nie zabrnąłem jeszcze daleko. Dostrzegam tu jakiś konflikt wewnętrzny, ino nie wiem do końca co z nim zrobić...
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: Samotność

Avatar użytkownika
przez Conrado31 08 maja 2010, 12:48
yans ja mam identycznie, ale tak czy owak trzeba jednak komuś zaufać, do tego jeszcze stare przyjaźnie się pourywały. Nie wiem, czy kiedykolwiek znajdę siłę, żeby to naprawić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
202
Dołączył(a)
30 kwi 2010, 01:30

Re: Samotność

Avatar użytkownika
przez Sorrow 08 maja 2010, 23:27
Zabawna rzecz. Nie miałem ani jednego przyjaciela tak od połowy podstawówki O_o .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Samotność

Avatar użytkownika
przez Krzysiek1234 20 maja 2010, 23:17
Podobnie jak wielu tutaj, nie potrafię kompletnie nawiązywać jakichś przyjaźniejszych relacji z ludźmi. Umiem nawiązać dość łatwo powierzchowne kontakty, ale nic ponadto. Beznadzieja.
Tak w ogóle, ostatnie dwa dni to jednak koszmarnie spierdo.lone. A wszystko z powodu tylko jednej rzeczy - zamieszczenia tutaj przeze mnie swoich fotek... Nawet nie wiem jak się mam zabrać do opisania tego. Musiałbym wyciągnąć kilka większych spraw... Coś tam już pisałem w temacie o chorobie sierocej... Musiałbym się przyznać wyczerpująco do skrajnie narcystycznych myśli, które według mnie odstraszają ludzi na kilometr...

Przed chwilą zbierało mi się na płacz, jest beznadziejnie. Myślałem przez chwilę o założeniu tematu z pytaniem, czy to już psychoza do mnie puka, ale chyba jeszcze mi trochę tego instynktu samozachowawczego zostało, żeby nie kompromitować się do reszty tak durnymi pytaniami. Dziękuję, pozdrawiam, dobranoc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
14 sty 2010, 19:04

Re: Samotność

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 20 maja 2010, 23:32
Kocham samotność <3.Brak ludzi.Kiedyś narzekałem z jej powodu,bo próbowalem walczyć z tym kim jestem,z moim stosunkiem do ludzi "z reala"...Teraz kiedy jestem sam czuje sie bosko.Nie czuje wtedy nerwów,lęku,nie musze słuchać głupich opowiadań ludzi z reala na temat tego co dziś zrobili itp....Zdecydowanie lepiej mi sie czyta ludzi niż słucha.Towarzystwo ludzi z internetu mi wystarczy,tu czuje sie dobrze wśród wspaniałych ludzi,jakich poznałem na forum :P
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do