Wspólne mieszkanie...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Wspólne mieszkanie...

przez yans 29 kwi 2010, 12:48
Jak większość psychiatrów (nie żebym był jednym z nich ;)) nie stawiam znaku równości pomiędzy chorobą a zaburzeniem psychicznym. Choroba owszem, wybiera nas nie my ją ale z chęcią leczenia bywa różnie (moja znajoma miała schizofrenię - wiem co mówię). Zaburzenia takie jak nerwice biorą się z różnorakich konfliktów wewnętrznych, spychanych w podświadomość - sami je na siebie sprowadzamy (nieświadomie) żyjąc wbrew sobie i swoim potrzebom i mamy wszystkie niezbędne środki by temu zaradzić (zwykle potrzebujemy jednak terapeuty by pomógł nam je odkryć). Zatem nie decyduje w tym wypadku przypadek czy los jak zdajesz sie sugerować. Nie są chorobami, w tym rozumieniu że nie towarzyszą im żadne patologiczne zmiany fizyczne, biologicznie są stanem właściwym, jedynie w wyniku zaburzenia występującym niepotrzebnie (np. lęk). Ośmielę się się nawet zaryzykować takie słowa (dla wielu zapewne szokujące, ale kto w pełni wyszedł z nerwicy ten mi na bank przyzna rację), że nerwice to swoisty nałóg, sposób ucieczki przed faktycznymi problemami. W obliczu problemów z którymi nie jesteśmy sobie poradzić spychamy je głębiej i owe wszystkie lęki i niepokoje szukają ujścia w inny sposób. Manifestują się one w formie problemów które są namacalne (np. objawy psychosomatyczne) i dają złudzenie że da się je kontrolować (hipochondria, agorafobia itp) - co oczywiście jest złudne i doprowadza człowieka na skraj rozpaczy. Przy czym te problemy leżące u źródeł zaburzeń to sprawy poważne, takiej jak kwestie własnej tożsamości, stosunku do swojej osoby, nierzadko mające swoje korzenie w naszym dzieciństwie - nie błahostki typu lekka nadwaga, chwilowa samotność czy utrata pracy. Ale to materiał na zupełnie inną dyskusję. Ale właśnie z tych powodów traktuję tak alkoholizm jak i inne nałogi jako poważny problem natury psychicznej a nie jak... no właśnie nie wiem w sumie czym są w takim razie dla Ciebie?

magdalenabmw napisał(a):A autorka i tak nie odejdzie od niego, tak mi się przynajmniej wydaje. Bardzo mocno siedzi w uścisku współuzależnienia już.

Polecam - i piszę to z sympatią bez jakiejś złośliwości - więcej refleksji Magdo, mniej schematycznego myślenia, powtarzania frazesów. Masz ledwie 20 lat a rozmowa z Tobą często przypomina dyskusję z kimś kompletnie zamkniętym na to, co nowe, inne, jakby Ci brakowało umiejętności spoglądania na sprawy z różnych stron, potrzeby kwestionowania i rewidowania własnych i cudzych poglądów. Strach pomyśleć co to będzie za 40 lat! ;) (A młodzi ludzie śmieją się z moherowych beretów i dziwią się skąd to się bierze. No skąd? No skąd? :mrgreen: ) A skoro tak doskonale potrafisz przewidywać przyszłość, wyślij mi proszę na priv numery totka na sobotę :D

Ewo, skoro więc mając na myśli dobro własne decydujesz się odejść - wspieram Cię w Twojej decyzji i 3mam kciuki by starczyło Ci odwagi i determinacji.
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: Wspólne mieszkanie...

przez magdalenabmw 29 kwi 2010, 13:02
Yans- więc czy wg Ciebie mam nerwicę bo sama sobie na nią zasłużyłam, a teraz nerwica jest moim nałogiem?
Nie jestem zamknięta na cudze poglądy, przecież dyskutujemy.
Po prostu moim zdaniem nie ma co równać zaburzeń natury psychicznej do uzależnienia.
Faktycznie, jest różnica pomiędzy schizofrenią i nerwicą, ale też to nie jest przepaść, której nie dałoby się przeskoczyć.
Ani schizo, ani nerwicy natomiast człowiek nie ma na własne życzenie.
Co do leczenia- racja, nie każdy schizofrenik chce się leczyć (też znam kilku schizofreników osobiście), ale tak samo nie każda osoba z depresją czy nerwicą chce się leczyć, przecież napisałam 'przeważnie'.
Ponadto ciekawym jest, że ostatnio ktoś tutaj się sprzeczał ze mną, że nerwica to choroba, natomiast ja twierdzę że nerwica to zaburzenie. Więc jak - jeśli ktoś ma schizo to ma już inne prawa niż osoba z nerwicą? Czy to i to jest tak samo ciężką chorobą?
Więc kiedy należy odejść od partnera dla jego dobra- mając nerwicę, czy dopiero schizo?
Ale nie ważne, bo to już OT i w sumie nie nam to oceniać, co jest gorsze a co nie...
Ja wiem tylko tyle, że mając nerwicę można tworzyć szczęśliwy i trwały związek. Jeśli ktoś chce się poddać, bo ma nerwicę, to jego sprawa... Ja nie pozwolę tej suce rządzić moim życiem.

A przyszłości nie umiem przewidywać, natomiast umiem się jej domyślać. Może będzie tak jak mi się wydaje, że będzie... albo nie. Zobaczymy. :mhm:
magdalenabmw
Offline

Re: Wspólne mieszkanie...

przez yans 29 kwi 2010, 13:44
Czytaj proszę z uwagą. Nerwicę masz nie z przypadku losowego, tak jak się łapie grypę w tramwaju od obcych ludzi. Tak się potoczyło Twoje życie, tak Cię uformowało wychowanie i doświadczenia z dzieciństwa, że musisz się z nią zmagać. Na swój sposób winę (unikałbym tego słowa jednak) ponosisz Ty, Twoi bliscy, kultura i społeczeństwo w którym żyjemy. W tym dostrzegam różnicę.
Schizofrenik nie chce się leczyć wówczas, kiedy nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest chory. Z zaburzeniami nerwicowymi jest inaczej. Owszem, ludzie bagatelizują nerwicę - ale tylko wówczas, kiedy są w stanie znosić jej objawy. Zależnie od ich intensywności i odporności psychicznej w którymś momencie dochodzi jednak do momentu, kiedy nie są w stanie funkcjonować i wówczas ogromna, zdecydowana większość robi coś w celu jej wyleczenia (ten sam mechanizm działa gdy bagatelizujemy katar, ale jak nas dorwie grypa to lądujemy wreszcie w łóżku). Że się chwytają różnych sposobów i ponoszą klęski? Osoby tkwiące latami w nerwicy cierpią właśnie dlatego, że nie są w stanie usunąć ich przyczyn. Nierzadko terapia pozwala im je nawet poznać, ale nie starcza im sił i odwagi, by dokonać zmian. To również upodabnia ich do alkoholików. Im też czasem udaje się wyjść z nałogu, a czasem zapijają się do grobowej deski.
Mózg schizofrenika nie pracuje prawidłowo dlatego jest to choroba. Zmiany mają zwykle podłoże genetyczne (powstrzymam się od rozprawiania na tematy w których brak mi wiedzy). Twój mózg na poziomie chemicznym, biologicznym pracuje zaś doskonale. Dziś wielu badaczy pojawiające się deficyty w neuroprzekaźnikach i inne różnice w nerwicy traktuje jako skutek, nie przyczynę zaburzeń. Farmakologia próbuje te zmiany zbilansować dlatego pomaga łagodzić objawy, ale nie prowadzi zwykle do wyleczenia.
Podsumowując - nie stawiam broń Boże znaku równości pomiędzy uzależnieniem a nerwicą. Dostrzegam tylko pewne podobieństwa (myślę czasem że to charakter, wrażliwość decyduje właśnie o tym czy ktoś zostaje alkoholikiem czy np. wpada w nerwicę lękową). I w związku z tym patrzę na oba problemy jako na problemy psychiczne, wynikające ze słabości człowieka.
Odpowiadając zaś na Twoje pytanie - pewnie znowu Cię zaskoczę - dużo łatwiej byłoby mi odejść od osoby zmagającej się z nerwicą niż od chorej na schizofrenię. I oczywiście najłatwiej od osoby mającej problem z piciem. Powody wynikają z tego, o czym napisałem. Ale odpowiadam czysto hipotetycznie - bo kto wie, może tkwiłbym długo w miejscu, tak jak Ewa, nie mogąc się zdecydować na ostateczny krok.

magdalenabmw napisał(a):A przyszłości nie umiem przewidywać, natomiast umiem się jej domyślać. Może będzie tak jak mi się wydaje, że będzie... albo nie. Zobaczymy. :mhm:

Wiem, dlatego powstrzymuj się w kategorycznych osądach (wcześniej pisałaś coś na kształt "no to już wiem że od niego odejdziesz"). Tą metodą nie pomagasz a utrudniasz Ewie podjęcie decyzji. Jeśli chcesz ją przekonać w słuszności decyzji wspieraj ją a nie wytykaj jej słabość. Przekonuj ją że znajdzie w sobie odwagę do działania a nie deprecjonuj jej wysiłków okazując brak wiary w jej możliwości.

[Dodane po edycji:]

Wkradł się błąd w moją wypowiedź. pisałaś oczywiście "no to już wiem że od niego nie odejdziesz". Czemu nie ma możliwości edycji postów po pewnym czasie?

[Dodane po edycji:]

haha, w pewnym sensie jest ;)
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wspólne mieszkanie...

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 29 kwi 2010, 14:40
magdalenabmw napisał(a):Uzależnienie np od gry komputerowej:
-człowiek sam się wpędza w uzależnienie
-ma to na własne życzenie jakby nie patrzeć
Z tego można by wysnuć wniosek, jakoby każda osoba uzależniona zaczynała swój kontakt z używką lub czynnością uzależniającą od postanowienia "chcę się uzależnić". :shock:

Poza tym, nie bez powodu uzależnienia (nie wszystkie) są sklasyfikowane w oficjalnych klasyfikacjach chorób w jednej kategorii m.in. z nerwicami. Prawdopodobnie ze względu na podobne przyczyny i skutki dla psychiki.

Tak bardzo demonizujesz nałogowców, jakby nie byli chorzy. A są. I podobnie jak nerwica nieraz przyczynia się np. do niszczenia relacji międzyludzkich, a momenty bez ataków mogą być wspaniałe, tak nałogi potrafią niszczyć, a w momentach gdy uzależnieni nie są "pod wpływem", również potrafią być dobrymi, wspaniałymi ludźmi. Zarówno jednych jak i drugich łączy choćby to czy chcą swoje choroby podtrzymywać :!:

Swoją drogą im bardziej starasz się wykazać, że jesteś "ponad" nałogi, "ponad" uzależnionych, tym bardziej negatywne skutki może to przynieść dla Ciebie. :-| I bynajmniej nie chodzi o możliwość urażenia kogoś, tylko o skutki dla Twojego poczucia własnej wartości. :roll:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Wspólne mieszkanie...

przez magdalenabmw 29 kwi 2010, 15:02
God's Top 10 napisał(a):I bynajmniej nie chodzi o możliwość urażenia kogoś, tylko o skutki dla Twojego poczucia własnej wartości. :roll:


Tzn? Moje poczucie własnej wartości ma się całkiem dobrze. Natomiast ja nie mam nałogów.
Co do reszty to jak mam być szczera- nie chce mi się już dyskutować, znudziła mnie ta rozmowa i wydaje mi się, że zmierza do nikąd ;) Bądz co bądz nie mam zamiaru stawiać się na jednej półce np z alkoholikami. Dziękuję, ale nie.

Pozdrawiam.
magdalenabmw
Offline

Re: Wspólne mieszkanie...

przez yans 29 kwi 2010, 15:09
magdalenabmw napisał(a):Tzn? Moje poczucie własnej wartości ma się całkiem dobrze. Natomiast ja nie mam nałogów.

Kompletny brak zrozumienia tego, co God's Top 10 miał na myśli.
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: Wspólne mieszkanie...

przez magdalenabmw 29 kwi 2010, 15:18
No możliwe, przymulona dzisiaj jestem. I na pewno nie mam ochoty ani siły się z nikim sprzeczać. Wy myślicie tak, ja inaczej... No i luz. Jakby wszyscy myśleli tak samo to świat byłby nudny ;)
magdalenabmw
Offline

Re: Wspólne mieszkanie...

przez Shadowmere 29 kwi 2010, 16:25
ależ tu niektórzy są przemądrzali :shock:
Shadowmere
Offline

Re: Wspólne mieszkanie...

Avatar użytkownika
przez linka 29 kwi 2010, 16:30
Hmm, ani problemy emocjonalne ani żaden nałóg nie sprawiłby, że odeszłabym od ukochanej osoby - ale niechęć tej osoby przed dojściem do stanu równowagi psychicznej, sprzeciw leczeniu - już tak... :-| albo walczą dwie osoby ....albo związek się rozpada.
W sytuacji założycielki postu, najpierw bym porozmawiała o tym dlaczego tak a nie inaczej się zachowuje, co mogę zrobić żeby pomóc mu to zmieniać, ładnie poprosiła, żeby poszedł na terapie, później zażądała zmiany a w konsekwencji wyprowadziła się z domu. Niestety....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Wspólne mieszkanie...

Avatar użytkownika
przez Krzysiek1234 29 kwi 2010, 16:50
Ech, Magdalena, Magdalena... Uzależnienia to poważne, niezawinione przez dotkniętą osobę zaburzenia psychiczne.
Osobiście, w życiu przeżyłem piekło, uzależnienie było tego bezpośrednim następstwem. Zapewniam Cię, nie pisałem się na to.
No, ale ja też nie mam sił pisać, więc koniec tematu.

ewa11 - oczywiście, że odejście od niego będzie najlepszym rozwiązaniem dla Ciebie. Co więcej - jest szansa, że i jemu w ten sposób pomożesz. Znam masę przypadków, w których ludzie trzeźwieli w takich sytuacjach, rozpoczynali leczenie itp. Tak czy owak - powinnaś odejść, taka jest moja rada. A kwestia, czy się zejdziecie, wiadomo, inna bajka.

soulfly89 napisał(a):Sorrow, Yans, Krzysiek, proszę wytłumaczcie mi co jest takiego w jakiejś grze komputerowej że może uzależnić???

Mechanika uzależniających gier jest oparta na prostych sztuczkach psychologicznych. Stworzenie graczowi nowego, doskonalszego życia, gdzie może mu się świetnie powodzić, bez prawdziwego bólu i ryzyka - jedynym warunkiem jest siedzenie, granie... i płacenie ;)

Idą na ten lep ludzie ciężko zakompleksieni - rożnej maści nerwicowcy, depresjowcy, dystymicy i tak dalej. Neurotycy ogólnie.
Temat rzeka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
14 sty 2010, 19:04

Re: Wspólne mieszkanie...

przez Shadowmere 29 kwi 2010, 17:11
Osobiście byłam uzależniona od calego cyklu gier Elder Scrolls,moim faworytem jest Oblivion.Gra ta w dużej mierze pomogla mi wyjść z depresji.Koiła.miałam po niej piękne sny.
Lubię też czasem zagrac sobie w Starcrafta:)..Call of duty,Dawn of war,GTA.Lubię grać :roll: no co ja poradzę? :pirate:

[Dodane po edycji:]

jeszcze "Alone in the Dark"-polecam,zwłaszcza pierwszą część.
Shadowmere
Offline

Re: Wspólne mieszkanie...

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 29 kwi 2010, 17:39
magdalenabmw napisał(a):Tzn? Moje poczucie własnej wartości ma się całkiem dobrze. Natomiast ja nie mam nałogów.
Właśnie o to chodzi, że źle może się skończyć "pompowanie" własnego poczucia wartości na zasadzie "jestem lepszy/a niż...<<ktoś>>". W krytycznym momencie, np. mogłoby się okazać, że wokoło nie ma osoby, która mogłaby spełniać rolę "tego gorszego tła". :-| W takiej sytuacji poczucie wartości mające takie podstawy, pęka jak bańka mydlana... i (w najlepszym wypadku) wraca się do "punktu wyjścia". :roll:
Dlatego lepiej opierać własne poczucie wartości na sobie, swoim wnętrzu, swoich umiejętnościach, zaletach a nie na porównywaniu z kimkolwiek, zwłaszcza gdy to porównywanie ma z góry założoną tezę do "udowodnienia". :roll:

Ponadto postępowanie w ten sposób samo w sobie spełnia funkcje podobne do tych, które występują przy nałogu. W końcu taka postawa wg założenia również m.in. poprawia samopoczucie "nałogowca", odwraca uwagę od niego/niej, potrafi zrujnować relacje międzyludzkie... pytanie tylko, czy z czasem trudno byłoby normalnie funkcjonować bez tego ? :roll:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Wspólne mieszkanie...

przez Shadowmere 29 kwi 2010, 17:49
:pirate: zawsze znajdą lepsi i gorsi od ciebie.dlatego lepiej porównań unikać-gdy porównujesz sie do lepszych,możesz stac sie zgorzknialy,a gdy do gorszych-pełen pychy.
Shadowmere
Offline

Re: Wspólne mieszkanie...

przez yans 29 kwi 2010, 19:27
Shadowmere napisał(a)::pirate: zawsze znajdą lepsi i gorsi od ciebie.dlatego lepiej porównań unikać-gdy porównujesz sie do lepszych,możesz stac sie zgorzknialy,a gdy do gorszych-pełen pychy.

Mądrze powiedziane i jak lapidarnie ujęte. Nie to co ja... zawsze się rozwijam na 5 stron A4 ;)
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do